Sięgnij po wyjątkową gratkę dla każdego miłośnika komiksów i fanów oniryzmu... "Fastnachtspiel" jest opowieścią o nietuzinkowym mieście, w którym nauka miesza się z czystą fantazją!
Gdy zgasło źródło światła, powstało miasto... Mało jest takich miejsc jak tajemnicze miasteczko z komiksu Marka Turka. Stąd nie ma ucieczki - codzienne życie pełne jest wątpliwości i grozy, a każde wydarzenie staje się pretekstem do kolejnej groteskowej przygody. Miasto zamieszkują postacie nie z tej ziemi - Człowiek o Dziwnym Spojrzeniu, który budzi niepokój u mieszkańców miasta lub golem imieniem Zygmunt - to tylko niektóre postacie z galerii "Fastnachtspiela".
Mieszkańców trapi również myśl o Tobiaszu Przeklętym, który od dawna terroryzuje okolicę. Nawet miejscowi archaniołowie nie uratują miasta przed cieniem, który tkwi w duszy wszystkich mieszkańców. W tym mieście nic nie jest zwyczajne - nawet księżyc jest sztuczny i działa dzięki kilku śrubkom. To tu senne koszmary stają się prawdą...
W tym mieście kryją się rzeczy, które przerażą nawet najodważniejszego. Marek Turek zabiera czytelników w świat nocnych mar i sztucznych serc. Czarno-biała kreska, wizja niekończącego się miasta oraz budząca strach galeria osobliwości i osobistości - to i o wiele więcej czeka na odwiedzających. Co jeszcze kryje się w tym surrealistycznym świecie?
Opinie o komiksie
Nigdy bym nikogo nie namawiała na halucynogenne używki, ale na komiksy Marka Turka mogę z czystym sumieniem. Zdrowa dawka chorej, pięknej sztuki. Gdyby Fritz Lang umiał rysować robiłby to jak Turek.
Joanna Karpowicz, ("Anubis. Thin Places", "Anastazja", "Kwaśne jabłko")
Turek jest mistrzem industrialnego oniryzmu totalnego, to oczywistość.
Dla mnie, tak prywatnie, wartością dodaną albumu jest zaproszenie przez Marka do rozważań czysto warsztatowych, nad rolą czerni, linii, walki z przeklętym cieniem.
Michał "Śledziu" Śledziński, ("Osiedle Swoboda", "Na szybko spisane", "Czerwony Pingwin musi umrzeć!")
Fastnachtspiel Marka Turka atakuje ekspresyjną kreską i serią obłędnych, przewrotnych fabuł, które w zaledwie kilku kadrach potrafią przyprawić o zawrót głowy, tudzież zafundować odbiorcy solidnego mindfucka. Nic nie jest tu oczywiste, nic nie jest niemożliwe – a w zasadzie niemożliwe jest tylko to, co podpowiada nam zdrowy rozsądek.
Ale pieprzyć zdrowy rozsądek. Choć surrealistyczny świat Fastnachtspiela oraz zaludniające go ludzkie i nieludzkie postaci są rodem z koszmarnego snu, to jest to koszmar z gatunku tych, z których ani trochę nie mamy ochoty się budzić.
Obłędnie pyszna piguła szaleństwa.
Wojciech Gunia, ("Dom wszystkich snów", "Nie ma wędrowca", "Miasto i rzeka")
Są takie miejsca, w których nie chcielibyśmy się znaleźć. I rzeczy, których nie chcielibyśmy oglądać. Ale potem i tak nieśmiało uchylamy wieko wyciągniętej ze zmurszałego grobu skrzyni i przez palce zaglądamy do środka. Ze zgrozą, obrzydzeniem i niepowstrzymaną fascynacją.
Tak samo patrzymy na Miasto, głównego bohatera Fastnachtspiela Marka Turka. Zrobiłbyś wszystko żeby się tam nie znaleźć. Ale z rozkoszą zagłębisz się w jego pokręcone, chore i urzekające atmosferą ulice.
Roch Urbaniak, ("Papiernik")
O autorze
Marek Turek (Bellmer. Niebiografia, NeST, Wydział 7) jest jednym z najbardziej oryginalnych polskich artystów komiksowych. Fastnachtspiel to jego największe dzieło – 340 stron wypełnionych niepokojem, lękiem, subtelną grozą, kafkowskim nastrojem i surrealizmem, a wszystko to wyrażone za pomocą pełnych ekspresji, czarno-białych rysunków.