Od pierwszego wydania Wanny z kolumnadą minęło dziesięc lat. Trochę się jednak w tym czasie zmieniło. Mamy w końcu ustawę krajobrazową, której tak wyczekiwał Marcin Rutkiewicz, jeden z bohaterów tekstu Jesteś tylko spojrzeniem. Mamy też prężne ruchy miejskie, które domagają się harmonii i ładu przestrzennego w polskich miastach. Mamy całą masę architektonicznych ikon. Ale mamy i specustawę mieszkaniową, która pozwala deweloperom budować swoje osiedla gdzie popadnie i bez uwzględniania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. I mamy ukryte w ziemi blizny po prawie trzech milionach drzew, które wycięto w Polsce w ciągu zaledwie kilku miesięcy obowiązywania znowelizowanej ustawy o ochronie przyrody zwanej „lex Szyszko”.
Tym wszystkim zmianom – na lepsze i na gorsze – zostały poświęcone uzupełnienia poszczególnych tekstów, a także nowe reportaże, które zamieszczamy w tym wydaniu. Wanna z kolumnadą z roku 2020 jest prawie dwa razy dłuższa niż ta z roku 2013. Przybyło tematów, wątków i ciągów dalszych.
Cała ta nowa-stara opowieść kończy się reportażem o problemie polskiej przestrzeni, którego w ogóle nie widać, za to bardzo dobrze słychać. Do bólu oczu dołączył ból uszu.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii reportaż
Czym różni się to wydanie książki "Wanna z kolumnadą" od pierwotnej wersji?
To wydanie jest niemal dwukrotnie obszerniejsze od oryginału z 2013 roku i zawiera liczne aktualizacje oraz nowe reportaże. Autor uzupełnił wcześniejsze teksty o analizę zmian prawnych, takich jak ustawa krajobrazowa czy kontrowersyjne "lex Szyszko". Publikacja wzbogaciła się o zupełnie nowe wątki dotyczące hałasu w przestrzeni publicznej, co stanowi dopełnienie wcześniejszej narracji o wizualnym chaosie. Dzięki tym dodatkom czytelnik otrzymuje kompleksowy obraz ewolucji polskiego krajobrazu na przestrzeni ostatniej dekady.
Jaką konkretną tematykę porusza Filip Springer w swoich reportażach o polskiej przestrzeni?
Książka skupia się na analizie estetycznego i funkcjonalnego chaosu w polskich miastach oraz na prowincji. Filip Springer dokumentuje przejawy braku ładu przestrzennego, od krzykliwych reklam po samowole budowlane i postępującą betonozę. Ważnym elementem tego wydania jest również reportaż poświęcony problemowi zanieczyszczenia hałasem, który dotyka mieszkańców równie mocno co brzydota architektury. Teksty rzucają światło na mechanizmy prawne i społeczne, które doprowadziły do obecnego stanu naszego otoczenia.
Czy "Wanna z kolumnadą" będzie odpowiednia dla osób niezwiązanych zawodowo z architekturą?
Tak, publikacja jest napisana przystępnym językiem reportażu i nie wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu urbanistyki czy projektowania. Autor unika hermetycznego żargonu, skupiając się na ludzkich historiach i codziennym doświadczaniu przestrzeni przez zwykłych obywateli. Może ona jednak nie przypaść do gustu czytelnikom szukającym wyłącznie optymistycznych obrazów współczesnej Polski lub czysto technicznych podręczników planowania. Jest to przede wszystkim krytyczna analiza społeczno-kulturowa, która ma skłaniać do głębokiej refleksji nad estetyką naszego kraju.
Czy autor omawia wpływ konkretnych zmian prawnych na polski krajobraz naturalny?
Filip Springer szczegółowo analizuje skutki wprowadzenia "lex Szyszko" oraz specustawy mieszkaniowej dla polskiej przyrody i ładu miejskiego. W książce odnajdziemy opisy konsekwencji masowej wycinki drzew oraz budowania osiedli deweloperskich z pominięciem miejscowych planów zagospodarowania. Reportaże pokazują, jak decyzje polityczne realnie zmieniają wygląd naszych ulic i lasów w bardzo krótkim czasie. Te fragmenty pozwalają zrozumieć, dlaczego walka o harmonijną i zieloną przestrzeń jest w Polsce tak trudna i pełna przeszkód.
Jaki styl narracji dominuje w tym zbiorze reportaży o polskiej architekturze?
Narracja jest dynamiczna, pełna ironii oraz wnikliwych obserwacji, które są znakiem rozpoznawczym twórczości Filipa Springera. Autor osobiście odwiedza opisywane miejsca, rozmawia z mieszkańcami i urzędnikami, co nadaje tekstom autentyczności i niezbędnej głębi. Lektura wywołuje silne emocje, od niedowierzania po gniew, zmuszając do znacznie uważniejszego patrzenia na otaczające nas budynki i reklamy. To doskonały wybór dla osób ceniących literaturę faktu, która łączy rzetelną dokumentację z subiektywnym, zaangażowanym spojrzeniem na rzeczywistość.
