Apele przebiega³y szybko i sprawnie, gdy wszystkie liczby siê zgadza³y. Kiedy jednak kogo¶ brakowa³o – rozpêtywa³o siê istne piek³o. Esesmani, blokowi i kapo przetrz±sali ka¿dy k±t obozu w poszukiwaniu brakuj±cego wiê¼nia. My za¶ stali¶my na baczno¶æ, dopóki go nie odnale¼li – ¿ywego lub martwego. Trwa³o to kilkana¶cie minut, czasem godzinê lub d³u¿ej. Je¿eli wiêzieñ ¿y³, by³ natychmiast bestialsko mordowany na oczach ca³ego obozu.
Podobna zasada obowi±zywa³a w przypadku ucieczek z Gusen. Wszyscy musieli staæ i czekaæ, a¿ uciekinier zostanie schwytany i przyprowadzony na plac apelowy. Zazwyczaj esesmani „urozmaicali” nam czas wybuchami w¶ciek³o¶ci. Bili kogo popad³o i czym popad³o. Oczekiwanie przed³u¿a³o siê czasem do pó¼nych godzin nocnych, ale komando „Steyr” by³o zwalniane trochê wcze¶niej, gdy¿ musia³o odpocz±æ – nie mog³o psuæ produkcji.
Szukasz wiêcej propozycji? Zobacz nasze tytu³y z kategorii ii wojna ¶wiatowa
