Jest rok 1989. W modzie królują niepodzielnie marmurkowe dżinsy. Na ulicach miast pojawiają się przedsiębiorczy handlarze, którzy wprost z toreb, walizek i składanych stolików sprzedają deficytowe towary przywiezione z Zachodu. W Warszawie trwają obrady Okrągłego Stołu, a ludzie mówią, że już niedługo handel walutami przestanie być w kraju zakazany. Jeszcze nikt o tym nie wie, ale za chwilę PRL rozsypie się jak domek z kart, a rządząca partia, przewodniczka narodu, przestanie istnieć.
Tymczasem w Poznaniu dochodzi do tajemniczych morderstw dokonanych na miejscowych handlarzach dewizami. Wszystko wskazuje na to, że ktoś chce przejąć walutowy interes szefa poznańskich cinkciarzy Grubego Rycha. Śledztwo w sprawie zabitych handlarzy walutą przejmuje komenda wojewódzka milicji. Szef zespołu dochodzeniowo-śledczego powierza je kapitanowi Mirkowi Brodziakowi, który prywatnie jest dobrym znajomym Rycha. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy wysłany na miejsce przestępstwa porucznik Teofil Olkiewicz znika bez śladu, a sprawą cinkciarzy zaczyna interesować się poznańska SB.
W jakim klimacie utrzymana jest powieść "Masz to jak w banku"?
Książka stanowi połączenie mrocznego kryminału z wiernie oddanym klimatem przełomu lat 80. i 90. w Polsce. Autor skupia się na brutalnym świecie poznańskich cinkciarzy oraz politycznych zawirowaniach okresu Okrągłego Stołu. Czytelnik odnajdzie tu specyficzną atmosferę schyłkowego PRL-u, pełną handlu walutami i marmurkowych dżinsów. To realistyczny obraz miasta w momencie wielkiej transformacji ustrojowej, gdzie stare struktury milicyjne zderzają się z nadchodzącym nowym porządkiem.
Czy fabuła książki koncentruje się wyłącznie na wątku kryminalnym?
Powieść łączy klasyczne śledztwo milicyjne z szeroko zakreślonym tłem obyczajowym i politycznym tamtej epoki. Ryszard Ćwirlej szczegółowo opisuje mechanizmy działania Służby Bezpieczeństwa oraz codzienność handlarzy dewizami w 1989 roku. Intryga kryminalna przeplata się z losami barwnych postaci, które muszą odnaleźć się w upadającym systemie komunistycznym. Taka konstrukcja sprawia, że jest to pozycja atrakcyjna również dla miłośników historii najnowszej, a nie tylko fanów czystej sensacji.
Jaki poziom humoru prezentuje postać porucznika Teofila Olkiewicza w tej części?
Postać Teofila Olkiewicza wprowadza do historii charakterystyczny dla autora humor sytuacyjny oraz językowy. Mimo powagi śledztwa dotyczącego morderstw, perypetie tego bohatera często przybierają groteskowy i komiczny obrót. Jego nagłe zniknięcie stanowi jeden z głównych motorów napędowych akcji, dodając całej opowieści niezbędnego dynamizmu. Balans między brutalnością zbrodni a komizmem postaci Olkiewicza jest znakiem rozpoznawczym tej serii i zapewnia rozrywkę na wysokim poziomie.
Czy do zrozumienia akcji konieczna jest znajomość wcześniejszych tomów cyklu?
Książka posiada zamknięty wątek główny, który pozwala na lekturę bez znajomości poprzednich części serii. Autor wprowadza niezbędne informacje o relacjach między kapitanem Brodziakiem a Grubym Rychem bezpośrednio w toku toczącej się akcji. Znajomość cyklu o milicjantach z Poznania pomaga lepiej zrozumieć ewolucję bohaterów, ale nie jest warunkiem koniecznym do śledzenia intrygi. Każdy czytelnik kryminałów bez trudu odnajdzie się w przedstawionej historii i motywacjach głównych postaci.
Dla kogo ta powieść kryminalna nie będzie odpowiednim wyborem?
Książka nie jest polecana czytelnikom, którzy unikają wulgaryzmów oraz brutalnych opisów surowych realiów milicyjnych. Specyficzny język bohaterów i brudny klimat Poznania lat 80. mogą być zbyt dosadne dla osób szukających lekkich kryminałów typu cozy mystery. Powieść wymaga od odbiorcy skupienia na tle historycznym, co może nie odpowiadać fanom wyłącznie błyskawicznej akcji pozbawionej kontekstu społecznego. Jest to pozycja skierowana do dorosłego czytelnika ceniącego realizm i autentyczną estetykę polskiej transformacji.