Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura piękna polska
Ariel, znaczy lew
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Wydawnictwo: | Novae Res |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2018 |
| Ilość stron: | 278 |
- Autor: Andrzej Selerowicz
- Wydawnictwo Novae Res
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2018
- Ilość stron: 278
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788380838345
- Język: polski
- ISBN: 9788380838345
- EAN: 9788380838345
- Wymiary: 12.5x19.5x2.1 cm
- Dane producenta: Grupa Zaczytani spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (dawniej: Zaczytani spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.), Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia, Polska, sekretariat@novaeres.pl, tel. 660850200
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Małgorzata B. w dniu 2018-09-26Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąTo niesamowita książka o niesamowitych ludziach. Dla niektórych pewnie nie do przyjęcia, dla niektórych bulwersująca, a dla jeszcze innych pokazująca to, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Nie ma znaczenia - biały czy czarny, katolik czy muzułmanin, homoseksualista czy heteroseksualista, Żyd, Polak, Niemiec....
Nie ukrywam, że sporo moich emocji podczas lektury wynikało z tego, że bohater powieści był skrzypkiem. Jak mój dziewięcioletni syn. Na szczęście Maro może w spokoju ćwiczyć i nie musi niemo grać, tylko przebierając paluszkami po gryfie i wyobrażając sobie dźwięki. Tak właśnie grał Ariel ukryty w szafie... Bo przecież, aby przeżyć, musiał siedzieć cicho, co wykluczało użycie smyczka...
Powieść zaczyna się raczej bez emocji, ot tak - zwyczajnie. Oto młody człowiek, piszący prace naukową, postanowił podejść do problemu Holokaustu trochę inaczej niż wszyscy. Nie chce opisywać śmierci tysięcy ludzi pochodzenia żydowskiego, chce natomiast opisać losy ocalałych, ale bez zbędnego patosu - tak po ludzku. Codzienność takich rodzin, co czuli, gdzie byli i jak im się udało uratować. Pewnego dnia w bibliotece trafia na materiały o niejakim Arielu - Żydzie polskiego pochodzenia, który po prostu pragnie opowiedzieć swoją historię, ale nikt go nie chce wysłuchać. Każdy chce pisać o bohaterstwie i fartownym ocaleniu, a przecież historia Ariela jest zupełnie inna...
W Krakowie podczas II wojny światowej trudno było Żydom normalnie żyć. Piętnastoletni Ariel, na swoje szczęście, był trochę oderwany od rzeczywistości. Jak każdy artysta nie do końca zdawał sobie sprawę, co się wokół niego dzieje. Pewnego dnia do mieszkania, w którym mieszkał z rodzicami i siostrą, zapukał oficer Wermachtu. Zwabiły go dźwięki skrzypiec, na których Ariel przepięknie grał. Młody chłopiec, czarujący wspaniałe melodie na tym arcytrudnym instrumencie, z miejsca zdobył serce niemieckiego oficera. Ale co to za miłość?! Piętnastoletni Żyd i trzydziestoletni oficer Wermachtu... Trudno szukać tu choćby cienia nadziei na szczęśliwe zakończenie. Panowie na razie cieszą się chwilami samotności i wzajemnym towarzystwem. Trudno im się rozstać, a jeszcze trudniej przyznać do tragizmu całej sytuacji.
Powieść prowadzi nas przez całe życie Ariela. Dowiadujemy się jak przetrwał wojnę i co go spotkało w komunistycznej Polsce. Czy spotkał jeszcze swojego wojennego kochanka? Jak przetrwał? Co musiał znieść, aby przeżyć? Trudne pytania, ale odpowiedzi jeszcze trudniejsze...
Zupełnie inną historią jest historia Roberta - studenta, który przeprowadza z Arielem wywiad. Czytelnik może obserwować jak młody człowiek zmienia podejście do sędziwego skrzypka. Od początkowej pobłażliwości, przez szacunek, aż do podziwu - wręcz miłości. On też się otwiera przed swoim rozmówcą i okazuje się, że niespodziewanie wiele ich łączy.
Powieść zaskakuje - wręcz szokuje czytelnika. Wyobraźcie sobie, że sięgacie po powieść, nie czytając obwoluty (ja nie czytam tzw. polecajek, bo już nie raz zepsuły mi całą lekturę). Nagle okazuje się, że powieść traktuje o zakazanej w ówczesnych czasach miłości Żyda i Niemca. Co więcej - miłości osób tej samej płci! Nie jestem homofobem, nie należę do tzw. "polskich katolików", nie tępię uchodźców i popieram likwidację religii w szkołach, ale nawet ja byłam zaszokowana. Początkowo ubodło mnie lekkie podejście do tematu, ale potem stwierdziłam: hola hola! Dlaczego nie? Przecież życie jest bogate i nie raz mnie już zaskoczyło... Kiedy przełożyłam sobie w głowie, że to miłość jak każda inna tylko w trudnych czasach, zaczęłam smakować powieść niczym wytrawne wino. Nagle ukazało mi się całe jej piękno i delikatność poruszanego tematu.
Polecam lekturę z całego serca przede wszystkim ludziom z otwarta głową i szerokimi horyzontami. Nie wątpię, że Was zachwyci. -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Sylwia P. w dniu 2018-05-17Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąW okupacyjnym Krakowie młody żołnierz Wermachtu zakochuje się ze wzajemnością w piętnastoletnim Żydzie. I choć wydaje się, że ten romans nie ma żadnych szans na przetrwanie, to siła uczuć niejednokrotnie potrafi czynić cuda. Wydaje się niemożliwe? A czy dla miłości są rzeczy niemożliwe? W tej książce nic nie jest łatwe, a relacja, którą autor przedstawia nadal jest tematem tabu. Związki homoseksualne nawet w dzisiejszych czasach wzbudzają kontrowersje, choć z pewnością nie takie, jak jeszcze kilkanaście-kilkadziesiąt lat temu. W powieści nie znajdziemy wielu erotycznych scen, a te, które autor przedstawił nie budzą niesmaku czy oburzenia, są naturalnym uzupełnieniem związku dwojga ludzi. Autor bardziej skupił się na emocjonalnej stronie, uczuciu które rodzi się między Arielem a Wolfgangiem, a które nagle i niespodziewanie zostaje przerwane. Czas, w którym związek miał szansę się rozwinąć nie był sprzyjający dla par heteroseksualnych, a co dopiero dla dwóch mężczyzn i to stojących po przeciwnych stronach barykady. Powieść to głównie historia skrzypka Ariela, wydarzenia historyczne są tu bardziej tłem i uzupełnieniem. A ja właśnie takich historii szukam. O holokauście czy czasach okupacji stworzono bardzo wiele historycznych, opartych na faktach dzieł. W „Ariel znaczy lew” widzimy głównie ludzi, którzy musieli w tych czasach żyć, dostosować się do panujących warunków. Widzimy ich codzienność, która naznaczona jest hukiem wystrzałów, łapankami, egzekucjami i ograniczeniem wolności, a także nie do końca moralnymi wyborami, które są jedynym sposobem, by wieść życie na tyle normalne, na ile jest to możliwe w tak niespokojnych czasach. Mam na myśli nie tylko Polki, które świadczyły usługi „dam do towarzystwa” dla wysokich rangą Niemców, ale również rodziców młodego Ariela, którzy nie sprzeciwiali się związkowi Żyda z niemieckim oficerem, a jeszcze dodatkowo czerpali z tego związku korzyści. Jakkolwiek okropne może się to wydawać, myślę że siedząc w ciepłym fotelu bezpiecznego domu, nie mamy prawa ich oceniać.
-
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 4/5Dodana przez Anna R. w dniu 2018-04-20Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąTym razem mam dla Was dość kontrowersyjną propozycję od Wydawnictwa NovaeRes.
Powieść zaczyna się... bardzo niewinnie.
Ariel (zwany też Arturem) udziela wywiadu Robertowi, studentowi pracującemu nad pracą magisterską.
Starszy mężczyzna, który przetrwał Holokaust przeszedł do historii jako utalentowany skrzypek, ale nie bohater (o tym trochę później). Dzięki retrospekcjom poznajemy jego, na pewno dla niektórych, szokującą przeszłość. Cofamy się do czasów II Wojny Światowej.
Ariel ma 15 lat i, takie odniosłam wrażenie, nie do końca rozumie, co się wokół niego dzieje. Mieszka wraz z rodzicami i starszą siostrą Hanią w dzielnicy żydowskiej. Pewnego upalnego dnia do drzwi jego domu puka Wolfgang, niemiecki żołnierz. Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, co to mogło oznaczać w okupowanym przez Niemców Krakowie. A mimo to między żydowskim chłopcem, a niemieckim żołnierzem rodzi się miłość. Tylko czy ma ona szansę na przetrwanie w tym niezwykle trudnym czasie?
Często bohaterami powieści historycznych ( nie tylko tych poświęconych tematyce związanej z obozami koncentracyjnymi) są osoby, które w jakiś sposób zapisały się dzięki swoim czynów w historii ; w jakiś sposób walczyły o wolność kraju i, w tym przypadku, zakończenie panowania niemieckiego na ziemiach polskich; osoby poległe lub ci, którzy przetrwali obozowe piekło i postanowili podzielić się z innymi swoją historią.
W tej powieści jest inaczej. Może zabrzmi to z mojej strony brutalnie, ale Ariela w żaden sposób nie można nazwać bohaterem. Nie działał w tajnych stowarzyszeniach, nie chwycił za broń i nie stanął do walki o wolność, wyzwolenie. Udało mu się "jedynie" przeżyć. Walczył jak lew, ale swoimi sposobami. Dlaczego więc powieść Andrzeja Selerowicza zasługuje na uwagę? Przede wszystkim dlatego, że pokazuje tamte czasy z zupełnie innej perspektywy niż do tej pory przywykliśmy. Z punktu widzenia osoby zakochanej. Osoby, która dopiero dojrzewa i za wszelką cenę chce przeżyć i spełnić swoje wielkie marzenie. To "wszystko".
Dlaczego na początku napisałam, że ta historia jest kontrowersyjna? Uważam, że człowiek nie musi wszystkiego akceptować, nie musi się ze wszystkim zgadzać, ale powinien uszanować wybór innych. Ja należę do osób tolerancyjnych, ale przyznam, że powieść troszkę mnie zszokowała. Zwłaszcza to, że kiedy doszło do pierwszego spotkania chłopca z ponad dwudziestoletnim żołnierzem, Ariel był w zasadzie jeszcze niewinnym dzieckiem. A mimo to dorosły Wolfgang postanowił ciągnąć tę znajomość dalej, o wiele lepiej zdając sobie sprawę z zagrożenia, jakie się z tym wiązało. To, że Ariel był zafascynowany, bądź co bądź, dorosłym już mężczyzną, jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale to, że starszy od niego o dobrych kilka lat żołnierz postanowił go wykorzystać, no to już wywołało we mnie pewien... bunt. Ktoś może powiedzieć, że czasy były inne, że przecież Ariel wcale nie protestował, wręcz przeciwnie - o niczym innym w tamtej chwili nie marzył, ale ja takiemu zachowaniu mówię stanowcze NIE. Tym bardziej budzi to we mnie emocje, bo to historia... oparta na faktach! Szczegóły poznacie już na pierwszych stronach. Myślę więc, że nie każdemu się to spodoba. Chociaż nie będę ukrywać, że autor obszedł się ze mną, jako czytelnikiem, delikatnie i nie zaserwował żadnych opisów, które przekroczyłyby granicę dobrego smaku.
O tym, jak zakończyła się historia miłości Ariela i Wolfganga i jak potoczyło się dorosłe życie tytułowego bohatera będziecie musieli przekonać się sami, bo i tak mam wrażenie, że za dużo już Wam zdradziłam.
Czy warto zatem sięgnąć po tę książkę?
Według mnie, jak najbardziej tak.
Nie od dziś przecież wiadomo, że najlepsze scenariusze pisze samo życie. A autor musi tylko umiejętnie poprowadzić akcją i bohaterami 😉
A ja już wiem, że panu Andrzejowi Selerowiczowi to się udało.
Przyznam szczerze, że dopóki nie dostałam od Wydawnictwa NovaeRes propozycji zrecenzowania tej powieści, nie miałam w ogóle pojęcia o jej istnieniu. Mówi się, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, ale powiem Wam, że gdybym teraz jej nie wybrała, a trafiła na nią przypadkiem dopiero za kilka lat, plułabym sobie w brodę, że nie poznałam historii Ariela wcześniej.
Dlatego też mam cichą nadzieję, że tak jak ja zdecydujecie się na lekturę tej książki teraz, aby nie żałować w przyszłości, że tego nie zrobiliście.
![]()
