Wstęp do antologii napisał Michał Cetnarowski, redaktor miesięcznika Nowa Fantastyka.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii horror i groza
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2021 |
| Ilość stron: | 494 |
| Wydawnictwo: | IX |
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii horror i groza
Polecam
Wiele ciekawych historii.
Dla wszystkich Słowian obowiazkowa pozycja.
Żertwa to literacka ofiara złożona dla słowiańskich Bogów. To szesnaście opowiadań stworzonych przez szesnastu autorów, którzy na polskich kartach grozy warci są wyróżnienia. To prawie pięćset stron przeszłości, która choć w ten sposób zawalczyła o miejsce dla siebie. Czytelnik ma szansę spotkać się z istotami pokroju Morowej Dziewicy, Zmory czy Topielicy. Jest tutaj brutalny Wilkołak, jest mroczny Homen i niepozorna Mara. Pąki jabłoni zakwitają pod skórą. Miłość i ciekawość popychają do zguby. Zło często czai się w cieniu lasu, a chrześcijaństwo nie przynosi ratunku.
Przyznaję, że po Antalogię sięgnęłam ze względu na trzech panów:
° Pierwszym z nich jest Dawid Kain. Autor opowiada historię o ojcu dziecka, które potrafi znaleźć dawno zapomniane place zabaw. Rzeczywistość miesza z omamem a realność z nadprzyrodzonym, i robi to po mistrzowsku. Ktokolwiek jednak już zna twórczość tego autora, przeżyje zawód, ponieważ jego „Monument" to opowiadanie, które (z subtelnymi różnicami) mogliśmy już poznać w zbiorze „Wszystkie grzechy Korporacji Somnium". Historia więc może i jest bardzo dobra, ale przeze mnie już znana oraz nie mająca w sobie nic słowiańskiego. Osoby, które Korporacji Somnium jednak nie znajdą będą zadowolone. Dawid Kain to bowiem naprawdę wart uwagi autor.
° Kolejny to Wojciech Gunia, który stworzył opowieść luźno opartą na serbskim podaniu o lisiej dziewczynie. Historia jest piękna, jest wzruszająca i jest przepełniona magią. Tą brutalną, jaka związana jest z zemstą oraz tą subtelną, którą przesycona może być codzienność. Autor opowiada historię, gdzie ludzie bywają okrutni i wolą nienawidzić niż spróbować zrozumieć. Gunia zdania konstruuje na tyle pięknie, że miałam ochotę poznać tekst jeszcze raz, ale powstrzymał mnie widok kolejnego opowiadania.
° Na kolejnej stronie bowiem pojawia się Marek Zychla, którego pomysły nie przestają mnie zadziwiać. Tym razem zabawił się z tematem zbioru tak, jak nikt wcześniej i nikt później się nie odważył. Było ironicznie, było ciekawie i było — przede wszystkim — dziwnie. Ale tkwił w tym urok, który jedynie mi udowodnił, że twórczość tego pana czytać muszę.Jego apokaliptyczna wizja starcia z Guślarzami była na tyle niecodzienna, że nawet nie wiem, jak miałabym opisać istotę tego opowiadania. Ważne jest po prostu to, że Zychla mnie nie zawiódł.
Jak to bywa ze zbiorami różnych autorów — jedne opowiadania trafiły do mnie bardziej, drugie mniej. Kilka nazwisk natomiast zdecydowanie będę musiała zachować w pamięci.
° Chociażby Annę Marię Wybraniec, która zabrała nas na współczesną wieś, gdzie granica snu i jawy zostaje zatarta. Autorka swoim niemalże poetyckim językiem kreuje rzeczywistość pełną ludowej magii, a klimat pomagają jej budować przeróżne zioła i wierzenia z nimi związane. Po jednym opowiadaniu nabrałam ochoty na więcej i już wiem, że w niedalekiej przyszłości muszę poznać jeszcze choć kilka jej utworów.
° Agnieszka Kwiatkowska natomiast sprawiła, że mięśnie cały czas miałam napięte. Że nieufnie spoglądałam zza okno i że każdy dźwięk brzmiał podejrzanie. Nareszcie znalazłam autorkę, która sprawiła, że naprawdę się bałam! Nie sięgam po horrory często, ale póki co nikt nie zestresował mojego ciała tak bardzo, jak właśnie ta pani. A wszystko przez klaustrofobiczne wrażenia, jakie zawdzięczamy mrocznemu lasowi, który znajduje się zaraz za oknami.
° I jedyny pan w moich pisarskich odkryciach! Mowa o Piotrze Borowcu, którego opowiadanie sprawiło, że z ochotą zobaczyłabym, jak autor radzi sobie z powieściami. Czy równie zgrabnie kreśli bohaterów, czy też udaje mu się utrzymać zbliżone tempo całości. „Tylko trzy noce" to opowieść o tym, że wszystko ma swoją cenę i że przed konsekwencjami działań naprawdę trudno jest uciec. To utwór zgrabny i ciekawy. Taki, który zachęca do sięgnięcia po inne twory autora.
Przede wszystkim dla tych sześciu osób warto mieć na uwadze Antologię słowiańskiego horroru od Wydawnictwa IX, ale w każdym opowiadaniu czytelnik może znaleźć coś dla siebie. Spotykamy tutaj wiele stylów prowadzenia opowieści, wiele sposobów kreowania narracji i wiele oblicz wierzeń słowiańskich. Każdy autor i każda autorka dołożyli od siebie cegiełkę, by zbudować miejsce, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością. Gdzie jawa miesza się z snem a zapomniane z pamiętanym. Wraz z kolejnymi stronami odwiedziłam wiele miejsc, poznałam wiele ludzi i napotkałam wiele istot. Bywało mrocznie, bywało wzruszająco, bywało strasznie. Szesnaście autorów stworzyło obszerny zbiór, gdzie słowiański horror ukazał wiele twarzy.
Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu [Adres usunięty].
Groza po słowiańsku.
Literatura grozy ma to do siebie, że trzeba ją lubić. Problem jest z nią jednak taki, że tematyka szeroko pojętej grozy i horroru jest dosyć mocno wyeksploatowana... Może by tak w związku z tym spróbować uraczyć się czymś względnie nowym? (a jednocześnie, paradoksalnie na sprawę patrząc, czymś bardzo naszej kulturze bliskim?). Czymś takim jest z całą pewnością "Żertwa" - znakomita antologia słowiańskiego horroru, która niejednemu zjeży włos na głowie.
Kategoria "Nowości" Księgarni Tania Książka zawsze przyjemnie zaskakuje literackimi powiewami świeżości. "Żertwa" takim powiewem z całą pewnością jest, a dlaczego - o tym poniżej.
Tytuł omawianej antologii bardzo dobrze określa to, co znajdziemy w jej wnętrzu. Żertwa była niegdyś całopalną ofiarą składaną przez żercę pradawnym bóstwom - niniejsza książka jest względem nich pięknym i mrocznym hołdem, którego możemy być świadkami jako czytelnicy.
Zamieszczone w "Żertwie" teksty to opowiadania grozy osadzone tak we współczesności, jak i w przeszłości. Każde z nich nawiązuje w ten czy w inny sposób do wierzeń naszych słowiańskich pradziadów. Dzięki książce możemy odkryć ten zapomniany w dużej mierze świat na nowo i odkryć wszystko to, co kiedyś stanowiło o tożsamości naszych przodków (a przy tej okazji, i o to tak naprawdę tutaj chodzi, możemy też porządnie najeść się strachu).
W książce pełno jest swojskich motywów i nawiązań do dawno minionych dni, w których o chrześcijaństwie nikomu się jeszcze nie śniło, a rząd dusz wciąż sprawowały bóstwa zrzucone później z cokołów. Antologia pomysłu Macieja Szymczaka jest znakomitym dowodem na to, że słowiańszczyzna, rodzimowierstwo, a także dawno zapomniane bóstwa i demony to temat świeży i szalenie interesujący. Dodatkowo nie jest ON w żaden sposób literacko wyeksploatowany - co najwyżej lekko ruszony. Miejmy więc nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie ON "ruszony" przez kolejnych autorów jeszcze bardziej.
Gorąco polecam!
Raz jeszcze zapraszam do działu "Nowości" Księgarni Tania Książka.
Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni [Adres usunięty]
#żertwa #groza #slowianskihorror #taniaksiazka #bloggujezTK
[Adres usunięty]
![]()