Drakulić jedzie do urzedu

Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie

Wydawnictwo:Kultura gniewu
Oprawa:Twarda
Rok wydania:2025
Ilość stron:72
Opis

W świecie, gdzie biurokracja potrafi być bardziej bezwzględna niż najstarsze legendy, pojawia się Vaclav Drakulić - bohater niezwykłej opowieści, która zręcznie łączy elementy czarnej komedii, satyry społecznej i fantastyki. Czy wyobrażasz sobie, że jednego dnia tracisz dach nad głową i zostajesz oskarżony o... wampiryzm? To właśnie spotyka naszego protagonistę, a cała ta absurdalna sytuacja zmusza go do wyruszenia w heroiczną podróż do serca stolicy, by walczyć z systemem i odzyskać swoje dobre imię.

"Drakulić jedzie do urzędu" to nie tylko komiks o perypetiach pechowego Vaclava. To przede wszystkim błyskotliwa satyra na współczesną rzeczywistość, w której zagubienie w gąszczu przepisów, formularzy i urzędniczej bezduszności staje się doświadczeniem bardziej przerażającym niż bezpośrednie spotkanie z mitycznym potworem. Jan Mazur, mistrz słowa znanego z takich tytułów jak "Tam, gdzie rosły mirabelki" czy "Koniec świata w Makowicach", stworzył scenariusz, który bawi do łez, jednocześnie zmuszając do refleksji nad absurdem otaczającego nas świata.

Podróż w głąb biurokratycznego labiryntu

Główny bohater, Vaclav Drakulić, staje przed wyzwaniem, które na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe do pokonania. Musi stawić czoła machinie, która nie boi się ani czosnku, ani światła słonecznego - urzędowi. Jego wędrówka to metafora walki każdego z nas z nieprzewidywalnym i często nielogicznym systemem. Droga do stolicy jest pełna niespodzianek, a na Vaclava czyha tajemniczy przeciwnik, który za wszelką cenę chce udaremnić jego misję. Czy to naprawdę wampiryzm jest jego największym problemem, czy może raczej bezwzględność ludzkiej obojętności i urzędniczej indolencji? To pytanie, które będzie towarzyszyć Ci podczas lektury.

Komiks powstawał przez ponad pięć lat, co świadczy o ogromnym zaangażowaniu twórców w dopracowanie każdego detalu. Rysunki Mikołaja Ratki, autora "Rodziców swoich dzieci. Dzieci swoich rodziców", są tu prawdziwym majstersztykiem. Jego kreska doskonale oddaje nastrój opowieści - od mrocznych i nieco groteskowych scen, po te pełne subtelnego humoru i ironii. Grafika w "Drakuliću" jest wyjątkowo ekspresyjna, doskonale uzupełniając dowcipny i inteligentny scenariusz.

Dlaczego warto sięgnąć po komiks "Drakulić jedzie do urzędu"?

  • Oryginalna i wciągająca fabuła, która od pierwszych stron pochłania czytelnika.
  • Błyskotliwa satyra społeczna, ukazująca absurdy biurokracji w zupełnie nowym świetle.
  • Niezapomniany bohater, Vaclav Drakulić, z którym łatwo się utożsamić mimo jego nietypowej sytuacji.
  • Znakomita grafika Mikołaja Ratki, która w perfekcyjny sposób dopełnia narrację.
  • Inteligentny humor i czarna komedia, gwarantujące zarówno rozrywkę, jak i inspirację do refleksji.

Czytelnicy zgodnie doceniają "Drakulića" za jego świeże podejście do gatunku komiksowego i sposób, w jaki autorzy odważnie poruszają trudne tematy, owijając je w płaszcz absurdu i humoru. Wielu odbiorców zwraca uwagę na znakomite dialogi i kreację postaci, które, choć przerysowane, stają się niesamowicie bliskie sercu. Komiks urzeka swoją spójnością narracyjną i wizualną, a połączenie scenariusza Jana Mazura z rysunkami Mikołaja Ratki tworzy dzieło, które na długo pozostaje w pamięci. Recenzje często podkreślają, że to jedna z tych pozycji, która potrafi zarówno rozśmieszyć, jak i sprowokować do zadumy nad kondycją współczesnego społeczeństwa.

Jeśli szukasz komiksu, który jest czymś więcej niż tylko rozrywką - opowieści, która z wdziękiem i dowcipem mierzy się z absurdami codzienności - "Drakulić jedzie do urzędu" to pozycja obowiązkowa. Przygotuj się na niezapomnianą podróż, w której prawdziwymi potworami są paragrafy i pieczątki. Sięgnij po tę książkę i przekonaj się sam, jak smakuje walka z biurokratycznym wampirem!

Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii komiksy polskie

Jaki klimat dominuje w komiksie "Drakulić jedzie do urzedu"?

Komiks stanowi unikalne połączenie czarnego humoru, satyry społecznej oraz elementów grozy osadzonych w realiach biurokratycznych. Fabuła skupia się na absurdalnych zmaganiach głównego bohatera z urzędniczą machiną po niesłusznym oskarżeniu o wampiryzm. Jan Mazur stworzył scenariusz, który punktuje absurdy administracji, nadając nadnaturalnym wątkom przyziemny, komediowy wymiar. Jest to lektura dla czytelników ceniących inteligentną ironię i polskie realia przedstawione w krzywym zwierciadle.

Kto odpowiada za stronę wizualną tego wydania?

Rysunki do albumu wykonał Mikołaj Ratka, znany z charakterystycznego stylu prezentowanego w tytule "Winda". Artysta przejął projekt po wstępnych storyboardach przygotowanych przez Henryka, nadając całości finalny, dopracowany kształt. Wizualna strona komiksu powstawała przez ponad pięć lat, co przekłada się na wysoką szczegółowość i spójność kadrów. Ekspresyjna kreska Ratki doskonale oddaje mroczny, a zarazem groteskowy charakter opowieści o Vaclavie.

Czy fabuła skupia się na klasycznych motywach wampirycznych?

Wampiryzm jest tu jedynie pretekstem do ukazania bezwzględności i absurdu urzędniczych procedur. Zamiast walki z łowcami potworów, czytelnik śledzi podróż bohatera do stolicy w celu odzyskania utraconego domu i dobrego imienia. Tradycyjne atrybuty grozy, jak czosnek czy światło, ustępują miejsca pieczątkom i wnioskom, których boi się nawet rzekomy krwiopijca. To nowatorskie podejście do mitu wampira, osadzone w bardzo współczesnym i lokalnym kontekście.

Dla jakiego typu czytelnika ten komiks nie będzie odpowiednim wyborem?

Tytuł ten nie spełni oczekiwań osób poszukujących klasycznego, krwawego horroru nastawionego na budowanie czystego lęku. Narracja opiera się w dużej mierze na dialogach i sytuacyjnym komizmie wynikającym z biurokracji, co może znużyć fanów dynamicznej akcji i walki wręcz. Nie jest to również pozycja dla najmłodszych odbiorców ze względu na mroczny klimat i specyficzną tematykę społeczną. Jeśli oczekujesz epickiej opowieści fantasy o potężnych wampirach, ta satyryczna historia może Cię rozczarować.

Z jakich innych prac znany jest scenarzysta Jan Mazur?

Jan Mazur to uznany autor scenariuszy do takich albumów jak "Tam, gdzie rosły mirabelki" czy "Incel". Jego twórczość charakteryzuje się wnikliwą obserwacją polskiej rzeczywistości i umiejętnością budowania angażujących, często gorzkich historii obyczajowych. W tym projekcie autor wykorzystuje swoje doświadczenie, by stworzyć wielowarstwową opowieść o jednostce uwikłanej w system. Znajomość poprzednich dzieł Mazura pozwala lepiej docenić specyficzną konstrukcję świata i bohaterów w tym albumie.

Szczegóły
  • Autor: Jan Mazur
  • Wydawnictwo Kultura gniewu
  • Ilość stron: 72
  • Oprawa: Twarda
  • Rok wydania: 2025
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788368331448
  • ISBN: 9788368331448
  • EAN: 9788368331448
  • Nr wydania: 1
  • Wymiary: 17x24 cm
  • Dane producenta: kultura gniewu, Bartoszycka 10, 04-923 warszawa, Polska, pawel@kultura.com.pl, tel. 504825342
Recenzje
  1. taniaksiazka.pl
    Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena:
    5/5
    Opinia użytkownika sklepu
    Autor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.
    Dodana przez Radosław F. w dniu 2026-01-10
    Recenzja dotyczy produktu typu: komiks
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Vaclav Drakulič jedzie do urzędu to pozycja, która na pierwszy rzut oka wydaje się być prostą historyjką pasującą do Krótkich Gatek. Nic jednak bardziej mylnego. Na 72 stronach tego dzieła kryje się bowiem opowieść pełna humoru, groteski i trafnej refleksji nad społeczną i administracyjną absurdalnością, która zdecydowanie kierowana jest do dorosłego czytelnika.

    Akcja komiksu rozgrywa się w roku 1921, w malowniczym, choć niespokojnym politycznie regionie Karpat. Vaclav Drakulič, starszy pan o bladoszarej cerze i drobnej posturze, zostaje niesłusznie oskarżony o bycie wampirem i jednocześnie traci swój dom w wyniku urzędowej pomyłki. Wierząc w sprawiedliwość i możliwość wyjaśnienia nieporozumienia, Vaclav wyrusza w podróż do stolicy, by złożyć odwołanie i stawić czoła bezdusznym trybom urzędniczej machiny. Po drodze napotyka absurdalne procedury, bezduszną biurokrację i ludzi, którzy traktują go z góry tylko z powodu jego nazwiska.

    Scenarzysta Jan Mazur przyzwyczaił już swoich fanów do tego, że potrafi pisać o ludzkich słabościach i problemach z niezwykłą przystępnością. Nie inaczej jest w tym komiksie, gdzie bierze na warsztat sprawdzony wątek wampira, ale podaje go w bardzo niezwykłej formie. Główny bohater nie ma w sobie bowiem nic z klasycznego krwiopijcy. Groza zaś w tym komiksie nie wynika z nadprzyrodzonych mocy, lecz z bezduszności systemu.

    Fabuła jest tu prosta, ale i tak potrafi przykuć uwagę odbiorcy. Autor świetnie buduje bowiem narrację na schemacie, który każdy zna lub prędzej czy później sam doświadczy. Zderzenie bezbronnej jednostki z machiną urzędniczą pomimo swojej fantazyjno-komiksowej formy jest tu więc bardzo realne. W tytule autor odnosi się nie tylko do rzeczywistości, ale również do klasyki literatury w postaci „Procesu” Franza Kafki, co dodatkowo nadaje komiksowi niezwykłości i wyrazistości. Baczne oko czytelnika dostrzeże tu również mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do „Nieustraszonych pogromców wampirów” Polańskiego czy „Dwunastu prac Asteriksa”.

    Dramatyczna otoczka to tylko jedna strona scenariusza. Nie brakuje tu również dość absurdalnego, ale też świetnie pasującego do historii humoru, rodem z filmów Barei. Absurd goni tu absurd, a dialogi, choć oszczędne, często potrafią wywołać uśmiech na twarzy, lub jeśli sytuacja tego wymaga celnie punktować urzędniczą nowomowę. Komiks balansuje między lekką satyrą a poważnym komentarzem o bezsilności jednostki wobec instytucji. Mazur pokazuje tu, że humor i groteska mogą być doskonałymi podstawami naprawdę świetnej opowieści, w której odbiorca nie śmieje się z głównego bohatera, ale z systemu, który zmusza go do działania....

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

taniaksiazka.pl

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula