Nawet jeśli nie czujesz się wielkim fanem epoki starożytnej, książka "Tyr i Sydon" Joanny Jaromin może okazać się dla Ciebie arcyciekawa ze względu na liczne odniesienia do tych miejscowości we współczesnej kulturze i literaturze. Tyr i Sydon (obecnie Sour i Saida) to dwa fenickie miasta znane nam głównie z biblijnych czytań, jakie usłyszeć możemy podczas mszy świętych. W Biblii wymieniane są zazwyczaj razem, jako miejsca będące ucieleśnieniem głęboko zakorzenionego zła, manifestującego się przede wszystkim pychą i bałwochwalstwem. Jako takie stanowiły obiekt nienawiści Izraelitów i nieustających gróźb proroków, którzy raz po raz zapowiadali ich upadek i wymierzenie sprawiedliwości Bożej.
Według Biblii tytułowe Tyr i Sydon poszczycić się mogły luksusem, o jakich żydowskie osady mogły tylko pomarzyć, a ten - w połączeniu z wszechobecnym dostatkiem - sprzyjał zatwardziałości serc. Luksus i bogactwo zawdzięczały drogocennemu materiałowi, jakim była purpura. Ponadto ich mieszkańcy byli znakomitymi żeglarzami, wprawionymi w morskich wyprawach i tworzeniu kolonii, które - nie ma co kryć - były również źródłem ogromnych zysków dla tych miast.
Tyr i Sydon, mimo że nie wiążą się z nimi jakieś szczególne wydarzenia, wpisały się mocno w historię zbawienia i właśnie z tej perspektywy spogląda na nie Joanna Jaromin, autorka wielu innych znamienitych książek o tematyce biblijno-historycznej, m.in. kolejnych tomów z serii "Archeolog czyta Biblię" - "Trójkąt ewangeliczny" czy "W poszukiwaniu grobu Jezusa".