Piotr Siwecki
Gdyby samo pojęcie nie było tak ściśle związane z historią europejskiego teatru ostatnich dwóch, trzech dekad, można byłoby nazwać Michalczenię nowym brutalistą. […] Brutalizm Korszakowa widziałbym zresztą nie tylko na płaszczyźnie zdarzeń, ale również narracji. W niej Michalczenia nawiązuje do tradycji zachodniego behawioryzmu, odsuniętego na dalszy plan w kulturze współczesnej — w dobie eskapizmu i nadmiernej ekspresji „ja”. Młody autor jakby pozostawia wykreowany korszakowski świat samemu sobie. Okrucieństwo Korszakowa wzmaga chłodny, relacjonujący styl tych opowiadań. Jest on spojony z koncepcją zła banalnego. Chodzi o zło, które nie przybiera wymiarów zbrodni, nie ma tej skali. Mimo to jest w szczególny sposób odrażające i porażające (Witek Balerek). […] To raport z codzienności, ze świata, który — by użyć kolejowej metafory bliskiej klimatowi Korszakowa — wykoleił się dawno temu.
Sławomir Buryła
Korszakowo to zbiór opowiadań napisanych w duchu „małego realizmu”, traktujący o losach małego warmińskiego miasteczka, tzw. zadupia. Mamy tu zdegradowanych kolejarzy, mamy byłe pielęgniarki, mamy też chłopaczków z osiedla. Każda z tych postaci na własną rękę próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, którą jednocześnie współtworzy. Jednak każde z tych działań przynosi efekty ujemne, każda próba ustanowienia ładu prowadzi do zatracenia, frustracji, izolacji. Odnosi się wrażenie, skądinąd bardzo rzeczywiste, że wszystko tu działa nie tak, jak powinno, a mimo to działa, bo działać musi.
Szymon Szwarc
To żadne wydumane bzdety o samotności, odrzuceniu i nietolerancji. To konkretny sierpowy, który niejednego dobrze postawionego jełopa zwaliłby z nóg. Krótkie, gęste i polifoniczne. Tu każde słowo ma swoje miejsce, a co trzecie zdanie uderza jak skórzany bicz. Język kipi energią i czarnym dowcipem, a jednocześnie jest brutalny i pełen awersji. To on pozwala nam dostrzec powolną agonię wyższych uczuć i ludzkich relacji. Aż chciałoby się wierzyć, że to tylko surrealizm. Taka literatura jest nam obecnie bardzo potrzebna.
Paweł Biegajski, blog książkowy Melancholia Codzienności
Fragment
Na klatce schodowej wyje jamnik. Nie ma kto go wpuścić do domu. Kilka pięter wyżej pan Jankowski dyma swoją lampucerę. Tak uchodzą z niego wszystkie całodniowe napięcia. A przed blokiem zjawia się w końcu zawezwana przez kogoś karetka. Zabiera z ganku skatowanego pana Pawłowskiego. „To i pewnie policjanty po mnie zara przyjdą… Ale co mi tam, jak mnie zgarną, to nie będę może musiał bujać się jutro do tej roboty?” — myśli sobie pan Jankowski, kiedy po zabawieniu się z konkubiną leży plackiem na łóżku. Słyszy jeszcze syrenę — jeden długi ton — przejeżdżającego przez Korsze pociągu towarowego. Rozpoznaje, że to sygnał „Baczność”, i ani się obejrzy, a zasypia twardym snem. Bo dla kogo baczność, dla tego baczność…
(z opowiadania Kolejorze)
JAKUB MICHALCZENIA — rocznik 1986, urodzony w Kętrzynie. Większą część życia spędził w kolejarskim miasteczku Korsze na podwójnym pograniczu — tam, gdzie kończą się Mazury, a zaczyna Warmia, i w bliskim sąsiedztwie Obwodu Kaliningradzkiego. Obecnie związany z Olsztynem. Nagrodzony w konkursie literackim „Olsztyński Debiut 2016”. Korszakowo, czyli dziewięć obrazków napisanych w latach 2005-2006, to debiutancka książka tego autora — pierwotnie ukazała się w 2016 nakładem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 2019 roku Korporacja Ha!art wydała jego drugi zbiór opowiadań — Gigusie, rozwijający wątki poruszone w Korszakowie. Autor pracuje właśnie nad książką podsumowującą cykl korszeński. Jej planowany tytuł to 1990."
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura piękna polska lub z serii Prozatorska
Jaki klimat dominuje w zbiorze opowiadań "Korszakowo" autorstwa Jakuba Michalczeni?
Książka "Korszakowo" charakteryzuje się surowym, brutalistycznym klimatem, który bez upiększeń portretuje życie w małym, warmińskim miasteczku. Autor stosuje chłodny, relacjonujący styl, aby ukazać degradację społeczną i trudną codzienność dawnych pracowników kolei. Atmosfera utworów jest gęsta od czarnego humoru, a jednocześnie przesiąknięta smutkiem i poczuciem egzystencjalnej beznadziei. To lektura dla osób szukających autentyczności i mocnych wrażeń literackich, a nie lekkiej rozrywki. Każde zdanie uderza tu z dużą siłą, obnażając agonię ludzkich relacji.
Czy styl narracji w tej książce jest przystępny dla każdego czytelnika?
Narracja Jakuba Michalczeni opiera się na krótkich, skondensowanych formach zwanych miniaturami, które wymagają od odbiorcy dużego skupienia i gotowości na trudną tematykę. Styl jest oszczędny w słowach, ale niezwykle dosadny i dynamiczny, co nadaje tekstom specyficzny, niemal filmowy rytm. Autor unika zbędnych ozdobników, stawiając na konkretne obrazy i behawiorystyczny opis zachowań bohaterów bez oceniania ich motywacji. Dzięki takiej formie czytelnik zostaje wrzucony bezpośrednio w środek przedstawionego świata bez zbędnych wstępów. Jest to proza konkretna, która nie bierze jeńców i wymusza na odbiorcy zajęcie własnego stanowiska.
O czym dokładnie opowiadają historie zawarte w tym debiutanckim zbiorze?
Zbiór skupia się na losach mieszkańców Korsz, ukazując ich zmagania z rzeczywistością po upadku lokalnego porządku społecznego i gospodarczego. Bohaterami są osoby zmarginalizowane, takie jak byli kolejarze, pielęgniarki czy młodzież z osiedli, próbujący odnaleźć sens w świecie pełnym frustracji i izolacji. Historie te stanowią swego rodzaju raport z codzienności miejsc zapomnianych, gdzie relacje międzyludzkie ulegają powolnemu rozkładowi. Każde opowiadanie to odrębny, bolesny obrazek, który składa się na polifoniczny portret prowincjonalnej Polski okresu transformacji. To literatura zaangażowana, która stawia niewygodne pytania o kondycję współczesnego człowieka.
Dla kogo lektura "Korszakowo" może okazać się zbyt trudna lub przytłaczająca?
"Korszakowo" nie jest odpowiednim wyborem dla czytelników poszukujących optymistycznych historii, eskapizmu lub klasycznej, liniowej fabuły z jasnym zakończeniem. Ze względu na dużą dawkę brutalizmu, wulgaryzmów oraz opisy tak zwanego zła banalnego, książka może wywołać silny dyskomfort u osób wrażliwych na drastyczny realizm. Publikacja ta celowo skupia się na brzydocie i degradacji, więc nie poleca się jej odbiorcom oczekującym od literatury ukojenia lub lekkiego tonu. Jest to pozycja przeznaczona dla świadomego czytelnika, który nie boi się konfrontacji z mroczną stroną ludzkiej natury. Jeśli unikasz tekstów o wysokim ładunku emocjonalnym i smutku, ta pozycja może być dla Ciebie zbyt obciążająca.
Jaką formę literacką przyjmuje ta publikacja i ile tekstów zawiera?
Publikacja jest zbiorem dziewięciu opowiadań, które pierwotnie zostały napisane przez autora w latach 2005-2006 jako literackie miniatury. Każdy z tych tekstów funkcjonuje jako samodzielny obrazek, choć wspólnie tworzą one spójną wizję zdegradowanego mikroświata pogranicza Warmii i Mazur. Krótka forma sprawia, że lektura jest niezwykle intensywna i pozwala na szybkie zapoznanie się z poszczególnymi wątkami w dowolnej kolejności. To idealna propozycja dla wielbicieli polskiej prozy współczesnej, którzy cenią konkret, gęstą strukturę językową i brak literackiej waty. Książka stanowi fundament cyklu korszeńskiego, który autor kontynuuje w swoich kolejnych publikacjach.
