Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii manga lub z serii Fire Force
Fire Force. Tom 26
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Seria: | Fire Force |
| Oprawa: | Miękka |
| Wydawnictwo: | Waneko |
| Rok wydania: | 2024 |
| Ilość stron: | 200 |
- Autor: Atsushi Ohkubo
- Wydawnictwo Waneko
- Seria Fire Force
- Ilość stron: 200
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2024
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788382423266
- ISBN: 9788382423266
- EAN: 9788382423266
- Wymiary: 18 x 12.5 x 1.2 cm
- Dane producenta: WANEKO SP. Z O.O., ul. Szyszkowa 1064, 05-816 Opacz Kolonia, Polska, waneko@waneko.pl
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Radosław F. w dniu 2024-05-10Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: komiks
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąPOPKulturowy Kociołek:
Pod obwolutą dwudziestego szóstego tomu serii na czytelnika czeka pokaźniejsza dawka akcji (większa niż w dwóch poprzednich odsłonach). Na scenie pojawiają się bowiem aż dwa filary (szósty i siódmy). Siódmemu towarzyszy potężny demon, którym zajmie się sam Benimaru, na którym skupia się większa część tomiku.
Epicka konfrontacja mistrza i ucznia, w której każda ze stron pokazuje pełnię swoich ponadprzeciętnych umiejętności i możliwości, to tylko część zawartej tu treści. Walka przeplatana jest bowiem wspomnieniami trudnej przeszłości, która naznaczona była wieloma różnorakimi emocjami. Poznanie tego, co wydarzyło się przed laty, pozwala nam lepiej zrozumieć determinację walczących i jak ważna jest dla nich owa potyczka.... -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 4/5Dodana przez Michał L. w dniu 2024-03-30Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: komiks
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąMISTRZ KONTRA UCZEŃ
Jest ogień. Co tu dużo mówić. No konkret, no takie shounenowe, bitewaniakowe dobro w stylu epickich filmów i widowiskowych animców. Tu nawet w czerni i bieli widzi się blask płomieni i czuje się ten pęd walki. Tę dynamikę. No dobrze jest i niby wiem, że to wszystko już gdzieś było, że takie historie czytałem nie raz i nie dwa, i że to schematy same, ale jakoś tak miło odtworzone, zrobione i posklejane ze sobą, że naprawdę fajnie mi się to czyta i czekam niecierpliwie, aż całość się domknie, dopełni i doczytam już w końcu ostatni tom.
Mistrz kontra uczeń. Tak w skrócie można przedstawić to, co dzieje się w tym tomie! No i… wiadomo, dzieje się!
No i jsak widać, dzieje się tu. Dzieje konkretnie, szybko, widowiskowo, ale też i treściwie. Bo bohaterowie trochę gadają, nie że jakoś szczególnie dużo, ale na stronach nie ma samej akcji ani kolejnych popisów wyobraźni. Choć wiadomo, króluje to co szybkie, co ogniste i co najbardziej kręci czytelników. Pojawia się tu też trochę nowego, ale to już zobaczycie sami. Ważne, że fajnie jest i że dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy.
Bo wykonanie tu to klucz. Seria niby złożona jest ze schematów, ale to, jak została skrojona sprawia, że jednak nadal mnie pociąga, choć już to znam i choć tyle tomów za nami. Wiadomo dlaczego, bo potrafi mnie i rozbawić, i zainteresować i… Nie wiem, czy zaskoczeniem bym to nazwał, ale pewne zwroty akcji też się twórcy udały, a wszystkie podobieństwa do innych tytułów, jakimi mnie raczy, zamiast razić wtórnością, wywołują sentymenty i przyjemne skojarzenia. A tu jeszcze całkiem umiejętnie jest to wszystko serwowane, w odpowiednich dawkach i z wyczuciem, kiedy można sobie na to kopiowanie z klasyki pozwolić, a kiedy lepiej dać wybrzmieć czemuś własnemu.
I lubię jak to wszystko wygląda wizualnie. Ja wiem, że rzecz na tym polu nie jest szczególnie oryginalna, pisałem już o tym nie raz, ale i tak jest miła dla oka. Pewnych jej minusów nie da się nie zauważyć, bo czasem dziwna jest tu perspektywa czy proporcja, to znów osobliwy wydaje się design postaci, ale nie na tyle, by stanowiło to jakiś problem. Ot trzeba po prostu zauważyć, tak dla formalności. Tak czy inaczej, mangę ogląda się przyjemnie, nie zawodzi wykonaniem, bywa całkiem nastrojowa i jako całość jest po prostu przyjemną rozrywką. Czy trzeba czegoś więcej? Dla mnie nie, ze współczesnych typowych shounenowych bitewniaków, ten zalicza się do tych najmilej wchodzących i tyle.
![]()
