Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii science fiction lub z serii Artefakty
Najlepsze opowiadania
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Seria: | Artefakty |
| Oprawa: | Twarda |
| Rok wydania: | 2020 |
| Ilość stron: | 384 |
| Wydawnictwo: | MAG |
- Autor: R A Lafferty
- Wydawnictwo MAG
- Seria Artefakty
- Oprawa: Twarda
- Rok wydania: 2020
- Ilość stron: 384
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788366409231
- Język: polski
- Oryginalny tytuł: The Best of R.A. Lafferty
- Tłumacz: Próchniewicz Wojciech M.
- Nr wydania: 1
- ISBN: 9788366409231
- EAN: 9788366409231
- Wymiary: 14x22 cm
- Dane producenta: Dressler Dublin sp. z o.o., Poznańska 91, 05-850 Ożarów Mazowiecki, Polska, wydawnictwo@dressler.com.pl, tel. +48 22 733 50 00
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Aleksandra B. w dniu 2020-11-27Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
1 z 2 osób uznało recenzję za przydatnąR. A. Lafferty (1914-2002) w swoim życiu napisał ponad 200 opowiadań i 20 powieści. Dwadzieścia dwie najlepsze z krótkich form zostały zebrane w antologii. Przed każdym z tekstów pisarze fantastyki wspominają swojego kolegę po fachu, tłumacząc, dlaczego dany tekst jest dla nich istotny.
Mogłabym do końca życia czytać fantastykę, a tak czy siak znajdzie się autor, o którym przez lekturą książki czy opowiadania bym nie słyszała. O R. A. Laffertym dowiedziałam się właściwie tylko dzięki serii „Artefakty”, które publikuje wydawnictwo Mag. To w ramach niej, z cudownym kogutem na okładce, ukazały się „Najlepsze opowiadania”.
Z tego, co udało mi się o tym pisarzu dowiedzieć, wynika, że znany był głównie właśnie z krótkiej formy. To jego opowiadania, a nie powieści, zwykle zachwalają pisarze w przedmowach i to za takowe zdobył Hugo. W Polsce jednak nie mamy zbyt dużej kultury czytania antologii, w związku z czym wydaje mi się, że przechodził bez większego echa (choć mogę się mylić?). Jakieś jego powieści zostały wydane w latach 90., ale żadnych wznowień czy innych podobnych nie widzę. „Najlepsze opowiadania” są więc chyba jedyną rzeczą od Lafferty’ego, którą obecnie można znaleźć u nas bez problemu w księgarni.
I są – co tu kryć – tym typem fantastyki, którą bardzo cenię, ale jednocześnie która jest na tyle absurdalna, że nie umiem pałać do niej wielką miłością. Bo to właśnie absurdem, pomieszaniem czasu i przestrzeni gra Lafferty. W krótkich tekstach zawiera ciekawe koncepcje, szalone wizje, które niby nic nie mają do rzeczywistości, a jednak mają wszystko. Gdybym miała porównać go chociaż trochę do innych znanych mi pisarzy powiedziałabym, że jest trochę jak połączenie Dicka i Gaimana (choć obydwoje byli/są od niego młodsi). Tego pierwszego przez dziwaczność, tego drugiego – przez gawędziarstwo.
Bo właśnie choć Laffery często pisze o trudnych i smutnych sprawach to zwykle jest w tym pewien żart i komedia. Mam jednak wrażenie, że ta albo zginęła trochę w tłumaczeniu, albo po prostu nie do końca jest w „moim guście”. Bo choć często rozumiałam na czym sam żart polega to jednocześnie zwykle nie wywoływał we mnie większych emocji, gdzie w przedsłowiu autorzy wręcz zachwycali się tym, jakim komediantem był Lafferty.
O ile nie mam pełnego oglądu na amerykański rynek, to wydaje mi się, że istnieje na nim dość mocny nurt pisania tekstów dziwacznych i absurdalnych. Weird fiction funkcjonuje przecież tam pełną parą, gdzie polscy twórcy czasem tworzą jakieś „absurdy”, ale jednak częściej trzymają się klasycznej konwencji. Z resztą, nawet jeśli napiszą coś dziwnego to jednak oryginał łatwiej jest przyswoić. Łatwiej zrozumieć nawiązania, czy kontekst, w jakim dane dzieło powstało, a w przypadku takich tekstów to zdaje mi się niezwykle istotne.
Ze wszystkich tekstów chyba najmocniej przypadło mi do gustu to, które zdobyło Nagrodę Hugo, czyli „Matka Euremy”. Było jakieś takie… akurat. Trafiało w ten punkt, w który miało trafić, było jednocześnie wystarczająco dziwne i wystarczająco normalne. Bardzo szanuję też wydawcę (amerykańskiego? Wszak to tłumaczenie) za dodanie przedmów. Pozwalały mi zrozumieć trochę bardziej kontekst, a jak napisałam wcześniej: to jest niezmiernie istotne przy takich opowiadaniach. W ogóle sam Mag jako wydawca polskiego tłumaczenia zasługuje na ukłon. Tego typu książki nie są tymi, które będą się jakoś wybitnie dobrze sprzedawać, a jednocześnie warto mieć do takich rzeczy dostęp i w naszym kraju oraz języku.
Nie będę dokładnie analizować każdego z opowiadań: jest ich ponad dwadzieścia, często mają po kilka stron i naprawdę nie widzę w tym sensu. Wydaje mi się, że lepiej zapoznać się z nimi po prostu samodzielnie. Nie jest to jednak w żadnym razie uniwersalna lektura. Jeśli lubicie szalone wizje, masę absurdów, czy zaginający się czas – proszę bardzo, czytajcie! Jeśli chcecie po prostu poznać ten nurt: też warto. To jednak nie jest „po prostu książka”, którą można „po prostu poczytać po pracy”.
[SPOILER] Aby była jasność o jakim absurdzie tu mówimy, może przytoczę dwa przykłady (bez tytułów opowiadań, wybaczcie). W jednym z opowiadań bohaterem jest Indianin, który chce mieć swoją ziemię na zawsze, ale nie ma aktu własności. Więc rzuca zaklęcie (trochę go nie zna, ale to nie ma znaczenia!) i jego ziemia z góry wygląda jak głęboki, ale szeroki na dwa metry wąwóz. Gdy ktoś kupuje ten teren po latach próbuje zbadać jego tajemnicę. Drugi przykład – archeologowie kopią w ziemi. I choć kopią coraz to głębiej i głębiej to znajdują rzeczy z różnych czasów, także najnowszych. A znalezione elementy okazują się swoistym listem miłosnym do kobiety, która im towarzyszy, ale właściwie to nie do końca. -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Maria D. w dniu 2020-11-15Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 1 osób uznało recenzję za przydatnąDzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o bardzo specyficznej książce. Sięgając po nią, kompletnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nieczęsto czytam pozycje z tego gatunku, ale nie samym kryminałem człowiek żyje, lubię próbować czegoś nowego.
Ta książka to prawdziwe wyzwanie. R.A. Lafferty to pisarz specyficzny. Jego opowiadania wchodzą czasem na ekstremalne wyżyny absurdu. I nie jest to zarzut z mojej strony. Nie chcę, żebyście w ten sposób to odebrali. W każdym razie, jeśli liczyliście na to, że książka dostarczy Wam rozrywki, to raczej muszę Was rozczarować. To bardzo trudna pozycja.
Czytanie tych opowiadań robi człowiekowi kisiel z mózgu. Nie byłam w stanie czytać tych historii ciągiem. Musiałam rozłożyć sobie na czynniki pierwsze to, co autor ma mi do powiedzenia. A było nad czym myśleć.
To jedna z tych książek, do których trzeba podchodzić ze świeżym umysłem. Z autopsji odradzam czytanie jej do poduszki, bo odpadniecie już po paru zdaniach, najlepiej siąść do niej w trakcie weekendu albo urlopu.
Czy mam jakieś ulubione opowiadanie? Najbardziej przemówiła do mnie "Planeta Złodziejskich Misiów". Tę historię czytało mi się najlepiej.
W książce przed każdym z opowiadań znajduje się przedmowa. Dość szybko zorientowałam się, że trzeba ją czytać po zapoznaniu się z treścią opowiadania, a nie wcześniej. Wtedy jest okazja, żeby spojrzeć na treść innym okiem i można skonfrontować swoje zdanie z inną opinią. Można też rozwiać ewentualne nieporozumienia, jakie mogły pojawić się w trakcie lektury. W przeciwnym razie możecie sobie niektóre rzeczy zaspojerować.
Reasumując, moim zdaniem jest to książka raczej dla starych wyjadaczy gatunku, nie dla początkujących czytelników, bo to dość ciężki kaliber. Przeczytanie tej książki było dla mnie nie lada wyzwaniem, ale nie żałuję, że je podjęłam.
![]()
