W "Okruchach Atlantydy" zabiera nas w podróż na Kresy, na początku lat 90. minionego stulecia. Podróż w poszukiwaniu szlachty zagrodowej na Wileńszczyźnie i Polesiu, czartów na Białorusi, polskich śladów na Podolu, Vincenzowskiej prawdy starowieku w Czarnohorze, ale też iście awanturniczych przygód w Gorganach i Bieszczadach Wschodnich.
Były to podróże swobody, choć na granicach upadłego imperium nadal szczerzyły kły druciane sistiemy, wyżki i pasy codziennie bronowanej ziemi. Wszystko tam było dla mnie nowe, zaskakujące ale w jakiś sposób też znajome, bliskie, nasze. Rozpoznawane w ruinach dworów i zamków, w cmentarnych nagrobkach, w mowie ludzi którzy przetrwali czas zagłady i doczekali sczeźnięcia Bestii. Była to też kraina nie znająca jeszcze pojęcia turystyki masowej, zorganizowanej, prawie pozbawiona lokalnych środków transportu i bazy noclegowej, w rzadko dostępnych sklepach oferująca jedynie chleb i wódkę. Co akurat na nas, wytrenowanych w gospodarce pustych haków, nie robiło wrażenia.
O czym dokładnie opowiada książka "Okruchy Atlantydy" autorstwa Zdzisława Skroka?
Książka stanowi zapis podróży autora na dawne Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej podejmowanych na początku lat 90. XX wieku. Zdzisław Skrok poszukuje śladów polskości na terenach dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy, koncentrując się na losach szlachty zagrodowej oraz ruinach dawnych siedzib. Narracja łączy osobiste przeżycia z głęboką refleksją nad historią i archeologią wyobraźni. Jest to cenna lektura dla osób zainteresowanych losem polskich zabytków i społeczności po upadku Związku Radzieckiego.
Czy narracja reportażu skupia się wyłącznie na faktach historycznych?
Publikacja łączy rzetelną wiedzę historyczną i archeologiczną z formą literackiego eseju oraz relacji z wyprawy. Autor nie ogranicza się do suchych dat, lecz wprowadza czytelnika w świat lokalnych wierzeń, legend oraz spotkań z ludźmi, którzy przetrwali trudne czasy. Opisywane przygody w Bieszczadach Wschodnich i Gorganach nadają całości charakteru awanturniczego. Czytelnik otrzymuje wielowymiarowy obraz krainy zawieszonej między przeszłością a nową rzeczywistością polityczną.
Jaki obraz Kresów wyłania się z tej konkretnej publikacji?
Autor przedstawia Kresy jako krainę "Atlantydy", czyli świat pełen pozostałości dawnej świetności, który ulega stopniowemu zapomnieniu. Obraz ten jest surowy, pokazujący granice dawnego imperium z drutami kolczastymi i brakiem podstawowej infrastruktury turystycznej. Jednocześnie Skrok odnajduje tam autentyczność i duchową bliskość, rozpoznawalną w mowie mieszkańców oraz architekturze cmentarzy. To wizja miejsc dzikich, niedostępnych i wolnych od komercji charakterystycznej dla współczesnych podróży.
Dla jakiego typu czytelnika "Okruchy Atlantydy" nie będą odpowiednim wyborem?
Książka ta nie jest klasycznym przewodnikiem turystycznym i nie zawiera praktycznych wskazówek dotyczących współczesnej bazy noclegowej czy transportu. Osoby szukające lekkiej, beletrystycznej opowieści o przygodach mogą poczuć się przytłoczone erudycyjnym stylem oraz licznymi odniesieniami do archeologii i historii. Reportaż wymaga od odbiorcy skupienia oraz zainteresowania tematyką kresową w kontekście naukowym i społecznym. Nie jest to pozycja dla czytelników oczekujących dynamicznej akcji zamiast głębokiej analizy kulturowej.
Jakie regiony geograficzne są głównym miejscem akcji w tym reportażu?
Trasa wyprawy opisanej w książce wiedzie przez Wileńszczyznę, Polesie, Białoruś oraz Podole. Zdzisław Skrok dociera również w wysokie partie gór, opisując swoje doświadczenia z Czarnohory, Gorganów oraz Bieszczadów Wschodnich. Każdy z tych regionów jest analizowany pod kątem zachowanych polskich śladów oraz specyfiki lokalnego krajobrazu. Taki dobór miejsc pozwala na kompleksowe spojrzenie na różnorodność kulturową dawnych rubieży.