Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii obyczajowa
W samym sercu morza
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Wydawnictwo: | HarperCollins |
| Format: | 14,5x21,5 cm |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2015 |
| Ilość stron: | 288 |
- Autor: Nathaniel Philbrick
- Wydawnictwo HarperCollins
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2015
- Ilość stron: 288
- Format: 14,5x21,5 cm
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788327616807
- Język: polski
- Podtytuł: Katastrofa statku wielorybniczego Essex
- Oryginalny tytuł: In the heart of the sea
- Tłumacz: Betley Monika I.
- ISBN: 9788327616807
- EAN: 9788327616807
- Wymiary: 14.5x21.5 cm
- Dane producenta: STORY HOUSE EGMONT SP. Z O.O., ul. Inflancka 4c / bud. D, 00-189 Warszawa, Polska, ksk@egmont.pl, tel. 22 838 41 00
-
Recenzentus NotPospolitusOcena: 5/5Dodana przez Agnieszka W. w dniu 2016-01-05Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
1 z 1 osób uznało recenzję za przydatnąKiedy niedawno przeglądałam zapowiedzi w poszukiwaniu jakiejś oryginalnej, zupełnie nietypowej książki, moją uwagę zwróciła powieść oparta na autentycznych wydarzeniach „W samym sercu morza”, autorstwa Nathaniela Philbricka. Zaintrygował mnie przede wszystkim opis oraz tytuł, choć i okładka miała w tym swoją rolę. Kiedy tylko nadarzyła się okazja i książka znalazła się w mojej osobistej, domowej biblioteczce, od razu zabrałam się za czytanie. Kolejny raz intuicja mnie nie zwiodła i spędziłam z lekturą bardzo ciekawe chwile... Powieść "W samym sercu morza" opowiada o prawdziwych wydarzeniach. Dwudziestego listopada 1820 roku statek wielorybniczy Essex zostaje staranowany przez ogromnego kaszalota. Dwudziestoosobowa załoga wyrusza trzema szalupami ku brzegom Ameryki Południowej. Czeka ich cztery i pół tysiąca mil żeglugi po bezkresnym oceanie. W ciągu najbliższych trzech miesięcy przekonają się, do czego może posunąć się człowiek walczący z morzem, gdy widzi, jak jego towarzysze, jeden po drugim, giną z pragnienia, głodu, chorób i przerażenia. Śmierć stale towarzyszyła rozbitkom. Ich żyje zostało położone na szali szczęścia. Ci, co przeżyli odczuli traumę na całe życie. Katastrofa statku wielorybniczego "Essex" przeszła do legendy. Wielu słuchało relacji tych, którzy przeżyli. Najbardziej spójny przebieg wydarzeń relacjonował najmłodszy, wówczas 14-letni Thomas Nickerson. Był ON chłopcem kabinowym. Thomas Nickerson miał spory wkład w to, w jakim kształcie powstała ta książka. Historia "Essex" została przeniesiona nie tylko na karty książek, artykułów, ale również na wielki ekran. Dodatkowym smaczkiem jest, że katastrofa "Essex" zainspirowała Hermana Melville'a do napisania kulminacyjnej sceny w słynnym Mobby Dick'u. Katastrofa... Straszna, trudna, okraszona bólem i cierpieniem niewinnych, w której dochodzi do głosu mroczna i zła strona ludzkiej natury. Jednak nawet w tym ciężkim okresie pojawiają się jasne, otoczone dobrocią osoby, które poświęcają wszystko, w imię dobra innego człowieka. I w tej lekturze widać to doskonale. Język powieści mnie zachwyca, ale z uwagi na poruszane zagadnienia i fabułę, schodzi ON na drugi plan. „W samym sercu morza” to wstrząsająca, prawdziwa do bólu powieść o istocie człowieczeństwa, przyjaźni, odwadze, walce o przetrwanie i niebezpiecznych wyborach, które mogą okazać się tragiczne w skutkach. To także hołd osobom, które wbrew wszystkiemu pomagały innym, narażając się i ryzykując własne życie. Polecam serdecznie wszystkim. Bez wyjątku!!
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Michał L. w dniu 2015-12-01Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
2 z 3 osób uznało recenzję za przydatnąCO MOŻE CZŁOWIEK
Do czego zdolny jest człowiek w obliczu śmierci? Do jakich czynów może się posunąć by tylko przeżyć? Losy grupki autentycznych rozbitków wrzuconych nagle w sam środek skrajnie ekstremalnej sytuacji odpowiadają na te pytania aż za dobrze, pokazując jak szybko umierają normy społeczne i… człowieczeństwo.
Był rok 1820, kiedy statek wielorybnicy „Essex” został zatopiony przez kaszalota. Rybacy z myśliwych stali się ofiarami. Dwudziestu ocalałych w trzech szalupach postanowią dotrzeć do Ameryki Północnej, chociaż dzieli ich cztery i pół tysiąca mil bezkresnego oceanu. Fal, wiatrów, zmian pogody, braku żywności… Trzy miesiące później zostają odnalezieni przez statek „Dauphin”, także wielorybniczą jednostkę. A dokładnie odnalezionych zostaje ośmiu z nich. Ośmiu chorych, wyniszczonych mężczyzn pokrytych solą i krwią, ściskających w dłoniach kości swoich martwych towarzyszy, z których wysysają resztki szpiku…
Nathaniel Philbrick rzucił się na głęboką wodę i postanowił krok po kroku zrelacjonować przyczyny i przebieg tej jednej z największych katastrof morskich i znaleźć odpowiedzi na mnóstwo pytań, jakie cisnęły się w związku z nią na usta. Z jednej strony miał do dyspozycji wspomnienia najmłodszego członka załogi, nastoletniego wówczas Nickersona i kilka podobnych publikacji, z drugiej jednak materiały te były zdecydowanie niewystarczające by zgłębić wszystkie interesujące autora aspekty. Bo dlaczego właściwie wieloryb zaatakował? Jak działa fizjologia i psychologia głodu? Co kryje się w kanibalizmie? A co w pracy wielorybników? Z jego badań wyłonił się przerażający i do bólu przejmujący prawdą obraz ludzi, którzy ocaleli by trafić w sam środek koszmaru większego chyba niż śmierć, a zarazem o życie choćby i w tym koszmarze, gotowych walczyć za wszelką cenę.
Równie ważną kwestią, jak wszystkie powyższe, staje się pytanie: jak po czymś takim wrócić do normalnego życia? Czy to w ogóle jest możliwe? Jakie zmiany zachodzą w ludzkiej psychice i zachowaniu i jakie są tego konsekwencje?
„W samym sercu morza” w satysfakcjonujący sposób porusza wszystkie te tematy i mocno angażuje uwagę i emocje czytelnika. Warto więc sięgnąć po nią i przekonać się, co się kryje w zakamarkach naszych umysłów. Polecam. -
Super RecenzentOcena: 5/5Dodana przez Beata W. w dniu 2015-11-30Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
1 z 1 osób uznało recenzję za przydatnąNathaniel Philbrick jest amerykańskim pisarzem i żeglarzem, który szczególnie upodobał sobie tematykę marynistyczną. Był związany z magazynem żeglarskim Sailing World, napisał kilka książek o tematyce żeglarskiej, daje wykłady propagujące historię wyspy Nantucket związanej z przemysłem wielorybniczym w XVIII i XIX wieku.
Wiele jego powieści uplasowało się na liście bestsellerów The New York Times. Jedną z nich jest doskonała opowieść, napisana w oparciu o relacje wielorybników ocalałych z katastrofy statku "Essex", pod tytułem "W samym sercu morza".
Nathaniel Philbrick pięknie opowiedział o piekielnych wydarzeniach związanych z katastrofą statku wielorybniczego, który 20 listopada 1820 roku został staranowany przez ogromnego kaszalota (w jęz. ang. sperm whale), na którego polował. Dwudziestoletni trójmasztowiec "Essex" zatonął na Pacyfiku, niedaleko Wysp Pitcairn. Jego załoga zdołała wsiąść do trzech drewnianych łodzi wielorybniczych i odbyła niezwykle trudną podróż ku wybrzeżom Ameryki Południowej. Podróż, która przyniosła im pragnienie, głód, desperację i szaleństwo. W swych drewnianych łupinach musieli zmierzyć się z obszarem 4500 km wód oceanicznych. Od domu dzieliła ich odległość około 3700 km.
Jak do tego doszło? Początków tej dramatycznej opowieści należy szukać w ośrodku wielorybniczym na wyspie Nuntacket u wybrzeży Nowej Anglii. Mieszkańcy, głownie amerykańscy kwakrzy, trudnili się zdobywaniem oleju z ogromnych ssaków morskich. Był to przemysł bardzo zyskowny, dostarczał paliwa w postaci oleju wykorzystywanego na przełomie XVIII i XIX wieku, choćby do oświetlania ciemnych ulic Londynu. Co ciekawe, przywożono również substancję tłuszczową wydobywaną bezpośrednio z jelit wielorybów. Ambra była warta więcej złota, niż sama ważyła (nie wiem czy użyję jeszcze perfum). Statki wypływały z Nantucket w kilkuletnie rejsy i przywoziły z nich ładownie pełne beczek z cennym surowcem. Była to ciężka i niebezpieczna praca, która przynosiła ogromne zyski, głównie armatorom statków.
W taki rejs wyruszył, świeżo powołany na kapitana statku wielorybniczego "Essex", George Pollard. Młody, niedoświadczony w tej roli, mężczyzna musiał skompletować załogę, nauczyć ludzi fachu, praktycznie na morzu i wypełnić zlecenie swoich mocodawców. Większość tych ludzi z wyprawą dalekomorską wiązało nadzieje na poprawę swego losu. Ich nędzną dolę trafnie oddają słowa:
"Co z tego, że cały świat stoi dla człowieka otworem, kiedy ON sam przymiera głodem".
Od początku nad statkiem zawisło jakieś fatum, najpierw szkwał, który przewrócił statek, następnie utrata łodzi ratowniczych a wreszcie pierwsze polowanie na wieloryba zakończone niepowodzeniem. Czas naglił a ładownia statku nie była wypełniona drogocennym surowcem. Wreszcie szczęście uśmiechnęło się do wielorybników. Niestety na krótko. 20 listopada 1820 roku doszło do zdarzenia, jakie nigdy nie miało miejsca. Nigdy bowiem nie zdarzyło się, by wieloryb zaatakował statek. Owszem, czasem ssaki te podpływały pod łodzie polujących, uderzeniem ogona wywracały je do góry dnem. Atak kaszalota monstrualnych rozmiarów, który jakby z rozmysłem uderzył w statek, marynarze widzieli po raz pierwszy w życiu. Statek tonął powoli, ludzie mieli dość czasu, aby zabrać z niego nieco zapasów. Myśliwi stali się zwierzyną i wyruszyli przed siebie. Za wszelką cenę pragnęli wrócić do domu. Wykonali proste pomiary wyznaczające kurs i rozpoczęli drogę przez mękę. Wkrótce skończyły się zapasy, zaczęło brakować nie tylko żywności, ale przede wszystkim wody. Ludzie doprowadzeni do ostateczności musieli stanąć przed wyborem: nie jeść czy zjeść towarzysza podróży? Umysł zaprzątała jedna myśl: Czy wszystkim uda się wrócić do domu?
Nathaniel Philbrick stworzył niesamowity thriller z wielowiekowej historii. Znajdziemy w nim zuchwałych marynarzy igrających z rozsądkiem, niewypowiedziane cierpienie, kanibalizm, problemy rasowe i szaleństwo ludzi narażonych na śmierć. Ważnym problemem powieści jest okrutny proceder zabijania wielorybów.
Autor ma wyjątkowy dar opowiadania, jego gawędziarski styl może się podobać. Ponadto na uwagę zasługuje fakt, że powieść ma dobrą podbudowę psychologiczną. Obserwujemy ludzi w ekstremalnych warunkach, to, jak radzą sobie z głodem i odwodnieniem. Dzięki tej książce możemy nawet zrozumieć historyczne konsekwencje otyłości mieszkańców Archipelagu Samoa.
Powieść zadowoli czytelników poszukujących mocnych wrażeń, ceniących sobie dobrze opowiedziane historie i wielbicieli historii. W książce umieszczone zostały mapki poglądowe przedstawiające trasę podróży statku i łodzi z rozbitkami. To duży plus.
Warto poznać historię, która od wieków rozpalała wyobraźnię innych autorów. Wypadek statku "Essex" zainspirował przecież autora powieści "Moby Dick" a nawet Edgara Allana Poego.
"W samym sercu morza" to piękna i klasyczna powieść marynistyczna, która dostarczy wam ważnych prawd o życiu i śmierci.
Teraz pozostaje jeszcze udać się na polską premierę filmu Rona Howarda. Film "W samym sercu morza" wchodzi do kin już 4 grudnia 2015 roku. -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Anna C. w dniu 2016-01-07Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
1 z 2 osób uznało recenzję za przydatnąTowarzyszymy im, na stronach powieści, w morderczej walce o przeżycie i dotarcie do celu. Przeżywamy śmierć poszczególnych członków zalogi i kibicujemy pozostałym, aby udało im się dotrzeć do celu.
Powieść jest przerażająca, bo tak bardzo prawdziwa. Ukazuje heroiczną walkę o życie, pokazuje jak silny jest człowiek i do jakich czynów może się posunąć w skrajnych sytuacjach.
Autor, na faktach, oparł swoją porywającą powieść, która doczekła się ekranizacji. Powieść jest przepełniona emocjami i ma niesamowity klimat. Ciarki chodzą po plecach podczas jej lektury.
Nathanielowi Philbrickowi udało się oddać w barwny sposób, zarówno otaczający rozbitków żywioł, jak i ich emocje i zmagania, często z samym sobą. Podczas lektury powieści otacza nas strach, śmierć, choroby i niesamowita determinacja oraz dążenie do celu.
"W samym sercu morza" to niesamowity dokument ilustrujący prawdziwe, przerażające wydarzenia. Jest świetnie napisany, z dużą znajomością tematu i wiedzą na temat wydarzeń - widać tutaj szczegółowe przygotowanie Autora. Opowieść jest perfekcyjna - czyta się ją z wypiekami na twarzy!
[Adres usunięty] -
Początkujący RecenzentOcena: 4/5Dodana przez Joanna F. w dniu 2016-01-04Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
1 z 2 osób uznało recenzję za przydatnąCo czuje człowiek mając przed sobą 4,5 tys. mil żeglugi po bezkresnym oceanie na małej, nieprzystosowanej do takich podróży łodzi, przy ograniczonych zapasach? Jakie granice godności jest w stanie przekroczyć, by ocalić swoje życie? – spodziewałam się znaleźć odpowiedzi na te pytania w „W samym sercu morza”.
Książka Philbricka jest opisem katastrofy statku wielorybniczego Essex, która miała miejsce w 1820 roku, czyli prawie 100 lat przed zatonięciem Titanica. Katastrofa Essexa jest mniej znana m.in. dlatego, że sami mieszkańcy wyspy, skąd wypłynął statek, niechętnie o niej opowiadali. „O tym się w Nantucket nie mówi” – miała stwierdzić po latach córka jednego z ocalałych żeglarzy.
Katastrofa była niechlubnym wydarzeniem głównie z powodu odkrytego kanibalizmu pomiędzy rozbitkami. Zanim jednak posunęli się do ostateczności, przeżyli szalony atak gigantycznego kaszalota. W wyniku agresji tego olbrzymiego ssaka, stracili statek wraz z całym dorobkiem, a dwadzieścia osób załogi znalazło się na zaledwie trzech niewielkich łodziach pośród bezmiaru oceanu.
Mimo niewielkich zapasów żywności i wody pitnej, początkowo mieli jeszcze nadzieję na ratunek. Wydawało im się, że po kilku tysiącach mil żeglugi znajdą bezpiecznie schronienie na brzegach Ameryki Południowej. Rzeczywistość pokazała jednak, że każdy kolejny z 93 dni, jakie przyszło im spędzić na oceanie, odzierał ich z godności, zdrowia i człowieczeństwa.
Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co czuli ci ludzie, mając codziennie śmierć przed oczami. Dlatego oczekiwałam w książce obszernych opisów ich zachowań w ekstremalnych warunkach. Niestety, dało się odczuć, że książkę pisał historyk, a nie reportażysta…
Z jednej strony ma to swoje plusy, ponieważ nie można odmówić Philbrickowi (notabene dyrektorowi Instytutu Studiów Morskich na Nantucket) obszernej wiedzy na temat wielorybnictwa. Właściwie połowa książki to opis życia na wyspie, która w XIX wieku, dzięki rosnącym cenom oleju z wielorybów, miała szansę stać się najbogatszym miejscem w Ameryce. Ciekawe jest to, że niemal przez cały czas wyspa była zamieszkiwana głównie przez kobiety. System pracy mężczyzn opierał się bowiem na tym, że przez 3 lata pracowali na statku, a następnie na 3 miesiące wracali do domu.
Z drugiej strony zabrakło mi w książce wspomnianej warstwy psychologicznej. Chociażby krótkich opisów, co czuli rozbitkowie lub jakichkolwiek dialogów pomiędzy nimi. Może wtedy zapis katastrofy byłby bardziej przejmujący. W obecnej formie przeczytałam książkę z dużym zaciekawieniem, ale bez większych refleksji. Jednak ile czytelników, tyle opinii. Wierzę, że dla wielu z Was realizm zamiast emocji może być bardziej cenny. I że każdy może odnaleźć w tej książce coś interesującego i wartościowego.
![]()
