Była to odmiana nadrealizmu, z którym grupa klokotrystów, odrywając się od maszyny do pisania (ale i wracając do niej) wychodziła na ulice, by spontanicznie tworzyć swoje wiersze na chodnikach i placach miejskich, chętnie łącząc słowo z muzyką i obrazem, słowo z instalacją i wszystkim innym, co w spontanicznym twórczym momencie mogło się komuś nasunąć jako dobry pomysł.
Grupa ta szybko się rozrosła, skupiała nie tylko poetów, ale także malarzy, muzyków i ludzi innych dziedzin sztuki, którzy deklarowali chęć uczestniczenia w uch seansach, akcjach czy „sytuakcjach”, jak je sami nazywali.
Z posłowia Grzegorza Łatuszyńskiego
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii poezja
