Co mają ze sobą wspólnego elf i goblin? Dwie istoty należące do różniących się od siebie pod każdym możliwym względem ras?
W powieści “Zabójstwo Brangwina Kąkola” okazuje się, że między nimi możliwa jest współpraca i przyjaźń. Jest tylko jeden problem... A właściwie cała ich masa!
Brangwin Kąkol to elfi historyk, któremu powierzono ważne zadanie. Ma ON wyruszyć na terytorium odwiecznego wroga - goblinów. Jego misja ma pokojowy charakter. Ma ON przekazać goblińskiemu władcy bezcenny klejnot. Jest ON oznaką pokoju i przyjaznych zamiarów elfów. Nadszedł czas, żeby zakopać topór wojenny.
Brangwin, pomimo wszelkich trudności i nietypowego środka podróży, trafia w końcu do właściwego miejsca. Odnaleźć się w całkiem innej rzeczywistości pomaga mu Werfel, gobliński archiwista. W końcu gobliny to nie elfy i ich zwyczaje oraz styl życia to zupełnie inna bajka od elfiej. Brangwin ma też jeszcze jedno tajne zadanie, o którym mało kto wie - a już w szczególności gobliny. Musi ON zdobyć na ich temat więcej informacji i przekazać je elfom. Niestety pojednanie narodów nie jest tak łatwe. Wieki nieporozumień, różnic, zdrad, nieufności czy konfliktów stworzyły wiele problemów, które dotąd ciążą nad obiema rasami.
Kąkol i Werfel doświadczają tego na własnych skórach. Los rzucił ich w centrum wydarzeń. Narastający od jakiegoś czasu kryzys jest zagrożeniem dla życia obu istot. Z kolei dla elfów i goblinów może się ON zakończyć wojną. Nie są to sprzyjające warunki do zacieśniania więzi. Jak dalej potoczy się ta historia? I jak zakończy się ona dla obu bohaterów i dwóch zwaśnionych ras?
"Zabójstwo Brangwina Kąkola" to wypełniona czarnym humorem oryginalna opowieść, która zawiera cenny przekaz. Ukazuje uprzedzenia, różnice kulturowe, bezlitosną politykę i wiele innych aktualnych na świecie problemów. Książka jest krytyką świata, w którym różne narody i rasy nie potrafią znaleźć porozumienia. Dodatkową atrakcją są stylizowane na średniowieczne ryciny ilustracje.
Powieść napisał Matthew Tobin Anderson, amerykański autor książek dla dzieci. Do innych jego powieści należą: "Thirsty", "Burger Wuss", "Feed".
Fragment książki
„Spróbuję mu pokazać, że gobliny potrafią się dobrze bawić!” – pomyślał Werfel, dlatego podczas szalejącej burzy zabrał Kąkola na miasto, żeby popatrzeć na dzieci skaczące po dachach i usiłujące łapać pioruny za pomocą wymyślnych metalowych różdżek.
– Spójrzcie, magistrze! – powiedział. – Czyż to nie radosny widok?
Kąkol nie wydawał się przekonany.
Z kolei parada matek i córek z okazji Dnia Kwiatów chyba wręcz trochę wytrąciła go z równowagi. Czyżby za głośno śpiewano „Marsz kwietny”? A może elfy nie znały żywej smokorośli ani wiecznie kwitnącego języka bazyliszka? Elfiego gościa wyraźnie wprawił w niepokój taniec kwiatów, symbolizujący cudowną więź między goblinami a światem przyrody. Ilekroć rośliny wyrzucały tancerzy w powietrze albo całowały z wielkim uczuciem jakąś kobietę, elf wzdrygał się, jakby właśnie odgryzały jej głowę.
Muzeum Wybitnych Skór również nie przypadło mu do gustu. Nie zainteresowały go skóry zrzucone przez słynnych goblińskich bohaterów i aktorów, mimo że towarzyszyły im ciekawe dioramy. Pod koniec wycieczki nie miał nawet ochoty pogłaskać na szczęście Wylinki Vertigrina Mądrego.
Wyglądało na to, że Kąkolowi nie da się dogodzić.
Amerykańskie media o Zabójstwie Brangwina Kąkola:
Ta pięknie zrobiona, ekscytująca powieść fantasy bawi, ale jest też potężną lekcją o narodowych narracjach, sile mitów i trudnościach w uznaniu „innego”. Idealna powieść na nasze czasy.
"Buffalo News"
Inteligentna i dojmująca historia, z której wynika ostrzeżenie: aby zmienić przyszłość, szczerze wspominaj przeszłość.
"San Francisco Chronicle"
Wyrafinowana i dowcipna książka o ostrej politycznej wymowie.
"The Wall Street Journal"
Anderson i Yelchin wspólnie stworzyli coś, co wydaje się nieosiągalne: prawdziwie niekonwencjonalną epistolarno-obrazkowo-prozatorską opowieść, która – nawet gdy relacjonuje komiczne wpadki nieudanej misji szpiegowskiej – de facto zgłębia kulturowe konsekwencje jedynie słusznych stanowisk i inspirowanej przez nie przemocy ze strony rządów. To jakby Monty Python połączył siły z agentem Maxwellem Smartem, by iść w zapasy z Tolkienem znakomite!
"Kirkus Reviews"
Przypominające średniowieczne litografie ilustracje zawierają nuty humoru, fantazji, ironii i grozy jako takie dobrze pasują zarówno do zjadliwego dowcipu, jak i do poruszającej czułości prozy Andersona. W efekcie otrzymujemy fantastykę tak bliską rzeczywistości, jak to tylko możliwe, pośrednio odwołującą się do politycznego klimatu naznaczonego brakiem manier, krętacką dyplomacją, fake newsami, powszechną bigoterią i uprzedzeniami oraz dehumanizacją ludzi zepchniętych na margines.
"The Horn Book"
Gdyby Hieronim Bosch i Terry Gilliam mieli nieślubne dziecko, to nie mogłoby być bardziej pokręcone i genialne niż pozbawione tekstu sekwencje ilustracji, które znajdziesz w tej książce.
"NPR Books"
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii powieści i opowiadania

