A może warto zwolnić? Może warto znaleźć czas na drobne, codzienne przyjemności? Pomyśl, jak dobrze byłoby niekiedy zaszyć się gdzieś na odludziu, w jakiejś zagubionej pośród lasów pustelni. Jakim ukojeniem od codziennego pędu byłoby spędzenie kilku dni w chłodnych murach tynieckiego klasztoru? Już przed wielu laty ojciec Leon Knabit, chyba najbardziej wyluzowany polski zakonnik, odkrył slow life. I zrobił to zanim jeszcze pojęcie to w ogóle zdążyło narodzić się w umysłach psychologów. Spokojne życie, czas na modlitwę, medytację, ograniczenie swoich potrzeb do minimum. A również minimalizm otoczenia, rezygnacja z tych aktywności i przedmiotów, które okazują się być absolutnie zbędne. Jeśli nie umiesz jeszcze tak żyć, jeśli szukasz kogoś, kto Cię tego nauczy, książka Leona Knabita "Slow life według ojca Leona" z pewnością stanie się dla Ciebie nieocenioną pomocą.
Slow life staje się u nas trendem coraz bardziej popularnym. I dobrze. Ludzie w końcu zaczynają rozumieć, że szczęście nie polega jedynie na nieustannym pędzie, na pogoni za sukcesem i zawodowym spełnieniem za wszelką cenę. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, jak ważne są chwile relaksu, odpoczynku, zmiany aktywności umysłowej na jakąś po prostu przyjemną, jak na przykład obejrzenie filmu, jednego z tych klasyków, które od dawna czekają na naszej liście? I jak ważne są regularne posiłki, jedzenie bez pośpiechu i unikanie niezdrowego jedzenia marnej jakości. Coraz popularniejsze stają się treningi uważności, gdzie uczymy się zdrowych nawyków i obserwowania własnych emocji. Zanim jednak wszystko to zostało wynalezione i wprowadzone w czyn, ojciec Leon żył już w taki właśnie sposób. I nie przeszkadzało mu to swobodnie odnajdywać się w świecie mediów: poprowadzić telewizyjny talk-show, wygrać konkurs na blog roku, a nawet zostać twarzą kampanii reklamowej.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii chrześcijaństwo
