Lektura dla klasy IV
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii powieści i opowiadania
| Wydawnictwo: | Siedmioróg |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2017 |
| Ilość stron: | 160 |
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii powieści i opowiadania
Są takie książki, na które nie zwróciłabym uwagi, gdyby dane wydawnictwo nie postanowiło tej książki wydać albo wznowić. Tak też było z książką „Mały lord”. Wydawnictwo MG od jakiegoś czasu wypuszcza na rynek ilustrowane wydania starszych książek. Bardzo polubiłam po nie sięgać, gdyż cieszą moje oko podczas czytania, jak i podczas stania na półce. Autorkę książki „Mały lord” kojarzę dzięki innym jej dziełom, a o „Małym lordzie” nawet wcześniej nie słyszałam. Nie byłam więc jej ciekawa. Po prostu sięgnęłam po nią, gdyż miała ładną okładkę. Jak dobrze, że to zrobiłam.
Gdy zaczynałam czytać książkę „Mały lord”, to nie wiedziałam o czym będzie ta historia. Nie spodziewałam się po niej niczego. Już po kilku pierwszych stronach poczułam się zaskoczona. Historia była ciekawa i taka urocza. Opowiadała o małym chłopczyku, który oczarował niejedno serce. Zaczarował także moje jako czytelnika. Bardzo polubiłam Cedryka i wciągnęłam się w historię jego życia. Myślę, że to właśnie taki rezolutny bohater sprawił, że tę książkę czytało mi się niesamowicie przyjemnie.
„Mały lord” to bardzo przyjemna historia. Życie Cedryka zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, lecz ten chłopczyk nie zmienia się w ogóle. Nadal z niego płynie dobroć i wiara w dobroć innych. To sprawia, że podczas czytania pojawia się takie przyjemne ciepło w sercu. Myślę, że historia jest warta przeczytania przez młodszych i starszych czytelników. A do tego wszystkiego jeszcze piękne ilustracje, jakie można znaleźć w tym wydaniu. Polecam!
Autor: Frances Hodgson Burnett
Tytuł: Mały lord
Wydawnictwo: Mg
Książki autorki bardzo mi się podobały, dlatego nie wahałam się przed podejściem do niej.
Od razu zauważyłam, że jest ona napisana w trochę inny sposób. Nie do końca mi to odpowiadało. Z wielką ciekawością zagłębiałam się w nią.
Historia sama w sobie jest ciekawa, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Poczułam, że niestety nie jest ona dla mnie. Dokończyłam ją, jednak nie będę jej długo pamiętać.
Ubolewam nad tym, ponieważ poprzednie książki, wręcz bardzo lubię. Niestety tak to już jest. Mimo wszystko, jeżeli jesteście zainteresowani, to sięgajcie po nią.
Ocena 6/10
Zbliżały się dwunaste urodziny mojej chrześnicy i z tego powodu postanowiłem zakupić jej wciągającą książkę. Miły pan w księgarni zaproponował tytuł "Mały Lord". Stwierdziłem, że doskonała rada i nabyłem lekturę. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Młodej książka przypadła bardzo do gustu. Rewelacyjna fabuła, niezwykle wzruszająca i ciepła historia oraz ogromna dawka pozytywnych emocji. Polecam.
Czasami mam takie idealistyczne myśli, że gdyby każdy człowiek na świecie byłby dobry, to świat byłby dobry. Takie proste, wynikowe spojrzenie. Czy na pewno byłoby tak? Sądzę, że w tym toku myślenia nie brane jest pod uwagę, że jako jednostki mamy różne pragnienia, różne aspiracje i znajdujemy się w różnych sytuacjach, więc często nawzajem przeczymy sobie, a nasze cele nie są spójne. W tym kryje się niepohamowane piękno, jednakże też wiele trudności, które niekiedy ciężko pokonać. Jednego jestem pewna – bycie dobrym może nie rozwiązałoby wszystkich problemów, ale na pewno sprawiłoby, że większość cierpienia znikłaby z tego świata, a życie byłoby po prostu lepsze. Może to naiwne, ale kto nie pragnąłby żyć w świecie pełnym szczęścia?
Cedryk jest siedmioletnim chłopcem mieszkającym w Nowym Jorku, którego wszyscy uwielbiają. Wyróżnia się niespotykaną, wręcz oszałamiającą urodą. Przy tym ma niesamowicie dobre serce, a jego elokwencja i pęd do wiedzy zaskakują niejedną osobę. Niejedną osobę też rozśmieszają, gdy mały, uroczy Cedryk wysławia się archaicznym i skomplikowanym słownictwem. Niestety przedwcześnie stracił ojca i razem z matką muszą sobie jakoś radzić. Wszystko się zmienia, gdy Cedryk dowiaduje się, że tak naprawdę wywodzi się z angielskiej arystokracji i jest jedynym żyjącym dziedzicem ziem swojego dziadka – hrabiego. Co czeka chłopca w przyszłości? Jak poradzi sobie w obliczu olbrzymiej fortuny i starego, zgorzkniałego dziadka?
Frances Burnett jest pisarką, do której czuję olbrzymi sentyment. Przede wszystkim za sprawą "Tajemniczego Ogrodu", który wiele lat temu oczarował moje czytelnicze serce. Niedługo będę ponownie zapoznawać się z tą tak dobrze wspominaną przeze mnie książką. Tymczasem niedawno miałam przyjemności wreszcie zapoznać się z innym jej dziełem, czyli "Małą Księżniczką". Powieść mnie na swój unikatowy sposób urzekła i dała wiele ciepła. Dlatego teraz przyszedł czas na "Małego Lorda". Co ta opowieść ze sobą przyniosła?
Ogólnie bardzo szanuję styl pisarski autorki, gdyż prowadzi człowieka przez odmęty wyobraźni i sprawia, że każda przedstawiona rzecz staje się realna i przy tym piękna. O dziwo pisarka potrafiła sprawić, że nawet rzeczy brudne, nienawistne i pogardzane zachwycają i niosą przyjemność. Bez wątpienia Burnett miała niezwykły talent. Poza tym posługiwała się dość opisowym językiem, co pozytywnie wpływa na odbiór treści, ale nie jest też przesadne. Nie ma tutaj też miejsca na infantylizm. Oczywiście to literatura dziecięca, więc wiele spraw jest uproszczonych, ale w żaden sposób nie odrzucają.
"Mały Lord" pod względem fabularnym jest niezmiernie prosty i dzieje się w nim mało, lecz mi to nie przeszkadzało. W tym przypadku cały czas opieram się na stwierdzeniu, że to ma być powieść dla dzieci, więc musi być na swój sposób prosta i dająca możliwości zrozumienia. Niekiedy pisarze mają tendencję do przesadzania – ich książki są zbyt rozbudowane lub wręcz przeciwnie, zbyt banalne. Ta powieść jest wprost perfekcyjnie wyważona, co jest atrakcyjne dla dzieci.
Kreacje bohaterów również wyróżniają się pewnego rodzaju prostotą. Zazwyczaj opierają się wyłącznie na kilku głównych cechach, które dominują i nie pozwalają zaistnieć innym cechom. Brzmi to jak przepis na zirytowanie mnie, jednakże i tutaj działa wcześniej wymienione założenie, że to historia dla dzieci. Sam Cedryk jest postacią niezmiernie przeidealizowaną. Piękny, inteligentny, uroczy i o dobrym sercu. Czego chcieć więcej? Muszę to przyznać – chwyta za serce i przedstawia jak najlepsze wzorce. Może trochę naiwne i niekiedy niemożliwe, ale pozostają wartościowe w kontekście dzieci. Natomiast hrabia okazał się całkowicie inny niż się spodziewałam i przy tym zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie do końca jestem w stanie określić, na czym polega ta inność. Na pewno w sposób ciekawy jest przedstawiony proces zmian, których prowokatorem jest Cedryk.
Tematycznie powieść jest o... O tym jak być dobrym człowiekiem. To właśnie dobro daje ludziom szczęście i pozwala całkowicie inaczej spojrzeć na świat. Zarazem przedstawiony jest obraz człowieka, którego nadmiar pieniędzy i zbyt wielka dumna doprowadzają do pewnego rodzaju upadku i skrajnej samotności. Cała ta wizja trąci naiwnością i nierealistycznością, ale ujmuje i daje nadzieję na lepsze jutro.
"Mały Lord" to opowieść urocza, niosąca ze sobą wiele wartościowych treści, które niekiedy zostają zapomniane we współczesnym świecie. Mimo to nawet po tylu latach od napisania zachowuje uniwersalność. Cieszę się, że wreszcie się z nią zapoznałam.
Mały lord to powieść urzekająca nie tylko młodych czytelników, którzy dopiero zaznajamiają się z nieskończonym światem literatury, lecz również starszych, doświadczonych miłośników książek, którzy pragną odprężyć się w rozpromienionym krajobrazie przygód oraz rodzinnej miłości.
Frances Eliza Hodgson Burnett zapoznaje nas z przygodami wpół osieroconego Cedryka, który pałając gorącą miłością do swych rodzinnych Stanów Zjednoczonych Ameryki, pewnego dnia odkrywa, że przynależy mu znienawidzony angielski tytuł lorda, posiadacza niezliczonych majątków, wszelkich wygód i niesprawiedliwych przywilejów.
Wraz z tytułem lorda Fauntleroy’a, siedmioletni Cedryk musi sprostać wysokim oczekiwaniom społecznym, uprzedzeniom nieznanego dziadka oraz tęsknotą za mamą, a także przetrwać oceaniczną rozłąkę z przyjaciółmi i wyplątać się z intryg, które zaczynają rosnąć wokoło dziecięcej beztroski lorda.
Jestem ogromną miłośniczką twórczości Frances i cieszę się niezmiernie, że Mały lord okazał się być tak samo przepełniony ciepłem, miłością czy dobrocią jak powszechnie uwielbiane Tajemniczy ogród i Mała księżniczka. Mały lord urzekł mnie od pierwszej strony, a liczne i zapierające dech w piersi ilustracje są niezastąpionym dodatkiem, które dodają tej historii głębi. Polecam tę historię każdej istocie, która pragnie spędzić wieczór z książką rozgrzewającą serce i duszę.
Instagram: @illectum
"Mały lord" Frances Hodgson Burnett
Kiedy Cedryk traci ojca, w życiu chłopca oraz jego matki goszczą smutek i przygnębienie. Kilkulatek stara się pocieszać "Najdroższą" i pomagać jej, jak tylko może. Ich życie zmienia się o 180 stopni, gdy okazuje się, że Cedryk jest wnukiem angielskiego arystokraty...
"Mały lord" jest powieścią, którą zalicza się do kanonu klasyki literatury dziecięcej oraz dla młodszej młodzieży, a której to autorką jest bardzo ceniona przeze mnie Frances Hodgson Burnett. Dwie inne pozycje spod jej pióra niezwykle dobrze wpasowały się w mój wybredny gust, natomiast "Mały lord" pozostawał zagadką, gdyż nigdy nie słyszałem ani słowa o jego fabule! Jednak nadszedł czas, w którym w końcu udało mi się sięgnąć po tę powieść i nie żałuję!
Frances Hodgson Burnett po raz kolejny stworzyła opowieść ponadczasową, wielowymiarową, taką, którą można odczytywać na wielu płaszczyznach. "Mały lord" traktuje o miłości rodzicielskiej, niewidzialnej, lecz bardzo mocnej nici łączącej matkę i syna, a także o przyjaźni, potrzebie pomagania oraz poszukiwaniu swojej drogi życiowej, szczęścia i wsparcia w najbliższych.
Autorka, jak ma w zwyczaju, otwiera przed czytelnikiem świat obserwowany z punktu widzenia kilkuletniego, powoli dojrzewającego dziecka, uosabiającego sobą wszelkie pozytywne, charyzmatyczne i etyczne cechy charakteru; jego postać zbliżona jest niemal do ideału. Sylwetka Cedryka może stanowić wzór do naśladowania, a jego mentalność swego rodzaju skarbnicę, kopalnię życzliwości, wspaniałomyślności i chęci niesienia pomocy. Z "Małego lorda" młodszy odbiorca pełnymi garściami może czerpać wzorce do wcielania w życie, zasady moralnego postępowania wobec innych, jak i również ogrom empatii dla środowiska, w którym funkcjonuje na co dzień.
Książka ta świetnie ukazuje wpływ otoczenia, przyjaciół, rodziny, opinii publicznej na kształtowanie się rysu psychologicznego człowieka, co prezentuje postać Hrabiego Fauntleroy. Wspomniany bohater jest także dynamiczny, a więc podczas trwania fabuły zachodzi w nim pewna zmiana. Dobra czy zła - przekonajcie się sami.
Podziwiam "Małego lorda" za to, że niesie za sobą przeolbrzymi bagaż wartości, myśli, małych filozofii, nad którymi warto się pochylić, rozważyć to, co Burnett przemyca w historii Cedryka. Niesamowicie ważne jest przesłanie powieści, które wskazuje czytelnikom, że w sercu każdego człowieka tkwi, chociaż namiastka dobra i miłości, tylko trzeba ją odkryć, by potem móc to pielęgnować i rozwijać przez lata.
Przyznam, że bardzo odpowiada mi pióro Burnett i sposób, w jaki konstruuje ona opowieści. Jej styl jest wielce subtelny, delikatny i prosty, dzięki czemu lektura jest samą przyjemnością, czytanie przychodzi jak z płatka. Konstrukcja "Małego lorda" również zasługuje na naszą uwagę, ponieważ akcja jest wartka, dosyć szybka, przez co nie mamy szans, aby się znudzić lekturą, a tym samym autorka zawiera wszystko to, co jest ważne w kontekście emocjonalnym.
Reasumując, ta opowieść otula, rozgrzewa niczym kubek gorącej herbaty i sprawia, że mamy ochotę na więcej. Jakby tego było mało, zachwyca wydaniem i wyjątkowymi ilustracjami. Polecam!
⭐7/10
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MG.
Powróciłam do swojego dzieciństwa… Oddałam się lekturze książki „Mały Lord” i muszę przyznać, że to zdecydowanie jedna z tych książek, które w dzieciństwie odbiera się zupełnie inaczej niż w dorosłości. To, co mnie urzekło przed laty teraz stało niczym nie wyróżniającą opowieścią. Ale stanowczo muszę stwierdzić, że wydanie, które widzicie na zdjęciu jest przepiękne i zdecydowanie stanowi ozdobę biblioteczki, szczególnie tej jej części z klasyką literatury …
Mówiąc bardzo ogólnie jest to opowieść o przemianie hrabiego z dumnego i bardzo wyniosłego śmiertelnika w szczodrego człowieka o dobrym sercu. A wszystko to za sprawą siedmioletniego Cedryka, który jedynym żyjącym potomkiem wspomnianego wcześniej hrabiego Dorincourt i dziedzicem jego ogromnej fortuny. Chłopiec wyrusza na wyprawę do Anglii, po to by zamieszkać ze swoim dziadkiem i zmienić jego zachowanie pod wpływem swojej obecności.
Oczywiście znajdziemy tutaj też dziecięcą ufność wobec dorosłych i ich spraw, miłość między dzieckiem a rodzicem, czy też stereotypy występujące między Anglikami. Niewątpliwie nie bez znaczenia jest fakt przemiany bohatera, który rewiduje diametralnie stanowiąc wzorzec dla młodego czytelnika.
Nadal to dzieło darzę ogromnym sentymentem i nadal uważam, że stanowi ono trzon literatury dziecięcej. Świetna, ponadczasowa i wiarygodna pozycja dla młodych ludzi…
Co byście zrobili, gdybyście pewnego dnia dowiedzieli, że się macie odziedziczyć tytuł szlachecki i fortunę po nieznanym dotąd dziadków? Jedyne co trzeba zrobić to przenieść się na drugi kontynent, żeby z nim zamieszkać. A no i macie siedem lat. Udalibyście się w taką podróż?
To właśnie spotkało głównego bohatera książki „Mały lord”.
Cedryk, ma siedem lat i ujmujący charakter. Wszyscy go kochają, ale nie myślcie że chłopiec jest przez to próżny. Wręcz przeciwnie dla wszystkich jest dobry i uprzejmy. Wszystkim okazuje szacunek i pomocną dłoń. Cedryk mieszka z matką w Nowym Jorku. Jego ojciec, kapitan i Anglik z pochodzenia umarł i teraz chłopiec postanawia, że będzie go zastępował i opiekował się matką. Można powiedzieć, że wiedzie spokojne życie, aż pewnego dnia do drzwi ich domu puka nieznany wcześniej gość. Tą osobą jest prawnik z Anglii z dość nietypową informacją. Jak się okazuje Cedryk jest jedynym żyjącym potomkiem hrabiego Dorincourt i teraz dziadek chce go mieć przy sobie. Chłopiec wraz z matką i prawnikiem wyjeżdża więc do Anglii. Tam poznaje swojego dziadka, hrabiego którego charakter i usposobienie zostawiają wiele do życzenia. Jednak chłopiec nie jest tego świadomy.
Czytając historię Cedryka bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Uwielbiam piór Frances Hodgson Burnett. Mogę śmiało stwierdzić, że jest to moja ulubiona autorka powieści dla dzieci. Język w jakim napisała książkę jest prosty, ale i zarazem otulający, bardzo przyjemny. Chłonie się każde słowo.
Moim zdaniem to książka o sile charakteru, o tym że dobro może zmiękczyć nawet najtwardsze serce. Wspaniale było czytać o przemianie jaka następowała wśród bohaterów. Kolejny raz się nie zawiodłam, a wręcz znowu byłam oczarowana historią.
Jako dziecko znałam historię „Małego lorda”, ale ją zupełnie zapomniałam. Teraz, przy okazji nowego wydania od wydawnictwa MG miałam szansę odświeżyć sobie tą opowieść i zachwycić się nią na nowo. Oczywiście musze wspomnieć o pięknej szacie graficznej, którą kolejny raz wydawnictwo zachwyca czytelnika.
Piękna opowieść, która została przepięknie wydana. Nic dodać, nic ująć.
Klasyka literatury wydawana ostatnio pod szyldem Wydawnictwa MG to powrót do czasów dzieciństwa. W moim życiu książki były od zawsze, sięgałam po tytuły mniej lub bardziej ambitne dla małego dziecka i wiele razy zdarzyło się, że podkradałam książki z biblioteczki mamy czy babci a tam stały właśnie "Małe kobietki", "Tajemniczy ogród", "Alicja w krainie czarów" czy właśnie "Mały lord". Powrót do tych wszystkich książek kojarzy mi się od razu z czymś wyjątkowym a same historie są bardzo bliskie mojemu sercu.
Mówi się, by nie oceniać książki po okładce, ale wystarczy tylko jeden rzut oka, by zakochać się w wydaniu i poczuć potrzebę posiadania go na swojej półce. Twarda oprawa, stylizowana na materiał, wewnątrz twarde kartki oraz piękne ilustracje. Cudo! Przyjemnie trzyma się w rękach tak dopracowaną powieść, wspaniale się na nią patrzy, ale to co liczy się najbardziej to wyjątkowe wnętrze opowiadające wzruszającą, emocjonującą historię prezentującą ponadczasowe wartości.
Cedryk to siedmioletni chłopiec, który wraz z matką mieszka w Nowym Jorku. Nieprzeciętna uroda oraz wrodzona charyzma pozwalają mu zjednywać sobie przyjaciół na każdym kroku a tym samym nie przejmować się dość skromnym życiem. Jednak pewnego dnia los chłopca się odmienia, gdy dowiaduje się, że jest jedynym potomkiem mieszkającego w Anglii hrabiego. Cedryk porzuca więc aktualne plany na rzecz przeprowadzki w nieznane miejsce, by poznać dziadka, który nie jest szczególnie miło nastawiony do otoczenia.
Młody bohater zjednuje sobie serca nie tylko ludzi dookoła niego, ale także czytelnika. To dziecko, które swoją postawą reprezentuje wiele ważnych wartości, udowadnia że dobrocią oraz szczerym sercem można zdziałać prawdziwe cuda. Uwielbiam Cedryka za jego osobowość, chart ducha oraz wewnętrzną równowagę, uwielbiam autorkę za to jak pięknie poprowadziła akcję. To opowieść o wszechobecnej miłości, która kruszy wszelkie mury, czasami bawi, kiedy indziej rozczula, ale przede wszystkim zawsze niesie ze sobą pewien morał, który zrozumiecie sięgając po tą wyjątkową historię.
To zdecydowanie jedna z moich ulubionych lektur, z dziecinnych lat, choć równie mocno cieszy dziś co kiedyś. Uniwersalne, ponadczasowe wartości zamknięte w tej niepozornej lekturze są równie ważne obecnie jak wtedy, gdy autora dopiero rozpoczynała pisać swoją powieść. Pięknie wydana, mądra, pouczająca oraz pełna pozytywnego nastawienia do ludzi oraz samego życia powinna obowiązkowo zagościć na półce każdego czytelnika.
![]()