Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii poezja
Prawdzie w oczy
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Wydawnictwo: | Psychoskok |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2017 |
| Ilość stron: | 134 |
- Autor: Leopold Trafny
- Wydawnictwo Psychoskok
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2017
- Ilość stron: 134
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788381190008
- Język: polski
- Oryginalny tytuł: Prawdzie w oczy
- Nr wydania: 1
- ISBN: 9788381190008
- EAN: 9788381190008
- Wymiary: 1460x2090
- Dane producenta: Psychoskok, Chopina 9, pok. 23, 62-510 Konin, Polska, biuro@psychoskok.pl, tel. (63) 242 02 02
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Wivel . w dniu 2017-08-07Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
2 z 2 osób uznało recenzję za przydatnąRecenzja Agnieszki Krizel
Chociaż Autor już na wstępie wyjaśnia, że nie traktuje swego pisania jak poezji, dla mnie osobiście spotkanie z Jego twórczością jest czymś w rodzaju spowiedzi, próbą dokonania pewnych życiowych rachunków sumienia, czy po prostu podsumowań uwieńczonych zwierzeniami. To wersy obrazów wyjętych spod powiek wspomnień, doświadczeń, konterfektów minionej epoki i związanych z nią wielu wydarzeń, których Autor był świadkiem, bądź czynnym uczestnikiem.
Leopold Trafny urodził się osiem lat wcześniej przed wybuchem drugiej wojny światowej. Jako kilkuletni chłopiec pracował w folwarku u Niemców w Bogusławicach przez cały czas trwania wojny. Tuż po, kontynuował naukę i był aktywnym członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej oraz aktywnie uczestniczył w życiu chóru parafialnego w Lubotyniu. Skończył studia wyższe na Politechnice Szczecińskiej. Debiutował na łamach Gazety Kolskiej felietonami i artykułami z nauki społecznej kościoła.
Tomik wierszy „Prawdzie w oczy” podzielony jest na cztery tematycznie rozdziały. Od gorzkich, trudnych, momentami tragicznych „Wspomnień”, po niosące nadzieję, ale też wiele emocji „Przemiany na hura”, refleksyjne, melancholijne „Rozterki”, po kończące głębokie rozważania w wycieniowanym tonie „Zaufać Bogu”. Nie dziwi taki a nie inny dobór tytułów, wszak Autor należy do całkiem innego pokolenia, dla którego cenne były inne wartości niż współczesnym. Ceniono szacunek i sposób podejścia do drugiego człowieka. Ceniono przede wszystkim samego człowieka.
W pierwszym rozdziale „Wspomnienia”, Autor poddaje się autorefleksji. Nie szczędzi w swych wierszach dawnych obrazów i tytułowych wspomnień rodziny, bliskich, znajomych, ale też gorzkich, momentami tragicznych chwil, jakie my – młodzi znamy z podręczników historii, czy opowiadań rodziców, dziadków. To mozaika emocji. Od kłębiącego się obrazu kochanej matki, po docenienie tak przyziemnych, codziennych wartości, jak chociażby jej wartości przełożone na światopogląd dzieci, dbanie o nich, o dostatek w domu, którego za czasów wojny i tuż po jej zakończeniu po prostu brakowało: „Rośnij syneczku, rośnij sokole,/ przyszły nareszcie te dobre czasy,/ dobre świadectwa zdobywaj w szkole,/ pojesz do syta kiełbasy.// Masełkiem będziesz chlebek smarował,/ poniechasz dania postne/ i zupkę będziesz lepszą gotował,/ nie jak te ludzie proste.” To może i dziwne dla ludzi młodych, współczesnych, którzy pędzą przed siebie na złamanie często karku. Bardzo wymowny, sugestywny jest wiersz „Ludowładztwo”, w którym Autor dokonuje swoistego zobrazowania czasów, w jakich jemu przyszło żyć tuż po wojnie, gdzie walczono o swoje prawa, doświadczano terroru i siły. W podobnym tonie utrzymany jest wiersz „Historia bolesna”. Ten z kolei powinien być lekturą obowiązkową. Prawdziwa lekcja historii – ciężkie doświadczenia, obalanie wartości pielęgnowanych przez lata, zadeptywanie zwykłych ludzi, testowanie wielkości siły.
W rozdziale drugim „Przemiany na hura” to konterfekt komunistycznej Polski – pochody pierwszomajowe, walka o wolność, czasy ciężkiej pracy ponad normę, robotników buntujących się w protestach, podział na biednych i bogatych, tych co mają znajomości i tych co ich nie mają, na szarych i kolorowych: „Służącym zostanę u bambra na wyspach,/ gdzie trawa dla bydła soczysta/ i tam mnie docenią, zapłacą./ - Mam przecież tytuł magistra!”
Trzeci rozdział „Rozterki” to przyglądanie się przez Poetę zwykłemu życiu i emocjom mu towarzyszącym. Mowa tu o nadziejach, o miłości. Bardzo często Poeta podkreśla w nich również znaczenie w Jego życiu Boga, jako Stwórcy jedynego, któremu zawdzięcza wszystko: od narodzin po życie, którego doświadczył. Podkreśla też udział w Jego skromnym życiu Matki, poświęcającej się dzieciom i domowi, by trwać razem, mimo przeciwności. Poeta w tych wierszach często ją wspomina: „[...] Mówić „dziękuję” to za mało,/ trzeba zawołać „stokrotne dzięki!”,/ Byś wiecznie słyszała „Kocham Cię, mamo!”,/ a my czuli ciepło Twego serca i ręki.”
Rozdział czwarty „Zaufać Bogu” to rozterki i często sugestywne, dygresyjne podsumowania, którym Autor nie szczędzi nostalgii, refleksji, tkliwych zwierzeń ujętych w modlitwy, wyznania, prośby, a nawet utrzymane w podniosłym tonie teksty równomiernej budowy, z rymem, rytmem i sentymentalną nutą, przy której chciałoby się otrzeć łzę spływającą po policzku.
"Oto człowiek"
Nie trzeba mi wielkich świątyń,
nawoływań przez głośniki z wieży,
bym w Boga wierzył.
Gdy patrzę na groby, gwiazdy i słońce,
uświadamiam sobie kto był moim
początkiem i będzie końcem.
Gdy słyszę jak matki i dzieci płaczą,
wiem co Boże przykazania znaczą.
I smutno mi jest, że świat się nie doczekał,
szacunku człowieka do człowieka.
Jakże smutne, ale niestety prawdziwe. Dzisiaj świat zatapia się w sztuczne wartości, zapominając, kim dla nas powinien być drugi człowiek. Kim powinniśmy być my sami, bo jeśli nie mamy szacunku do siebie, swojego życia, nikim jesteśmy dla drugiego. W czym umiemy się zatracić? Jakie są nasze priorytety? Niech każdy sam odpowie sobie na te pytania, a pomoże Wam w tym na pewno trochę inne spojrzenie na świat, jakie w swojej wyjątkowej poezji uchwycił Leopold Trafny.
„Prawdzie w oczy” Leopolda Trafnego to poezja, która nie szczędzi słów gorzkich, cierpliwych, opartych na prawdzie i minionych obrazach, jakie przeżył sam Autor. Co prawda, jest On z innego pokolenia, wiele w swym życiu doświadczył, dużo nam w tej poezji opowiada, ale nie ulega wątpliwościom, że to poezja, która zagląda tej prawdzie w oczy. Czasami gorzko zapłacze, zreflektuje się, nabierze wiary i nadziei, czasami odpłynie w zapomnieniu, jednak jej sugestywność, refleksyjność stanie się dla wielu współczesnych odbiorców inspiracją do tego, by pewne priorytety w swym życiu przewartościować.
Polecam! -
Super RecenzentOcena: 5/5Dodana przez Czytelnik K. w dniu 2017-09-04Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąRecenzja Claudia Sobańska z bloga [Adres usunięty]
Leopold Trafny urodził się w 1931 roku na Kujawach. Okres wojny wspomina bardzo wrogo, często podkreślając panujące wszędzie ubóstwo i głód. Sam był zmuszany przez Niemców do pracy, ale mimo bardzo trudnego dzieciństwa, nigdy się nie poddał i za najważniejszy cel w życiu obrał pomoc rodzinie oraz własne wykształcenie. Tomik poezji „Prawdzie w oczy” to wiersze, które autor tworzył na przestrzeni wielu lat. Podzielone na cztery rozdziały tworzą przepiękną spójną całość, opowiadającą o najważniejszych wartościach, którymi autor kieruje się w swoim życiu. Dlatego w tomiku pojawiają się między innymi wiersze polityczne, w których Leopold Trafny odzwierciedla swoją wrogość do panującego w naszym kraju w latach pięćdziesiątych i następnych, ustroju politycznego. Za bezwartościowy ma między innymi socjalizm, który miał zrewolucjonizować Polskę. Kraj miał wreszcie odbić się od dna, a obywatele mieli stać się równymi sobie. Natomiast taki ustrój okazał się słaby, bo zapanowała wszechobecna obłuda, rządza pieniądza i zakłamanie. Bardzo dużą część swojej poezji przeznacza również na wiersze dotyczące swojej bliskości z Bogiem. Wiara to dla autora jedna z wartości, dzięki której nigdy nie ugiął się i stał się lepszym człowiekiem. Tomik poezji Leopolda Trafnego to czasami bardzo osobiste wyznania, z którymi jednak może identyfikować się bardzo wielu czytelników. Każdy odbiorca bez wątpienia odnajdzie w nich kawałek siebie i niejednokrotnie ze wzruszeniem przeczyta konkretne wiersze. Tomik „Prawdzie w oczy” to bez wątpienia poezja, do której można zaglądać wiele razy, w zależności od własnego samopoczucia, a prawdy w nich zawarte do dziś można uznać za aktualne.
Dawno nie zabierałam się za poezję. Teraz gdy zaczyna się okres jesienny, gdy się robi szaro za oknem, zimno to najlepszy okres, by sięgnąć po wiersze. Tomik poezji zawsze skłania mnie do refleksji,do pewnych przemyśleń, tym razem było tak samo.
Najbardziej spobodobał mi się jeden wiersz.
Szczęściarze
Wielu naszych prominentów
jest już po spowiedzi
i jak dawniej się panoszą,
chociaż mieli siedzieć.
Kiedyś byli tacy ważni.
a dziś rozgrzeszeni,
czują się, jakby zasiedli
w obiecanej ziemi.
Stare kanty, sitwy, kliki
wspominają ładnie,
bo kto kiedyś był złoczyńcą,
dziś legalnie kradnie.
Jeśli dalej więc reforma,
pójdzie takim torem,
znów towarzysz i sekretasz
będzie ludu wzorem.
Trzeba wskrzesić ducha prawdy
i krytyki słowa,
bo w przyszłości nam utoną:
demokracja i odnowa!
III 1992 r.
Coraz częściej zastanawiam się, dlaczego tak mało ludzi sięga po poezję, przygnębia? nurtuje? Nie zgodzę się, niektóre wiersze, oraz tomiki owszem są smutne, niektóre wesołe. Moim zdaniem każdy wiersz, skłania swojego czytelnika do refleksji, przemyśleń nad życiem.
Z przyjemnością wam polecam tomik poezji Prawdzie w oczy autorstwa Leopolda Trafnego.
A ty sięgniesz po tomik poezji Prawdzie w oczy ?
![]()
