O autorze
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura piękna polska lub z serii Kontrapunkty
| Seria: | Kontrapunkty |
| Wydawnictwo: | Powergraph |
| Oprawa: | Twarda |
| Rok wydania: | 2019 |
| Ilość stron: | 462 |
O autorze
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura piękna polska lub z serii Kontrapunkty
Będę szczery. Ciekawa fabuła i barwne postacie zostały całkowicie zniszczone, przez nadmierny i tani erotyzm, który miejscami aż brzydzi. Jeśli za sceny zoofili dostaje się nagrody nike to chyba nam dużo mówi.
Kiedy dowiedziałem się, że laureatem nagrody literackiej Nike został Radosław Rąk za książkę o Jakubie Szeli miałem mieszane uczucia. Z racji tego, że jestem historykiem z wykształcenia znam dobrze tą postać i tragedię Rabacji Galicyjskiej. Jednocześnie zaintrygował mnie tytuł,, Baśń o Wężowym Sercu,, a moim umyśle powstało pytanie co to jest?
A jest to tekst, którego z pewnością się nie spodziewałem. O książce tej można pisać w samych superlatywach. Dzięki znakomitej prozie autora można idealnie wczuć się w czytany tekst, okraszony wyrazistymi bohaterami i wartką akcją. Do tego ten humor, w kilku miejscach śmiałem się w głos. Książkę tą można śmiało polecić tym wszystkim, którzy w polskiej prozie szukają czegoś nowego. A tacy polscy autorzy jak Olga Tokarczuk, Szczepan Twardoch, czy Elżbieta Cherezińska mają nowego równorzędnego kolegę.
Magia , zabobon, przekleństwo. Mitologia, fantazja, realizm. Oceniam na 5. Polecam dla tych, którzy lubia tego typu mieszankę wulgarności, groteski i legendy
Jakub Szela był zwykłym chamem, pozbawionym ojca i matki, wychowywanym przez właściwie obcego człowieka. Gdy w młodości oddaje serce niezwykłej dziewczynie, która wcale go nie kocha, jeszcze nie wie, że utracił coś bardzo ważnego. Lata mijają, a chłopiec zmienia się w mężczyznę. Zaprzyjaźnia się wtem z wężami, które są gotowe spełnić jego największe marzenie… pod warunkiem, że w jego piersi znów zabije serce.
Ani postać Jakuba Szeli, ani Radka Raka nie były mi bliżej znane przed lekturą tejże powieści. „Baśń o wężowym sercu” to zeszłoroczna, nominowana do wielu nagród powieść. Z resztą, wydał ją przecież Powergraph, który słynie z dość dobrej jakościowo literatury fantastycznej. Nie ma w tym nic dziwnego.
Spodziewałam się powieści dobrej literacko. Taką też z resztą dostałam. „Baśń o wężowym sercu” jest książką napisaną przepięknym stylem. W trakcie lektury kojarzyła mi się trochę z „Wodą na sicie” Anny Brzezińskiej. Obydwie powieści są dość mocno poetyckie i obydwie łączą magię z historią.
Z taką różnicą, że w książce Radka Raka mniej jest elegancji, obecnej w powieści Brzezińskiej. Nic dziwnego: akcja rozgrywa się w końcu na wsi i to jak najbardziej do historii pasuje. Więcej jest za to realizmu magicznego, typowej baśniowości, a mniej klasycznego fantasy. Tytuł dobrze oddaje ducha tej książki. Radek Rak nie do końca skupia się na wyjaśnianiu tego, jak działa magia, po prostu uznając ją za oczywistą. W ramach przykładu weźmy fragment z niemal samego początku. Autor przedstawia nam realistyczną wieś sprzed kilku stuleci, początkowo buduje ją stosunkowo konsekwentnie… aż tu nagle jedna z postaci po prostu podchodzi i wyjmuje ze swojej piersi serce. Po czym postać odwraca się i odchodzi. Narrator zaś uznaje to za zupełnie normalne, nie wyjaśnia żadnego mechanizmu działania.
I te dwie cechy – wiejskość oraz realizm magiczny – sprawiły, że po każdej stronie byłam coraz mniej zainteresowana lekturą. Nie dlatego, że to jest powieść zła, czy kiepsko napisana. Absolutnie nie. Doceniam „Baśń o wężowym sercu” i nie mam nic przeciwko, aby Radek Rak zgarnął za nią wszystkie możliwe nagrody. Problem polega na tym, że ani polsko-wiejskie klimaty nie do końca mi odpowiadają, ani realizm magiczny, który od zawsze wzbudza we mnie wewnętrzną niechęć. To kwestia osobistych preferencji, a nie jakości powieści. Niemniej, trzymałam się dzielnie mniej więcej do połowy powieści, kiedy to musiałam regularnie wracać do poprzednich stron, bo po prostu traciłam orientacje w narracji i wydarzeniach.
Nie jestem w stanie ocenić tego, w jaki sposób Radek Rak podszedł do kwestii historycznej. Jego styl jest w bardzo dobry sposób stylizowany, jednak nie znam się na samej historii na tyle, aby móc ocenić oddanie realiów jako takich. Niemniej, to nie jest książka historyczna, a jedynie pewna próba odwołania się do obrośniętej legendami postaci. Nawet, jeśli coś się nie zgadza to nie jest w tym przypadku istotne. Byłoby, gdybyśmy mieli do czynienia z podręcznikiem bądź książką naukową. Ale nie mamy.
Nie bardzo wiem, cóż mogę tu jeszcze dodać. Wydaje mi się, że na pewno z powieści więcej wyciągną te osoby, które faktycznie wiedzą coś o Jacku Szeli. Na pewno też to może być ciekawa pozycja dla tych, którzy nie lubią klasycznej fantastyki. Z resztą, gdyby było inaczej powieść nie byłaby nominowana ani do Nike, ani do Gdyni. A jest, podobnie jak do tegorocznego Zajdla. Wydaje mi się też, że ci, którzy lubią „Wodę na sicie” Brzezińskiej mogą tę powieść sprawdzić, bo istnieje dość duża szansa, że jednak ta książka też przypadnie im do gustu, mimo że Radek Rak idzie w swojej powieści w nieco innym kierunku. „Baśń o wężowym sercu” to naprawdę dobra książka. Tyle, że nie do końca dla mnie.
To moja pierwsza książka tego autora. Jest to baśń o dobru i złu, magii, złych duchach, miłości, bólu, magii. Autor miesza świat realny z magicznym, fakty historyczne z mitem, obyczajami, ludowymi wierzeniami. Zapewne nikt po przeczytaniu książki nie ma wątpliwości, że jest ona przeznaczona dla dorosłych czytelników. Cześć opisów jest bardzo dosadna i wręcz okrutnie szczegółowa, ale nie brakuje w niej także humoru i groteski. Znajdziemy tu również opisy bardzo wciągające, przenoszące nas w realia innego świata, baśniowego, które jednocześnie zachwycają jak i przerażają.
W baśni znajdziemy starcie między nędzą, uciskiem, niesprawiedliwością jaka dosięga chłopów, a bezwzględnością i wyzyskiem przez panów. Postacie w książce bardzo mocno zarysowane, charakterne, zapadające w pamięć, świetnie wykreowane.
Powieść napisana jest językiem wymagającym większej koncentracji. Jest to wyjątkowa, niebanalna pozycja. Mnie ta baśń nie urzekła, ale przyznaje, że jest bardzo wypracowana i przemyślana. Autor napisał niesamowitą historię, która zapadnie w mojej głowie na długo.
Dla takich książek warto zarywać noc. Takie książki chcę kupować. Książka przepiękna, bardzo poetycka, taka sensualna, zmysłowa, powolna. Opowiadająca o nierównościach społecznych, o biedzie, o krzywdzie, o miłości. Radek Rak w swojej „Baśni o wężowym sercu albo wtórym słowie o Jakóbie Szeli” wiedzie mnie do Galicji, do szlachty i do chłopów, do Jakuba, który ma już dosyć ciągłego niewolnictwa na tych terenach. Postanawia zrobić coś ze swoim życiem, nie chce żyć i umrzeć jak zwierzę. Jest zakochany w Malwie i oddaje jej dosłownie swoje serce, więc błąka się po galicyjskich terenach aby odnaleźć inne pasujące. Podróżując widzi co się dzieje na świecie – powstania chłopskie, biedę, strasznie nierówności. Piękna powieść na pograniczu baśni i bajki z dużą szczyptą realizmu magicznego. Trochę historii, trochę ironii, czarnego humoru, człowieka w którym jest zarówno dobro jak i zło. Napisana pięknym językiem, taka bardzo poetycka, smutna, powolna. Jestem zauroczona. Czytaj Raka bo absolutnie polecam „Baśń o wężowym sercu”.
Po książkę Radka Raka sięgnęłam tylko dlatego, że niedawno dostała Nike. Ani nie zachęcił mnie tytuł "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli", ani okładka. Zwyciężyła ciekawość. Jakie są moje wrażenia? Właściwie pozytywne. O Jakubie Szeli słyszałam na języku polskim, kiedy omawialiśmy "Wesele". Zapadł mi wtedy w pamięci jako bezwzględny łotr mordujący szlachtę. Rak pokazał mi jednak inną twarz Szeli. Ludzką twarz. To mężczyzna, który sporo przeszedł, przeżył i zobaczył. To chłopak, który niekoniecznie świadomie został wodzem rewolucji. Ten bohater o naprawdę skomplikowanym życiorysie i niejednoznacznych motywacjach. To się naprawdę nieźle czyta, mimo że książka napisana jest specyficznym językiem, pełnym archaizmów, mitycznych odniesień i magicznych zaklęć. To taka trochę baśń dla dorosłych.
Jakób Szela jest chamem, chwyta się zajęć w polu, pomaga w karczmie u Żyda, jednak ma poczucie, że to nie wszystko, co może zrobić ze swoim życiem. Młody mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że szlachta i panowie mogą więcej, jednak czuje, że i ON może czegoś dokonać. Gdy zadurza się w młodej kobiecie, którą zabiera mu pan, Szela postanawia, że zacznie szukać własnej drogi życiowej. Los przygotowuje mu wiele przygód, które zmienią go na zawsze.
Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli to powieść Radka Raka klasyfikowana jako fantastyka. To historia opowiedziana na nowo z otoczką magii, która dotyczy postaci najbardziej znanego przywódcy chłopskiego w czasie powstania w Galicji. Jakób Szela jest bowiem postacią historyczną, która odegrała ważną rolę podczas antyszlacheckich wystąpień chłopów w okresie rabacji galicyjskiej.
Jakóba poznajemy w latach młodości. Jest porywczy i opryskliwy, jak to w młodym wieku bywa. Z czasem staje się nieco zagubiony – traci miłość, zostaje poniżony wysoką karą wymierzoną przez pana, a na dodatek rozpoczyna tułaczkę, która zmieni go w zupełnie inną osobę. Chamom jawi się jako bohater, panom – jako postrach. Jest odważny i wyznacza sobie cele, które stara się konsekwentnie realizować. Jest też szorstki w obyciu.
Fabuła skupia się na przedstawieniu postaci Jakóba i na jego dziejach. Widzimy, jak stał się przywódcą powstania. Nim do tego doszło, przebył długą drogę. Wątek tarć na linii chłopi–szlachta jest bardzo ciekawy. Z jednej strony pokazuje, jak silną ręką panowie trzymają chamów, jak ich traktują, a z drugiej widzimy bezradność i bierność wieśniaków wobec szlachty. Panowie mogli robić to, na co mieli ochotę – gwałcić, brać siłą, poniżać, korzystać dowoli. Także refleksje na temat chłopów są ciekawe. Szlachta wypowiada się o chamach pogardliwie, jakby byli podgatunkiem lub zwierzętami, nie traktuje ich jak ludzi.
W powieści są też wątki miłosne. Jakób zakochuje się, mimo że nie mówi o tym wprost. Oddaje jednak swoje serce kobiecie, a potem ma z tego powodu wiele problemów. Relacje z płcią piękną opisywane są głównie w sferze erotycznej. Nie jest jednak tak, że Jakób nie czuje nic poza pociągiem seksualnym do swoich partnerek. Gdy znikają, szuka je, rozmyśla o nich, jest gotowy na poświęcenie.
Intrygujące są też realia, które autor starał się oddać w książce. Pory roku wyznaczające etapy życia: pracę i odpoczynek, zabawę, kary i nagrody, codzienne sprawy przewijają się na marginesie powieści, ale sprawiają, że jest ona pięknie namalowanym obrazem tamtych czasów. Całość jest dodatkowo zanurzona w baśniowości, pewnym rodzaju magii, który ujawnia się w scenach pod postacią czartów, rusałek, wiedźm, wężowych ludzi, jak i elementów trudnych do wychwycenia. Całość ma specyficzny, bardzo oryginalny klimat.
Książka Radka Raka to prawdziwa baśń. Ma podłoże historyczne, wyrosła z legendy, została doprawiona szczyptą magii i świetnym językiem. Stylizacja jest majstersztykiem. Nie jest to współczesna polszczyzna, autor włożył ogrom pracy, by i dialogi, i narracja były jak żywcem wyjęte z Galicji. Czytając, nie sposób nie docenić faktu, że Rak doskonale imituje mowę tamtych czasów i czyni to jakby bez cienia trudności. Tekst czyta się z ogromną przyjemnością, a zachwytom nad stylizacją nie ma końca.
Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli to książka wyjątkowa, bardzo oryginalna, co sprawia, że na pewno nie trafi do każdego odbiorcy. Nie jest to nic złego, czasem lepiej mieć mało czytelników, ale uważnych i wrażliwych na piękno słowa, niż trafiać w gusta ogółu. To książka, którą się czyta z uwagą, której się poświęca czas. Nie można przez nią przebrnąć w jeden wieczór, bo wtedy nie wychwyci się wielu rzeczy w tej historii. Zdecydowanie polecam waszej uwadze. Musicie się sami przekonać, jak bardzo jest wyjątkowa na tle innych powieści.
Ciężko powiedzieć, o czym ta książka nie jest. Mamy z jednej strony prostą baśń, która wydaje się próbą stworzenia mitologii galicyjskiej od nowa, z drugiej mamy powieść metaforyczną i dziecięcą. Osobiście autor skradł bez pamięci moje serce, nie pozwalając na pozostawienie tytułu bez opinii. Postacie są wielowarstwowe, nieprzesycone monotonnością, czy przekonaniami narzuconymi przez R.Raka. Wydają się być całkowicie wolne od naszego świata, a o to ciężko przy pisaniu baśni. Ile ludzi tyle interpretacji, więc myślę, że tutaj każda osoba znalazłaby coś dla siebie, że każdego "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli" urzeknie na własny, indywidualny sposób. Język, którym pisana jest ta książka jest nietuzinkowy, miejscami trudny, jakby słuchać natchnionego pięknem świata poety. Ten zabieg spotyka się coraz rzadziej i szczerze mówiąc, była to dla mnie bardzo przyjemna odmiana, coś wyjątkowego. Bardzo łatwo przychodzi też nam współodczuwanie z bohaterami, którzy przeżywają miłostki, okrucieństwo i niesprawiedliwość świata, jak i zwykłą codzienność, w której pewnie wielu z nas nie widzi już nic specjalnego. Dojrzewają, przechodzą przemiany i zmieniają zdanie, jak każdy z nas, co dodaje im jeszcze więcej realizmu. Polecam serdecznie!
Jakób Szela to postać niechlubnie zapisana w historii Krakowa. "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli" nie jest książką historyczną, jest to połączenie wydarzeń historycznych z próbą ujęcia ich w formie mitu, legendy, baśni. W powieści czytelnik śledzi losy młodego Szeli, jego zauroczenie Żydówką Chaną i zmysłową Malwą prowadząc istną wędrówkę poprzez świat baśni. W książce czytelnik zatknie się z nierównymi szansami, dobrem i złem, opowieścią o Galicji połowy XIX wieku. Jest to całkiem inne spojrzenie na rabację galicyjską z 1846 roku, którego nie poznamy w książkach do historii. Oczywiście nie są to zdarzenie stricte historyczne, jednak warto się z nimi zapoznać w lżejszej formie niż ta znana z podręczników.
Jeżeli ktoś sądził, że bajki są tylko dla dzieci, to się myli. Nie czytał w takim razie książki Radka Raka, który stworzył coś niesamowitego. Do dzisiaj mam ogromne ciarki po jej przeczytaniu. Nie ma tu nic przesadzonego i każdy element jest na pewno mocno zrównoważony. Nie dziwię się, że właśnie za tą książkę pan Rak otrzymał Nike, ponieważ jest ona genialna. Nie ma co opisywać całej fabuły, ale szczerze polecam tą książkę do przeczytania miłośnikom twórczości pana Raka i fantastyki. Mam nadzieje, że już niedługo autor uraczy nas równie genialną powieścią, gdzie cały czas się dużo dzieje. Do tego są tak wyjątkowe postaci, którym niczego nie brakuje. Bardzo dobra pozycja. Bardzo dobra baśń dla dorosłych.
Na początku nieco sceptycznie podszedłem do książki Radka Raka, pomimo wielu pozytywnych recenzji. Jakoś nie przemawia do mnie fakt, że mówi się tutaj o klechdach, które na ogół dedykowane są dzieciom. Teraz, po przeczytaniu tej książki bije się w pierś za to, że mogłem tak źle pomyśleć o człowieku, który wszedł na wielkie wyżyny pisząc tą książkę. Zaletą tej książki jest na pewno język - autor pokazuje, że stara i wyjątkowo dobra polszczyzna na pewno nie jest mu obca. Na dodatek sama fabuła, kreacje postaci - autor musiał wykazać się nie lada kreatywnością, aby to wszystko wymyślić i do siebie dopasować. Z wielkim żalem patrzyłem, że zbliża się koniec tak fantastycznej powieści, którą Wam polecam.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Radosława Raka i muszę przyznać, że pisarz mnie zaintrygował. Na głównego bohatera wybrał sobie postać historyczną, więc spodziewałem się właśnie mocno historycznej fabuły. Ewentualnie luźnych nawiązań, czegoś w rodzaju "Narrenturn" Sapkowskiego. Tymczasem Rak zaserwował mi fantastyczną gawędę, która zgodnie z tytułem więcej ma w sobie z baśni niż podręczników opisujących rabację galicyjską.
Jego opowieść o Szeli to mieszanka stylów, a także faktów i legend, dzieło bardzo niejednoznaczne, ale wybitnie inteligentne. Choć książka oblana jest klimatem fantasy, to zaskakująco wiele w niej historycznych zgodności. Powieść trochę przypomina mi sagę o króliku Yojimbo od Stana Sakai, bo podobnie jak tamten autor, Rak też stara się dobrze oddawać realia opisywanego okresu. Pewnie nie każdy czytelnik będzie tego światom, ja akurat bardzo to doceniam.
Przyznanie książce "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli " literackiej nagrody Nike skłoniła mnie do tego, żeby po nią sięgnąć.
Byłem zaskoczony tym, w jak szczegółowy sposób Radek Rak prowadzi narrację, ale szczególnie ujęła mnie baśniowa strona tejże powieści.
Choć z fantastyką nie jest mi po drodze, to jednak zbudowany przez autora świat pochłonął mnie i nie wypuścił do ostatniej strony.
Było kilka nużących momentów, ale jednak całość czytało się znakomicie, a na uwagę zasługuje świeże spojrzenie na fantastykę, jakie prezentuje autor.
To co ujęło mnie najbardziej podczas lektury, to poetycka narracja i nawiązania do legend, co nadaje powieści iście magiczny charakter. Zdecydowanie polecam.
Twórczość Radka Raka jest specyficzna, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Jego baśń o Jakóbie Szeli zakwalifikowana została do nurtu fantasy, ale nie spodziewajcie się po niej fantastyki w znaczeniu tolkienowskim. Kluczem do właściwego zrozumienia tego dzieła jest właśnie tytułowe słowo "baśń", które doskonale oddaje jego charakter. Rak w świadomy sposób bawi się konwencją, jest takim bajarzem, który czasami próbuje nas rozbawić, a innym razem w delikatny sposób nas umoralnia, jednocześnie kryjąc się za snutą legendą.
Autor nieźle odnajduje się w historii, ba! Pływa w niej niczym ryba w wodzie, przez co baśń jest (o dziwo!) całkiem zgodna z prawdziwymi realiami z czasów rabacji galicyjskiej. Nie ma tu oczywiście miejsca na biografię Szeli, bo jego wczesny żywot owiany jest tajemnicą, ale płaszcz fantasy skrywa wiele ciekawych i autentycznych informacji. Radek Rak zdecydowanie odrobił pracę domową i myślę, że słusznie wyróżniony został nagrodą Nike.
Radek Rak był dla mnie pisarzem zupełnie nieznanym, do momentu, gdy usłyszałam o przyznanej mu Nagrodzie Nike. Jako że staram się czytać powieści nagradzane, sięgnąłem po "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli", chociaż tematyka (powstanie chłopskie w Galicji) wydała mi się, delikatnie mówiąc, daleka od moich zainteresowań. Okazało się jednak, że "Baśń..." to pozycja niezwykle wciągająca, której bliżej do literatury fantastycznej niż powieści historycznej. Radek Rak potraktował temat rabacji w sposób przewrotny i ciekawy, odwołując się do schematów znanych z baśni i mitów. Książka jak najbardziej godna polecenia, aczkolwiek jest to literatura dosyć wymagająca, więc pewnie nie każdemu przypadnie do gustu.
Radek Rak serwuje swoim czytelnikom unikalną mieszankę fantasy oraz powieści historycznej. W ciekawy sposób bawi się słowem, pozostaje przy tym na granicy zgodności historycznej, do której jednak ochoczo dokłada wątki baśniowe. Jego Jakób Szela to człowiek niezwykły. Rak buduje wokół niego mit, rzucając inne światło na chłopskiego przywódcę z czasów rabacji galicyjskiej.
Czuć, że autorem jest pisarzem bardzo świadomym. Przeskakiwanie od wątków romantycznych do humorystycznych czy nawet mrocznych, nie sprawia mu większego problemu. Wychodzi mu to na tyle dobrze, że i dla czytelnika przejścia te stają się bardzo naturalne. To z pewnością duże lepsze dzieło niż "Kocham cię, Lilith", które zdradzało pewien kunszt, ale nie było tworem podobnego kalibru.
Rak z książki na książkę coraz pewniej czuje się w roli pisarza, czy wręcz bajarza. Ma talent do wyciągania ciekawych niuansów historycznych i sprawnego wplatania ich w historię fantasy. Sądząc po poziomie powieści "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli", można by stwierdzić, że właśnie w tym kierunku powinien zmierzać. Z drugiej strony jest to pisarz młody, który może nas jeszcze wiele razy zaskoczyć.
,, Baśń o wężowym sercu" to powieść, w której połączone są elementy mitu i ledendy. Nie jest to powieść historyczna, ale ma pewne historyczne elementy, oparte na tamtejszych realiach kulturalno-spolecznych, obyczajowych i politycznych. Głównym bohaterem jest Jakób Szela, chłopak, który w młodości został wygnany z domu, a ktirynibeznie pracuje u Żyda. Możemy obserwować jego życie, niespoelnione miłości i rozstania, przygody oraz codzienne wzloty i upadki. Z jednej strony w książce wyraźnie jest zarysowany podział na ludzi dobrych i złych a z drugiejw samym tylko Jakóbie Szeli widać zarowno mrok jak i słońce. Autor świetnie przedstawia realia tamtejszej rzeczywistości i przybliża nam położenie chłopów i panów, ich wzajemnie napięte relacje, konflikty i sytuację eskalujące przemoc.
Niewątpiliwie jest to wartościowa powieść, jednak dla mnie tych wszystkich mitów i legend było zedydoeanie za dużo, czesto gubiłam się w tym na jakim obecnie etapie życia jest Jakób i kim jest w danym momencie. Przeplatanie wspomnień z teraźniejszością jest mało klarowne i odbija się na odbiorze chronologii wydarzeń.
To dowodzi tylko tego, że nie wszytko co podoba się innym, musi podobać się mi 🙈a może to tylko kolejna próba miotologizacji, która nie jest w moim typie 🤔mimo, że książka zdobyła nagrodę Nike i nie ukrywam, że sięgnęłam po nią głównie z tego powodu, ale może to będzie strzał w dziesiątkę właśnie dla was 😉na pewno warto sprawdzić, więc zachęcam do lektury 😊
Baśń jest odrobinę oparta na mitologii Galicji i przedstawia ówczesne stosunku szlachty i chłopów, jednak nie jest to powieść historyczna. Autor na nowo utworzył mitologię i wyszło mu to całkiem dobrze.
Osobiście lubię czytać baśnie i mitologie dlatego chętnie sięgnęłam po tę pozycję, bo byłam ciekawa co też wyjdzie autorowi z tej zabawy historycznej. Musze przyznać, że baśń jest całkiem udana i czyta się ją ciekawie. Radek Rak zabiera czytelnika w czasy przepełnione magią i ukazuje związki szlachty i chłopów. Wraz z Jakubem Szelą podążamy przez kolejne lata, w których historia rozwijała się i razem z nim przeżywamy chłopskie powstanie, kiedy to uciśnieni przez panów postanawiają zawalczyć o swoje. Wiele tu zagadek i magicznych stworzeń, a prawda przeplata się z mitem.
Poznajemy Jakuba Szelę, który z chłopa chce zostać zamieniony w szlachcica i obserwujemy wszystkie konsekwencje jego marzenia. A morał tej baśni jest taki, że na marzenia trzeba uważać, bo nie zawsze spełnione dają szczęście.
Jestem zadowolona, że sięgnęłam po tę pozycję, bo spędziłam czas we wspaniały i przyjemny sposób błądząc w magicznym świecie.
Czy to słońce zaszło chmurą,
jak za drzewo dzięcioł,
że tę jasność ode słońca
taki czarny cień ciął?
Oj, nie obłok to, nie chmura
nagłym deszczem szumna, —
to ci stoi Jakób Szela
na środku gumna.
Powiadają, że Jakub Szela był pierwszym świadomym przywódcą chłopskim, bohaterem uciśnionego ludu, chłopskim królem, co postanowił zemścić się na panach za upokorzenia, niesprawiedliwość, przemoc i okrucieństwo. Powiadają inni, że Szela chodził na postronku kajzera, był jedynie marionetką urzędników cesarskich niechętnych polskiej szlachcie. O Szeli pisano wiele, jako o jednej z najbardziej nośnych postaci dla historii i kultury. Dla jednych był mordercą, zbójem i diabłem, a dla innych wybawcą i wodzem. W literaturze pojawiał się często, u Anczyca i Dembińskiego, później u Wyspiańskiego i Jasieńskiego, a w ostatnich latach stał się tytułową postacią sztuki Pawła Demirskiego W imię Jakuba S., pojawił się w powieści Deutsch dla średniozaawansowanych Macieja Hena oraz w arcyciekawej, nominowanej do Nagród Literackich Gdynia oraz Nike książce Radka Raka Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli.
Oj, nima to chłopu,
nima, jak pańszczyzna, —
żyje sobie wesół,
drugim się nie przyzna.
Oj nima to, nima,
a i weź mu zrób co —
zwozi zboże panu,
ani dba o kupca.
U dworskiego chłopa
krew w dziewuchach wrząca,
co napocznie dziedzic,
to dokończy rządca.
Prawem chłopa jest dziedzic, co nie popuszcza najlżejszego przewinienia; nie popuszcza nawet, gdy przewinienia nie ma. Chłop znaczy tyle co brud pod podeszwą, nie jest człowiekiem, tylko istotą podrzędną, chamem, własnością pana. Kto sądzi, że na ziemiach polskich nie było niewolnictwa, niech poczyta o systemie feudalnym albo sięgnie do Baśni o wężowym sercu - choć powieść to fantastyczna, stosunki między chłopstwem a jaśniepaństwem zostały przez Raka ukazane z wiernością realiom owego czasu i sporą dokładnością. Podczas lektury mogą czytelnika nachodzić różnego rodzaju przemyślenia rodzące niepokojące analogie z wydarzeniami znanymi z historii bliższej lub dalszej, co dziwić nie powinno, wszak zawsze jest jakiś chłop i jego pan. Konflikt społeczny między bohaterem jednostkowym (Szela) i zbiorowym (chłopstwo) i szlachtą trwa już w najlepsze przed rozpoczęciem akcji (co nie dziwne), a rozwiązanie nie przynosi jego końca (spoiler to żaden, zwykła oczywistość). Nie to jednak świadczy o niezwykłości prozy Raka.
U rządczyni atłas w skrzyni,
wyżej skrzyń — samodział.
Wrócił Szela ode Lwowa,
gdzieś się nam zapodział.
Oj, zapodział się, zapodział,
jeno blisko gdzieści —
Siódmy tydzień z pańskich lochów
niema o nim wieści.
Jak przyleciał ode wschodu
jak ten jasny sokół,
kazał pan go bić kijami,
łańcuchami okuł.
Baśń o wężowym sercu jest powieścią fantastyczną z dwóch powodów - po pierwsze, występują w niej motywy fantastyczne, a po drugie, jest fantastycznie napisana. Powieść tę czyta się jak gawędę, opowieść pozlepianą z plotek, bajań i bajdurzeń ludowych przedstawianych w karczmie przy kuflu z piwie. Autor z tych opowieści uplata pajęczą sieć, z której nie sposób się wyplątać. Porządek rzeczywisty miesza się z tym magicznym i boskim, a obok ludzi chadzają wiedźmy, czarty i stworzenia sprzed powstania czasu. Rakowi udaje się budować historię z szacunkiem dla wierzeń i legend gminnych, które stają się w powieści żywe, choć autor puszcza ON niejednokrotnie oko do czytelnika wplatając gdzieniegdzie znak naszych czasów; robi to jednak z pisarską gracją, nie zaburzając równowagi tekstu.
Fundamentem dla powieści zdaje się przemiana, bo i wszystkie jej właśnie jest podporządkowane, a prawda i kłamstwo prześcigają się, by świat zmieniał się pod ich dyktando. U Raka zmienia się nie tylko świat, ale przede wszystkim bohaterowie, którzy dla przemian stają katalizatorami. Tak przyglądamy się na wpół zmyślonym, choć może prawdziwym, losom Jakóba Szeli, chłopa pracującego w funkcji szabesgoja, pomocnika żydowskiego karczmarza, którego życie jest pasmem niesprawiedliwości i okrucieństw. Nie jest ON ani dobry, ani zły, nie wyróżnia się niczym szczególnym, lecz przez swoje wybory staje się częścią świata magicznego, a konsekwencje życzeń i działań zmieniają porządek świata.
Tańcowali z chłopem pan
milczkiem-boczkiem koło ścian.
Tańczył rządca, tańczył dziedzic,
żaden nie chciał w miejscu siedzieć.
Tańcowali ząb o ząb —
z sieni oknem i na kłomb.
Tańcowali z góry na dół,
coraz któryś w tańcu padał.
Tańcowali raz po raz
chłopska kosa, pański pas.
Od ogródka do ogródka
ciekła rowem krew jak wódka.
Jeżeli ktoś szuka historii o Jakubie Szeli, niech poszuka wiedzy w innych publikacjach. Opowieść stworzona przez Raka wychodzi gdzieś dalej, jest bardziej uniwersalna, bo sięga samych początków. Baśń o wężowym sercu ma moc mitu i zbudowana została na tych samych strukturach tekstowych. Galicja przestaje być jedynie krainą historyczną, a przemienia się w przestrzeń walczących ze sobą sacrum i profanum, gdzie prawa natury i magii chodzą za rękę, a istoty nadludzkie wpływają na losy człowiecze. Powieść Raka daje nam możliwość zajrzenia w głąb siebie, w to, co złe i dobre; opowieść o człowieku, który oddał serce, by odebrać inne daje czytelnikowi więcej, niż ten mógłby się spodziewać.
Cytaty pochodzą z poematu Brunona Jasieńskiego Słowo o Jakóbie Szeli.
To jest ta książka, którą nie wiadomo jak ocenić.
"Baśń..." zdecydowanie jest to dopracowana, misternie napisana opowieść. Pisana typowo staropolskim językiem, pełna brutalności, wulgarności, władzy, ucisku i elementów legend.
Radek Rak zasługuje na ukłon właśnie za sumienne, pracochłonne językowe prowadzenie książki. Chociaż lekko ponad 400 stron trudnego języka i składni może zmęczyć.
Historia sama w sobie... no właśnie. Nie wiem co o tym myśleć. Elementy legend, baśni były czymś pięknym, niesamowitym. To one najbardziej mnie ciekawiły.Były powiewem nowości, magii.
Aspekt historyczny, relacja pan-cham, Żydzi jako ludzie bez duszy, masa wulgaryzmów, erotyzm w prostackim wydaniu, brutalności, wynaturzenia... to już ujmuje książce. Chociaż pewnie taki był zamysł. Aby przedstawić tamtejsze czasy od poszewki, bez słodzenia.
Jest to książka, którą warto przeczytać, żeby na własnej skórze przekonać się co w trawie piszczy. Wiele osób się zachwyca, niektórzy są zniesmaczeni. Ja? Uważam, że to książka dla ludzi lubiących skomplikowane, mocne i brutalne historie.
Wspaniała książka, która od razu wciąga nas w swój świat magii i tajemnicy! Baśń dla dorosłych, która na pewno zyska oddane grono fanów i już po pierwszych stronach przekonacie się dlaczego!
Autor stworzył dla nas magiczny i czarodziejski świat w którym królują legendy, duchy, folklor i tradycje. W tej książce przeniesiemy się do starej i pradawnej Galicji! Jest to książka, która według mnie ma podwójny wymiar i każdy z nas znajdzie w niej dla siebie zupełnie coś innego i dostrzeże inne znaki, które zostawił nam autor. W tej książce sami nie będziecie wiedzieli gdzie kończy się realizm a zaczyna prawdziwa, szczera magia!
Według mnie jest to książka wyjątkowa i ciesze się, że została ona nominowana do nagrody Nike 2020
Postać słynnego chłopskiego przywódcy - Jakuba Szeli - przewija się często w kulturze. Nawiązują do niego pisarze, wygłasza się w jego imieniu mocne przemowy na scenie teatralnej, wraca się do jego historii tak często, jak do obrosłej wokół niego legendy. Nic dziwnego, że Radek Rak wybrał sobie właśnie tak głęboko zakorzenione w nas i intrygujące indywiduum na głównego bohatera swojej najnowszej powieści, nominowanej do tegorocznej nagrody Nike.
Akcja powieści toczy się wokół życia wspomnianego Jakóba. Obserwujemy jego młodość i starość, pragnienia i upadki, miłości i romanse oraz przemożną chęć udowodnienia, że jest ON wart coś więcej, niż Pan, który stoi nad nim z biczem. Rak stworzył tutaj fenomenalną paletę wydarzeń: historycznych, nawiązujących do faktów oraz czysto mitologicznych, momentami wręcz niczym z powieści fantasy. Tak metaforycznego dzieła dawno nie miałam przyjemności czytać, a niezliczone pokłady nawiązań do kultury, popkultury, religii czy innych ważnych dzieł są wisienką na torcie znakomitej lektury.
Zanim więc dojdzie do słynnej rabacji, Jakób poznaje czym jest miłość w różnych formach - cielesnej, namiętnej, niespełnionej. Kobiety są nieodłącznymi towarzyszkami głównego bohatera, nieustannie próbując wskazać mu różne ścieżki, zachować jego ognistą duszę dla siebie i wyjść ponad swoją seksualność. A i tej mamy tutaj sporo - autor nie boi się odważnej erotyki, która pojawia się nieustannie na kartach powieści i jest ujmowana, w zależności od sytuacji, w prosty, "chłopski" sposób lub nietypowe, marzycielsko-oniryczne opisy.
A gdy nie w głowie Jakóbowi uciechy cielesne, możemy razem z nim odbywać wędrówki w celu odnalezienia tytułowego wężowego serca, które to staje się nadrzędnym celem strudzonego młodziana. Baśń przenika się tutaj z realnością w tak naturalny i nienachalny sposób, jakby przemiana ludzi w zwierzęta, wiedźmy i biesy czy wyciąganie bijących serc z piersi, by obdarować nimi ukochane osoby, stanowiły codzienność każdego człowieka. Jestem tu szczególnie zachwycona postaciami otaczającymi Szelę, jak Kocmołuch, czy nierozłączni Amazarak i Azaradek (swoją drogą - piękna gra słów 😀 ), które dodają elementów humorystycznych i ubarwiają swoimi osobowościami i poczynaniami całą opowieść.
Można by jeszcze długo pisać o tym dziele, ale nie chcę za dużo zdradzić przyszłym czytelnikom. Ze swej strony więc już podsumowując - po prostu czytajcie i cieszcie się tą niecodzienną lekturą. Cieszmy się, że mamy tak zdolnych rodzimych pisarzy - a panu Rakowi życzę serdecznie statuetki Nike i innych sukcesów 😀
Mity i legendy najbardziej lubimy za to, że świat tam przedstawiony jest trochę realny, ale jednak w większości magiczny więc możemy poczytać o tym, co nigdy w normalnym życiu tak naprawdę się nie wydarzy.
Kóba Szela jest niewolnikiem i pracuje dla swojego Pana w gospodarstwie, nie jest ON przystojnym mężczyznom, a jednak pewnego dnia żydówka Chana tańcząc na dachu, oddaje mu swoje serce, ON chowa je pod siennikiem, bo tak naprawdę to pragnie serca innej kobiety. Obiektem jego westchnień jest Malwa, za którą ogląda się nie jeden mężczyzna, pewnego dnia zazdrosny Kóba, żeby okazać swoją miłość, oddaje jej swoje serce, a wtedy zrozpaczona Chana spada z dachu i umiera.
Zaczynając czytać, wiedziałam, że ta książka jest wyjątkowa i startuje w wielu prestiżowych konkursach, dlatego chciałam podejść do niej bardzo poważnie i spróbować ją zrozumieć. Historia pomimo wielu trudnych słów i zwrotów jest bardzo ciekawa, chociaż nierealna, w każdym rozdziale można znaleźć coś, co na pewno nigdy w prawdziwym życiu by się nie przydarzyło. Takie nierealne, sytuację to ta, kiedy to Kóba ciągnął wóz, na którym był jeszcze koń albo kiedy przebija się nożem, wyjmuje serce, a żyje nadal, także tego nie trzeba brać na poważnie a głębiej zastanowić się nad znaczeniem tego przekazu. Rozdziały są bardzo krótkie a każdy to jakby nowa historia, ale razem łączą się w jedność, opowiadania w większości nawiązują do Kóby Szeli, ale jest też wiele innych bohaterów.
Co do samego wyglądu to gdy bierze się książkę do ręki, to wygląda bardziej jak opasły tom, takie wrażenie potęguje też twarda oprawa, ale czyta się ją szybko ze względu na czcionkę, która jest dość spora, a do tego każdy rozdział zaczyna się dopiero w połowie kartki.
Nie do końca rozumiem wszystko, co tutaj przeczytałam, ale zdecydowanie ta książka ma coś w sobie, nawet po skończeniu czytania zdarza mi się o niej rozmyślać i wracać do niektórych fragmentów.
Podsumowując, jeżeli ktoś uwielbia mitologię, to ta książka jest zdecydowanie dla niego, ale odnajdą się też w niej osoby lubiące fantastykę, osobą twardo stąpającym po ziemi trudno będzie zrozumieć wiele ważnych przekazów.
Niesamowita" Baśń o wężowym sercu albo wtore słowo o Jakóbie Szeli" która pochłania czytelnika bez reszty.Z każdą stroną chcesz więcej i więcej.Historia która przeplata się z fikcją tak mnie zauroczyły że straciłam poczucie czasu.Uwielbiam baśnie i legendy polskie i te dla dorosłych i te dla dzieci ,ta spewnością na długo pozostanie w pamięci .
Do tytułu zachęciły mnie liczne opinie, wysokie oceny i nagroda Nike. Musze jednak przyznać, że tak szybko jak złapałem hype żeby książkę przeczytać, tak szybko ON zniknął. Spodziewałem się czegoś niezwykłego, a dostałem w mojej opinii lekturę przyjemną, ale nie wybitną. Język specyficzny, ale według mnie łatwy do czytania pomógł mi zagłębić się w historię legend i mitów. Problem był w tym, że momentami mi się po prostu nudziło. Udało mi się jednak przez nie przebrnąć i znowu wciągnąć w ciekawsze historie. Uważam, że książka sama w sobie jest ciekawa, potrafi przyciągnąć uwagę i wciągnąć na dłużej, ale w niektórych momentach potrafi znudzić. Mogę ją polecić nie jako arcydzieło, ale tytuł po który warto sięgnąć.
Galicyjskie bajanie z Jakubem Szelą w roli głównej - jakież to było dobre! Świetnie napisana i opowiedziana na nowo historia pierwszego chłopskiego buntownika w Polsce. Mnóstwo odniesień do ludowych wierzeń i obyczajów oraz smutna rzeczywistość polskiego chama na pańszczyźnie. Wszystko to okraszone miłością, tęskotami, magią - tą dobrą i tą złą. Szczególnie cieszył mnie fakt, że mogłam poczytać o moich rodzinnych terenach z tamtych czasów. I chociaż to baść, każda z nich ma w sobie ziarnko prawdy. Warto przeczytać!
Wspaniała baśń dla dorosłych pełna magii i ludowej mądrości. Radek Rak tworzy mistyczną opowieść o porzuconej Galicji, pełną pradawnych wierzeń i podań, subtelnie zbliżająca czytelnika do realiów tej opuszczonej i zaniedbanej krainy. dajcie się oczarować tej barwnej i niezwykle plastycznej rzeczywistości,w której można na każdym kroku doznać rzeczy niezwykłych, spotkać rusałki, Wężowego Króla, Złego człowieka, posłuchać historii o diable wierzbowym i duchach w drzewach mieszkających, czy zaczarowanego w gruszę młodzieńca. Ta powieść to niespieszna gawęda, w której życie chłopów pełne ucisku i prześladowania płynie w zgodzie z otaczającą przyrodą, która u Radka Raka staje na równi z innymi bohaterami, a o jej mocy i sile możemy się niejednokrotnie przekonać sami. Autor to mistrz gawędy, w którą zatopimy się już od pierwszych stron, który poprowadzi nas za rękę przez tajemnicze i nieodkryte zakątki Galicji. To powieść pełna wybuchowej namiętności, oraz mało subtelnego erotyzmu, którego opisy momentami, aż zapierają dech. Brawa dla autora za wspaniały, plastyczny język, pełen gwary, niezwykle obrazowy, nadający klimatu i pozwalający się przenieść w realia galicyjskiej rzeczywistości. W tę nierówna walkę pomiędzy chłopem, a panem autor wplata wspaniałe opisy przyrody, która współistnieje z bohaterami na równi, dajcie się oczarować temu klimatowi. U Radka Raka spotkacie ludzi przybierających postaci zwierząt, roślinność wchodzącą do domu, wszystko przemawia ludzkim głosem. Urzekł mnie ten fantastyczny świat, w którym odwieczne siły dobra i zła toczą swoją walkę. Zatem czy można napisać interesującą i ciekawą powieść pełną magii opisującą konflikt chłop -dziedzic? - można i Radek Rak jest na to najlepszym dowodem.
Jak pisałem o poprzedniej powieści tego pisarza:
Baśnie i legendy mają to do siebie, że zawierają w sobie odrobinę odwiecznej prawdy i rządzą się swoimi odwiecznymi prawami. Każda z tych opowieści ma jakiś morał, wynikający z przebiegu danej sytuacji, dobrzy(zazwyczaj) są nagradzani, a źli karani, lub przynajmniej dostają jakąś nauczkę. Nie mogę się z tym nie zgodzić i uważam że kolejna książka tego pisarza to też swego rodzaju baśń – być może dla dorosłych – ale jednak baśń. I wcale nie kierowałem się w tym przypadku tytułem.
O książce „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” możemy przeczytać że:
Śledzimy losy młodego Kóby Szeli, wzrusza nas miłość, jaką obdarzyła go Żydówka Chana, czujemy razy pańskiego bata, przeżywamy zauroczenie zmysłową Malwą, wędrujemy przez krainę baśni, żeby zamieszkać we dworze i poczuć zapach krwi rabacji 1846 roku.
Kolejna cudowna opowieść! I znowu nie będzie interpretacji, tego co pisarz chciał nam powiedzieć. Świetnie napisana historia, w którym dobro zazwyczaj ma trudną drogę przed sobą aby zwyciężyć. To także nostalgia za czymś co już odeszło i nie wróci. Jeśli ktoś chce niech sobie interpretuje każde słowo w tej książce. Mnie zauroczyło samo opowiadanie . Znowu dałem się porwać jakiejś historii i mam nadzieję, że pisarz ma dla mnie jeszcze mnóstwo takich opowieści.
![]()