Książka, którą, drogi Czytelniku, trzymasz w rękach, składa się z opisu moich wizyt w pozornie niemających ze sobą wiele wspólnego zakątkach Bałkanów, Kaukazu, Europy Wschodniej, Ziemi Świętej, polskich pograniczy, a nawet Etiopii.
Kluczem do zrozumienia tego, czego szukałem w rozmowach z poznanymi tam ludźmi, jest właśnie granica. Ten twór, który w pewnych miejscach istnieje wyłącznie w głowach ludzi, w innych przyjmuje postać granicy wojennej – tam każdy niewłaściwy ruch może się skończyć śmiercią. Moim celem nie jest jednak wyłącznie opisanie procesu jej przekraczania, lecz przede wszystkim obserwowanie ludzkich uczuć, które wiążą się z jej istnieniem. Moim bohaterom towarzyszy cały wachlarz emocji: strach, niepewność, nienawiść, bezsilność, poczucie przegranej albo będące na drugim biegunie pogodzenie się z faktami i celowe zapominanie o jej istnieniu.
Granice, po których się poruszałem, nie zawsze były związane z kontrolą paszportową. Część z opisanych murów przestała istnieć fizycznie kilkadziesiąt lat temu, część kilkadziesiąt czy kilka lat temu dopiero się pojawiła. Powstanie niektórych wisi w powietrzu. Niektóre przyniosły rany świeże, inne są już zabliźnione – ale zawsze z tego obrazu wyłania się bezsilność jednostki wobec czegoś większego. Czasem jest to religijna, ekonomiczna albo etniczna dominacja jednych nad drugimi, najczęściej po prostu aparat państwa, który nigdy nie pyta o zdanie maluczkich, zanim zbuduje zasieki nad ich głowami.
W tym tomie reportaży opisuję wyprawy z kilku ostatnich lat, ale są one dziś niezmiennie aktualne. W obliczu kryzysu migracyjnego stary kontynent przypomniał sobie o granicach w bolesny sposób – i w równie bolesny sposób odczuwają je ci, którzy próbują przybyć do „twierdzy Europa”. Jeszcze większym szokiem był wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie. W rozdziale poświęconym Donbasowi zastałem konflikt zamrożony. Dziś linia frontu jest tam niebotycznie dłuższa. W najgorszy z możliwych sposobów przypomniała wielu z nas, że pokój nie jest dany raz na zawsze.
Chciałbym dedykować tę książkę wszystkim podzielonym. Podzielonym swym własnym strachem przed Innym oraz podzielonym bezdusznością ludzi z długą bronią.
Mateusz Stryczula
Opinia o książce
Nie jest to opowieść o geopolityce, ani o mechanizmach rządzących polityką stawiania murów i zasieków, lecz jest to opowieść o życiu zwykłych ludzi w cieniu tych zasieków… Mateusza Styrczuli w tej książce nie ma, są za to oczy Innych, wypełnione strachem, przerażeniem albo nienawiścią, oczy Innych, w których możemy przejrzeć się jak w lustrze… Kapitalne reportaże…
PIotr Brysacz, dziennikarz, wydawca, dyrektor artystyczny festiwalu literackiego Patrząc na Wschód
Fragment książki
– Czy pana zdaniem za te dwadzieścia, trzydzieści lat Dolina Preševa będzie nadal w Serbii?
Starszy Serb w mocno wysłużonym kapeluszu o nieokreślonym kształcie przerwał zamiatanie posesji. Oparł się o miotłę i spojrzał na mnie.
– W 1980 roku nikt nie spodziewał się, że umrze towarzysz Josip Broz Tito. Bo miał być wieczny, jak to się pół żartem za mej młodości mówiło. W 1989 roku nikt się nie spodziewał, że w przeciągu kilku lat wybuchnie wojna i rozleci się nasza Jugosławia. Nikt się nie spodziewał, że opuścimy Kosowo i że będą nas bombardować ci zbrodniarze z NATO. Jeszcze te parę lat temu nikt nie wyobrażał sobie, że Czarnogóra wyjdzie z federacji i odwróci się do Belgradu plecami. A pan mnie pyta, co będzie za dwadzieścia lat? – powiedział, akcentując koniec każdego wypowiadanego zdania machnięciem palca wskazującego.
Poprawił kapelusz i wskazał na albańską flagę na jednym ze słupów przy ulicy.
– Widzi pan to?
– No widzę.
– Wygląda to panu na Serbię?
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Staruszek rozłożył ręce i wrócił do zamiatania.
O autorze
Mateusz Styrczula (ur. w 1985 roku w Warszawie), magister politologii UKSW w Warszawie; autor artykułów naukowych i publicystycznych o tematyce bałkańskiej i wschodniej; stały współpracownik miesięcznika „Czasopis”; słowianofil i pasjonat lingwistyki języków słowiańskich; zna serbski, chorwacki, białoruski, ukraiński i rosyjski, jak i gwary podlaskie; z zamiłowania podróżnik po euroazjatyckich bezdrożach; varsavianista i numizmatyk.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii reportaż
Czym wyróżnia się podejście Mateusza Styrczuli do tematu granic w książce "Pogranicza"?
Książka Mateusza Styrczuli podchodzi do tematu granic w sposób głęboko humanistyczny, koncentrując się na osobistych doświadczeniach i emocjach ludzi żyjących w ich cieniu. Autor unika typowej analizy geopolitycznej, skupiając się raczej na tym, jak granice - fizyczne, historyczne czy mentalne - wpływają na jednostki. Przedstawia strach, niepewność, bezsilność, ale także próby pogodzenia się z otaczającą rzeczywistością. Dzięki temu czytelnik zyskuje unikalną perspektywę na ludzkie oblicze podziałów.
Jakie obszary geograficzne są opisywane w reportażach Mateusza Styrczuli?
Mateusz Styrczula zabiera czytelników w podróż po różnorodnych i często burzliwych regionach świata, gdzie temat granic odgrywa kluczową rolę. W książce znajdziemy reportaże z Bałkanów, Kaukazu, Europy Wschodniej, a także z Ziemi Świętej. Autor opisuje również polskie pogranicza oraz odległą Etiopię, ukazując uniwersalność ludzkich doświadczeń związanych z podziałami. Każdy z tych zakątków oferuje inną perspektywę na istnienie i wpływ granic.
Czy książka "Pogranicza" dotyczy wyłącznie granic państwowych i kontroli paszportowych?
Nie, książka "Pogranicza" znacznie wykracza poza tradycyjne rozumienie granic jako linii na mapie czy punktów kontroli paszportowej. Mateusz Styrczula bada granice istniejące wyłącznie w ludzkich umysłach, te historyczne, które przestały istnieć fizycznie, ale nadal kształtują tożsamość, a także te, które dopiero się pojawiają lub wiszą w powietrzu. Są to również granice religijne, ekonomiczne i etniczne, ukazujące złożoność podziałów społecznych. Autor koncentruje się na tym, jak te różnorodne granice wpływają na życie codzienne i emocje ludzi.
Jakie emocje towarzyszą bohaterom reportaży Mateusza Styrczuli?
Bohaterom reportaży Mateusza Styrczuli towarzyszy szeroki wachlarz głębokich i często sprzecznych emocji, które są nieodłącznie związane z życiem na pograniczach. W książce znajdziemy opisy strachu, niepewności, nienawiści oraz bezsilności wobec większych sił, takich jak aparat państwa czy dominacja etniczna. Autor ukazuje również poczucie przegranej, ale na drugim biegunie pojawia się także pogodzenie się z faktami i świadome zapominanie o istnieniu granic. Te intensywne ludzkie uczucia stanowią serce narracji.
W jakim kontekście autor Mateusz Styrczula wspomina o aktualności tematu granic?
Mateusz Styrczula podkreśla niezmienną aktualność tematu granic, szczególnie w obliczu współczesnych wydarzeń globalnych i regionalnych. Wskazuje na bolesny sposób, w jaki stary kontynent przypomniał sobie o granicach podczas kryzysu migracyjnego, a także na szok wywołany wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Autor odnosi się do zamrożonego konfliktu w Donbasie, który dziś ma znacznie dłuższą linię frontu, przypominając, że pokój nigdy nie jest dany raz na zawsze. Książka ma stanowić dedykację dla wszystkich podzielonych, zarówno strachem, jak i bezdusznością.
