Białe róże dla Matyldy
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Wydawnictwo: | Prozami |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2014 |
| Ilość stron: | 300 |
- Autorzy: Magdalena Zimniak, Magdalena Ziminiak
- Wydawnictwo Prozami
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2014
- Ilość stron: 300
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788363742140
- ISBN: 9788363742140
- EAN: 9788363742140
- Wymiary: 1450x2050
- Dane producenta: Grupa Wydawnicza Literatura Inspiruje, Krucza 16 lok. 22, 00-526 Warszawa, Polska, biuro@literaturainspiruje.pl, tel. 668765822
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Anna C. w dniu 2014-10-27Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
8 z 14 osób uznało recenzję za przydatną"Białe róże dla Matyldy" to głęboka i wstrząsająca powieść o poplątanych dziejach rodziny, niby zwyczajnej, a jednak... Książka działała na mnie jak magnes, nie byłam w stanie jej odłożyć, póki nie skończyłam czytać. Razem z Beatą pochłaniałam pamiętniki Matyldy, a włos jeżył mi się na głowie, kiedy widziałam, jaka jest wyrachowana i perfidna. Choroba Munchausena jest straszna, lecz nawet ona nie usprawiedliwia postępowania kobiety. Nie jestem w stanie pojąć i ogarnąć jej zachowania - bo która matka naraża własne dziecko, aby zapewnić sobie miłość?! I jakie to jest uczucie, które łączy ludzi w bólu i strachu - na pewno nie miłość. Stwierdzam, że nie trzeba być brutalnym mordercą, żeby mieć spaczony umysł. Czasem niewinnie wyglądająca i kochająca osoba, może skrzywdzić najmocniej... Zawsze pojawia się pytanie - Dlaczego????
A odpowiedź.... Przeczytajcie i spróbujcie ją znaleźć....
Jestem po tej lekturze roztrzęsiona i jakaś rozbita, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest świetnie napisana i bardzo smutna. Na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo..... Polecam serdecznie! -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Ókr V. w dniu 2017-03-14Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
1 z 1 osób uznało recenzję za przydatnąBiałe róźe dla Matyldy - Magdalena Zimniak - recenzja
Właśnie przeczytałam książkę "Białe róże dla Matyldy". Z twórczością pani Magdaleny Zimniak miałam już okazję się zapoznać przeczytałam - nagrodzoną w 2014 r. przez Czytelniczki na Festiwalu Literatury Kobiecej za najbardziej poruszającą powieść - "Jezioro cierni".
Główną bohaterkę powieści "Białe róże dla Matyldy" - Beatę - poznajemy w chwili, gdy w tragicznym wypadku traci rodziców. Wraz z nią, przy pomocy znalezionych pamiętników siostry matki i toczącego się policyjnego śledztwa powoli zaczynamy zagłębiać się w przeszłość jej rodziny. Okazuje tak naprawdę nie znała swoich najbliższych i ich zagmatwanych losów. Kim jest tytułowa Matylda? Jakie sekrety ukrywa? Czy główna bohaterka da radę z poznaną prawdą żyć? Jak potoczą się jej losy?
Książka szybko wciąga, w pewnym momencie nie miałam jej ochoty w ogóle odłożyć, choć było już bardzo późno, a rano wcześnie trzeba było wstać. Losy Beaty i jej najbliższej rodziny bardzo mną wstrząsnęły. Historia wzbudza wiele uczuć: poruszenie, złość, smutek, żal, wzruszenie. Na pewno mogę ja polecić osobą, które od lektury pragną czegoś więcej, nie tylko chwilowego oderwania od codzienności.
m.j.
źródło:[Adres usunięty] -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Ewelina K. w dniu 2018-12-13Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąPowieść Magdaleny Zimniak kusi pastelową okładką i pozytywnie brzmiącym tytułem - "Białe róże dla Matyldy". Zwykła i lekka obyczajówka, prawda? Kiedy kupowałam powieść na warszawskich targach książki w 2015 roku też tak myślałam... Ba, nawet kiedy zaczynałam czytać (nie psułam sobie wcześniej lektury zagłębianiem się w recenzje czy opis) nie przypuszczałam z jakim kalibrem przyjdzie mi się zmierzyć...
W wypadku samochodowym zginęli rodzice Beaty i właśnie dziś, wraz z mężem Konradem i ciotką Matyldą, młoda kobieta zmierza na ich pogrzeb. Po ceremonii ciotka mdleje i zostaje przewieziona do szpitala, gdzie ma dojść do siebie po stracie siostry.
W trakcie pogrzebu Konrad odbiera telefon z policji - są nowe dowody w sprawie wypadku... Komisarz twierdzi, że to nie był wypadek, gdyż ktoś majstrował przy układzie hamulcowym. Czy mieli wrogów? Beata rozpoczyna śledztwo na własną rękę - szpera w służbowym komputerze matki, rozmawia z jej przyjaciółką... Wciąż pojawiają się nowe informacje i tropy a podążając krok po kroku odkrywa, że życie jej rodziny wcale nie było tak krystaliczne :) Najpierw natyka się na tajemnice ojca i matki, potem ciotki...
Karmiąc koty w domu Matyldy znajduje fotografię ze ślubu ciotki oraz jej dzienniki, do lektury których udziela sobie pozwolenia... Poznaje z nich inny obraz rodziny. Odkrywa mroczne sekrety, dowiaduje się jak wyglądało nastoletnie życie swojej mamy i jej siostry. Beata nie przypuszczała, że Matylda była dzieckiem krzywdzonym, niezauważanym i karanym a sposób jaki znalazła, by zwrócić na siebie uwagę i otrzymać trochę troski i miłości jest przerażający!
Jak dobrze, że Beata wzięła urlop w pracy... Każdą możliwą chwilę wykorzystuje na czytanie dzienników, ukrywa ten fakt nawet przed mężem... To co znajduje, powoduje u niej - zresztą u mnie też - jeżenie się włosów na głowie!
O ile początek książki i wyznania Matyldy były mocne o tyle od połowy powieści zaczyna się wręcz horror.
Nie do wiary do czego ta kobieta była zdolna.
Nie do uwierzenia co potrafiła zrobić, by otrzymać choć gram zrozumienia, pocieszenia, miłości czy czułości...
Uczucie grozy u czytelnika potęguje zmienność narracji - Beata w teraźniejszości, Matylda w przeszłości lub treść jej dzienników... Nie ma wyraźnie oddzielonych momentów zmian narracji, co powoduje, że można zagubić się w zawiłościach fabuły. Śmierć rodziców Anki i Matyldy przeplata się ze śmiercią rodziców Beaty. Tajemnice obu rodzin zaczną wychodzić na jaw. Czasem trudno uwierzyć, że to wszystko mogło się wydarzyć... Że coś takiego mogło zrodzić się w umyśle, nawet chorym...
Umysł czytelnika nie odetchnie, wszystko się pomiesza... Nerwy będą napięte do granic możliwości. Wielokrotnie będziecie w ogromnym szoku. Nie zdradzę Wam żadnych szczegółów, nie potrafię opisać tego, co zaserwowała nam Magdalena Zimniak. Nawet nie chcę... Sami przekonajcie się do czego zdolni są ludzie. Gwarantuję Wam rollercoaster emocji.
Wiem, że moja recenzja nie psuje Wam zabawy przed przeczytaniem tej książki. Wierzę, że zachęciłam. Muszę wspomnieć, że powieść opowiada o chorobie nazwanej zespołem Münchhausena oraz zastępczym zespole Münchhausena, ale nie czytajcie o tym wcześniej. Dajcie się ponieść...
Podsumowując - "Białe róże dla Matyldy" kryją w swej pudrowej okładce makabryczną treść. Tajemnice, traumy, niespodzianki i choroba, która sprawuje władzę nie tylko na osobą nią dotkniętą, ale też nad jej działaniami względem innych. Ta książka intryguje, poraża i na długo pozostaje w pamięci... To trudna emocjonalnie lektura dla osób wrażliwych, zwłaszcza matek - polecam dobrze przemyśleć czy po nią sięgniecie, choć oczywiście warto! Może po prostu melisa wcześniej? :)
recenzja pochodzi z mojego bloga: [Adres usunięty]
![]()