Łowca snów

Książka
39,99 zł
Audiobook
38,99 zł
od 40,60 zł
od 19,99 zł
od 28,99 zł

Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie

Format: 14.0x20.5cm
Wydawnictwo: Albatros
Oprawa: Miękka
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 768
Opis

Dawno temu czterech chłopców dokonało w Derry, w Maine bohaterskiego czynu. To co zrobili odmieniło ich w sposób, którego nie byli w stanie pojąć.

Ćwierć wieku później, już jako mężczyźni, spotykają się jak co roku na wyprawie łowieckiej. Choć ich drogi się rozeszły wiąż łączy ich niezwykła więź. Nie wiedzą jednak że ten wypad do lasu, na polowanie będzie inny niż zwykle. Kiedy w okolice ich chatki dotrze zagubiony mężczyzna, mamroczący bez ładu i składu o światłach na niebie, więzy ich przyjaźni zostaną raz na zawsze zerwane, w brutalny sposób.

Już wkrótce, czwórka przyjaciół zostanie zmuszona, aby stawić czoła niezwykłemu wrogowi, a nitki przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, jak w Indiańskim talizmanie zwanym Łapaczem Snów zostaną splątane ze sobą, tworząc jedność za sprawą niezwykłego chłopca, posiadającego nadzwyczajne umiejętności, odtąd jednak nic już nie będzie takie samo.

Fragment książki "Łowca snów"


NDSS


Ten skrót stał się ich mottem, ale Jonesy za cholerę nie potrafił sobie przypomnieć, który z nich go wymyślił. „Zemsta jest rozkoszą bogów” — to było jego. „Ja cię pierdzielę” i parę innych, jeszcze barwniejszych bon motów wywodziło się od Beavera. Henry nauczył ich, że „karma zawsze wraca”, przepadał za takim szajsem w stylu zen, nawet kiedy byli jeszcze dzieciakami. Ale NDSS, co z NDSS? Kto to wymyślił?

Nieważne. Najważniejsze było to, że wierzyli w pierwszą połowę motta, kiedy było ich czterech; w całość, gdy było ich pięciu; drugą połowę, gdy znów została ich czwórka.

Kiedy znów było ich czterech, dni stały się mroczniejsze. To były dni z rodzaju „ja cię pierdzielę”. Rozumieli to, choć nie wiedzieli, dlaczego tak się działo. Podejrzewali, że coś jest z nimi nie tak, a przynajmniej, że coś się zmieniło, ale nie mieli pojęcia co. Wiedzieli, że są osaczeni, nie potrafili jednak określić, jak do tego doszło. A wszystko to na długo przed światłami na niebie. Przed McCarthym i Becky Shue.

NDSS. Czasami to tylko słowa. A kiedy indziej nie wierzysz już w nic, prócz ciemności. I jak wtedy miałbyś sobie radzić?

1988: Nawet Beaver miewa gorsze dni

Powiedzieć, że małżeństwo Beavera się nie ułożyło, to tak jakby powiedzieć, że start promu kosmicznego Challenger nie całkiem się udał. Związek Joego „Beavera” Clarendona i Laurie Sue Kenopensky przetrwał nieco ponad osiem miesięcy i łubudu, posypał się z hukiem i został po nim tylko cholerny bałagan.

Beav jest zasadniczo pogodnym facetem, każdy jego kumpel wam to powie, ale właśnie nadeszły dla niego naprawdę trudne chwile. Nie widuje się z przyjaciółmi (a przynajmniej z tymi, których uważa za swoich prawdziwych przyjaciół), jeżeli nie liczyć jednego tygodnia w listopadzie, kiedy spotykają się jak co roku, a w listopadzie zeszłego roku ON i Laurie Sue byli jeszcze razem. Ich związek już się sypał, ale nadal byli razem. Teraz spędza sporo czasu — dobrze wie, że zdecydowanie za dużo — w tawernach w okolicy Starego Portu w Portlandzie: w Porthole, Seaman’s Club, Free Street Club. Za dużo pije, popala za dużo trawki, a rano nie może patrzeć na swoje odbicie w lustrze: odwraca spojrzenie i zaczerwienionymi oczami spogląda w bok, myśląc sobie: Muszę przestać przesiadywać w knajpach, bo niedługo skończę jak Pete. Chryste Panie na bananie.

Koniec z klubami, z imprezowaniem, świetny pomysł, bez dwóch zdań, ale zaraz znów się tam pojawia, cmoknijcie mnie w gwizdek i co u was słychać. W ten czwartek trafia do Free Street, w ręku ma piwo, w kieszeni skręta, a z szafy grającej dochodzą dźwięki jakiegoś przeboju instrumentalnego, który brzmi jak The Ventures. Nie pamięta tytułu tego szlagiera sprzed lat. Ale zna go, od czasu rozwodu często słucha stacji radiowej z Portlandu nadającej stare złote przeboje. Działają na niego kojąco. A te nowe kawałki… Laurie Sue znała i lubiła wiele z nich, ale Beaver za nimi nie przepada.

We Free Street jest prawie pusto, paru klientów przy barze i drugie tyle w głębi sali, przy stole bilardowym. Beaver i jego trzech kumpli siedzą przy stoliku, popijając kuflowego millera i grając w karty starą wysłużoną talią, żeby ustalić, kto płaci za kolejkę. Co to za utwór, z tymi charakterystycznymi gitarami? Out of Limits? Telstar? Nie, w Telstar jest syntezator, a tu go brak. W sumie co to kogo obchodzi?

Tamci trzej rozmawiają o Jacksonie Browne, który występował wczoraj wieczorem w Civic Center i dał naprawdę świetny występ, a przynajmniej tak twierdzi George Pelsen, który był na koncercie.

— Opowiem wam o czymś jeszcze, co było zajebiste — mówi George, spoglądając na nich świdrującym wzrokiem. Wysuwa do przodu podbródek i odwraca głowę, by pokazać im wszystkim czerwony ślad z boku szyi. — Wiecie, co to jest?

— Malinka, no nie? — odzywa się dość nieśmiało Kent Astor.

— Pewno że tak — potwierdza George. — Po koncercie pokręciłem się z chłopakami przy wyjściu ze sceny. Liczyłem, że uda mi się zdobyć autograf Jacksona. Albo, czy ja wiem, może Davida Lindleya. Jest spoko.

Kent i Sean Robideau zgadzają się, że Lindley jest spoko — na pewno żaden z niego bóg gitary, co to, to nie (bogiem gitary jest Mark Knopfler z Dire Straits, Angus Young z AC/DC no i, ma się rozumieć, Clapton), ale w sumie jest całkiem niezły. Świetnie improwizuje, no i te jego dredy. Aż do ramion.

Beaver nie włącza się do dyskusji. Pragnie tylko się stąd wydostać, wyrwać się z tego zatęchłego żałosnego baru i odetchnąć świeżym powietrzem. Wie, co zamierza powiedzieć George, i wie, że tamten kłamie.

Ona wcale nie miała na imię Chantay, nie wiesz, jak się nazywała. Przeszła obok, jakby w ogóle cię tam nie było, kim zresztą mógłbyś być dla takiej dziewczyny jak ona, kolejnym długowłosym robotnikiem z kolejnego robotniczego miasteczka w Nowej Anglii. Wsiadła razem z kapelą do autokaru i tyle ją widziałeś. Znikła raz na zawsze z twojego pieprzonego nudnego życia. The Chantays to nazwa zespołu, którego właśnie słuchamy, nie Mar-Kets, nie BarKays, ale właśnie Chantays, tytuł utworu to Pipeline, a ten znak na twojej szyi to nie malinka tylko ślad po maszynce do golenia.

Tak właśnie myśli Beaver i nagle słyszy płacz. Nie w knajpie, lecz w swoim umyśle. Płacz z przeszłości. Ten szloch wdziera się do głowy niczym odłamki szkła i do diabła, ja cię pierdzielę, niech ktoś coś zrobi, żeby ON w końcu przestał płakać.

To ja sprawiłem, że przestał, myśli Beaver. To byłem ja. Sprawiłem, że się uspokoił. Przytuliłem go, a potem mu zaśpiewałem.

Tymczasem George Pelsen opowiada im o tym, jak drzwi w końcu się otworzyły, ale nie pojawił się w nich Jackson Browne, ani nawet David Lindley, tylko trzy dziewczęta z chórku, Randi, Susi i Chantay. Seksowne, wysokie i takie apetyczne.

[darmowy fragment książki "Łowca snów", strony 12-14]

Szczegóły
  • Tytuł: Łowca snów
  • Autor: Stephen King
  • Wydawnictwo Albatros
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2015
  • Ilość stron: 768
  • Format: 14.0x20.5cm
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788378855163
  • Język: polski
  • Oryginalny tytuł: DREAMCATCHER
  • Tłumacz: Lipski Robert
  • ISBN: 9788378855163
  • EAN: 9788378855163
  • Wymiary: 14x20.5 cm
  • Dane producenta: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa, Polska, kontakt@wydawnictwoalbatros.com, tel. +48222512272
Recenzje książki Łowca snów (13)
  1. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    4/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Ernest K. w dniu 2017-07-29
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 2 osób uznało recenzję za przydatną

    Ludzki umysł przypomina labirynt; na jego ścieżkach - niezliczonych, krętych i zawiłych - porozrzucane są nasze myśli, plany, sny i marzenia, a labirynt ten często nawet dla nas samych stanowi nie lada tajemnicę. Co się stanie, gdy w tym swoistym magazynie zacznie grzebać ktoś obcy? Czy taka ingerencja na zawsze może zmienić nasze życie?

    Na te pytania odpowiedzieć próbuje Stephen King w powieści "Łowca snów". Jest to historia czterech przyjaciół, którzy jako nastoletni chłopcy bohatersko stają w obronie swojego rówieśnika ze "szkoły dla niedorozwojów". Nikt z tej czwórki nie wie, że Duddits, mimo swej choroby, posiada niezwykłe umiejętności; nikt z tej czwórki nie wie, że od teraz życie każdego z nich podświadomie toczyć się będzie jak po z góry wytyczonych nitkach indiańskiego talizmanu, by po dwudziestu latach znaleźć swój finał w walce przeciwko obcej cywilizacji...

    Nie jest to jednak powieść o starciu z kosmitami. Jest to przede wszystkim historia wielkiej przyjaźni, spojonej telepatyczną więzią; przyjaźni, która mimo że próbę czasu przechodzi pomyślnie, kończy się jednak tragicznie. Tragizm tej historii zapowiada już sama narracja, przez zdecydowaną większość powieści prowadzona językiem smutnym i pesymistycznym, gdzie nawet sceny humorystyczne nie są w stanie wywołać uśmiechu czytelnika. Już od pierwszej strony wiemy więc, że coroczna wyprawa łowiecka tym razem nie zakończy się happy endem.

    Główna akcja "Łowcy snów" dzieje się w teraźniejszości, ale charakterystyczne dla twórczości Kinga wypady w przeszłość pozwalają czytelnikowi prześledzić historię bohaterów od dzieciństwa do czasów współczesnych. Te liczne retrospekcje w mistrzowski sposób nakreślają nam charaktery głównych postaci, a wszędobylska telepatia pozwala zajrzeć w ich umysły. I tu dochodzimy do momentu, w którym głównym bohaterem staje się właśnie ludzki umysł, a zabawa z czytelnikiem przeradza się w brutalne wodzenie za nos - w jednej chwili siedzimy w myśliwskiej chacie; ni stąd ni zowąd zdajemy sobie sprawę, że jednak w żadnej chacie nas nie ma, lecz właśnie ratujemy małą Josie z szybu starej studni. Ale zaraz, skąd w tej studni tyle pudeł? To nie studnia - to magazyn wspomnień w głowie Jonesyego! A może to jednak dom Dudditsa? Im bliżej końca powieści, tym takich czasoprzestrzennych skoków jest więcej. Taka chaotyczna wielowątkowość sprawia, że chwilami w "Łowcy snów" trudno się połapać, ale z drugiej strony znakomity warsztat pisarski Kinga cały czas czuwa, by czytelnik w całym tym labiryncie (czasem zbyt przewlekłym i przewidywalnym) był jednak w stanie się odnaleźć.

    "Łowca snów" niesie ze sobą jedno ważne przesłanie: że siła człowieka tkwi nie w sile jego mięśni, lecz w sile jego umysłu. Ponadto po lekturze tej powieści rodzą się pytania: czy nad każdym z nas czuwa bliżej nieokreślony łowca snów? Czy plecione przez niego nitki naszych życiowych doświadczeń prowadzą nas do nieznanego, ale z góry określonego celu? Czy właśnie ten cel potocznie nazywamy przeznaczeniem?

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Blogerski Ś. w dniu 2021-12-07
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Jednym z moich ulubionych gatunków literackich są horrory. Niezwykłą sympatią darzę zwłaszcza wszystkie powieści autorstwa Stephena Kinga. Nie tak dawno trafiłem na kolejny genialny tytuł, mistrza grozy " Łowca snów". Niesamowicie wciągająca fabuła, wspaniałe uczucie niepewności towarzyszące podczas przerzucania kartek oraz wyjątkowy warsztat literacki psiarza sprawiają, że ta książka to istny majstersztyk. Przeczytałem całość w dwa dni i jestem zachwycony. Z czystym sumieniem, mogę ją polecić każdemu zwolennikowi gatunku. Nie poczujecie się zawiedzeni. Myślę, że osoby, które zaczynają swoją przygodę z horrorami, również będą wniebowzięte.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Tomasz P. w dniu 2021-12-27
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Kosmiczna inwazja.

    "Łowca
    snów" to jeszcze jeden znakomity tytuł, który wyszedł spod pióra Stephena Kinga - warto go sobie przy okazji niedawnego książkowego wznowienia przypomnieć. A jeśli jeszcze "Łowcy snów" nie czytaliście, to dobrze będzie doświadczyć tutaj pewnego (dodam, że bardzo przyjemnego) zaskoczenia i poznać spojrzenie autora na to, jak prezentują się... kosmici! To nie jest wiodący temat w kingowej bibliografii, warto więc tym bardziej!

    Książka to kolejna pozycja na długiej liście bestsellerów Księgarni Tania Książka. Ten status nie dziwi choć w dużej mierze wynika to (przynajmniej w tym przypadku) z powszechnie uznanej marki autora, to jest to status względem książki jak najbardziej zasłużony - "Łowca snów" to znakomity tytuł!

    Niniejsza lektura to kolejna, obok "Stukostrachów", powieść Kinga traktująca o kosmitach. A będąc bardziej ścisłym, o inwazji tychże kosmitów na Bogu ducha winnych Ziemian. Trzeba przyznać, że taka tematyka nie jest konikiem Kinga, ale wbrew pozorom wcale nie jest źle. Wręcz przeciwnie - pod kątem fabularnym jest bardzo dobrze! "Łowca snów" to nie jest bynajmniej arcydzieło, ale stanowczo NIE ZGADZAM SIĘ z krytycznymi opiniami na temat tej książki. Czemu jest ich tak wiele wśród ocen na tej stronie? Nie wiem i kompletnie tego nie rozumiem.

    Książka ta ma jeden zasadniczy atut: szybką akcję i dar trzymania czytającego w ciągłym napięciu. Jak to u Kinga bywa, jest miejscami przegadana, ale w niczym przez to nie traci. Wprost przeciwnie - dla mnie kingowe gawędziarstwo zawsze było ogromnym plusem każdej jego książki. Jeśli jednak komuś to nie odpowiada, to dynamika i znakomite poprowadzenie przeplatających się głównych wątków wynagradza wszystkie fabularne przestoje poświęcone na dygresje i szeroko pojęte "opisy przyrody". Na dodatek całość jest NIESAMOWICIE CIEKAWA - nic tylko usiąść i zacząć czytać.

    Kosmici w kingowym wydaniu wypadają w "Łowcy snów" przekonująco i co najmniej dobrze. Według mnie nawet odrobinę lepiej niż w "Stukostrachach". Skąd więc wziął się zawód dużej części czytelników tej książki? NIE MAM BLADEGO POJĘCIA. Być może to kwestia niespełnionych oczekiwań względem tego, jak King przedstawi złych, szarych przybyszów z kosmosu i związany z tym zawód, któremu w dużej mierze winny jest sposób przedstawienia "zielonych ludzików" we współczesnej popkulturze. Stephen King po części korzysta z popkulturowych schematów, ale w dużej mierze od nich odchodzi na rzecz własnej koncepcji, i w tym, według mnie, należy upatrywać przyczyny niepochlebnych opinii o tej książce. Mi pomysł Kinga na kosmitów w żaden sposób nie przeszkadza, a mało tego: sądzę, że jest świetny!

    Całość historii opisanej w "Łowcy snów" jest jeszcze jedną opowieścią o męskiej przyjaźni z czasów dzieciństwa, wystawionej na niecodzienną próbę, w niecodziennych okolicznościach inwazji z innego świata. Smaczku tej historii dodają nawiązania do powieści "To" i krótka wizyta w kanałach Derry w czasach Pennywise'a :) (!). Nie mogę więc tej powieści nie polecić :) Poza tym naprawdę warto: czas przeznaczony na "Łowcę snów" na pewno nie będzie czasem straconym. Wystarczy tylko zaufać opiniom takim jak ta ;)

    I jeszcze jedno na koniec... "Łowca snów" to nie jest powieść grozy, jednak scena na klozecie (nie ma możliwości, żebyście ją ominęli lub jej nie zauważyli) i mające w niej miejsce wydarzenia to jeden z najbardziej makabrycznych i przepełnionych grozą opisów a'la Stephen King, które znajdziemy w jego książkach! Tego się nie da zapomnieć... ;)

    Polecam raz jeszcze dział bestsellerów Księgarni Tania Książka!

    Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni [Adres usunięty]

    #łowcasnów #dreamcatcher #stephenking #taniaksiazka #bloggujezTK #cosnapolce #bookstagram #bookreview #kosmici #czytamksiazki #dobraksiazka #kingomaniacy

    [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Recenzuje Ł. w dniu 2021-12-10
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Stephen King to jeden z autorów, których cenię najbardziej. Sięgając po kolejną książkę, która wyszła spod jego pióra miałam spore oczekiwania. Na początku lektura nie była dla mnie łatwa w odbiorze ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej zatapiałam się w wykreowanym przez pisarza świecie. Nie zabrakło tego, co najważniejsze, czyli umiejętnie budowanego napięcia. Tematyka przybyszów z kosmosu zdecydowanie nadała całości unikalnego klimatu, bardzo podobało mi się także zakończenie. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to pozycja, która każdemu przypadnie do gustu ale ja zdecydowanie nie żałuję tego, że spędziłam z nią kilka wieczorów.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Małgorzata B. w dniu 2021-12-09
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Wydawało mi się, że Stephen King to taki autor, o którym wiem już naprawdę dużo, który mnie nie zaskoczy i że jego książki, mimo że to opowieści grozy, horrory, są w jakiś sposób przewidywalne (o ile odpowiednio dużo się już ich przeczyta), książki, które nie są w stanie mnie wytrącić z równowagi i zaniepokoić na tyle, żebym o nich myślała długo po przeczytaniu. Myliłam się. „Łowca snów” to książka, która dotknęła mnie głęboko, zaniepokoiła i przeraziła, ale być może właśnie dlatego tak mocno zapadła mi w pamięci. Już sama okładka powoduje, że mam ciarki, dlatego w moje opinii, mogę tę książkę polecić wyłącznie osobom o mocnych nerwach.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

taniaksiazka.pl

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula