Musi walczyć nie tylko o swoją wolność, lecz także o życie – w zaborze austriackim karą za morderstwo jest bowiem śmierć przez powieszenie.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii kryminał
| Wydawnictwo: | Czwarta Strona |
| Oprawa: | Twarda |
| Rok wydania: | 2016 |
| Ilość stron: | 536 |
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii kryminał
Choć akcja powieści dzieje się w Galicji w poprzednich wiekach kryminał jakże aktualny. Opowiada bowiem o prawie do głosu kobiet, równych prawach z mężczyznami, hipokryzji, miłości do bogactwa. Słowem - tak,jak dziś.
Doskonała. Wciągająca. Opisuje bariery, jaki musiała pokonać kobieta w XX wiecznej Galicji,żeby dojść do głosu.
Powieść grozy- rzecz jasna.
Książka, jak każdy porządny kryminał, zaczyna się od morderstwa. Wydawałoby się - historia, jakich wiele. Tymczasem niespodziewane zwroty akcji i nieszablonowe rozwiązania sprawiają, że z każdym rozdziałem robi się coraz ciekawiej. A tło historyczne dodatkowo ubarwia całą opowieść. Wprost nie można się oderwać. Polecam!
Według mnie książka "W cieniu prawa" jest bardzo intrygująca i inna niż wszystkie. Autor potrafił przenieść się do innej epoki i mnie też ze sobą zabrał. Utrzymał klimat dawnych czasów przez całą książkę, a to sprawiło, że mogłam zatracić się w lekturze oderwana od panującej wokół rzeczywistości. Jest to książka, którą lekko się czyta, ma ciekawą fabułę i wyjątkowych bohaterów. Nie urzekł mnie w niej wątek romantyczny, ale różne intrygi, wątek kryminalny już tak. Autor z pewnością poświęcił mnóstwo czasu, by napisać tę książkę, ponieważ przedstawienie realiów innej epoki nie należy do najłatwiejszych zadań.
"W cieniu prawa" to kolejny hit Mroza! Autor ma to do siebie, że przy żadnej książce wychodzącej spod Jego pióra nie można przejść obojętnie, tak jest i w tym przypadku. Tym razem znajdujemy się w Galicji i obserwujemy perypetie Polaka niesłusznie oskarżonego o zabójstwo dziedzica rodu w zamku, w którym się znajduje. Jak myślicie, czy uda mu się wyjść obronną ręką z postawionych zarzutów i ocalić własne życie? Mistrz polskiego kryminału jak zwykle zadbał o wszystkie szczegóły oraz nagłe zawroty akcji. Cóż dodać, jeśli każda książka Mroza wciska was w fotel, to "W cieniu prawa" nie może was ominąć!
Remigiusz Mróz to pisarz, którego cenię od bardzo dawna. Zawsze świetnie czyta mi się jego książki, potrafi mnie zaciekawić fabułą. Tak samo było w przypadku jego powieści pt. "W cieniu prawa", która również mnie zachwyciła. Bardzo podobał mi się pomysł umieszczenia akcji na początku XX wieku pod zaborem austriackim. Książkę czyta się naprawdę szybko, wciąga i na długo zapada w pamięć. Autor potrafi tak napisać książkę, że czytelnik długo nie jest w stanie się od niej oderwać. Przyznam szczerze, że ja przeczytałem ją jednego wieczoru, a to nie zdarza mi się za często. Zachęcam do czytania Mroza.
Niektórzy ludzie mają prawdziwe wyczucie, dzięki czemu znajdują się w idealnym miejscu i czasie. Są też tacy, którym właśnie ten dar utrudnia życie, bowiem zarówno miejsce i czas są dla nich tak naprawdę niewłaściwe. O ile konsekwencje tego nie są zbyt dotkliwe, udaje się im jeszcze jakoś funkcjonować, gorzej jeśli skutki takiego znalezienia się w danym momencie w określonym miejscu niosą ze sobą niebezpieczeństwo, kiedy wiążą się z zagrożeniem zdrowia lub życia.
Takiego właśnie pecha miał Erik Landecki, pochodzący ze zgermanizowanej rodziny śląskiej, który na austro-węgierskich ziemiach nie ma wielkiej szansy na godne życie. Ten dwudziestodwuletni mężczyzna niejedno ma też na sumieniu nic zatem dziwnego, że po śmierci matki, kiedy jest zmuszony sam się utrzymać, trudno jest mu znaleźć zatrudnienie. Posada czyścibuta w dworku zamieszkałym przez rodzinę barona Hendrika von Reigner wydaje się zatem prawdziwym zrządzeniem losu, choć zapewne gdyby wiedział, co go czeka, jego noga nigdy by w Raisental nie postała. Kiedy bowiem pierwszej nocy Erika w domu zostaje brutalnie zamordowany dziedzic rodu, pijak i utracjusz Julius, podejrzenie pada na nowego pracownika.
Erik jest przekonany, że pomimo niejasnej przeszłości nie ma się czego obawiać, w końcu noc spędził w izbie z trzeba innymi pracownikami. Tyle tylko, że jeden z nich zaświadcza, że mężczyzna wychodził z pokoju, a dwóch kolejnych potwierdza te zeznania. Na tej tylko podstawie, Erich zostaje wtrącony do aresztu, a wcześniej pobity przez pana domu. Również śledczy nie obchodzą się z nim delikatnie, przemocą fizyczną próbując zmusić do przyznania się do winy. Nikt tak naprawdę nie chce poznać prawdy, nikt nie chce dociekać, w jaki sposób morderca dostał się do pokoju ofiary, jaki był powód morderstwa. Liczy się tylko tyle, że baron wskazał winnego, czego konsekwencją będzie prawdopodobnie śmierć więźnia, bowiem taka jest kara za zabójstwo. Nikt jednak za bardzo się tym nie przejmuje – 1909 rok to czasy, kiedy liczy się majątek czy status społeczny, kiedy ktoś taki jak Erik nie ma prawa głosu, kiedy nikt nie zastanawia się nad logiką oskarżenia.
Prawie nikt, bowiem jest osoba, której los Erika nie jest obojętny. To Sophie, narzeczona Marca-Olivera, młodszego brata zamordowanego dziedzica. Ta pewna siebie i łamiąca konwenanse dziewczyna, również pochodząca z nienajlepszej rodziny, ujmuje się za aresztowanym robiąc wszystko, by oczyścić go z zarzutów. Wynajmuje nawet obrońcę, charyzmatycznego Willy`ego, któremu tak naprawdę wina lub niewinność klienta jest obojętna. Dla Sophie zrobi jednak wszystko, by wygrać, co na szczęście zwiększa szansę Erika…
Jak zakończy się ta historia? Czy proces sądowy jest w stanie oczyścić biednego pucybuta z zarzutów i czy ktokolwiek zechce pochylić się nad tą sprawą, bez wydawania wyroków na podstawie spreparowanych dowodów? Czy fakt, iż znika szofer, mężczyzna który rzekomo widział, jak Erik wymyka się z izby, ma znaczenie? Czy Sophie, która jawnie sprzeciwiła się ojcu Marca-Olivera, teraz już nowego dziedzica, a także czy będzie tego chciała? Na te i inne pytania odpowiedź niesie lektura książki pt. „W cieniu prawa” autorstwa Remigiusza Mroza. To kolejna już powieść kryminalna autora, która dowodzi jego wszechstronności. Tym razem cofamy się do przeszłości, doceniając szczegóły tworzące klimat książki i oddające atmosferę dawnej Galicji, a także ukazująca klasowe społeczeństwo i reguły w nim obowiązujące. To zatem doskonała propozycja nie tylko dla miłośników kryminalnych historii, ale historii w ogóle. I oczywiście dla fanów samego autora, których grono powiększa się z każdą kolejną książką.
Frapująca fabuła, wartka akcja, napięcie towarzyszące kontaktom rodzinnym, walka o sprawiedliwość – to wszystko elektryzuje i sprawia, że od powieści nie można się oderwać. Doskonale nakreśleni bohaterowie, zarysowane tło społeczno-gospodarcze składają się na książkę, która od pierwszych stron budzi emocje. Tego efektu nie jest w stanie nawet zepsuć zbyt przewidywalne zakończenie.
Muszę przyznać, że po nową książkę Remigiusza Mroza sięgałam z lekkim niepokojem. Seria "Parabellum" była wspaniała. Niestety następne książki tego autora, nie wywołały u mnie aż takiego zachwytu. Mimo to, miałam przeczucie, że kryminał retro osadzony na początku XX wieku, musi być co najmniej intrygujący. Nie zawiodłam się.
Erika Landeckiego, głównego bohatera powieści, poznajemy w momencie, w którym rozpoczyna nowe, stateczne życie. Po dosyć burzliwej przeszłości, zatrudnia się jako czyścibut na austriackim dworze, Raisental. Niestety jego "poukładany " świat rozsypuje się już pierwszej nocy. Na dworze dochodzi do morderstwa. Dziedzic rodu, Julius Reigner, zostaje zabity we własnej komnacie. Od razu podejrzenie pada na nowego pracownika. Niespodziewanie pojawiają się także dowody świadczące o jego winie. Landecki, z nieznanych mu przyczyn, znajduje się w pułapce, która oznacza dla niego karę śmierci. Rozpoczyna się desperacka walka o jego życie.
Początek powieści czyta się bardzo spokojnie. Ot zwykła, kryminalna historia, która dosyć szybko się rozwiązuje...przynajmniej tak sądzi czytelnik... Gdy wszystko wydaje się wyjaśnione, powieść tak na prawdę się rozkręca. Nabiera takiego tempa, że czasem ciężko utrzymać równowagę. Czytelnik traci rozeznanie, kto jest tym dobrym, a kto złym. Już nie jest jasne, kto jest twórcą intrygi i kto tak na prawdę steruje wydarzeniami. A gdy mamy wrażenie, że całą zagadkę rozwiązaliśmy, autor postanawia wywrócić wszystko do góry nogami i miesza nam w głowach od początku. Wtedy już niewiele brakuje, żeby zajrzeć na ostatnią stronę i skończyć to szaleństwo.....
Autor w bardzo ciekawy sposób ukazuje tło historyczne. Widzimy ludzi na przełomie wieków. Tych którzy tkwią w starych przyzwyczajeniach, arystokrację kurczowo trzymającą się władzy i swoich przyzwyczajeń, oraz tych którzy już w bardziej nowoczesny sposób patrzą na rzeczywistość odrzucając dotychczasowe konwenanse. Poza tym autor przemyca również wizerunek Polaków z tamtych czasów, sposób ich traktowania w zaborze austriackim. Remigiusz Mróz ma, według mnie, wyjątkowy dar przedstawiania historii Polski. Robi to w tak ciekawy sposób, że jego powieści doskonale oddają ducha opisywanej epoki.
Sam autor przyznał, że tworząc "W cieniu prawa" odpoczywał. Jego celem było to, by czytelnik również oderwał się od swojej rzeczywistości. Myślę, że udało mu się to osiągnąć. Jeśli więc poszukujecie dobrej, wciągającej lektury na wieczór (góra dwa), ta książka jest dla Was.
Gorąco polecam !
Więcej recenzji na [Adres usunięty] Zapraszam!!!
Remigiusz Mróz jest osobą, która lubi intrygować, zadziwiać i wprawiać w osłupienie. Tym razem zaskoczył mnie już od pierwszych stron zupełną zmianą języka! W cieniu prawa jest bowiem thrillerem retro.
Książkę czytałam z przyjemnością ze względu na specyficzny klimat oraz słownictwo. Remigiusz Mróz starał się o słowa, które dawno wyszły z potocznego języka. Nawet tamtejsze inwektywy są urocze z dzisiejszej perspektywy. Autor niestety trochę zbyt pobieżnie zadbał o tło historyczne... Zamieścił jednak parę danych z tamtych czasów, jak chociażby powszechna wówczas opinia, że palenie papierosów jest zdrowe.
Nie każdy lubi książki retro, ja jednak chętnie do nich zaglądam i z przyjemnością wsiąkam w dawne czasy - w tym przypadku mające miejsce ponad 100 lat temu. Lubię retro lektury, w których wiele mówi się o konwenansach, kulturze i dawnych zwyczajach. Można przy tym się wiele nauczyć i wzbogacić słownictwo, a przy tym doskonale się bawić. Tutaj z tym wzbogacaniem bywało różnie, ale i tak miło było czytać coś nieco odmiennego.
Piszę o słownictwie, a Wy prawie nic nie wiecie o fabule... Autor zaczął książkę z rozmachem i w pierwszych paru zdaniach wypruł flaki z dziedzica rodu. Pierwszym podejrzanym jest nowy czyścibut - Erik Landecki, jednak prawdopodobnie chłopak został wrobiony... Parę osób jakimś cudem postanawia zawalczyć o sprawiedliwość i uratować (do tej pory dla nich bezimiennego) Polaka. Czy uda mu się uniknąć kary śmierci? Kto i dlaczego chciał zabić czarną owcę rodziny Reignerów? Tego już Wam nie mogę zdradzić!
Remigiusz Mróz parę razy mnie zaskoczył (chociażby mordując ważną postać), co jest dużym plusem książki. Muszę jednak jak zwykle trochę pomarudzić - czasem w akcję wkradała się monotonia, ale tylko po to, by ponownie zaskoczyć czytelnika w zupełnie nowym wątku.
Mróz w formie, czyli świetnie skonstruowani bohaterowie, pomysłowa akcja i bardzo dobre tło historyczne. Polecam każdemu, kto chce na kilka godzin oderwać się od rzeczywistości.
A po nieco bardziej rozbudowaną recenzję zapraszam na Nerw Słowa:
[Adres usunięty]
Super książka. Polecam, treść potrafi zaskakiwać, interesująca fabuła.
Ciekawa historia, fajne wątki, zakończenie super bardzo mi się podobała.
Bardzo cenię twórczość Remigiusza Mroza i zawsze bardzo chętnie sięgam po jego książki. Przeczytałem ich naprawdę wiele i uważam, że jest ON jednym z lepszych autorów kryminałów w naszym kraju. Ostatnio czytałem jego nowszą powieść pt. "W cieniu prawa" i muszę przyznać, że dawno nie spędziłem tak ciekawego czasu podczas lektury. Książka okazała się na tyle wciągająca, że nie byłem w stanie się od niej oderwać. Przeczytałem ją podczas jednego wieczoru, co nie zdarza mi się zbyt często. Fabuła jest przemyślana, bohaterowie świetnie wykreowani, a akcja naprawdę trzyma w napięciu. Czego chcieć więcej?
Remigiusz Mróz nie pozwolił czekać nam długo na kolejną odsłonę swojej literackiej twórczości! Tym razem jest to co prawda nowe wydanie starszej powieści tego autora, ale za to zaoferowane nam w niezwykle klimatycznej i efektownej oprawie. Mowa o książce pt. "W cieniu prawa", którą otrzymałam z Księgarni TaniaK[Adres usunięty]. Poznajmy zatem tę opowieść, która wpisuje się swoim charakterem w nurt klasycznego kryminału retro...
Głównym bohaterem powieści jest młody Polak - Erik Landecki. To właśnie do niego wydaje się uśmiechnąć los, gdy oto zostaje ON przyjęty na posadę czyściciela butów w majątku bogatego i wpływowego barona Reignera. Niestety, jak to z przewrotnością losu bywa, bardzo szybko owe szczęście Polaka zamienia się w najgorszy koszmar ze snów, gdy pierwszej nocy baron zostaje zamordowany, a podejrzenia padają na Erika. Jedyną szansą na ocalenie życie i dobrego imienia, staje się ustalenie tożsamości zabójcy, co okaże się dla Erika początkiem wielu niezwykłych przygód.
Remigiusz Mróz odnajduje się doskonale na polu każdego, literackiego nurtu - w tym również i historycznego kryminału. Książka ta zaprasza nas bowiem do odbycia fascynującej podróży w czasie, której celem jest początek XX stulecia, czyli ostatnie lata zaborów Polski. To właśnie tam przychodzi nam poznać niezwykle charakternych bohaterów, uczestniczyć u ich boku w skomplikowanej, śledczej intrydze, jak i też cieszyć się wartką akcją, jej licznymi zwrotami i tym niezwykłym klimatem odległej przeszłości, który w mej ocenie został oddany tu w iście perfekcyjnym stylu. Poza tym nie zabrakło tu namiętności, humoru i szczypty autentycznej grozy...
Opowieść ta przybiera postać chronologicznej relacji, która ukazuje kolejne losy Erika Landeckiego - od chwili jego przybycia do majątku barona, poprze śmierć gospodarza, jak i kończąc na oskarżeniu Polaka i jego walce o wolność. To bardzo intrygująca, skonstruowana w logiczny sposób i ekscytująca fabularna ścieżka zdarzeń, która trzyma nas w wielkim napięciu, niejednokrotnie wielce zaskakuje, jak i przede wszystkim sprawia, że chcemy poznawać kolejny sceny z udziałem najważniejszych postaci. Tym, co charakteryzuje tę historię w najlepszy sposób wydaje się stwierdzenie, że ma ona w sobie coś z klasycznej, dawnej literatury, co z kolei w jakiejś mierze odsłania nam nieznane dotąd oblicze Remigiusza Mroza.
O postaciach tej powieści możemy powiedzieć z pewnością to, że są ciekawi, realistyczni i idealnie oddający ducha czasów, w jakich żyją. Uwaga ta dotyczy przede wszystkim Erika - niewykształconego, ale za to niezwykle inteligentnego chłopaka, który za sprawą wielu poświęceń, ciężkiej pracy i wrodzonego sprytu walczy o swoje życie, wolność i dobre imię. Lubimy tego bohatera, drzymy wielką sympatią i bardzo szybko traktujemy jako bliską nam osobę. Nie mniej ciekawie jawią się postacie z drugiego planu, by wspomnieć o tajemniczej i niezwykle czarującej krewnej barona - Sophie, czy też charakternym prawniku - Wilhelmie Hütterze.
Tradycyjnie też autor ten zadbał o oddanie jak najprawdziwszych realiów powieściowej rzeczywistości - tym razem codzienności Galicji, roku 1909. Realiów, które odnoszą się [Adres usunięty]. do ówczesnej architektury, ubiorów, prawa oraz społecznych stosunków, ale też i chociażby języka, którym posługują się bohaterowie. To wszystko sprawia, że opowieść ta przekonuje nas do uwierzenia w nią, ale też i satysfakcjonuje na polu historycznej relacji, która ukazuje nam obraz naszego kraju dokładnie takim, jakim był przed ponad 100 laty. Oczywiście, to jest przede wszystkim literatura rozrywkowa, więc pewne ustępstwa i uproszczenia na rzecz efektowności fabuły, były niezbędne.
Lubię kryminały retro i lektura tej powieści jedynie pogłębiła moje ciepłe odczucia względem tego literackiego gatunku. Nie mogło stać się inaczej, gdyż miałam przyjemność zatopić się w czytelniczym spotkaniu z porywającą, ekscytującą, nieco mroczną, ale też i zarazem zabawną opowieścią o zbrodni w historycznym anturażu. To wielkie emocje, wspaniała rozrywka i kwintesencja klimatycznego kryminału retro, której to nie można nie docenić. Z tego też względu pokuszę się o stwierdzenie, że książka ta zachwyci sobą zarówno miłośników tego typu literatury, jak i oczywiście twórczości Remigiusza Mroza.
"W cieniu prawa" to porcja solidnej, efektownej i klimatycznej literatury kryminalnej retro, w jak najbardziej klasycznym ujęciu tego gatunku. Jeśli zatem nie mieliście okazji poznać pierwszego wydania tej powieści, to teraz nadarza się idealna sposobność. Oczywiście, po książkę tę mogą sięgnąć także i ci czytelnicy, którzy poznali ją przed kilku laty, gdyż dobrej literatury nigdy za wiele. Polecam - naprawdę warto!
Remigiusz Mróz jest jednym z autorów, którzy są nie tylko bardzo płodni, ale także umieją swoją twórczością zaskoczyć czytelnika. Książka "W cieniu prawa" przypadła mi do gustu praktycznie od pierwszej strony. Wpływa na to ma nie tylko wartka akcja, ale też fakt że Belle époque to jeden z moich ulubionych okresów historycznych. Mróz jak zawsze w samą akcję książki wplata wiele smaczków i ciekawostek. Co sprawia, że sama lektura jest jeszcze ciekawsza. Moim zdaniem to świetna książka. Spodoba się nie tylko miłośnikom historii, ale także osobom, które szukają naprawdę ciekawej historii, która wciąga bez reszty.
Twórczość Remigiusza Mroza znam przede wszystkim z cyklu o mecenas Joannie Chyłce. I muszę przyznać, że książka W cieniu prawa była dla mnie dość sporym zaskoczeniem. Zastanawiałam się jak autor poradzi sobie z powieścią osadzoną w innej epoce. Nie zawiodłam się, Książka jest naprawdę ciekawa, czuć w niej ducha epoki. Jednocześnie w żadnym stopniu nie "trąci myszką". Akcja jest wartka, ale przemyślana. Bohaterowie wyraziści. Sama lektura była czystą przyjemnością. Chociaż nie do końca gustuję w powieściach historycznych, zdecydowanie wolę te osadzone we współczesności. Polecam tę pozycję każdemu, kto szuka ciekawej rozrywki na jesienne wieczory.
Uwielbiam Mroza i jego twórczość. Mimo że nie jest to jego najlepsza książka, to i tak darzę ją sympatią. Na pewno jest inna od pozostałych i jako taka tym bardziej intryguje. Miło jest przenieść się od współczesnych kryminałów do ich wersji retro. Osobiście nie jestem największym fanem powieści osadzonych w czasach historycznych, jednak fabuła to zdecydowanie rekompensuje. Bohaterowie są bardzo różni, wyraziści, a w ich wypowiedziach da się odczuć to rozwarstwienie społeczne. Poza tym książkę czyta się niemal natychmiastowo, wystarczyły mi dwa wieczory na pochłonięcie całej historii galicyjskiej rodziny.
Uwielbiam kryminały, a już szczególnie te, które napisał Remigiusz Mróz. To właśnie w jego książkach zawsze odnajduję to, czego szukam w lekturach z tego gatunku. Ostatnio miałem okazję przeczytać jego książkę pt. "W cieniu prawa" i jestem pozytywnie zaskoczony. Myślałem do tej pory, że już niczym mnie ten autor nie zaskoczy, ale ta książka to prawdziwy majstersztyk. Czyta się ją szybko, wciąga i na długo zapada w pamięć. Co ciekawe, tym razem autor daje swoim czytelnikom coś w rodzaju kryminału historycznego, co dla mnie jest wielkim plusem, bo przecież kocham historię tak samo mocno jak kryminały. A Wy?
Remigiusz Mróz to niezwykle płodny autor. Co chwilę spod jego palców powstają kolejne książki, które na ogół są na dość wysokim, stałym poziomie. Długo zaczytywałem się w tym pisarzu, ale ta częstotliwość wydawania książek trochę mnie już znużyła. Miałem wrażenie, że od jakiegoś czasu Mróz jest dość powtarzalny. Jednak kiedy sięgnąłem po jego powieść "W cieniu prawa" moje podejście całkowicie się zmieniło. Pisarz mnie zaskoczył. Dawno już nie czytałem tak dobrej i tak świeżej książki, która dzięki miejscu i czasowi, w jakim się dzieje, po prostu wciąga. Czego chcieć więcej? Przecież kryminał, żeby można mówić o nim, że jest dobry, musi wciągać. Ten na pewno spełnia swoją funkcję.
Nadeszły już długie, zimowe wieczory, a to oznacza, że jak powietrza potrzebuję dobrych książek, aby zapełnić sobie ten smutny czas. Najczęściej wyszykuje sobie te nowe książki w kryminałach, gdyż to ten gatunek jest mi najbliższy. Kilka dni temu skończyłem czytać "W cieniu prawa" Remigiusza Mroza i jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony tą książką. Dawno już nie czytałem niczego tak lekkiego, przyjemnego, a zarazem bardzo intrygującego. Niektórzy mówią, że ta książka Mroza to kryminał historyczny. Moim zdaniem, nie do końca tak jest. Bardziej przypomina mi to kryminał retro. Jeśli lubicie tego typu książki, to nie ma co zwlekać, tylko chwytać za powieść i czytać.
Wiem, że to dziwne, ale nigdy dotąd nie miałem styczności z twórczością Remigiusza Mroza. Owszem, wiele słyszałem o autorze, znałem tytuły jego książek, ale osobiście żadnej nie czytałem. Dopiero kilka dni temu miałem możliwość przeczytać jego "W cieniu prawa" i mam dość mieszane odczucia. Powieść jest lekka i przyjemna. Od pierwszej strony wciąga i w jakiś sposób zaciekawia czytelnika. Odnoszę jednak wrażenie, że nie jest to książka zbyt oryginalna, a pewne wątki mogą czytelnika nużyć. Minusem dla mnie jest również nadużywanie przekleństw przez bohaterów książki. Nie w każdym wątku jest to konieczne. Mimo to uważam, że warto powieść przeczytać.
Podoba mi się twórczość Remigiusza Mroza. Kibicuję mu i z chęcią czytam jego powieści. Kryminały, jakie wychodzą spod jego pióra, są światowej klasy. "W cieniu prawa" jest doskonałym tego przykładem. Przypadła mi do gustu atmosfera, jaką stworzył w tej książce. Fabuła osadzona jest we wczesnym wieku XX podczas zaboru austriackiego. Przyznam, że dodało to pewnego uroku i oryginalności całej opowieści. Główny bohater, na którego pada podejrzenie o zabójstwo, staje w centrum wciągających i ekscytujących wydarzeń. Od początku do końca autor prowadzi czytelnika przez dramatyczną akcję aż do finału. Co tutaj dużo mówić. Remigiusz Mróz to już marka sama w sobie.
Galicja, 1909 rok. Erik Landecki zostaje przyjęty w austriackim dworku i jest przekonany, że to jego życiowa szansa. Dzieje się jednak coś niespodziewanego - ginie dziecic rodu, a podejrzenie pada na Erika. Przez spreparowane dowody staje się ON głównym podejrzanym, a szansa, którą dostał staje się dla niego walką o wolność i życie.
Powieść Remigiusza Mroza ma niezwykły klimat, można sobie wyobrazić te stare rezydencje, bohaterów i ich relacje, przepełnione intrygami. Historię czytałam z zaciekawieniem i wciągnęła mnie ta dwudziestowieczna Galicja, mimo że nie uważam się za fankę powieści w klimacie historycznym. Główny bohater ma bardzo ciekawą i złożoną osobowość. Mężczyzna początkowo jest zagubiony, jest typem ofiary, który zyskał szansę, jednak los jest przewrotny i jego życie nie staje się stabilne. Na swojej drodze spotyka ON sprzymierzeńców, ale także wrogów, którzy obecność Erika chcą wykorzystać i wskazać go jako winnego.
Niestety zakończenie było dla mnie dość przewidywalne i mimo miłego czasu spędzonego z tym tytułem, nie zaskoczyłam się, gdy nadeszła pora na rozwiązanie tej historii. Do przeczytania skusiło mnie to nowe wydanie, cieszę się, że sięgnęłam po ten tytuł, bo było to coś zupełnie innego, niż książki, po które zazwyczaj sięgam. Nie było to może najbardziej udane spotkanie, ale całkiem dobre.
Już jakiś czas temu spoglądałam na tę książkę z ciekawością, a jak zobaczyłam to nowe piękne wydanie zupełnie przepadłam. Remigiusz Mróz umiejscowił akcję swojej powieści w klimacie austriackich zaborów początku XX wieku, więc również moja miłość do kryminałów retro nie pozwoliła mi przejść obok niej obojętnie.
Rozpoczyna się brutalnym morderstwem syna bogatych, austriackich arystokratów, a główne podejrzenie pada na młodego Polaka z nieciekawą przeszłością. Czy rzeczywiście może mieć coś wspólnego z zabójstwem, a może został wytypowany na kozła ofiarnego? Czy cokolwiek jest w stanie uchronić go przed stryczkiem?
I już ta intryga wystarczyłaby na fabułę zajmującej powieści, ale okazuje się jedynie początkiem czekających na odkrycie rodzinnych tajemnic i olbrzymich manipulacji, dyktowanych chciwością i chęcią zemsty. Prócz elementów thrillera i sagi rodzinnej, autor wplata w opowieść również ciekawy wątek obyczajowy. Możemy przyjrzeć się też galicyjskiemu prawu owych czasów, ale i jego nierówności wobec ludzi o różnym statusie społecznym i materialnym. Nie zabrakło tu również miejsca na miłość.
Z łatwością i prawdziwą przyjemnością zagłębiłam się zarówno w ówczesne realia, jak i wciągającą, pełną zwrotów akcji opowieść. Autor nie zarzuca czytelnika faktami historycznymi, dając jedynie rys tamtych czasów. Jednak zarówno to, jak i specyfika wyrażania się i postępowania bohaterów pozwalają na prawdziwą podróż w czasie. Podróż pełną emocji, oczywiście.
„W cieniu prawa” dołącza do moich ulubionych, prócz trylogii „Parabellum” i „Behawiorysty” powieści autora.
Nazwisko Remigiusza Mroza jest już znane na całą Polskę. Nikomu nie trzeba go przedstawiać. Jednak nie wszyscy mieli już okazję zapoznawać się z jego twórczością. Do takiej grupy zaliczałam się również ja. Do czasu. „W cieniu prawa” to moja pierwsza przeczytana książka tego autora. I bardzo możliwe, że nie ostatnia.
Choć jestem osobą, która w zasadzie woli czytać o czasach współczesnych, to ze względu na tak wielką sławę i liczne polecenia, postanowiłam zrobić wyjątek. Jak się później okazało, XX-wieczna Galicja jest dość ciekawym okresem historycznym. Z tego względu fabuła w ogóle mnie nie nudziła. Wręcz przeciwnie. Autor stworzył bardzo interesujące tło dla wszystkich zdarzeń, które spotykały Landekiego. Same główne wydarzenia były równie interesujące. Zauważyłam tutaj pewną właściwość. Kiedy już pewien wątek zmierzał do końca i zostawał wyjaśniony, miałam wrażenie, iż w zasadzie książka mogłaby się na tym skończyć. Ale pozostawało jeszcze sporo stron do końca, więc czytałam dalej. A każdy kolejny rozdział przynosił coraz to bardziej zaskakujące zdarzenia. I taka sytuacja powtarzała się kilka razy. Po jakimś czasie się przyzwyczaiłam, a dzięki temu całość nabierała wyjątkowego stylu..
Podobało mi się również to, że całość przedstawiona była zarówno z perspektywy Erika jak i pozostałych postaci. Dzięki temu ogląd na sprawę był dużo lepszy i bardziej dokładny. Poza tym była to świetna możliwość, by poznać historię szerzej, podobnie jak i bohaterów.
Główny bohater co prawda mnie nie zachwycił, ale zaimponował. Był co prawda wytrwały i męski, a także miał dość silny charakter, ale nie było w nim nic co sprawiłoby, by moja sympatia do niego była tak wielka, jak w przypadku wielu innych bohaterów literackich.
Książka była niewątpliwie ciekawa. Wiązała w sobie wiele wątków, potrafiła zaskoczyć, a przede wszystkim była wciągająca. Autor postarał się o ciekawą historię, a także o dopracowanie jej w każdym najmniejszym szczególe. Co prawda mnie nie usatysfakcjonował, główny bohater, ale podejrzewam, że znajdą się tacy, którym będzie ON w pełni odpowiadał
![]()