Współlokator leżał już w łóżku. Światła były wygaszone. (…) szybko się położyłem i wtedy dobiegły mnie słowa:
— A skąd pan przyjechał na konferencję?
— Z Krakowa, proszę pana. (…)
— A jak się Wolter czuje? Pamiętam, że Makarewicz niezbyt go lubił — dorzucił po krótkiej chwili.
— Wolter czuje się dobrze. A Makarewicz umarł chyba trzy lata temu, prawda? Mam wrażenie, że poza Stanisławem Pławskim, (…) chyba nie ma na świecie już nikogo z jego najbliższych uczniów. W Lublinie profesorem był Zdzisław Papierkowski, ale chyba już nie żyje… — wyskoczyłem idiotycznie z popisem pseudoerudycyjnym.
— Żyje, żyje i trzyma się dobrze. Papierkowski to ja — doszło do mnie z drugiego łóżka.
[Z rozdziału piątego „Wspinaczka po drabinie świata nauki”]
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii listy, wspomnienia lub z serii Wspomnienia
