Gra o tron

Średnia: 5.0 Ilość ocen: 16
Wysyłka w:
2 dni + czas dostawy
Wydawnictwo
Format
14.0x20.5cm
Inne wersje (3)
Książka, op. twarda
za 42,07 zł
eBook, mobi, epub
za 34,00 zł
Audiobooki mp3
za 42,42 zł
Nasza cena: 33,96 zł 49,00 zł Taniej o: 31%

“Gra o tron” to jedna z najbardziej popularnych powieści fantastycznych ostatnich lat.

Daj się porwać wspaniałej historii pełnej intryg, morderstw i niezwykle mrocznych spisków.

“Gra o tron” czyli pierwszy tom serii “Pieśń Lodu i Ognia”, stała się w ostatnich latach światowym bestsellerem, po który sięgają fani i Czytelnicy w każdym wieku. Fenomen książki George’a Martina kryje się w doskonale zbudowanym i wykreowanym świecie. Szczegółowe opisy przenoszą nas w zupełnie inną rzeczywistość, wypełnioną walkami o upragnione przywództwo oraz tajemnicami, które nieraz zmieniają bieg wydarzeń. Akcja rozgrywa się w Westeros - krainie, w której żyły niegdyś smoki. Narracja w serii “Pieśń Lodu i Ognia” prowadzona jest przez wielu bohaterów. W pierwszej części możemy wyróżnić dziewięć osób, które przenoszą nas w różne zakątki świata. Są to: Will, Eddard Stark, Catelyn Stark, Sansa Stark, Arya Stark, Brandon Stark, Jon Snow, Tyrion Lannister oraz Daenerys Targaryen.

Historia rozpoczyna się w Zachodnich Krainach. Powoli nadchodzi zima, zbuntowani władcy pokonali szalonego Smoczego Króla - Aerysa Targaryena, który zasiadał na Żelaznym Tronie. Udało mu się zbiec, chociaż nie na długo, ponieważ śmierć dopadła go z rąk gwardzisty. Niestety, pozostawił po sobie potomstwo, które nie jest wcale bardziej łaskawe od ojca. Początkowo tron zdobywa Robert, najlepszy z buntowników. Lata pokoju nie trwają jednak długo i ponownie zaczyna się walka o to, kto na nim zasiądzie. Duże znaczenie w powieści odgrywa Nocna Straż, która pilnuje Muru - ogromnej budowli, oddzielającej Siedem Królestw od krain leżących na północy, trzymając na dystans złowrogi świat lodu. Pierwszy tom sagi już na starcie wrzuca czytelnika w wir wydarzeń.

Powieść George’a Martina z pewnością przypadnie do gustu każdemu, kto jest fanem fantastyki oraz widowiskowych bitew i intryg. George R. R. Martin zadbał również o to, by sieć spisków onieśmielała największych wyjadaczy. Bohaterowie są niepowtarzalni i tworzą barwne oraz wyraziste postacie, których nie sposób wyrzucić z pamięci. “Gra o tron” zawiera również elementy romansu, który wciąga i nie pozwala oderwać się od powieści na dłużej, niż to konieczne.

“Gra o tron” zyskała ogromną popularność, na podstawie książki w 2011 roku powstał także serial “Game of thrones”. W rolę Daenerys Targaryen wcieliła się Emilia Clarke, Lena Headey zagrała Cersei Lannister, a Kit Harington wystąpił jako Jon Snow. Ekranizacja spotkała się z bardzo dobrym odbiorem i zyskała miliony widzów na całym świecie, wielokrotnie zdobywając statuetki Emmy oraz Złotego Globu. Reżyserami są David Benioff oraz D.B. Weiss.


Darmowy fragment książki

PROLOG
 
— Powinniśmy wracać — nalegał Gared, kiedy las zaczął pogrążać się w mroku. — Dzicy nie żyją.
— Czyżbyś bał się zmarłych? — spytał ser Waymar Royce z cieniem uśmiechu na ustach.
Gared nie dał się sprowokować. Był mężczyzną w sile wieku, skończył pięćdziesiąt lat i widział już niejedno paniątko; większość z nich przychodziła i odchodziła.
— Zmarli to zmarli — oświadczył. — Nic nam do nich.
— Czy oni rzeczywiście nie żyją? — dopytywał się Royce. — Jakie mamy dowody?
— Will ich widział — powiedział Gared. — Jeśli ON twierdzi, że oni nie żyją, to ja mu wierzę.
Will domyślał się już wcześniej, że prędzej czy później wciągną go do swojej kłótni. Pragnął jednak, by nastąpiło to później.
— Moja matka opowiadała mi, że zmarli nie mają głosu — wtrącił.
— Moja niańka mówiła to samo, Will — odpowiedział Royce.
— Nie wierz w nic, co ci opowiadają przy piersi. Istnieją rzeczy, których można się nauczyć nawet od zmarłych. — Jego głos odbił się echem w pogrążającym się w mroku lesie.
— Przed nami długa droga — zauważył Gared. — Osiem dni, może dziewięć, a już zapada noc.
Ser Waymar zerknął na niego obojętnie.
— Codziennie zapada mniej więcej o tej samej porze. Gared, czyżbyś bał się ciemności?
 
Will widział ściągnięte usta Gareda i błyski gniewu w jego oczach schowanych pod czarnym kapturem grubego płaszcza. Od czterdziestu lat Gared służył w Nocnej Straży i nie przywykł, by traktowano go lekceważąco. Ale nie tylko o to chodziło. Will wyczuwał jeszcze coś pod zranioną dumą starca. Można było to wyczuć niemal namacalnie; nerwowe napięcie graniczące ze strachem. 
 
Will podzielał ten niepokój. Od czterech lat służył na Murze. Kiedy po raz pierwszy wysłano go na zewnątrz, w jednej chwili przypomniał sobie wszystkie dawne opowieści, że aż go zemdliło.
 
Później wydawało mu się to śmieszne. Teraz miał już za sobą ze sto wypraw i niestraszne mu było ciemne odludzie. W ten sposób południowcy nazywali nawiedzany las. Tak było aż do dzisiaj, ponieważ tego wieczoru było inaczej. Opadająca na las ciemność sprawiała, że czuł dreszcz na całym ciele. Przez dziewięć dni jechali na północ, potem na północny zachód i znowu na północ. Oddalali się coraz bardziej od Muru w pogoni za bandą dzikich grabieżców. Każdy kolejny dzień stawał się bardziej nieznośny od poprzedniego. Dzisiejszy okazał się najgorszy ze wszystkich. Liście szeleściły niczym żywe stworzenia, poruszane wiejącym z północy zimnym wiatrem. Przez cały dzień Will miał wrażenie, że coś ich obserwuje, coś zimnego i nieustępliwego, co z pewnością nie darzyło go sympatią. Gared podzielał jego odczucia. Will pragnął, by jak najszybciej popędzili i schronili się za bezpiecznym Murem, lecz nie mógł tego powiedzieć swojemu dowódcy.
 
A już na pewno nie takiemu dowódcy. Ser Waymar Royce był najmłodszym synem starego rodu posiadającego zbyt wielu przodków. Był przystojnym, osiemnastoletnim mężczyzną o szarych oczach i niezwykle szczupłej sylwetce. Rycerz patrzył z góry ze swojego czarnego rumaka na Willa i Gareda, którzy jechali na drobniejszych koniach. Ubrany był w czarne skórzane buty, czarne wełniane spodnie, czarne rękawice z kreciej skóry i wspaniałe okrycie, które stanowiła czarna lśniąca kolczuga nałożona na warstwy czarnej wełny i garbowanej skóry. Ser Waymar służył w Nocnej Straży od niespełna pół roku, lecz nie można było powiedzieć, że nie przygotował się do swojego zajęcia. Przynajmniej jeśli chodzi o stroje.
 
Szczególnego blasku dodawało mu jego futro z soboli: czarne jak noc, grube i miękkie niczym grzech. „Założę się, że sam je wszystkie pozabijał — mówił wcześniej Gared do swoich towarzyszy przy winie. — Pewnie poukręcał im łby nasz dzielny wojownik”. Roześmiali się razem z nim.
 
Trudno jest przyjmować rozkazy od człowieka, z którego śmiejesz się za jego plecami, pomyślał Will, dygocąc na grzbiecie swojego konia. Gared pewnie czuł to samo.
— Mormont powiedział, że mamy ich wytropić, i tak zrobiliśmy — odezwał się głośno Gared. — Nie żyją. Nie będą nas więcej niepokoić. Przed nami ciężka droga. Nie podoba mi się ta pogoda. Jeśli spadnie śnieg, powrotna podróż może potrwać nawet i dwa tygodnie, a śnieg to najmniejsze zło, jakiego należy oczekiwać. Mój panie, czy widziałeś kiedyś lodową burzę?
 
Młody rycerz wydawał się nie zwracać na niego uwagi. Wpatry wał się w zmrok z miną na wpół znudzoną, na wpół roztargnioną, dobrze znaną jego podwładnym. Will jeździł z nim wystarczająco długo, by nauczyć się, że w takiej chwili lepiej mu nie przerywać.
 
— Will, opowiedz mi jeszcze raz, co widziałeś. Dokładnie, niczego nie opuszczaj.
 
Przed wstąpieniem do Nocnej Straży Will był myśliwym. A dokładniej mówiąc, kłusownikiem. Wolni Mallistera przyłapali go na gorącym uczynku w lesie swojego pana, jak ściągał skórę z kozła, tak więc miał do wyboru: przywdziać czarny strój albo stracić rękę.
 
Nikt nie potrafił poruszać się po lesie równie cicho jak Will, o czym szybko przekonali się jego czarni bracia.
 
— Obóz znajduje się dwie mile stąd, tuż za wzgórzem, nad strumieniem — powiedział Will. — Podkradłem się najbliżej, jak tylko mogłem. Jest ich ośmioro, mężczyźni i kobiety. Dzieci nie widziałem. Postawili szałas przy skale. śnieg prawie całkiem go przykrył, ale ja zauważyłem. Nie palili ognia, lecz wyraźnie widziałem wykopany dół. Nikt się nie poruszył. Długo ich obserwowałem. Ź̄ywi nie wytrzymaliby tak długo, nie poruszając się.
— Widziałeś krew?
— Nie — przyznał Will.
— A jakąś broń?
— Miecze i łuki. Jeden z nich miał topór. Wyglądał na ciężki,z podwójnym ostrzem. Okrutna broń. Leżał na ziemi, tuż przy  jego ręce.
— Zwróciłeś uwagę na ułożenie ciał?
Will wzruszył ramionami.
— Dwoje z nich siedzi pod skałą, a pozostali leżą na ziemi. Jak zabici.
— Albo pogrążeni we śnie — zauważył Royce.
— Zabici — upierał się Will. — Na drzewie, wśród gałęzi, dostrzegłem kobietę. Pewnie stała na straży. — Uśmiechnął się słabo.
— Pilnowałem się, żeby mnie nie zobaczyła. Ona także się nie poruszała. — Nie potrafił opanować drżenia.
— Masz dreszcze? — spytał Royce.
— Trochę — mruknął Will. — To z zimna, panie.
 
Młody rycerz zwrócił się w stronę siwego zbrojnego. ścięte mrozem liście zaszeptały dookoła, a rumak Royce’a skoczył niespokojnie.
— Gared, jak myślisz, co ich mogło zabić? — spytał obojętnym głosem ser Waymar. Otulił się szczelniej swoim długim czarnym futrem.
— Chłód — odpowiedział Gared zdecydowanym głosem. — Zeszłej i poprzedniej zimy, kiedy byłem jeszcze prawie chłopcem, widziałem, jak ludzie zamarzali z zimna. Ludzie opowiadają o zaspach głębokich na czterdzieści stóp i o wiejącym z północy lodowatym wietrze, lecz prawdziwym wrogiem jest chłód.
 
(...)
 
Zapadał coraz większy zmrok. Bezchmurne niebo przybrało kolor ciemnej purpury, barwę starego siniaka, a potem sczerniało. Ukazały się pierwsze gwiazdy, półksiężyc. Źródła światła, które ucieszyły Willa.
— Możemy jechać szybciej — powiedział Royce, kiedy ujrzeli całą tarczę księżyca.
— Nie na tym koniu — odparł Will. Strach sprawiał, że stawał się zuchwały. — Może pojedziesz przodem, mój panie.
Ser Waymar Royce nie raczył odpowiedzieć. Gdzieś w głębi lasu rozległo się wycie wilka. Will zatrzymał konia pod wykrzywionym starym grabem i zsiadł z niego.
— Dlaczego się zatrzymujesz? — spytał ser Waymar.
— Lepiej będzie, jeśli dalej pójdziemy pieszo. To już za tamtym wzgórzem.
 
Royce siedział przez chwilę nieruchomo ze wzrokiem utkwionym w dal. Zimny wiatr zaszeptał w koronach drzew. Jego obszerne czarne futro z soboli poruszyło się, jakby ożyło na moment.
 
— Coś mi się tutaj nie podoba — mruknął Gared.
Młody rycerz posłał mu szyderczy uśmiech.
— Niby co?
— Nie czujesz? — spytał Gared. — Posłuchaj ciemności.
Will domyślał się, o co chodzi Garedowi. W ciągu czterech lat służby w Nocnej Straży nie bał się tak bardzo ani razu. Co to było?
— Wiatr. Szeleszczące liście. Wilk. Gared, czego boisz się najbardziej? — Nie doczekawszy się odpowiedzi, Royce zsunął się zgrabnie z siodła. Przywiązał mocno wierzchowca do gałęzi zwieszającego się konaru z dala od pozostałych koni i wyciągnął z pochwy długi miecz. Na rękojeści zalśniły klejnoty, a promienie księżycowego blasku ześliznęły się po jego ostrzu. Wspaniały miecz, wykuty w zamkowej kuźni, nowy, sądząc z wyglądu. Will podejrzewał, że jeszcze nigdy nikt nie zamachnął się nim w porywie
gniewu.
— Drzewa rosną tutaj bardzo gęsto — ostrzegł go Will. — Twój miecz, panie, może się zaplątać. Lepszy będzie nóż.
— Jeśli będę potrzebował rady, zwrócę się do ciebie — odpowiedział młody lord. — Gared, zostañ tutaj i pilnuj koni.
 
Gared zsiadając z konia, rzekł:
— Zajmę się ogniskiem.
— Jaki z ciebie stary głupiec! Jeśli w lesie czają się wrogowie, to ogień jest ostatnią rzeczą, jakiej nam trzeba.
— Istnieją wrogowie, których można odpędzić ogniem — powiedział Gared. — Niedźwiedzie, wilki i... inne istoty.
—Żadnego ognia. — Ser Waymar zacisnął usta.
Kaptur skrywał twarz Gareda, lecz mimo to Will dostrzegł błysk w jego oczach, kiedy ten spojrzał na rycerza. Przez moment obawiał się, że starzec sięgnie po broń. Był to krótki, brzydki miecz z rękojeścią zniszczoną od potu i ostrzem wyszczerbionym od licznych walk, lecz Will nie miał wątpliwości, co by się stało z paniątkiem, gdyby Gared wyciągnął go z pochwy.
— Żadnego ognia — mruknął Gared, wbijając wzrok w ziemię.
 
Royce przyjął to za wystarczający dowód uległości i odwrócił się do Willa.
— Prowadź.
Ruszyli przez zarośla, a potem w górę zbocza, aż dotarli na jego grzbiet, skąd wcześniej Will obserwował obcych, ukryty pod drzewem strażniczym. Ziemia pod cienką warstwą śniegu była wilgotna i śliska, pełna zdradliwych korzeni i kamieni. Will wspinał się bezszelestnie. Za to z tyłu dochodziło ciche pobrzękiwanie kolczugi młodego lorda, szelest liści i ściszone przekleństwa, kiedy gałęzie czepiały się jego miecza i futrzanego okrycia.
 
Bez trudu odnalazł ogromne drzewo strażnicze, którego gałęzie zwieszały się prawie do samej ziemi. Will podczołgał się na brzuchu po śniegu i błocie i spojrzał na pustą polanę. Serce w jego piersi zamarło. Przez moment nie miał odwagi oddychać. Blask księżyca ukazywał wyraźnie całą scenę: popiół w palenisku, przykryty śniegiem szałas, ogromny głaz i mały, na wpół zamarznięty strumień. Nic się nie zmieniło.
Zniknęły tylko ciała. Wszystkie.
— Bogowie! — Usłyszał za sobą. Miecz przeciął gałąź, kiedy ser Waymar Royce dotarł na grzbiet wzgórza. Stanął obok drzewa; z mieczem w dłoni oraz w spływającym z ramion i łopoczącym na wietrze futrze tworzył niezwykle malowniczą postać, doskonale widoczną na tle rozgwieżdżonego nieba.
— Na dół! — syknął Will. — Coś tu jest nie tak.
Royce nawet nie drgnął. Spojrzawszy na pustą polankę, roześmiał się.
— Will, zdaje się, że twoi zmarli zwinęli obóz.
Will chciał mu odpowiedzieć, ale nie mógł wydobyć z siebie głosu, nie potrafił znaleźć odpowiednich słów. To niemożliwe. Przesuwał wzrokiem po opuszczonym obozowisku i zatrzymał go na toporze. Ogromny berdysz o podwójnym ostrzu leżał dokładnie w tym samym miejscu, w którym go widział wcześniej. Bardzo cenna broń...
— Wstawaj, Will — rozkazał ser Waymar. — Tam nikogo nie ma. Przestań się chować po krzakach. — Will wykonał niechętnie rozkaz. Ser Waymar obrzucił go spojrzeniem pełnym dezaprobaty.
— Nie mam zamiaru wracać do Czarnego Zamku z mojej pierwszej wyprawy jako pokonany. Znajdziemy tych ludzi. — Rozejrzał się dookoła. — Na drzewo. Szybko. Szukaj ognia.
Will odwrócił się bez słowa. Nie było sensu się sprzeciwiać.
 
Wiatr wiał coraz mocniej. Czuł jego przenikliwe zimno. Podszedł do ogromnego, szarozielonego drzewa i zaczął się na nie wspinać. Niebawem ręce miał lepkie od żywicy. Zniknął wśród igieł. Strach wypełniał mu żołądek, niczym nie strawiony posiłek. Szeptem odmówił modlitwę do bezimiennych bogów lasu i wysunął z pochwy swój sztylet. Wspinał się, trzymając go w zębach. Smak zimnego żelaza w ustach dodał mu trochę otuchy.
 
Nagle z dołu dobiegło wołanie młodego rycerza.
— Kto tam? — Jego głos zabrzmiał niepewnie. Will zamarł w bezruchu, nasłuchując i wytężając wzrok.
Las odpowiedział szelestem liści, szumem lodowatej wody strumienia, pohukiwaniem sowy.
 
Inni nie wydali najmniejszego dźwięku.

Czytaj całość

Recenzje (16)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2015-04-02
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    35 z 58 osób uznało recenzję za przydatną

    Książka mi się podobała. Moja opinia jest krótka. Uważam, że pierwsza część jest super. Kocham ją. Polecam wszystkim. Została mi właśnie też polecona. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym żeby ją przeczytac, a tu prosze kolega czytał, polecił i była dostepna, wiec czemu nie?

    Czytam drugą częśc. A, że tę książke czytałam jakoś na przełomnie lutego i marca troche zapomniałam. Bardzo miło jest sobie wszystko przypomnieć. Najgorszą sprawą jest to, że nie mogłam na samym początku sie przyzwyczaić do tego, że nie ma po prostu rozdziałów, a sceny z udziałem głównych bohaterów i różne perspektywy. Bardzo szybko wciągnełam się w akcje, a to jest naprawde dla mnie ważne, żeby się 'zadomowić' w fabule . Gorąco polecam! :3

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Początkujący Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2015-02-18
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    33 z 56 osób uznało recenzję za przydatną

    Moja przygoda z Westeros i Żelaznym Tronem, zaczęła się właściwie od serialu HBO, Na początku nie wiedziałem nawet,,że serial jest ekranizacją książek, ale drążąc temat, natrafiłem na tą informację. Jako że jestem miłośnikiem literatury fantasy,, to do razu chciałem przeczytać "Grę o Tron", bo chciałem zobaczyć jak wydarzenia z serialu przedstawił sam Martin. Próbowałem najpierw przeczytać książkę w formie e-booka, ale szło mi to bardzo opornie i to raczej z powodu czasu, niż r zawartości,, ale dostałem tytuł na gwiazdkę razem z "Starcie Królów"..

    " Do czytania zabrałem się gdzieś, w 2 połowie i właściwe od pierwszej strony książka mnie zaintrygowała.. Wiele wydarzeń które w serialu zostały spłycone w książce ma mocniejszy efekt lub jest przedstawionych lepiej, co zachęca by nie porzucić czytania. W wersji pisanej pojawiają się też postacie, które w 1 sezonie serialu nie pojawiły się np młody rycerz w Prologu", a wątki pozostałych są dużo bardziej rozbudowane, , przez co lepiej zrozumiałem działania postaci ,k,których w serialu nie darzyłem sympatią ,a w książce im zaczynam współczuć. . Jestem też zaskoczony, dokładnością odwzorowania Wieków Średnich w książce. Martin opisał wszytko bardzo dobrze, - w pewnych momentach nawet wydawało mi się że czytam jakąś starodawna kronikę lub epos rycerski, a nie Fantasy. co liczy się na + , bo lubię, , gdy książka nie tylko bawi,, ale także uczy. Tytuł zawiera sporo materiału do przemyśleń o naturze człowieka i złotych myśli, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło i z ręka na sercu polecam tą książkę każdemu kto lubi czytać :)

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Początkujący Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2011-11-24
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    28 z 48 osób uznało recenzję za przydatną

    Książka " Gra o tron " jest bardzo interesująca i ciekawa , polecam , warto ją przeczytać .

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Super Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2012-01-31
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    45 z 83 osób uznało recenzję za przydatną

    Bardzo dobre fantasy. Zadziwiające jest zwłaszcza to, że autor tak bezceremonialnie traktuje pozytywnych bohaterów i pozbawia ich życia szybciej niż tych negatywnych. Do tej pory dobro po prostu miało zwyciężać... W Pieśni lodu i ognia jest inaczej. To wyjątkowo realistyczne fantasy.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-09-06
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    9 z 12 osób uznało recenzję za przydatną

    O czym jest najbardziej pomysłowa i porywająca saga fantasy naszych czasów?

    Umiera szlachetny namiestnik króla Roberta z rodu Beratheonów władcy siedmiu królestw ,Jon Arryn. Jego śmierć wywoła szaleństwo zdrad i przemocy. Jon co się okazuję odkrył pewną tajemnicę która może mieć wpływ na losy całego królestwa Westeros. Dla króla Roberta był jak ojciec tak samo jak swego czasu dla jego najbliższego przyjaciela dzięki któremu Robert zdobył żelazny tron, Eddarda Starka namiestnika z północy. I to właśnie jego król prosi o zostanie jego nowym królewskim namiestnikiem...Robert zdobył żelazny tron i panowanie nad siedmioma królestwami po obaleniu "szalonego króla" z rodu Targaryenów. W trakcie panowania żeni się z kobietą z potężnego rodu Lanisterów ,Cersei która jest tak samo piękna jak niebezpieczna.

    Niespodziewane wydarzenia rozpoczynają walkę o władzę, intrygi, mordy, knowania...Czy sprawiedliwi i prawy Eddard Stark poradzi sobie w stolicy wśród Lanisterów ? Natomiast w tym samym czasie za wąskim morzem potomkowie Targaryenów młodziutka Deanerys i jej brat Viserys chcą wrócić do domu .Zmuszeni do ucieczki by przeżyć, ukrywani przez lata .Viserys jako prawowity dziedzic tronu chcę odzyskać tron ojca ,obalić uzurpatora i rządzić Westeros.

    Książka to geniusz ,zakochałam się w świecie siedmiu królestw od pierwszej strony. Jest w niej wszystko i dla każdego.POLECAM

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 11 recenzje

Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula