Wszyscy ludzie generała

Książka
31,61 zł
Outlet
23,99 zł

Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie

Oprawa: Miękka
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 480
Opis
Wojskowe intrygi to coś, co zawsze wzbudza sporo emocji. Sytuacja armii amerykańskiej może być więc sprawą bardzo interesującą. Jeśli fascynuje Cię taka tematyka powinieneś bez wątpienia zajrzeć do książki, stworzonej przez Michaela Hastingsa. Autor wkrótce po jej wydaniu zginął w wypadku w dosyć niewyjaśnionych okolicznościach.

Bohaterami tej niezwykłej relacji są członkowie zespołu generała McChrystala, znanego ze swojego kontrowersyjnego sposobu bycia oraz ogromnej chęci zostania celebrytą. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jakie sekrety skrywa armia USA, koniecznie powinieneś zaopatrzyć się w tę pozycję.

Wokół generała McChrystala zawsze krążyły niesamowite opowieści i legendy. Określano go mianem Papieża, Gwiazdy Rocka czy Big Stana. Zasłynął przede wszystkim z operacji wojskowej, którą kierował w Afganistanie.

Na swoich najbliższych współpracowników wybrał sobie osoby bezczelne i przebojowe, uwielbiające zabawę oraz władzę. Jak wstrząsający obraz ekipy generała wyłania się z książki? Co tak bardzo wstrząsnęło przedstawicielami Białego Domu, gdy relacja ujrzała światło dzienne?

Spodobała Ci się pozycja autorstwa Michaela Hastingsa? Spróbuj obejrzeć także film "War Machine", który jest ekranizacją tej książki.

Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura faktu

Szczegóły
  • Tytuł: Wszyscy ludzie generała. Szalona i przerażająca opowieść o tym, jak wygląda amerykańska wojna w Afganistanie
  • Autor: Michael Hastings
  • Wydawnictwo Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2017
  • Ilość stron: 480
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788324036660
  • Język: polski
  • Oryginalny tytuł: The operators
  • Tłumacz: Gądek Mariusz
  • Nr wydania: 1
  • ISBN: 9788324036660
  • EAN: 9788324036660
  • Wymiary: 14.5x20.6x3 cm
  • Dane producenta: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków, Polska, sekretariat@znak.com.pl, tel. 12 61 99 500
Recenzje książki Wszyscy ludzie generała (8)
  1. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    4/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Anna K. w dniu 2017-07-20
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    „Wszyscy ludzie generała” to relacja dziennikarza Michael'a Hastings'a z wyprawy, jaką odbył z ekipą generała Stanley'a McChrystal'a („Team America” - jak sami siebie nazywali) w okresie od kwietnia do maja 2010 roku. Pierwotnie dziennikarz, piszący artykuł do „The Rolling Stone” o generale McChrystal'u, miał spędzić jedynie kilka tygodni w Paryżu i Normandii, gdzie generał miał odbyć swoje „turnee” po krajach, zaangażowanych w konflikt w Afganistanie. Jednak dzięki zbiegom okoliczności, przychylności, a także lekkomyślności „Team America” i Duncan'a Boothby'ego, głównego doradcy prasowego McChrystal'a, Hastings odbywa ponad miesięczną wyprawę do Paryża, Normandii, Berlina, aby ostatecznie wyruszyć do Afganistanu.

    Boothby chce, choć nie mówi tego wprost, aby Hastings napisał kolejny czczący generała artykuł. Po tym, jak generał David Petraeus odniósł dość dyskusyjne, ale jednak, zwycięstwo w Iraku, media starają się ukazać McChrystal'a w podobnym świetle, chcą w nim widzieć tego, któremu nareszcie uda się wygrać wojnę w Afganistanie. Jednak Michael Hastings ma swój własny cel – pragnie ukazać generała w takim świetle, w jakim do tej pory nie ukazał go żaden dziennikarz, a ci którzy się na to odważyli, skończyli z łatką niewiarygodnych pismaków.

    Hastings uczestniczy w najbardziej poufnych rozmowach i naradach ekipy generała. Ma dostęp właściwie do wszystkich informacji. Może z nimi uczynić, co zechce. Ludzie McChrystal'a chcą wierzyć, że ukaże ich przywódcę jako kolejnego Napoleona, a ich samych jako nieugiętych bojowników o wolność i demokrację. Dziennikarz chce to uczynić. Wszyscy wydają się być dla niego mili i, chcąc nie chcąc, zżywa się emocjonalnie z ludźmi, od których zależy przyszłość zarówno Afganistanu, jak i Ameryki. Koniec końców, nie potrafi tego zrobić. Musi być szczery z sobą samym i z czytelnikami. Czy ma przemilczeć fakt, że McChrystal i jego ludzie między sobą niewybrednie nazywają Joe'go Biden'a „bidet”. Niby żart, a jednak pokazujący brak szacunku Pentagonu do Białego Domu. Czy którykolwiek dziennikarz potrafiłby ulec takiej pokusie? Czy wreszcie ma pominąć scenę z Afganistanu, gdzie stacjonujący w jednej z placówek żołnierze omal nie wszczęli buntu, gdy składający im oficjalną wizytę McChrystal nie słuchał tego, co do niego mówią. Generał usilnie próbuje im wmówić, że nie rozumieją strategii przeciwpartyzanckiej, kiedy jedyną osobą, która zdaje się jej nie rozumieć jest sam McChrystal.

    Nie, Hastings nie może tego uczynić. Nie umie fałszować rzeczywistości, gdyż jak sam mówi: „Tak więc wszystko, co tam widziałem, słyszałem i czego dowiedziałem się o wojnie, nie stawiało moich bohaterów w najlepszym świetle: byli oni zupełnie niekontrolowaną siłą, która wypinała się na cywilne dowództwo i za nic miała zwierzchność. Zrozumiałem, że to, co od nich usłyszałem, ukazywało kulisy jednego z najbardziej zuchwałych ataków na cywilną kontrolę nad wojskiem, jakiego kiedykolwiek dopuścili się generałowie z Pentagonu.” Nieco dalej dziennikarz zaczyna się zastanawiać, czy tekst, który wysłał do wydawnictwa był najlepszym pomysłem. Wiedział, że ekipa McChrystala potrafiła prowadzić skuteczną kampanię „hejtu” przeciwko niezdyscyplinowanym reporterom. Mimo tego, zdaje się nie żałować swojej decyzji. Uczciwość wobec siebie i czytelnika stawia ponad własne obawy i strach. To prawdziwy, rzetelny dziennikarz. Z rodzaju tych, którzy coraz rzadziej się zdarzają. Nie pragnie się nikomu przypodobać, aby zyskać z tego tytułu niewątpliwe profity. Pragnie jedynie napisać uczciwy artykuł. Szkoda, że to gatunek na wymarciu.

    Jak czytamy na końcu okładki: „Sam Michael Hastings krótko po wydaniu książki zginął w wypadku, którego okoliczności budzą kontrowersje”. To skłoniło mnie do pogłębienia tematu. W Internecie, a już zwłaszcza na YouTube, można znaleźć mnóstwo opinii na temat śmierci młodego dziennikarza. Większość z nich to teorie spiskowe, co typowe u Amerykanów, lecz z każdej opinii można wyłuskać ziarnko prawdy. Czy Michael Hastings zginął, ponieważ aż tak zalazł za skórę ekipie McChrystal'a i samego generała? Czy może prowadził inną, bardziej kontrowersyjną sprawę, której ujawnienie byłoby wielkim skandalem (dziennikarz, zaraz przed śmiercią, zbierał podobno materiały na temat tajnych służb, w tym szczególnie CIA)? Czy może to zwykły wypadek? Ale, jeśli tak, to dlaczego znajomi dziennikarza twierdzą, że zaraz przed wypadkiem był kłębkiem nerwów i mówił o tym, że ktoś czyha na jego życie. Z zeznań sąsiadów dziennikarza wynika, że ten bał się kierować własnym samochodem i prosił, aby pożyczyli mu swój własny pojazd. Jak widać, na sąsiadów nie zawsze można liczyć.

    „Na podstawie książki NETFLIX zrealizował film WAR MACHINE – w rolach głównych Brad Pitt i Tilda Swinton.” - głosi kolejny napis na tyle okładki. Oby tylko twórcy przedstawili rzetelny, szczery obraz dziennikarza i jego pracy. Oby tylko potrafili być odważni i ukazać go takim, jakim był. Oby umieli zachować się jak sam Michael Hastings, gdy końcem maja 2010 roku wysłał do redakcji „The Rolling Stone” swój artykuł o generale Stanley'u McChrystal'u.

    [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. taniaksiazka.pl
    Początkujący Recenzent
    Ocena:
    4/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Maciej S. w dniu 2017-06-09
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    U nas w Polsce zdaje się, że wszystko w porządku…

    Po lekturze książki Michaela Hastingsa Wszyscy ludzie generała. Szalona i przerażająca opowieść o tym, jak wygląda amerykańska wojna w Afganistanie, którą to pozycję wydał ostatnio krakowski „Znak”, doznałem uczucia ulgi. Nabrałem wręcz dziwnego spokoju. U nas w Polsce wszystko jest w porządku. Nie jesteśmy bynajmniej zacofani do XXI wieku, do wielkich mocarstw, światowej polityki – choć oczywiście żadnej głównej roli w niej nie odgrywamy. Ale nasze polskie piekiełko: w polityce, gospodarce, w różnego rodzaju wydarzeniach bezprecedensowych ( patrz katastrofa 10 kwietnia 2010 roku i ostatnio wałkowany przez wszystkie media skandal spowodowany wynikami ekshumacji ofiar) nie różni się od światowego. Zwłaszcza tego, zza wielkiej wody.

    W Polsce patrzymy wciąż na Amerykę z pietyzmem i nabożną wręcz czcią. Ostatnio szczycimy się obecnością stacjonujących w naszym kraju wojsk amerykańskich zwanych teraz sojuszniczymi, które dumnie przyjechały przez granicę polsko – niemiecką ( jeszcze dwadzieścia siedem lat temu na naszej ziemi stacjonowali inni żołnierze, w innych mundurach. Tylko oficjalnie byli sojusznikami, patrzyliśmy na nich jak na wrogów, ale przede wszystkim było ich wówczas dziesięć razy więcej niż teraz...).Teraz oczywiście pysznie wyglądają ci amerykańscy chłopcy, w swoich polowych mundurach, z marsowymi minami. Sam zresztą ulegałem nieraz temu złudzeniu, oglądając kolejne, amerykańskie produkcje filmowe, głównie te o wojnie. Amerykański żołnierz ginie na filmie jak bohater, przed śmiercią chce jeszcze raz ucałować flagę swojej ojczyzny. Później jest pogrzeb, ceremonia, wszyscy płaczą. Jeżeli jest to pogrzeb legendarnego „Sealsa”- członka elitarnej jednostki komandosów SEAL, jego koledzy przybijają do trumny poległego swoje komandoskie odznaki ( nawet w jednej z gier komputerowych Medal of Honour: Warfighter jest taki patetyczny przerywnik filmowy). Czytając książkę Hastingsa, bardzo szybko wróciłem do rzeczywistości i pozbyłem się słodkiego patosu, w który po równo opływają amerykańskie filmy wojenne jak i aktualnie rządzący Polską prominenci, wygłaszający peany na cześć stacjonującej u nas garstki aliantów ( raptem 3000 ludzi, wielka mi armia, mój Boże).

    O czym jest reportaż Hastingsa, dziennikarza słynnego i poczytnego „The New York Times”? O wojnie. Ale nie jest to kolejny Ernest Hemingway i Komu bije dzwon czy z naszego podwórka Melchior Wańkowicz i Monte Cassino. Książka Hastingsa szokuje. Szokuje i jednocześnie przeraża zwykłych śmiertelników, gdyż co innego zupełnie przekazują nam kanały informacyjne CNN, CBS czy nasze rodzinne stacje. To reportaż doskonale antywojenny. To reportaż o ludziach, którzy, choć pracuję w białym domu, w białych rękawiczkach dorabiają chore ideologie to przegranych i często brutalnych spraw. Za pieniądze obywateli rzecz jasna:

    11 września 2001 roku byłem akurat w Nowym Jorku. Gdy zawaliły się wieże osobiście poszedłem zobaczyć hekatombę strefy zero. Cztery lata później, będąc w Bagdadzie widziałem, że niewielu Amerykanów wierzyło jeszcze w to, że ludzie, z którymi walczymy w Iraku stanowią jakiekolwiek zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Nawet związana z wojskiem prasa darowała sobie powtarzanie tego kłamstwa i o naszych wrogach pisała raczej jako o „rebeliantach” niż o „terrorystach”. Nasi prezydenci i generałowie zawsze jednak argumentowali nasza obecność w Iraku i Afganistanie chęcią złapania Bin Ladena. I tak długo, jak będą się przy prowadzeniu wojen, których tak naprawdę wcale nie musieliśmy toczyć, tak naprawdę nie ma szans na to, aby Ameryka otrząsnęła się ze zbiorowej traumy wywołanej tymi zamachami

    Michael Hastings jako dziennikarz „New York Times” został wyznaczony przez redakcję do opisania „działań antypartyzanckich” i szeroko rozumianej stabilizacji w Afganistanie przez niezwyciężoną U.S. Army. Autor w kolejnych rozdziałach odsłania kulisy tego, co w powszechnej świadomości nazywa się „wejściem na matę”, „odsieczą kawalerii” „ciosem spartańskiego wojownika”. Takie określenia stosuje się zawsze, gdy amerykańska armia coś lub kogoś wyzwala, kogoś lub coś pokonuje, z kimś lub z czymś wygrywa. Przynajmniej oficjalnie, w mediach:

    Nauka jaką nasi przywódcy wynieśli z Wietnamu nie dotyczyła, jak się okazało tego, w jaki sposób uniknąć kolejnego Wietnamu. Ta nauka polegała na tym, jak odgrodzić ludzi od okropieństw wojny

    Tak to wygląda w telewizji. Huk, rumor, lądowanie potężnych samolotów transportowych C-130 Galaxy, z których dziobów wyjeżdżają równiutko czołgi, wysypują się pięknie odmalowane samochody terenowe typu Humvee, wybiegają słynni „US Marines”. Wszystko nowiutkie, pomalowane, hełmy się błyszczą jak psu… prawda kości, oficerowie idą powolnym krokiem, w przeciwsłonecznych okularach, nagle dobiega reporter, mikrofon, słowa otuchy, niesiemy wolność uciśnionym. Michael Hastings zostaje włączony w tryby tej typowej, pentagonowej machiny propagandowej. Dziennikarz trafia do wąskiej świty kolejnego, amerykańskiego kandydata bohatera narodowego, jak o generale Stanie McChrystalu piszą wszystkie tamtejsze gazety. Nowy szef amerykańskiej armii, która ma wygrać w Afganistanie to medialna gwiazda. Stary komandos, w wojsku przeszedł już wszystkie szczeble. Od szeregowca do czterogwiazdkowego generała, kariera jak w filmie. Nazywany „pistoletem” czy „królem zabójców”. Jego podwładni mają na koncie kilkanaście ofiar. Same tuzy wśród terrorystów. McChrystal się nie cacka. Nie może. To była domena jego poprzednika, generała Davida McKiernanna, który bardzo szybko przestał być ulubieńcem mediów. Nie wygrał wojny w Afganistanie, stabilizował tylko sytuację. McChrystal trafia na jego miejsce do Afganistanu po to, aby ziścił się kolejny amerykański sen o zwycięskiej wojnie:

    Osiągnięcie tego celu – pisze dalej McChrystal- wymaga kulturowej zmiany wewnątrz naszych szeregów i całkowitej zmiany strategii na zaczepne działania antypartyzanckie. Aby odnieść sukces musimy myśleć zupełnie inaczej. Jakoś umyka to czytelnikom, że poprzednik McChrystala generał Dave McKiernan mówił na początku swojej misji zupełnie tak samo

    Dziennikarz Michael Hastings na razie przygląda się temu, co robi nowa ekipa, jednocześnie analizując błędy poprzedników. Okazuje się, że poprzedni generałowie byli dymisjonowani przez prezydenta Obamę, gdyż… nie pasowali medialnie do wizerunku zwycięskiej Ameryki. Robili dokładnie to samo, to znaczy grzęźli w bezsensownej wojnie, która przynosiła same straty, zwłaszcza ludzkie i nie potrafili jej wygrać. Ameryce potrzebny był showmen, który tę sytuację zmieni. Jednak to co zobaczył Michael Hastings nie napawało go optymizmem. Imprezy do białego rana, wspólne selfie generała z żołnierzami, pijackie orgie, bajońskie rachunki za „masaż” w jednym z paryskich hoteli i dużo szumu medialnego kreowało nowego „wodza” na celebrytę, ale czy przybliżało Amerykanów do zwycięstwa? Hastings pokazuje nam dymisje generalskie – to co obecnie robi nowa władza w Polsce, wyszukiwanie donosów, haków, słabych punktów. Następcy zaś robią wszystko, aby utrzymać się w głównym nurcie i być ciągle na pierwszym planie. W końcu Hastings ma napisać o tym artykuł. Chce napisać prawdę, nie tyle po to, aby skompromitować nowego wodza amerykańskich wojsk w Afganistanie, ile po to, by pokazać, że jest to człowiek, który wcale niczego nowego nie zdziała, podobnie jak jego następca. Hastings napotyka jednak na opór przełożonych w swojej redakcji:

    McChrystal jest jak Patton. Dziki, szalony, ostro pije. MacArthur, Sherman, Grant. Dołączył do nich, do wielkich historycznych postaci. Jak więc można się w nim nie zakochać? Martin musisz po prostu dostrzegać to, co my w nim widzimy. Jak możesz nie mdleć z zachwytu na jego widok? Jak mógłbyś wreszcie nie zrobić mu laski z połykiem i nie napisać o nim absolutnie wiernopoddańczego tekstu?

    Tak mówili do Hastingsa jego szefowie. On napisał tekst o tym, co naprawdę działo się w zakulisowych rozgrywkach między dowódcami, o tym czym jest dzisiejsza armia amerykańska, kto nią dowodzi. Że są to ludzie, którzy według Hastingsa kompletnie nie rozumieją cywilów, żądając od nich jednocześnie nabożnej czci za przelewaną krew. Do tego zawsze chcieli zwycięstwa, nie kolejnej „wietnamskiej porażki”. Irak a później Afganistan miały pachnieć zwycięstwem, miały być zwycięstwem, chociaż na papierze. Autor Wszystkich ludzi generała napisał coś innego. A tego wojskowi znieść nie mogli:

    11 września w zamachach zginęło prawie trzy tysiące Amerykanów. Od tego czasu, w Iraku i Afganistanie zabitych zostało ponad sześć tysięcy amerykańskich żołnierzy, a ponad czterdzieści dwa tysiące zostało rannych. Do tego doliczyć należy blisko trzy tysiące żołnierzy wojsk sojuszniczych i tysiąc dwustu przedsiębiorców, pracowników organizacji humanitarnych i dziennikarzy. Piszą artykuł, myślałem o nich wszystkich. O bombach, o minach, o generałach, którzy porobili medialne kariery dzięki BinLadenowi. O prezydencie Obamie, który został wybrany na fali antywojennych protestów. Myślałem w końcu o surowej cenie, jaką pewnego dnia wystawi nam historia

    Książkę Michaela Hastingsa Wszyscy ludzie generała czyta się bardzo dobrze. To gotowy materiał na film, który zresztą niebawem trafi do naszych kin ( główną rolę ma zagrać Brad Pitt, film zaś ma nosić tytuł Warmachine). Czy ma ona jakieś wady? Chyba tylko taką, że obok otwartego egzemplarza książki, trzeba było mieć włączoną wikpedię ( w wersji angielskiej), żeby sprawdzać kolejne nazwiska, miejsca, daty. Było to konieczne, aby się nie pogubić w gąszczu informacji. Co mnie, Polaka uderzyło przy lekturze książki to fakt, że całość wydarzeń dzieje się w czasie katastrofy smoleńskiej. Autor ani słowem nie zająknął się nawet o tym fakcie, choć wspomina o wizycie w Warszawie, o chmurze pyłu nad Europą (wybuch wulkanu nad Islandią). To pokazało mi, że każde państwo żyje swoim życiem, że Amerykanów interesuje przede wszystkim interes USA. Dobra lekcja czytelniczej pokory. Sam Michael Hastings zapłacił za swoją książkę cenę najwyższą. Do dziś bowiem niewielu ludzi w USA wierzy w przypadkowość wypadku samochodowego dziennikarza „The New York Times”, który zginął bardzo krótko po tym, jak jego książka Wszyscy ludzie generała ukazała się na amerykańskim rynku wydawniczym. Dziś, postaci opisane przez Hastingsa w książce, ludzie, których poprzedni prezydent USA zdymisjonował ( po artykule właśnie Hastingsa) pełnią wpływowe funkcje w otoczeniu nowego prezydenta Donalda Trumpa. Czy amerykański sen o potędze trwa dalej? Wciąż jesteśmy nim otumanieni?

    Maciej Samolej

    M. Hastings, Wszyscy ludzie generała. Szalona i przerażająca opowieść o tym, jak wygląda amerykańska wojna w Afganistanie, tłum. M. Gądek, wyd. „Znak” Kraków 2017.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Karolina M. w dniu 2017-05-10
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Choć ani historia ani wojna nie są moimi ulubionymi tematami to muszę przyznać, że coraz częściej sięgam po książki o tejże tematyce i to z coraz pozytywniejszym rezultatem w czytaniu. robię to chętniej i z większą przyjemnością. To co tym razem przykuło moją uwagę to dopisek: "Wstrząsający portret elit, które stanowią otoczenie Donalda Trumpa". Ciężko nie zwrócić na to uwagi i tym bardziej nie zgłębić tematu. Na wstępie zaznaczę jednak, że recenzja ta będzie zupełnie obiektywnym punktem widzenia.

    Czego my jako ludzie, jako społeczeństwo i jako naród ( nie ważne czy tu chodzi o Polaków, Amerykanów, Japończyków czy Rosjan) oczekujemy od głowy państwa oraz armii? Ja mówiąc za siebie odpowiem tak: adekwatnie do swojej pozycji oczekuję: rozsądku w podejmowaniu decyzji oraz odpowiedzialności za te już podjęte oraz za państwo na czele którego stoją, które reprezentują i którego bronią. Z doświadczenia wiemy, że oczekiwania, a realia to dwie strony medalu, a raczej dwie różne bajki. Coś jak oczekiwanie fantastycznej bajki, a otrzymanie tragedii pełnej grozy...

    Autor, który przy okazji jest ( a raczej był, ale do tego wrócę*) dziennikarzem dostaje się do elity armii amerykańskiej. Został przyjęty do grona generała Stanleya McChrystala zwanego Big Stanem, Papieżem czy Gwiazdą Rocka. Miał okazję usłyszeć i zobaczyć wszystko sam. A to czego miał możliwość doświadczyć i uświadczyć zszokuje i przerazi chyba każdego - nawet tych wytrzymałych. Ja byłam pewna, że spodziewać się można wszystkiego, a co za tym idzie nic mnie nie zaskoczy. Jakże człowiek się może mylić...

    Stan miał niewiele czasu na zorganizowanie swojego sztabu najbliższych ludzi, a jednak udało mu się to zrobić bez problemu. Chociaż nie. Problem był. W jego otoczeniu znaleźli się specyficzni ludzie. Zuchwali, odjazdowi i bezczelni. Bezprecedensowi kochali władzę, ale i dobrą zabawę. Czyli rzecz biorąc byli bardzo, ale to bardzo podobni do McChrystala.

    Michael Hastings miał przewagę nad innymi reporterami. Był, widział i słyszał. Mógł notować - z pojedynczymi zastrzeżeniami czego publikować mu nie wolno. Czego w takim układzie był świadkiem? Tego między innymi tego jak w hotelowym barze generał ze swoja elitą pili w towarzystwie szpiegów i luksusowych prostytutek. Oczywiście to tylko maleńkie wydawało by się przewinienie z ich strony.

    To co ukrył na kartach tej książki dziennikarz jest dużo bardziej szokujące. Niestety nie tylko. Ja czytając momentami świetnie się bawiłam i śmiałam - do pewnych momentów, mianowicie za każdym razem, gdy było coraz zabawniej uświadamiałam sobie - "Kobieto to nie jest komedia! To fakt! To dzieje się na prawdę!". I dobry humor pryskał jak bańki mydlane, a mnie dopadły wyrzuty sumienia, ale i złość - Jak można kogoś takiego postawić jako dowódcę armii! Jak ktoś taki może mieć taką władzę...

    Generał Stanley McCrystal w pewnym sensie sam prosił się o tak spektakularną dymisję jakiej został poddany. No, bo powiedzmy sobie szczerze kto mądry dopuszcza dziennikarza do takich rzeczy nawet jeśli "obiecuje" dochować tajemnicy w momentach, gdy rzekomo go o to się prosi? Kto zabiera reportera na spotkania i narady dotyczące spraw tajnych? Michael jak najbardziej przystał na nie pisanie tego o co prosili, ale jeśli tyczyło się to tylko pojedynczych spraw to czemu nie mógł w takim układzie wykorzystać całej reszty?

    I choć dziś Big Stan poddał się do dymisji, którą przyjął jeszcze prezydent Barack Obama to jego współpracownicy mi. Mike Flynn pracuje nadal. To dokładnie ON był doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Donalda Trumpa. Jego kadencja była najkrótszą w historii biura - trwała zaledwie 24 dni.

    Podsumowując na tylnej okładce widzimy napis: "Przejmująca kronika świata, który zmierza do szaleństwa". Czy aby na pewno? Czy do szaleństwa może zmierzać coś co jego granice już przekroczyło? Czy szaleństwo w ogóle może mieć granice?

    *Wspomniałam, że Michael Hastings jest, a raczej był dziennikarzem. Dlaczego zmieniłam na był? Ponieważ ON już nie żyje. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w wypadku samochodowym dzień po tym jak skontaktował się z prawniczką demaskatorskiego portalu WikiLeaks. Mało tego kilka godzin wcześniej wysłał przyjaciołom i współpracownikom e-maila sugerującego, że jest na celowniku FBI. Do dziś nie wiadomo co tak na prawdę się stało. Czy to był wypadek czy może jednak celowe działanie osób trzecich?

    Tak jak wspomniałam książka czytała mi się szybko i w pewien sposób przyjemnie. Najgorsze, że świetnie się przy niej bawiłam do czego dojść raczej nie powinno. Nie, gdy pozycja porusza tak ważne tematy i prawdziwe problemy. Nie zmienia to faktu, że Hastings miał fantastyczne pióro i cieszę się, że pozycja znalazła się w moich rękach.

    Więcej na:

    [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. taniaksiazka.pl
    Recenzent Wybitny
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Irena W. w dniu 2017-04-29
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    „Wszyscy ludzie generała” Michael Hastings

    Wydawnictwo: Znak litera nova

    Książka w całości poświęcona elicie amerykańskiej armii. Ma formę reportaży. Obraz Generała McChrystala oraz jego współpracowników, który wstrząsnął Białym Domem.

    Przeczytałam ją z dużym zainteresowaniem i przyjemnością.

    Polecam książkę bo można przy niej się oderwać od codzienności.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Edyta L. w dniu 2017-06-19
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    "Wszyscy ludzie generała" przedstawia szokujący obraz elity amerykańskiej armii, której przyglądał się jeden z najwybitniejszych reporterów młodego pokolenia.

    Autor ukazuje losy generała McChrystal'a, który przez współpracowników określany był mianem gwiazdy rocka, Papieżem, Big Stanem. Jego marzeniem było stać się celebrytą. Kierował operacją w Afganistanie. Otaczał się ludźmi zuchwałymi, bezpośrednimi i bezczelnymi. Michael Hastings jeździł wraz z nimi na pełne niebezpieczeństw patrole i chadzał do barów. Pił przy jednym stole z wojskowymi, szpiegami i luksusowymi prostytutkami. Obraz, który przedstawił Hastings w książce wstrząsnął Białym Domem i doprowadził do spektakularnej wprost dymisji.

    Rzeczywistość dopisała tej książce zaskakujące zakończenie- ludzie generała-gwiazdora są obecnie ludźmi prezydenta Donalda Trumpa. Sam autor krótko po wydaniu książki zginął w wypadku, którego okoliczności budzą wiele kontrowersji i niejasności.

    Na podstawie tej książki powstał film "War Machine", w którym odtwórcą głównej roli jest Brad Pitt. Gra w nim również niesamowita Tilda Swinton.

    Polecam przeczytać tę książkę każdemu, kto interesuje się polityką zagraniczną a w szczególności klimatami wojskowymi krajów zachodnich. Historia jest porywająca, wstrząsająca a zarazem zaskakująca. Nie ma w tym miejsca na fikcję literacką. Autor jest dziennikarzem, przez co książka nie ocieka ozdobnikami i niepotrzebnymi opisami. Tekst kipi szczerością i odarty jest z fantazji. Jest czystym podsumowaniem wydarzeń, których świadkiem był Michael Hastings.

    Książka napisana jest w formie reportażu. Krótkie acz ciekawe i wyczerpujące temat rozdziały stanowią jej idealny porządek. Dzięki takiemu rozegraniu akcji czytelnik jest w stanie nadążyć i uszeregować sobie w czasie owe wydarzenia opisane w książce.

    Dodatkowym atutem książki jest stopniowe odkrywanie przed czytelnikiem sekretów i wstrząsających historii związanych z toczącą się prawie 30 lat wojną domową w Afganistanie, którą żył cały świat.

    Kolejnym przyciągającym plusem książki jest jej okładka. Projekt Pawła Panczkiewicza przedstawia amerykańską flagę na szarym, surowym tle. Okładka przyciąga wzrok i zapowiada czego możemy spodziewać się po jej przeczytaniu.

    Muszę przyznać, że po książkę sięgnęłam ze względu na film, o którym jest ostatnio głośno. Muszę też przyznać, że nie zawiodłam się na tej książce. Pomogła mi wniknąć w ten pogmatwany świat amerykańskiej "sztuki wojennej". Z czystym sumieniem polecam lekturę.

    Polecamy, zespół [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

taniaksiazka.pl

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula