Kiedy cię poznałam

Autor:

Średnia: 4.3 Ilość ocen: 4
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo
Rok wydania
2015
Format
13x20,5 cm
Ilość stron
416
Inne wersje (3)
Pocket, op. miękka
za 11,18 zł
Outlet, Książka, op. miękka
za 17,45 zł
eBook, mobi, epub
za 23,72 zł
Nasza cena: 26,87 zł 34,90 zł Taniej o: 23%

Mądra, wzruszająca i podnosząca na duchu książka autorki Love, Rosie i PS kocham Cię.

Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego didżeja. Jasmine szczerze nienawidzi go za to, że podczas jednej z audycji nie zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Zawieszony za wybryki na antenie Matt pije, awanturuje się, jest utrapieniem dla okolicy. Zbieg okoliczności sprawia, że Jasmine coraz lepiej go poznaje i zaczyna po trosze uczestniczyć w jego życiu. Każde z nich zmaga się z innymi przeciwnościami, każde musi pokonać inne problemy, ale ku swojemu zaskoczeniu odkrywają, że mogą być dla siebie wsparciem i że niechęć od przyjaźni dzieli niekiedy tylko jeden krok.

Czytaj całość

Recenzje (4)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2015-06-24
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    19 z 33 osób uznało recenzję za przydatną

    Celia Ahern podbiła moje serce powieścią P.S.Kocham cię i teraz sięgam po każdą jej książkę z ciekawością. Zawsze znajduję w nich ciepłą i wzruszającą historię. I taka jest również „Kiedy cię poznałam”, trafia w serce i skłania do refleksji.

    Jasmine i Matt są sąsiadami. Oboje znaleźli się w zwrotnym momencie swego życia. Jasmine została zwolniona z pracy, którą kochała. Miłość do chorej na zespół Downa siostry, nie zapełnia pustki w jej życiu. Zaczyna obserwować swego sąsiada, Matta. Mężczyzna nie budzi jej sympatii od czasu, kiedy na antenie radia, w którym pracował, nie zareagował na komentarze słuchaczy dotyczące chorych na zespół Downa. Matt został zawieszony w pracy za kontrowersyjne wypowiedzi na antenie. Teraz rozładowuje swoje frustracje, pijąc i imprezując. Każde z nich inaczej reaguje na zmiany w swoim życiu, a jednak bardzo podobnie. Ich drogi nieoczekiwanie splatają się i okazuje się, że więcej ich łączy niż dzieli…..

    Celia Ahern napisała kolejną, świetną, ciepłą powieść, która jest przy tym bardzo mądra i skłania czytelnika do refleksji. Opowieść działa na wyobraźnię i porusza głęboko ukryte struny w naszej duszy. Narratorem powieści jest Jasmine, która wspomina swoje dzieciństwo i tym samym, mamy okazje lepiej ją poznać i zrozumieć. Widać jej miłość do chorej siostry, ale i nadopiekuńczość i przesadną troskę. Wszyscy ludzie, którzy źle odnoszą się do chorych na zespół Downa są przez Jasmine skreśleni na stracie. A często ludzie nie rozumieją inności i choroby, trzeba im przybliżyć temat, aby mogli zmienić swoje zachowanie.

    Znajomość Jasmine i Matta zaczyna się niespecjalnie dobrze, ale z czasem, im bardziej się poznają, to się zmienia. Problemy zbliżają ich do siebie i okazuje się, że mogą sobie wzajemnie pomóc. Ich animozje znikają, a zastępują je zupełnie inne uczucia.

    Celia Ahern jest specjalistką od budowania klimatu oraz przedstawiania głębi swoich bohaterów. Jej książki są mądre i głębokie, poruszają ważne tematy, a przy tym są lekkie w odbiorze. Bardzo lubię jej pióro !

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Początkujący Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2019-01-26
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Poranny, orzeźwiający bieg z psem po pobliskim lesie. Delektowanie się świeżo zaparzoną kawą parę minut przed szykowaniem się do wyjścia. Wieczorny seans filmowy z rodziną w asyście miski popcornu i wizji późniejszego sprzątania narobionego bałaganu. Weekendowe ploteczki przy ciastkach i herbacie w gronie przyjaciółek... Wszystko to powtarzane przez człowieka staje się rutyną. Przyzwyczajeniem, które zakorzenione w nasz harmonogram funkcjonowania staje się nie tylko codziennością, ale również utrapieniem. Przecież wystarczy tak niewiele, aby dotychczasowy rytm życia gwałtownie wytrącił nas z równowagi. Poranny bieg zostanie zastąpiony dłuższym wylegiwaniem się w łóżku z powodu rozkładającej nas grypy. W kuchni zastaniemy puste opakowanie po kawie, bo zapomnieliśmy uzupełnić jej zapasy na ostatnich zakupach. Gwałtowna burza sprawi, że całe osiedle zostanie odcięte od prądu na długie godziny. Przyjaźń zakończy się przez dziwne nieporozumienie... Wielu z nas prędzej czy później by się zdołało pozbierać. Znaleźlibyśmy inne rozwiązania, jednak jak sobie poradzić, kiedy nasza rutyna nie trwa tydzień, miesiąc, pół roku, a... latami?

    NO BO TAK SOBIE MYŚLĘ... CZY ISTNIEJE JAKIEŚ ŻYCIE POZA PRACĄ?

    W takim paskudnym położeniu znalazła się sama Jasmine. Wyrzucona z pracy przez przyjaciela (czy w tym przypadku można go tak nazywać?), nie była zdolna odnaleźć sobie miejsca nawet we własnym domu. Jej myśli co rusz krążyły wokół niechcianego urlopu ogrodniczego, który spędzał jej sen z powiek. Trudno się nie dziwić. Od ładnych paru, a nawet parunastu lat poświęcała całą swoją uwagę prowadzonym przez siebie projektom, gdzie niesprawiedliwie wydzielała czas między rodzinę a sprawy zawodowe. Taka wielka zmiana mocno na nią oddziaływała. Uważnie przyglądałam się toczonej przez nią walce samej ze sobą. Jasmine na wszelkie możliwe sposoby starała się oswoić ze swoim aktualnym położeniem, lecz – jak to zazwyczaj bywa – nic nie szło tak, jak pragnęła. Zdarzało jej się nawet dokonywać takich wyborów, że na samą myśl o nich można nabawić się migreny, a co dopiero przy wcielaniu tych planów w życie. A kiedy jeszcze doszła do tego dosyć dziwna znajomość z mieszkającym naprzeciw niej aroganckim, kontrowersyjnym didżejem radiowym Mattem... Ojj, przy tej relacji hipokryzja to był chleb poprzedni!

    Cytat zamieszczony na okładce wyraźnie mi zasugerował, że pomiędzy tą dwójką może dojść do potwierdzenia tezy, iż „kto się czubi, ten się lubi”. Błędne założenie. Chociaż toczone między nimi wojny mogłyby wskazywać, że ta dwójka ma się ku sobie, to jednak w tym wszystkim kryło się coś zupełnie innego. Wzajemne wyliczanie potknięć. Nerwowe wykrzykiwanie popełnianych na każdym kroku błędów, które mogą nieść ze sobą przykre konsekwencje. Niekiedy poważne, niekiedy przesiąknięte do granic możliwości sarkazmem rozmowy... Wszystko to miało na celu otworzyć obojgu oczy. Zarówno Jasmine, jak i Matt popadali ze skrajności w skrajność, byle tylko zrozumieć, że to życie, które dotąd prowadzili wcale nie było takie piękne. Owszem, nawet wtedy, gdy dokonujemy dobrych wyborów, ktoś lub coś zdoła nam sypnąć solą w oczy, ale oni naprawdę musieli dostać solidną dawką po gałach, aby docenić to, co dotąd mieli. Na szczęście Cecelia Ahern nie sprawiła, że w ciągu paru minut zaczęli naprawiać popełniane błędy. Nawet minimalne zmiany nie zachodziły na pstryknięcie palcami. Stopniowo, krok po kroku Jasmine i Matt uczyli się dostrzegać to, co dotąd było dla nich czymś bezsensownym, niewartym uwagi. I wiecie co? Podobało mi się to. Dzięki temu autorka nadała tej historii autentycznych nut, pokazując również, że nie każda kłoda pod nogami musi nas zmusić do leżenia po zaliczeniu bolesnego upadku. Kto wie, może ten nieprzyjaciel naprawdę był przyjacielem?

    W całym tym chaosie popadania ze skrajności w skrajność nie da się nie zauważyć, jak uczucia spacerują między licznymi drobnostkami, niosąc ze sobą ukojenie nie tylko dla bohaterki, ale również dla samego czytelnika – w tym przypadku dla mnie. Miłość zewsząd otaczała Jasmine, oplatała ramionami, starając się ją odseparować od wszelkiego zła i przepełnić optymistycznymi barwami. Chociaż była okazywana na przeróżne sposoby, jednak intencje zawsze były takie same. Tylko czy główna bohaterka zdołała to docenić, a co więcej: zauważyć?

    PRZEPRASZAM, ŻE PRZESZKADZAM, ALE... TRACĘ KONTROLĘ!

    Nie da się ukryć, że Jasmine, pomimo swojego pracoholizmu, również wiele uwagi poświęcała Heather, dotkniętej zespołem Downa starszej siostrze. Dbała o nią jak mało kto, starając się uchronić przed złem całego wszechświata. Wspierała przy każdym podejmowaniu ważnych decyzji. Aż czasami człowiek mógłby pozazdrościć im tej zażyłości. Tylko że z czasem... zaczęłam odczuwać tutaj nutkę egoizmu. Brzmi to paskudnie, jednak taka jest prawda. Za tą piękną otoczką skrywała się paskudna natura Jasmine. Po utracie pracy musiała gdzieś usytuować swoją chorobliwą chęć trzymania czegoś w ryzach. Zaczęła przypominać nadopiekuńczą matkę, która nie zamierzała pozwolić na to, by jej pociecha stała się samodzielna. Brnęła coraz głębiej w to szambo, powoli w nim tonąc. Natomiast w przypadku Matta było zupełnie odwrotnie. Zamiast skupić się na ratowaniu rodziny, wolał topić swoje żale i niepowodzenia w alkoholu, doprowadzając do nieprzyjemnych konsekwencji. Spotkanie tej dwójki i ich pokręcona relacja wydawały się czymś toksycznym. A najbardziej śmieszyła mnie hipokryzja Jasmine, kiedy pogubiona we własnych sprawach starała się uświadomić sąsiada, że ten stacza się na sam dół, młócąc jeszcze nogami, by go jeszcze pogłębić. Ale właśnie to zetknięcie przeciwstawnych sobie światów miało im przede wszystkim ukazać całą prawdę o nich. Los postanowił zmusić ich do refleksji, z czasem stawiając na ich drodze kolejnych, bardzo istotnych bohaterów: uroczego łowcę głów dla wielkich firm Monday'a, dobroduszny pan Jameson, gburliwy syn Matta, Fionn czy sam ojciec Jasmine i Heather ze swoją nową rodziną. Jedynie jedna z postaci nie pasowała mi w tej całej historii. Kevin. Kuzyn Jasmine i Heather wydawał się na siłę wciśnięty w tę historię. Miałam wrażenie, jakby autorka komuś obiecała stworzenie kogoś takiego i umieszczenie w kreowanych przez siebie światach, lecz ON tutaj pasował jak japonki na wypad w góry. Naprawdę, pani Ahern? Naprawdę?

    Tak się ładnie złożyło, że to nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Cecelii Ahern. Już jakiś czas temu zdołałam nadrobić zekranizowaną „Love, Rosie” (gdzie dalej nie rozumiem, czemu zdecydowano się zmienić tytuł) czy też ocenić pierwsze kroki autorki w dystopijnych klimatach, czyli zapoznać się z „Skazą”. Od pewnej osoby usłyszałam, że „Kiedy cię poznałam” wypada nieco słabiej na tle tamtejszych książek, ale... nie mogę się z tym zgodzić. Cecelia Ahern nadal porusza ciężkie tematy w taki sposób, by każdy mógł je poznać od środka i dokładniej im się przyjrzeć. W połączeniu z lekkim piórem wyszło jej dobrze. A nawet bardzo dobrze, bo ponownie przeobraziła pozornie zwyczajną historię w coś, co nadaje recenzowanej przeze mnie powieści świeżości. Mam tutaj na myśli narrację, gdzie główna bohaterka... zwraca się do Matta. Tym samym wchodzimy w skórę ekscentrycznego didżeja radiowego, stając się częścią „Kiedy cię poznałam”. Z początku nieco to dekoncentruje, ale z czasem da się do tego przyzwyczaić i czerpać z tego przyjemność.

    Podsumowując, „Kiedy cię poznałam” tylko wydaje się ckliwym romansem. Tak naprawdę ta książka skrywa w sobie bolesną historię, która gra na naszych emocjach i skłania do refleksji, gdzie romantyczne nuty łagodzą bolesne doznania. Cecelia Ahern ponownie pozwoliła mi docenić to, co mam i jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 3/5
    Dodana przez w dniu 2016-09-25
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 4 osób uznało recenzję za przydatną

    Życie rzadko bywa przewidywalne - najczęściej zaskakuje, jednak nie zawsze pozytywnie. Często mówi się, iż nieszczęścia chodzą parami, bo niejednokrotnie po jednym upadku przychodzi kolejny. Na szczęście po burzy zawsze przychodzi słońce, nawet jeżeli początkowo jest nam ciężko je dostrzec...

    Jasmine przebywa na urlopie ogrodniczym - została zwolniona z pracy, ale jeszcze przez rok nie może zatrudnić się w konkurencyjnej firmie, w zamian za co dostaje wynagrodzenie. Wiele osób byłoby zachwycony - rok wolnego, za który dostaje się pensję, czyli spełnienie najskrytszych marzeń. Niestety Jasmine nie jest zadowolona ze swojej sytuacji, w czym nie pomagają jej bliscy, na każdym kroku poszukujący jej konkretnego zajęcia. Kobieta niemal całe dnie spędza na obserwowaniu swojego sąsiada, Matta Marshalla, będącego prezenterem w największej irlandzkiej stacji radiowej. Jasmine nienawidzi Matta za jego poglądy, a także okropne zachowanie względem żony i dzieci wynikające z nadużywania alkoholu. W końcu życie Matta sypie się, jego rodzina zaczyna go nienawidzić, a Jasmine jest niemym świadkiem sąsiedzkiego załamania. Z dnia na dzień poznaje Matta, zmieniając o nim zdanie, a także starając się rozumieć jego punkt widzenia na różnorodne sprawy...

    "Teraz rozumiem, że nigdy nie zastygamy w miejscu, nasza podróż nigdy się nie kończy, bo nigdy nie przestaniemy się rozwijać i rozkwitać; kiedy gąsienica myślała już, że świat się skończył, stała się motylem." *

    Niejednokrotnie główna bohaterka irytowała mnie do tego stopnia, iż odkładałam książkę na półkę. Niby dorosła kobieta, ale jej zachowania mogłaby powstydzić się niejedna nastolatka. Ponadto nienawidzenie sąsiada z naprzeciwka połączone z nieustannym śledzeniem jego każdego kroku... to zakrawa o problemy psychiczne. Traktowanie siostry również jest nie w porządku, bo jak można wymagać od innych, aby traktowali Heather jako normalną dojrzałą kobietę, skoro sama Jasmine nie potrafi zaufać siostrze, nieustannie dając do zrozumienia, że jest ona upośledzona i zasługuje na totalną opiekę? Kobieta niepotrzebnie rozkłada nad siostrą parasol ochronny, zamiast wspierać ją w jej działaniach. Hipokryzja goni hipokryzję, co nie pomaga we wzbudzeniu sympatii do głównej bohaterki.

    Po udanej przygodzie z "Love, Rosie" byłam nastawiona na równie intrygującą lekturę, trzymającą w napięciu i zapewniającą masę emocji. Nie ukrywam, że książka "Kiedy cię poznałam" nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jakiego oczekiwałam. Sam zarys fabuły czy opis przedstawionej historii wydają się interesujące, jednak w ostatecznym rozrachunku powieść okazuje się dość nudna. Początkowo spodziewałam się niezłej i wciągającej lektury, jednak z każdą kolejną kartką mój zapał opadał, czego skutkiem było czytanie tej powieści około dwóch tygodni, co wydaje się ogromem czasu, jak na ową ilość stron. Akcja dzieje się nieustannie w tych samych miejscach, nie zaskakuje niczym, a bohaterowie wydają się nieco ospali, a niekiedy wręcz pozbawieni życia. Owszem, wątek alkoholizmu, rozpadu rodziny czy zespołu Downa to tematy ważne i absorbujące, jednak reszta książki, pozbawiona jakiejkolwiek dynamiki, burzy moje zadowolenie.

    Śledząc recenzje tej powieści, zauważyłam mnóstwo pozytywnych opinii, zatem widać, że najnowsza powieść Cecelii Ahern przypada do gustu wielu osobom. Ja nie znalazłam w Kiedy cię poznałam tego, co zachwyciło mnie chociażby w "Love, Rosie", zatem moje odczucia i emocje nie szybowały w górę wraz z każdą kolejną kartką, którą przewracałam. Każdy sam podejmie decyzję o sięgnięciu po tę historię - ja nastawiłam się na niezwykle absorbującą powieść i poczułam zawód. Ta opowieść niekiedy budzi uśmiech na twarzy, a na pewno pobudza do refleksji, więc z pewnością niektórzy znajdą w niej coś dla siebie.

    "Kiedy cię poznałam" to powieść dająca nadzieję na lepsze jutro. Przedstawiona historia ukazuje, że nie może być ciągle źle, ponieważ problemy są po to, aby je przezwyciężać. Gdybyśmy zawsze mieli łatwo i przyjemnie, to z pewnością nie potrafilibyśmy docenić dni, w których jest po prostu dobrze. Historia poznanych bohaterów uświadamia, że ZAWSZE warto walczyć o to, czego pragniemy, a także o ludzi, których kochamy, bo czasami wystarczy, aby ktoś dostrzegł nasze starania, a wtedy już wszystko pójdzie z górki. Zatem głowa do góry, pierś do przodu i wyruszajmy na poszukiwanie lepszego jutra, bo na pewno nadejdzie.

    * cytat ze str. 413

    [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2015-05-06
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    16 z 33 osób uznało recenzję za przydatną

    „Kiedy cię poznałam” to druga książka autorki którą miałam okazję przeczytać. Po lekturze „Love, Rosie” która mnie oczarowała, spodziewałam się że i ta pozycja wywrze na mnie ogromne wrażenie. Czy tak się stało? Przekonajcie się...

    Jasmine uwielbia swoją pracę i gdy dowiaduje się że zostaje z niej zwolniona, nie może się pozbierać. Otrzymuje roczny urlop ogrodniczy, który ma na calu powstrzymać ją przed zatrudnieniem się w konkurencyjnej firmie. Kobieta jest zrozpaczona, dotychczas całe jej życie obracało się wokół pracy i siostry dotkniętej zespołem Downa. Zdaje sobie sprawę że dzięki temu iż uzyskała tak dużo wolnego czasu, będzie mogła spędzać więcej czasu z Heather. Jednak miłość do siostry to za mało, za wszelką cenę stara się zatem znaleźć coś co pozwoli nadać sens jej życiu. Podczas bezsennych nocy podgląda sąsiada z naprzeciwka, Matta, znanego radiowego didżeja. Jasmine nienawidzi go z całego serca za audycję w której wyśmiewał osoby z zespołem Downa. Matt za kontrowersyjne wystąpienie w radiu zostaje zawieszony w obowiązkach, przez co zaczyna pić, awanturować się i sprawiać kłopot całej okolicy. Pewnego dnia wszystko zmienia się diametralnie, za sprawą zbiegu okoliczności Jasmine ma okazję poznać bliżej swojego sąsiada, a po pewnym czasie zaczyna coraz bardziej uczestniczyć w jego życiu. Również Matt decyduje się na bliższe poznanie sąsiadki. Niespodziewanie odkrywają że mogą być dla siebie wsparciem i zostać wspaniałymi przyjaciółmi. Czy im się to uda?

    „Cuda rosną tylko tam, gdzie je zasadzisz.” *str. 385

    Jasmine prowadzi ułożone życie, praca jest dla niej wszystkim, spełnia się zawodowo i kocha to co robi. Od czasu śmierci matki zajmuje się swoją siostrą cierpiącą na zespół Downa. Heather jest całym jej światem i jako siostra zrobi wszystko by ją chronić. Ojciec w pewien sposób wycofał się z życia swojej chorej córki, więc cały obowiązek spadł na Jasmine. Mimo iż ma pewien żal do ojca, to z wielką miłością i oddaniem zajmuje się siostrą. Autorka z niesamowitą delikatnością pokazuje nam jak silna potrafi być siostrzana więź i miłość. To piękny i bardzo wzruszający obraz. Dla Jasmine siostra zawsze była najważniejsza, całkowicie wypełniała jej życie, przez co wielokrotnie zapominała o swoich potrzebach, zwłaszcza tych związanych z mężczyznami. Każdy kto nie akceptował Heather zostawał z miejsca skreślony. Utrata pracy pozwala jej na przemyślenie wszystkich spraw, na refleksje na temat swojego dotychczasowego życia i na miłość, która niespodziewanie zapuka do jej drzwi.

    Matt pracuje w radiu, prowadzi audycje które wzbudzają wiele kontrowersji. Po jednej z nich zostaje zawieszony. Czeka na decyzje szefa, jednak zdaje sobie sprawę że znalazł się w beznadziejnej sytuacji. Pije, awanturuje się i nie daje spać całej okolicy, w tym swojej sąsiadce z naprzeciwka. Żona od niego odchodzi i zabiera dzieci. Wszystko zdaje się sprzeciwiać przeciwko niemu, a dodatkowo jego nastoletni syn go nienawidzi o czym daje znać na każdym możliwym kroku. Matt czuje się coraz bardziej przytłoczony problemami. Dopiero Jasmine i pewien starszy pan decydują się mu pomóc i wyciągnąć do niego dłoń. Matt choć początkowo niechętny, w końcu podejmuje się tej próby, mając świadomość że jeśli czegoś nie zrobi, straci zbyt wiele.

    „Większość ludzi nie musi tak naprawdę niczego robić, żeby nas odmienić, wystarczy, że po prostu są.” *str. 412

    Postacie są dopracowane w najmniejszym szczególe, co daje nam możliwość wyrobienia sobie zdania o każdym z bohaterów. Właściwie nie da się ich nie lubić. Historia Matta i Jasmine wciąga od pierwszej chwili, przez co z wielkim zapałem śledzimy przebieg wydarzeń. Dialogi poprowadzone są w dowcipny sposób, ale potrafią też wzruszyć i zmusić do refleksji. Jednak moją największą sympatię wzbudziła Heather, pomimo iż jest tutaj postacią drugoplanową, dla mnie grała pierwsze skrzypce. Cecelia Ahern pokazuje jak postrzegane są takie osoby przez społeczeństwo, wielokrotnie nieakceptowane i odrzucane, a przecież tak nie wiele trzeba by porzucić swoje uprzedzenia.

    „Kiedy cię poznałam” to świetnie napisana powieść, pokazująca nam jak niesamowite potrafi być życie i jak nieprzewidywalny potrafi być los. Jasmine nigdy by nie przypuszczała że kiedykolwiek zdecyduje się na znajomość z człowiekiem, do którego od lat czuła nienawiść. Okazuje się że po bliższym poznaniu drugiej osoby, można całkowicie zmienić nastawienie i wręcz nawiązać nić porozumienia, a początkowa niechęć może przerodzić się w coś dużo bardziej poważnego. Autorka z niezwykłą precyzją ukazuje schemat budowania przyjaźni i relacji międzyludzkich. Widzimy że pomimo wielu różnić, ludzie mogą się wspierać i sobie pomagać, jak również stać się dla siebie niezwykle bliscy. To co nas dzieli, tak naprawdę może nas łączyć.

    „Teraz już rozumiem, że nigdy nie zastygamy w miejscu, nasza podróż nigdy się nie kończy, bo nigdy nie przestaniemy się rozwijać i rozkwitać: kiedy gąsienica myślała już, że świat się skończył, stała się motylem.” *str. 413

    Najnowsza powieść Cecelii Ahern wnosi wiele dobrego do naszego życia. Daje nadzieje i radość. Zachwyca i wywołuje wiele emocji, sprawia że zatrzymujemy się na chwilę by pomyśleć. „Kiedy cię poznałam” lśni niezwykłym blaskiem, to książka cudowna i niesamowita, która na długo zagości w waszych sercach. Nie wahajcie się ani chwili i koniecznie przeczytajcie tą wspaniałą książkę!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Szczegóły

Pokaż więcej

  • Tytuł: Kiedy cię poznałam
  • Autor: Cecelia Ahern
  • Wydawnictwo Akurat, Wydawnictwo Muza
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2015
  • Ilość stron: 416
  • Format: 13x20,5 cm
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788328700208
  • Język: polski
  • Oryginalny tytuł: The Year I Met You
  • Tłumacz: Kowalczyk Agata
  • Nr wydania: 1
  • ISBN: 9788328700208
  • EAN: 9788328700208
  • Wymiary: 13.0x20.5x2.8
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula