Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii komiksy dla młodzieży
Celestia
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Wydawnictwo: | Kultura gniewu |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2023 |
| Ilość stron: | 272 |
- Autor: Manuele Fior
- Wydawnictwo Kultura gniewu
- Ilość stron: 272
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2023
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788367360364
- ISBN: 9788367360364
- EAN: 9788367360364
- Tłumacz: GorzkowskaPaulina
- Język: polski
- Nr wydania: 1
- Wymiary: 170 x 240 x 25 mm
- Dane producenta: kultura gniewu, Bartoszycka 10, 04-923 warszawa, Polska, pawel@kultura.com.pl, tel. 504825342
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Radosław F. w dniu 2023-08-20Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: komiks
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąPOPKulturowy Kociołek:
Tytułowa Celestia to wyspa, która jako z niewielu miejsc na świecie przetrwała wielki kataklizm. Znajdujące się na niej miasto pełne kanałów, stało się domem dla niezwykłych zamaskowanych osób i tajemniczych telepatów. Społeczeństwo to ma jednak swoje dość poważne problemy, których skutki mogą być dla nich opłakane. W takich właśnie realiach żyje dwójka bohaterów, których losy mamy tu okazję śledzić. Są nimi Pierrot sprawnie poruszający się po ciemnych zaułkach w poszukiwaniu książek i odpowiedzi na nurtujące go od dawna pytania oraz posiadająca dar projekcji mentalnej Dora, którą poszukują telepaci. Ich spotkanie jest pełne nieporozumień i niedopowiedzeń, połączy ich jednak wspólny los oraz chęć odkrycia tego, co znajduje się za granicami wyspy.
Kultura Gniewu ma w swojej ofercie wiele mocno nietuzinkowych pozycji, których nie da się łatwo zaszufladkować w jednej konkretnej kategorii. Tak też jest w przypadku recenzowanego tytułu, gdzie enigmatyczność treści rozlewa się na wszystkie strony i kadry. Przeczytałem album dwukrotnie i nadal nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, z jakim dziełem mamy tu do czynienia. Nie jest to fantastyka, nie jest to typowa postapokalipsa, nie jest to również dzieło dystopijne. Jednocześnie twórca sięga po elementy wszystkich wspomnianych dziedzin literatury, z kolejnymi stronami zamieniając opowieść w komedię naznaczoną erotyzmem i retrofuturyzmem.
Scenariusz komiksu w bardzo dużym uproszczeniu teoretycznie można określić mianem postapokaliptycznej opowieści, balansującej na pograniczu intymności i psychoanalizy, z licznymi elementami trzymającymi czytelnika w napięciu potrafiącymi również mrozić krew w żyłach. Jak zostało to już wspomniane, całość jest mocno enigmatyczna, momentami do tego stopnia, że przypomina omamy schizofrenika (zresztą jeden z bohaterów tak się zachowuje).
Taka forma prezentacji sprawia, że jest to dzieło bardzo specyficzne i na pewno niezaliczane do szeroko pojętego mainstreamu. Jest to jeden z tych tytułów, który każdy może interpretować na własny indywidualny sposób i doszukiwać się tu zupełnie innych poukrywanych prawd i przesłań. Jeśli jednak chcemy chociaż trochę zrozumieć zamysł twórcy, to należy przeczytać album co najmniej kilkukrotnie.... -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Michał L. w dniu 2023-07-01Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: komiks
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąNICZYM KARNAWAŁ W WENECJI
Manuele Fior parę lat temu zrobił na mnie wielkie wrażenie „Pięcioma tysiącami kilometrów na sekundę”. Czym? Wieloma rzeczami, przede wszystkim zaś tym, że z jednej strony był to komiks, który fabularnie wybitnie mi leżał i trafiał w mój gust, a zarazem z drugiej była to po prostu rzecz świetnie wykonana tak fabularnie, jak i graficznie. „Celestia” już nieco mniej wydawała się być w moim stylu – ale tylko nieco – co nie zmieniało faktu, że po prostu musiałem ją poznać. I co? I drugie „Pięć tysięcy” to to może nie jest, bo na emocjach i uczuciach tak mocno już nie gra, nadal jednak to wyśmienity komiks, zabierający nas w podróż po barwnym, patchworkowym świecie, który ma swój ewidentny urok.
Zaczęło się od wielkiej inwazji. Przyszła od morza, rozlała się na ląd i… Masa ludzi uciekła, inni znaleźli schronienie na małej, kamiennej wyspie, zbudowanej ponad wieku temu. To właśnie ta tytułowa Celestia.
I to na niej żyje dwójka bohaterów, których losy się przecinają. Bohaterów, którym nic nie idzie tak, jak powinno. A wszystko to rzuci ich w wir wydarzeń mogących odmienić wszystko…
Ten komiks wygląda, jak karnawał w Wenecji. Taki postapo, gdzie w sumie coś się zmieniło, gdzie mamy czytanie w myślach i te sprawy – w pewnym stopniu przynajmniej – ale właściwie nie zmieniło nic. A na pewno nie ludzie. Ludzie wciąż kochają i nienawidzą, wciąż krzywdzą siebie i wciąż są tacy, którzy chcą sobie nawzajem pomagać. I jest ten świat, w którym żyją, niegościnny, ale taki znajomy. No i to do mnie przemawia, takie podejście, że apokalipsa nie zmieni nas wcale tak bardzo, jak pokazuje to popkultura. Że zmiany będą, ale pozostaniemy sobą i nadal będziemy popełniać te same błędy i głupoty te same robić.
I tak to właśnie tu wygląda. Super, że Fior poszedł w takie ludzkie klimaty. Że opowiada o słabościach, o miłości, o seksie, o strachu, o nadziei… I nie zapomina, by była tu akcja, by było dramatycznie, ale bez tej przesady, która odebrałaby opowieści elementy przekonywania. Wszystko tu jest świetnie wyważone, fantastyczne wizje, oszczędnie nam serwowane, wpasowują się bardzo dobrze w ogólny klimat dzieła, trochę jak z „Maski czerwonego moru” Poego, choć bez horrorowych elementów, a jako całość, rzecz rusza. Są emocje, są zaskoczenia i dużo fabularnego złota, wygrzebanego w motywach znanych i zgranych zdawałoby się.
No i świetna szata graficzna. Prosta, cartoonowa niemalże, ale podana z wyrazistością i świetnym klimatem budowanym przez bardzo przyjemny dla oka kolor. To, jak Fior operuje światłem, szczególnie zachodami słońca… No wpada to w oko i to jeszcze jak. Wydanie też jest znakomite, tradycyjnie, wiadomo, ale wspomnieć trzeba, a wszystko to razem wzięte daje komiks, który poznać koniecznie trzeba. Chyba najlepsze, co w tym miesiącu Kultura Gniewu przygotowała dla czytelników.
![]()
