Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie

Oprawa: Miękka
Wydawnictwo: Inanna
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 268
Opis

"Nim nadejdzie świt" to porywająca i trzymająca w napięciu powieść o nieśmiertelnej pierwszej miłości.

Ona i on. Choć wydają się być od siebie tacy różni, to jest coś, co ich łączy - samotność oraz prawdziwa pasja do muzyki. Oboje mają jeden cel - pragną być idealni, bo tylko wtedy będą mogli spełnić wygórowane oczekiwania rodziców i zaznać odrobiny miłości ze strony najbliższych...

Theo i Vera spotykają się przypadkiem na zajęciach z muzyki poważnej. Na pierwszy rzut oka tych dwoje nie ma ze sobą nic wspólnego poza miłością do grania na skrzypcach. Wkrótce okazuje się, że tę dwójkę łączy więcej, niż początkowo mogło się zdawać. Obojgu doskwiera samotność i uczucie odtrącenia ze strony najbliższych. Pragną miłości oraz akceptacji, której nie otrzymują. Ze wszystkich sił starają się sprostać wygórowanym oczekiwaniom swoich rodziców. Wierzą, że kariera muzyczna pozwoli im zapomnieć o ciągłych rozczarowaniach oraz presji ze strony rodziców.

Marzeniem Theo jest, aby ojciec wreszcie go zauważył i przede wszystkim docenił. Właśnie dlatego chłopak uprawia kick-boxing jak jego tata. Jednocześnie pilnie uczy się gry na skrzypcach, aby zadowolić swoją mamę i otrzymać od niej odrobinę miłości. Dla Very życie według nakazów i zakazów matki jest nie do zniesienia. Dziewczyna nie może samodzielnie decydować o swoim losie, każdy jej ruch jest kontrolowany. Jej życiowym zadaniem jest sprostanie wysokim oczekiwaniom swojej mamy i stanie się ideałem. Vera szczerze nienawidzi takiego życia i ze smutkiem spogląda na zwyczajne rodziny swoich rówieśników.

Tkwiąc w podobnych sytuacjach, młodzi ludzie mocno zbliżają się do siebie. Dla obojga miłość jest czymś nowym i ekscytującym. Ich uczucie jest mocne, pełne cierpienia, sprzecznych emocji oraz namiętności. I choć para jest przekonana o sile swoich uczuć, to los ma wobec nich zupełnie inne plany...

Autorką książki jest Alicja Wlazło, która zdobyła popularność cyklem pt. "Zaprzysiężeni".


Opinie o książce

Alicja Wlazło udowadnia, że wystarczy jedno przypadkowe spotkanie, aby wywrócić czyjś świat do góry nogami i sprawić, że życie bez tej drugiej osoby wydaje się pozbawione sensu. „Nim nadejdzie świt” to wprawiająca w szybsze bicie serca, dająca nadzieję na lepsze jutro opowieść, która trzyma w napięciu do ostatnich stron, a dźwięk skrzypiec już zawsze będzie kojarzyć się tylko z Theo i Verą. Uwielbiam!

Aleksandra Bienio, Demoniczne książki

"Nim nadejdzie świt” to powieść o relacjach rodzinnych, w których dzieci starają się być idealne, aby spełniać oczekiwania rodziców. Uczucie, które pojawia się między głównymi bohaterami, może ich ocalić, o ile nie będzie za późno…

Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska, Książki takie jak ty

Słowo za słowem, niczym nuty na pięciolinii, tworzą historię równie porywającą i nieprzewidywalną, jak muzyka wymyślana wciąż na nowo. Miłość rodzi się niespodziewanie, między wersami lub z siłą pioruna. Alicja Wlazło zaskakuje i porywa nasze dusze w rytm muzyki dwóch serc. Czy jesteś w stanie złapać jej skrawki "Nim nadejdzie świt”? Polecam.

Marta Daft, Marta wśród książek

Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii romans

Jaki jest główny motyw emocjonalny powieści "Nim nadejdzie świt"?

Książka skupia się na trudnych relacjach rodzinnych oraz presji spełniania cudzych oczekiwań, która towarzyszy wchodzeniu w dorosłość. Historia Theo i Very pokazuje, jak młodzi ludzie zmagają się z toksycznymi ambicjami rodziców, szukając jednocześnie własnej drogi i tożsamości. Autorka kładzie duży nacisk na emocjonalne napięcie wynikające z próby pogodzenia pasji z narzuconymi obowiązkami. To opowieść o nadziei na lepsze jutro, która rodzi się w cieniu trudnych doświadczeń domowych.

Czy wątek muzyczny odgrywa istotną rolę w fabule tej książki?

Tak, muzyka, a konkretnie gra na skrzypcach, stanowi kluczowy element tożsamości głównego bohatera i metaforę jego wewnętrznych przeżyć. Theo gra na instrumencie, aby zadowolić matkę, co sprawia, że dźwięki skrzypiec stają się symbolem jego poświęcenia i ukrytych emocji. Motyw muzyczny przeplata się z całą historią, nadając jej specyficzny, liryczny rytm i głębię uczuciową. Czytelnik odkrywa, że pasja może być zarówno ciężarem, jak i pomostem łączącym dwoje zagubionych ludzi.

Dla kogo ta historia może okazać się zbyt obciążająca emocjonalnie?

Powieść nie jest odpowiednia dla czytelników szukających lekkiego, beztroskiego romansu bez głębszych problemów społecznych. Autorka porusza trudne tematy toksycznych relacji oraz nadmiernej kontroli rodzicielskiej, co może być wyzwalające dla osób wrażliwych na przemoc psychiczną w rodzinie. Fabuła koncentruje się na bolesnym procesie wyzwalania się spod wpływu autorytarnych opiekunów, co generuje stałe napięcie emocjonalne. Jeśli oczekujesz prostej historii miłosnej pozbawionej mroku i dramatyzmu, ten tytuł może nie spełnić Twoich oczekiwań.

Jakie pasje łączą i dzielą głównych bohaterów powieści?

Theo łączy w sobie brutalny świat kick-boxingu z delikatnością gry na skrzypcach, co odzwierciedla jego wewnętrzne rozdarcie między oczekiwaniami ojca i matki. Z kolei Vera żyje w ciągłym stresie, starając się sprostać wygórowanym wymaganiom swojej matki, co uniemożliwia jej rozwijanie własnych zainteresowań. Ich przypadkowe spotkanie staje się katalizatorem zmian, pozwalając im dostrzec wartość w autentyczności, a nie w narzuconych rolach. Wspólne doświadczenie bycia idealnymi dziećmi tworzy między nimi silną, nierozerwalną więź zrozumienia.

Czy "Nim nadejdzie świt" to opowieść o miłości od pierwszego wejrzenia?

Historia przedstawia nagłe, przypadkowe spotkanie, które błyskawicznie wywraca życie bohaterów do góry nogami i nadaje mu nowy sens. Choć uczucie między Theo i Verą rodzi się niespodziewanie, musi ono przejść przez szereg prób związanych z ich skomplikowaną sytuacją rodzinną. Więź budowana jest na fundamencie wzajemnego wsparcia w walce o normalność i prawo do własnych wyborów. To intensywna relacja, która pokazuje, że prawdziwe uczucie potrafi być jedynym ratunkiem w obliczu życiowego chaosu.

Szczegóły
  • Autor: Alicja Wlazło
  • Wydawnictwo Inanna
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2020
  • Ilość stron: 268
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788379955077
  • ISBN: 9788379955077
  • EAN: 9788379955077
  • Wymiary: 140X205
  • Dane producenta: MORGANA Katarzyna Wolszczak, Kormoranów 126/31, 85-432 Bydgoszcz, Polska, sekretariat@morgana.group, tel. 796977170
Recenzje książki Nim nadejdzie świt (1)
  1. taniaksiazka.pl
    Recenzentus NotPospolitus
    Ocena:
    4/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Aleksandra B. w dniu 2020-07-16
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Obecnie sporo mówi się o naturalności. Wiele magazynów oraz stron poświęconych modzie, urodzie czy stylowi życia wprost zachęca do akceptacji tego, kim jesteśmy, odrzucając fałszywe tożsamości. Niejednokrotnie podkreślają, że nie powinniśmy patrzeć na innych, tylko liczyć się z własnymi uczuciami, bo to nie obcy ludzie są w naszych skórach. To nie oni przejdą za nas przez życie. Liczne słowa wsparcia zazwyczaj pomagają. Zaczynamy wierzyć w siebie, robiąc to, co kochamy, nie bacząc na czyjeś krzywe spojrzenia – przede wszystkim liczy się nasze samopoczucie. Ukazujemy prawdziwe oblicze, wreszcie wychodząc z zatęchłej skorupy. Tylko nie zawsze możemy pozwolić sobie na bycie sobą. Wszelkie porady schodzą na dalszy plan, kiedy coś – lub ktoś – decyduje za nas…

    MIŁOŚĆ DO SKRZYPIEC JEST NIE TYLKO UZALEŻNIAJĄCA. MIŁOŚĆ DO SKRZYPIEC WYZWALA ZE SZPONÓW SAMOTNOŚCI

    Twórczość Alicji Wlazło znam nie od dziś. Dotąd śmiało poruszająca się po fantastycznych sferach, gdzie robiła krótkotrwałe skoki w bok z innymi gatunkami, postanowiła wdać się w dłuższą relację z powieścią sensacyjną z domieszką romansu. Wiadomo, w tutejszym świecie nie można aż nadto szaleć, gdyż ważne jest trzymanie się realiów, jakie panują, jednak autorka pokazała, że umie okiełznać swoją nadmierną kreatywność, tworząc coś, przy czym człowiek rzeczywiście uwierzy, iż to mogło gdzieś się wydarzyć. Powoli ujawniała ścieżki swoich pogubionych, stłamszonych przez trudną przeszłość bohaterów, stawiając przed nimi nie jedno, a wiele wyzwań, z jakimi toczyli batalie. Doglądałam tego z szeroko otwartymi oczami. Raz za razem przypominając sobie o tym, iż wypadałoby oddychać. Brnęłam wraz z nimi, doglądając nie zawsze kolorowych chwil, ignorując pokusę podgryzania paznokci. Widziałam ich rozterki, odczuwałam ból i tęsknotę, jakie towarzyszyły im niemal od zawsze. Niczym rozbitkowie na tonącym statku, odnaleźli się tylko po to, by razem zaginąć w odmętach wody, próbując dostrzec tego drugiego…

    Miłość do skrzypiec narodziła się u mnie w dniu, kiedy po raz pierwszy natrafiłam na kanał uzdolnionej, charyzmatycznej Lindsey Stirling. Słysząc „Crystallize” miałam ciarki, jakich dotąd nie zaznałam przy żadnej innej piosence. Od tamtej chwili przesłuchuję jej każdy album, skrycie marząc o nauce gry na tym instrumencie. Tym samym dochodzę do najistotniejszej kwestii. Skrzypce – to właśnie one tworzą fundament tej historii. Gdyby nie one, ścieżki Theo oraz Very nigdy by się nie skrzyżowały, przez co te obie zagubione dusze nadal by błądziły między tłumami. I to one najmocniej zachęciły mnie do tej powieści. Czy jestem usatysfakcjonowana? Jak najbardziej! Ten instrument wniósł wiele barw w ich szarobure życia, pozwalając docenić to, co tylko przez moment jest uchwytne. Pomógł zbudować przepiękne wspomnienia, jakich nic innego nie mogłoby im ofiarować. Z czasem muzyka ich dusz powoli przycichła, ustępując miejsca innym dźwiękom, tym z wnętrza serc. Chaotyczne, niepoukładane nuty sunęły po pięciolinii, doprowadzając mnie do różnorakich reakcji. Gdyby ktoś widział, co „Nim nadejdzie świt” ze mną wyprawia, zapewne by zapragnął wzywać egzorcystę. Tylko jak inaczej się zachowywać, gdy co rusz na wierzch wychodziły nowe rewelacje, z którymi nie zawsze dało się pogodzić? No jak? A tutaj nie dość, że miałam styczność ze zwyczajną egzystencją (bo inaczej nie mogę nazwać tego, przez wgląd na bohaterów) z nietuzinkowymi wyskokami, doskonale kontrastującymi z różnymi światami, w jakich prowadzili swe żywoty Vera i Theo, to jeszcze dochodziły poboczne kwestie, nakreślające nowe drogi, którymi zapewne kiedyś się podąży.

    Koniec głaskania po główce i szeptania słodkich słówek – nadszedł czas na trochę goryczy.

    Alicja Wlazło ma to do siebie, że lubi budować napięcie. Bawić się emocjami, byle tylko czytelnik nie wiedział, co ma ze sobą począć, bo nie umie usiedzieć w miejscu. Robi to małymi, najczęściej przemyślanymi krokami. Jak ma coś wybuchnąć, to pewien czynnik musi po prostu nabrać mocy urzędowej. I tak też było tym razem. Bomby eksplodowały we właściwych momentach. Gdyby dało się usłyszeć ten huk, zapewne skończyłabym z utratą słuchu – tak wiele się działo! Tyle że… czasami widziałam, iż autorka chciała tego jak najwięcej. Pragnęła stworzyć tę pozornie niewinną, co nieco przesiąkniętą mrocznym światkiem historię tak, by czytelnik czuł się tak, jakby ktoś poraził go prądem. A to ją odrobinę gubiło. Napoczynała wiele wątków, nadając nowych konturów obecnej historii, ale część z nich traciła się z oczu lub pozostawała bez słowa wyjaśnienia. Zdaję sobie sprawę, iż ma powstać kolejny tom, lecz lepiej by to wyglądało, gdyby jakaś część została wyjaśniona już tutaj, coby raz na zawsze to zakończyć, czyli tak, jak na to zasługiwało. Jak kocham Alicję za jej kreatywność, tak jednocześnie nienawidzę za coś takiego! Następnym razem, proszę cię, pozamykaj pewne wątki lub rozważ ich istnienie, bo jeżeli czytelnik się pogubi – będzie krucho!

    CZŁOWIEK O DWÓCH TWARZACH? CODZIENNOŚĆ!

    Theo od lat starał się sprawić, by jego rodzice byli z niego dumni. Uczęszczający na zajęcia z kick-boxingu, mogące zbliżyć go do ojca, oraz uczący się grać na skrzypcach, ku uciesze matki, chciał przede wszystkim być przez nich zauważony. Jak jeszcze kobieta stanowiła dla niego niemałe oparcie, tak mężczyzna często stawiał pracę nad rodzinę, co nie wpływało zbyt dobrze na relacje. Jego ciągłe nieobecności tworzyły niemałą przepaść, mogącą zniszczyć to, co do tej pory udało się wybudować. I tylko matka, choć też posiadająca własne zmartwienia, nie pozwalała mu na przesiąknięcie gniewem. Natomiast Vera nigdy nie mogła robić to, co chciała. Niczym marionetka w rękach zimnej, dystyngowanej matki, spełniała każdą jej zachciankę, gdzie ta próbowała przeobrazić ją w człowieka pozbawionego jakichkolwiek uczuć. Zawsze działająca pod jej dyktando, niemająca własnego zdania, z zazdrością doglądała innych rodzin, pragnąc zamienić się z kimś miejscami. Tylko miłość do skrzypiec pozwalała jej utrzymać równowagę, która lada moment mogła zaniknąć. Tym samym nie powinno nikogo dziwić, iż ich przypadkowe spotkanie odcisnęło na obojgu piętno. Oboje naznaczeni przez los, pozbawieni własnych tożsamości, szukali u siebie wsparcia, choć ich znajomość również nie należała do najłatwiejszych. Ja sama z początku widziałam, że między nimi kwitnie gorące uczucie, jakim mogliby spalić nie tylko Ziemię, ale i całą galaktykę. Lgnęli do siebie, łaknąć czułości i akceptacji, lecz to na pewno nie była miłość. Theo i Vera byli – przede wszystkim – sobą zafascynowani. Brakowało im kogoś, kto zrozumie ich obawy i nie będzie bezpodstawnie oceniać. Kogoś, kto udźwignie narastające problemy, gdzie u każdego co innego stanowiło kulę u nogi. Fascynacja pozwalała obojgu choć trochę liznąć normalności, jakiej im brakowało. Bo jak jeszcze w życiu Theo pojawiali się ludzie, dla których był ważny i często ratowali go z opresji, wyzwalając z objęć demonów przeszłości, tak Vera musiała liczyć tylko na siebie (lub na chłopaka). Przyzwyczajeni do noszenia masek, po prostu nie umieli ich zdjąć przed innymi. Na dodatek, w przypadku Theo, sprawy wyglądały zupełnie inaczej. Wychowywany zupełnie inaczej niż Vera, mogący decydować o przyszłości, był pozornie w lepszej sytuacji, lecz nawet to nie uchroniło go przed popadaniem w obłęd, gdzie tylko kobieta przywracała mu wiarę w lepsze jutro. Jednakże trochę wadził mi element związany z czasem, którego… tutaj zabrakło. Momentami czułam, że ta relacja… że to… dzieje się za szybko. O wiele za szybko. Fascynacja fascynacją, wchodzi tam też pożądanie, jednakże autorce zdarzało się podkreślać, iż to wielka miłość. Nie sądzę. Już wcześniej zrobiłam o tym wywód, więc nie zamierzam się powtarzać, aczkolwiek wiem, iż nie każdy to kupi. Romantycy, poszukujący miłosnych akcentów, będą zachwyceni, lecz ci analizujący ociupinkę mniej. Przypuszczam jednak, iż jest to spowodowane niewiedzą. Nie mam tutaj na myśli brak przygotowania Alicji, a to, że Theo i Vera nie znali właściwego pojęcia miłości, bo choć ktoś miał dobry wzorzec, mógł go nie dostrzegać, zwracając uwagę na coś zgoła innego. Dobrze, kończę mój wywód, bo zaraz znowu się aż nadto rozgadam!

    Podsumowując. Alicja Wlazło udowadnia, że wystarczy jedno przypadkowe spotkanie, aby wywrócić czyjś świat do góry nogami i sprawić, że życie bez tej drugiej osoby wydaje się pozbawione sensu. „Nim nadejdzie świt” to wprawiająca w szybsze bicie serca, dająca nadzieję na lepsze jutro opowieść, która trzyma w napięciu do ostatnich stron, a dźwięk skrzypiec będzie kojarzyć się tylko z Theo i Verą. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Alicja – oby więcej takich mocnych, emocjonalnych historii!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

taniaksiazka.pl

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula