Myślisz, że era programowania zaczęła się w XX wieku? A co, jeśli pierwszy kod powstał tysiące lat temu i dziś okazuje się groźniejszy niż najbardziej zjadliwy wirus?
Ostatni tom trylogii "AI-gent. Mroczne kody"
Marta, doktorantka archeologii, potajemnie wynosi z muzeum w Elblągu gocką bransoletę. Wkrótce potem policja znajduje na brzegu Wisły jej nagie ciało pokryte nordyckimi runami. Okazuje się też, że nie ona jedyna padła ofiarą tajemniczego rytuału. Artefakt ginie bez śladu. Kilka dni później padają systemy bankowe, a z kont klientów znikają miliony. Północnokoreański szpieg powraca, by definitywnie zemścić się na Karolu Koppelu. Gdy ostatni element pradawnego kodu zostanie uruchomiony, świat, który znasz, przepadnie.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii thriller
Czy można czytać "AI-gent. Mroczne kody. 3. Artefakt" bez znajomości poprzednich tomów?
Powieść jest bezpośrednią kontynuacją poprzednich części, więc znajomość tomów "Logos" oraz "Eksodus" okazuje się niezbędna do pełnego zrozumienia wątków. Autor domyka w tej części skomplikowaną intrygę łączącą losy Karola Koppela i północnokoreańskiego szpiega. Czytelnik uniknie dzięki temu dezorientacji przy licznych nawiązaniach do przeszłych wydarzeń i motywacji bohaterów. Fabuła trzeciego tomu stanowi integralne zwieńczenie trylogii i nie funkcjonuje jako samodzielna historia.
Jakie motywy łączą archeologię z nowoczesną technologią w tej książce?
Fabuła spaja wątki starożytnych artefaktów gockich z nowoczesnym cyberbezpieczeństwem i zaawansowanym programowaniem. Główna oś intrygi opiera się na koncepcji pradawnego kodu ukrytego w runach, który ma moc destabilizacji współczesnych systemów bankowych. To połączenie sprawia, że historia balansuje na granicy thrillera archeologicznego i technothrillera. Taka konstrukcja zapewnia dynamikę między odkryciami historycznymi a globalnymi zagrożeniami cyfrowymi.
Dla jakiego typu czytelnika ta powieść nie będzie odpowiednim wyborem?
Książka nie jest polecana osobom szukającym realistycznego kryminału opartego wyłącznie na standardowych procedurach policyjnych. Elementy fikcji technologicznej oraz śmiałe teorie łączące informatykę z dawnymi rytuałami wymagają od odbiorcy dużej otwartości na konwencję cyber-thrillera. Jeśli oczekujesz powolnego tematu lub zamkniętej opowieści bez znajomości tła serii, ten tytuł może okazać się zbyt wymagający. Powieść zawiera również brutalne sceny, które mogą być nieodpowiednie dla bardzo wrażliwych czytelników.
Jakie jest tempo akcji w finałowym tomie serii "AI-gent"?
Akcja książki charakteryzuje się bardzo szybkim tempem i licznymi, gwałtownymi zwrotami akcji. Wydarzenia przenoszą się błyskawicznie z Muzeum w Elblągu w realia globalnego ataku hakerskiego, co nie pozwala na znużenie podczas lektury. Krótkie rozdziały potęgują napięcie i sprawiają, że powieść czyta się z dużą intensywnością. To dynamiczny finał, w którym stawka o losy świata rośnie z każdą kolejną stroną.
Czy w fabule pojawiają się autentyczne miejsca i nawiązania historyczne?
W.P. Rdzanek osadził kluczowe momenty akcji w realnych lokalizacjach, takich jak Elbląg czy Warszawa. Autor precyzyjnie wykorzystuje fakty dotyczące kultury Gotów i ich obecności na ziemiach polskich jako fundament pod fikcję literacką. Dzięki temu opowieść zyskuje na wiarygodności, mimo obecności futurystycznych i wizjonerskich elementów technologicznych. Połączenie lokalnego kolorytu z zagrożeniem o skali międzynarodowej tworzy unikalny klimat tej publikacji.

