Niniejsza publikacja jest rekomendowana dla czytelnika, który dobrze czuje się w odbiorze dzieł ekspresyjnych. Na uwagę zasługuje tu zarówno warstwa fabularna jak i dobór słownictwa, upstrzony neologizmami, odniesieniami i parafrazami. Każda z historii sprawia, że odpływamy sami w stronę naszych imaginacji. Musimy się wtedy zatrzymać, by nie stracić ani słowa, nie uronić ani frazy.
Małe miasteczko, Zwyczajne. Do bólu. Tak jak Twoje? Chyba tak, bo nic się nie dzieje. Chyba że się dzieje, to wtedy jest niesamowicie. W mieście nie ma praw, ale jest polityka, więc wychodzi na to, że to miejsce straszne i poddające się korozji. Zepsute. Robaczywe. W jakim czasie? W sumie w każdym, wybierz sobie. Gdzie? Nikt nie wie, ale brzmi znajomo. Po co? Po to, żeby pokazać, że nadzieja jeszcze nie umarła, że się da walczyć, bo jest przeciwko komu, ale za cholerę nie ma z kim. Pojawi się też bohater, który chce coś zmienić. W sobie i dookoła siebie, ale też mocniej, bardziej globalnie. Naogląda się tego dziwnego miejsca i już nic nie będzie chciał. Cokolwiek chciał, już mu się odechciało. A tobie?
Każda z opowiastek zawartych w książce to część naszej mentalności, naszego środowiska. Albo mieszkaliśmy, albo mieszkamy w takim blokowisku, z takimi, a nie innymi sąsiadami. Denerwuje nas to samo, ale nic nie mówimy, bo głupio, marudzimy na to samo, ale w marudzeniu tak się zawzięliśmy, że nie pamiętamy, jak się rozwiązuje problemy. To my, Polacy - wszyscy razem i każdy z osobna. To małomiasteczkowy folklor, taki, który rozumiemy bez słów. Wrośnięty. Nie do wykorzenienia. Nasza rzeczywistość doprawdy jest aż tak kulawa. Czasem to smutne, czasem można boki zrywać.
Marcin Kołodziejczyk z wykształcenia i zamiłowania jest dziennikarzem. Jego książki cechuje charakterystyczny styl, doskonała świadomość językowa i przede wszystkim odważne żonglerki słowne. "Wartało" jest siódmą książką w dorobku autora.
Jaki klimat dominuje w thrillerze psychologicznym pod tytułem "Wartało"?
Powieść "Wartało" charakteryzuje się gęstą, złowieszczą atmosferą polskiej prowincji pogrążonej w marazmie i korozji. Autor kreuje świat pełen rdzy, zawiści oraz chciwości, gdzie pogoda i otoczenie odzwierciedlają stan ducha mieszkańców. Czytelnik odczuwa klaustrofobiczny klimat odciętego od świata miasteczka, w którym brakuje jasnych zasad moralnych. To lektura wymagająca, skupiona na budowaniu napięcia poprzez sugestywny opis upadku społecznego.
Czy styl Marcina Kołodziejczyka w tej powieści jest przystępny dla każdego?
Autor posługuje się w tej książce specyficznym, literackim językiem, który wymaga od odbiorcy pełnego skupienia. Jako finalista Nagrody Literackiej Nike, Kołodziejczyk dba o wysoką jakość frazy, co odróżnia tę pozycję od typowych thrillerów czysto komercyjnych. Narracja jest gęsta i pełna metafor, co nadaje historii głębi, ale jednocześnie może spowalniać tempo czytania. Jest to idealna propozycja dla osób ceniących literaturę piękną połączoną z elementami mrocznego dreszczowca.
Czy fabuła skupia się bardziej na akcji, czy na portrecie psychologicznym?
Książka kładzie zdecydowany nacisk na studium psychologiczne postaci oraz mechanizmy polityczne rządzące małą społecznością. Choć pojawia się wątek tajemniczego przybysza z misją, to wewnętrzne demony bohaterów i ich wzajemne relacje stanowią rzeczywistą oś fabuły. Akcja toczy się niespiesznie, pozwalając na dokładną analizę motywacji osób żyjących w miejscu pozbawionym nadziei. Wybór tej pozycji gwarantuje głębokie przeżycia intelektualne zamiast dynamicznych pościgów czy nagłych zwrotów akcji.
W jaki sposób autor przedstawia polską prowincję w tej konkretnej książce?
Obraz małego miasteczka w powieści jest skrajnie pesymistyczny i służy jako uniwersalna metafora współczesnych lęków. Autor pokazuje prowincję jako miejsce zdziczałe, gdzie lokalna polityka miesza się z prywatną zawiścią, a czas wydaje się stać w miejscu. Miasteczko przypomina wór pełen rupieci z różnych epok, w którym tradycja zderza się z brzydotą codzienności. Taki zabieg literacki pozwala czytelnikowi na gorzką refleksję nad kondycją współczesnego społeczeństwa.
Dla kogo powieść "Wartało" może okazać się zbyt mroczna lub przytłaczająca?
Ta książka nie jest odpowiednim wyborem dla czytelników poszukujących lekkiej rozrywki lub optymistycznego zakończenia. Ze względu na duży ładunek brutalnej szczerości, mroku oraz opisów społecznego rozkładu, może ona przytłaczać osoby wrażliwe na pesymistyczną tematykę. Powieść unika uproszczeń, więc nie zadowoli fanów klasycznych kryminałów z jasno określonym podziałem na dobro i zło. To lektura skierowana wyłącznie do osób gotowych na konfrontację z trudnymi emocjami i brakiem łatwych rozwiązań.