Wśród kilkuset osób poznanych w ciągu całego mojego życia, są takie, które wymykają się opisowi. Z daleka widzę je dość wyraźnie, ale ilekroć się do nich zbliżam i próbuję wydobyć z pamięci jakieś szczegóły, są nieuchwytni jak cienie. Jedni przemknęli na podobieństwo meteorytów, innych znałem dłużej, czasem kilka ładnych lat, mimo to nie potrafię o nich napisać wiele więcej niż kronikarz pewnego wschodniego królestwa z opowiadania Jorge Luisa Borgesa: rodzili się, żyli, umierali. fragment książki Verba volant, scripta manent… Tą łacińską sentencją można śmiało oddać sens tego niezwykłego i wciągającego przez wagę opowieści dziennika egzystencjalnego. I choć daleko autorowi do stworzenia formy na wzór antycznych kronik, przypowieści, moralitetów czy listów moralnych, niniejsze historie mają w sobie coś z owych antycznych dzieł, gdzie mieszanina prywatnych rozmów i historii przeplata się z fikcją literacką. Fikcją, która jednak w przypadku Lekcji (nie)obecności nigdy nie pojawia się w wyniku chęci wpisania dzieła w określone z góry ramy konkretnego gatunku. Wynika raczej z mimowolnego ruchu pamięci, która w pragnieniu poszukiwania sensu egzystencji, zanurzając się w przeszłość wymyka się jasnym nakazom gramatyki, regułom gatunkowym i języka. Owe wspomnienia o ludziach, których się spotkało, z którymi się żyło, niekiedy szło ramię w ramię w jednym szeregu, są czymś na kształt znanych nam wszystkim starożytnych żywotów świętych, żywotów sławnych ludzi czy żywotów równoległych, z tym, że autor pozbawia swe historie jakiegokolwiek patosu i wzniosłości, wchodząc w rolę opowiadacza, kronikarza a czasem apologety ludzi „niesławnych” i „nieświętych”, nigdy moralisty czy krytyka, zawsze obserwatora, który z ironią i komizmem oddaje sens tych współczesnych żywotów.
Jaką formę literacką przyjmuje książka "Lekcje (nie)obecności"?
Publikacja ta stanowi unikalne połączenie dziennika egzystencjalnego z elementami fikcji literackiej oraz kroniki. Autor świadomie odchodzi od sztywnych ram gatunkowych, pozwalając pamięci swobodnie prowadzić czytelnika przez meandry przeszłości. Tekst nawiązuje do antycznych żywotów, lecz jest całkowicie pozbawiony ich typowej wzniosłości na rzecz surowego autentyzmu. To proza wybitnie refleksyjna, która skupia się na uchwyceniu ulotności i kruchości ludzkiego życia.
Czy narracja w tej publikacji jest prowadzona w sposób podniosły?
Zbigniew Dmitroca całkowicie rezygnuje z patosu, zastępując go błyskotliwą ironią oraz komizmem sytuacyjnym. Autor przyjmuje rolę zdystansowanego obserwatora i kronikarza, który nie ocenia swoich bohaterów, lecz jedynie rejestruje ich obecność. Zamiast moralizatorstwa, czytelnik odnajdzie tu szczere, często humorystyczne spojrzenie na ludzkie słabości i dziwactwa. Taki zabieg literacki sprawia, że trudna tematyka egzystencjalna staje się znacznie bliższa codziennemu doświadczeniu.
Kogo dotyczą portrety nakreślone przez autora w tym zbiorze?
Autor koncentruje się na postaciach "niesławnych" i "nieświętych", które spotkał na różnych etapach swojego życia. Są to osoby często nieuchwytne, przypominające cienie, których losy wymykają się prostym definicjom i kategoryzacjom. Dmitroca opisuje zarówno ludzi poznanych przelotnie, jak i tych, z którymi dzielił wiele lat wspólnej, życiowej drogi. Dzięki takiemu podejściu książka staje się przejmującym hołdem dla zwyczajności i często zapomnianych, anonimowych historii.
Jakim stylem językowym posługuje się autor w swoich zapiskach?
Język utworu jest niezwykle plastyczny i dynamiczny, precyzyjnie podążający za nieregularnym rytmem ludzkich wspomnień. Choć autor nawiązuje do klasycznych form literackich, unika trudnego, hermetycznego słownictwa, stawiając na komunikatywność przekazu. Narracja płynie swobodnie, momentami celowo wykraczając poza sztywne reguły gramatyczne, aby lepiej oddać ulotną naturę pamięci. Pozwala to na głębokie zanurzenie się w opowiadane historie bez obawy o przytłoczenie zbyt ciężką formą.
Dla jakiego typu czytelnika ta pozycja nie będzie odpowiednim wyborem?
Książka ta nie jest polecana osobom poszukującym wartkiej akcji, linearnych fabuł lub typowych powieści gatunkowych. Ze względu na swój fragmentaryczny i wybitnie refleksyjny charakter, może nie przypaść do gustu odbiorcom oczekującym jednoznacznych rozwiązań i zakończeń. Nie jest to również publikacja dla osób szukających literatury faktu opartej wyłącznie na twardych danych historycznych czy faktografii. Skupienie na subiektywnej pamięci i nastroju zdecydowanie dominuje tu nad precyzją kronikarską w tradycyjnym ujęciu.