Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii kryminał lub z serii Wielkie Litery
Szóstka. Wielkie Litery
Informacje szczegółowe Pokaż wszystkie
| Wydawnictwo: | Filia Wielkie Litery |
| Seria: | Wielkie Litery |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2024 |
| Ilość stron: | 408 |
- Autor: Przemysław Kowalewski
- Wydawnictwo Filia Wielkie Litery
- Seria Wielkie Litery
- Oprawa: Miękka
- Rok wydania: 2024
- Ilość stron: 408
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788383571843
- Język: polski
- Podtytuł: Wielkie Litery
- ISBN: 9788383571843
- EAN: 9788383571843
- Wymiary: 16.0x23.0x3.2 cm
- Dane producenta: GRUPA WYDAWNICZA FILIA SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ -- ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, ul.Franciszka Kleeberga 2, 61-615 Poznań, Polska, kontakt@wydawnictwofilia.pl, tel.
- Powiązane tematy: Odbierz kod
-
Super RecenzentOcena: 4/5Dodana przez Justyna D. w dniu 2024-05-22Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąWczesny poranek, ludzie zaspani jadą do pracy. Tramwaj zatłoczony do granic i w pewnym momencie wszystko jest nie tak. Zgrzyt, pisk hamulców, zakręt i huk. Tramwaj wypada z torów i sunie po jezdni. Kilkadziesiąt ton stali, której nikt ani nic nie jest w stanie zatrzymać. Cisza, którą po chwili zagłusza krzyk rannych i cisza tych, którzy już nigdy nic nie powiedzą.
Ta tragedia wydarzyła się w 1967 roku 7 grudnia w Szczecinie. To właśnie tę historię, autor wybrał na tło swojej książki, która oprócz tego wydarzenia, pozostaje fikcją literacką.
Śledztwo prowadzi specjalna ekipa, powołana przez władze. Ich poczynania są tajne. Do grupy zostają dołączeni Ugne Galant, który po śmierci swojego przyjaciela, dalej nie może dojść do siebie, a także Barbara, która również wiele wycierpiała przez poprzednie dochodzenie. Oboje muszą stawić czoła, nie tylko wielkiej tragedii, w której zginęło kilkanaście osób, a kilkadziesiąt zostało rannych, ale przede wszystkim, osobistym demonom.
Od początku im nie idzie, mają wrażenie, iż są inwigilowani (co oczywiście w latach sześćdziesiątych było normą). Cenzura blokuje wszelkie artykuły na temat wypadku, a wszyscy jakby nabrali wody w usta.
Galant wraz z ekipą, próbują dotrzeć do osób, które były świadkami tego wydarzenia, niestety nie mają możliwości z nimi porozmawiać, gdyż wszyscy oni giną w tajemniczych okolicznościach. Dla pracujących nad tą sprawą, wiadome jest, iż ktoś bardzo nie chce, aby prawda ujrzała światło dzienne. Dla Galanta jest to tym większy sygnał, iż koniecznie musi dokopać się do prawdy, nawet jeśli miałby poświęcić swoje życie.
Co najbardziej lubię w książkach Przemysława Kowalewskiego. Po pierwsze poznaję historię Szczecina. Na podstawie faktycznych wydarzeń, autor tworzy fantastyczne kryminały, które nie dość, że trzymają w napięciu od początku do końca, to jeszcze pokazują prawdziwą twarz lat powojennych (lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte, kiedy w Polsce rządziła komuna i każdy mógł, a właściwie był sprawdzany i kontrolowany, jeśli ktokolwiek wychwycił podejrzane zachowania. A kapusi nie brakowało. Oj nie)
Akcja z chwili na chwilę staje się coraz bardziej napięta, a my nie wiemy, kto kłamie, kto spiskuje i kto stał za wydarzeniami. A osób wytypowanych jest wiele, od rządzących, po osoby działające w imieniu Boga... Na pozór nic nie powinno mieć wspólnego mianownika, a jednak poznając historię, zagłębiając się w nią, poznajemy te niesamowite zawiłości, dla wielu tak niezrozumiałe dzisiaj.
Szanuję bardzo autora, za tę wnikliwość i przemycanie historii Polski w swoich kryminałach. Połączyć te dwie rzeczy, to naprawdę sztuka, a autorowi udaje się ona przez wielkie SZ. -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Kamila W. w dniu 2024-01-16Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną"Szóstka" przenosi czytelnika do grudniowego Szczecina w 1967 roku. Autor opowiada o wstrząsającej katastrofie tramwajowej. Pod kołami tramwaju nr 6 zginęło kilkanaście osób, a kilkaset trafiło do szpitala. Co najstraszniejsze był to prawdziwy wypadek, który autor wplótł w fikcję literacką. Autor potrafił pokazać emocje, które towarzyszyły bohaterom tej tragedii. Minister spraw wewnętrznych zleca śledztwo tajnej grupie, która ma zbadać kulisy wypadku. Ugne Galant z grupą śledczych poszukuje świadków wypadku. Niestety są ludzie, którzy nie chcą, by prawda wyszła na jaw.
Autor stworzył lekturę pełną dynamicznej akcji i zwrotów, które potrafią zaskoczyć. Napięcie towarzyszyło mi do samego końca, a finał wbił w fotel. Świetnie skonstruowana zagadka kryminalna z krwawymi opisami.
Jeśli lubicie czytać o historiach, które wydarzyły się naprawdę to sięgnijcie po "Szóstkę".
Autor napisał kryminał na wysokim poziomie i zapewnił mi batdzo ciekawy czas z książką.
Chętnie przeczytam kolejne tytuły spod pióra autora.
Polecam! Czytajcie!
BRUNETTE BOOKS -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Agata G. w dniu 2023-12-16Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną"Szóstka" Przemysława Kowalewskiego to druga część serii kryminałów retro z Unge Galantem. Autor, po wyjątkowym i udanym debiucie, pokazał, że potrafi utrzymać ten wysoki poziom, a jego kryminały są jednymi z najciekawszych i najlepiej skonstruowanych z tych, które czytałam w ostatnich latach.
W tej książce każdy element został dopracowany co do szczegółu, dzięki czemu czytelnik otrzymuje wciągającą i kompletną historię. Przemysław Kowalewski umiejętnie splata tło historyczne lat 60-tych w Polsce z intrygą kryminalną, tworząc fascynujący obraz epoki. Poparte szczegółową wiedzą (ale ciekawie oddaną) polityczne i społeczne napięcia tamtych czasów stanowią kluczowe tło dla rozwoju fabuły.
Akcja kryminału jest zbudowana na stopniowym ujawnianiu tajemnic. Klimat jest gęsty od emocji i niewyjaśnionych spraw, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury.
Bohaterowie, śledczy powołani do zbadania tajemniczej katastrofy tramwajowej, są przedstawieni jako złożone, wielowymiarowe postaci z własnymi motywacjami i przeszłością. Każdy z nich sprawia, że Szóstka staje się nie tylko powieścią kryminalną, ale także studium charakterów, ukazującym różne aspekty ludzkiej natury i społecznych uwarunkowań.
Podsumowując, "Szóstka" to znakomicie skonstruowany kryminał retro, który zręcznie łączy elementy historyczne i kryminalne. Przemysław Kowalewski oferuje nie tylko ekscytującą intrygę, ale również wnikliwy wgląd w ludzką naturę i społeczeństwo z lat 60-tych. Szóstka, tuż obok Kozła, zajmuje miejsce na półce z książkami, które “Polecam jak nie wiem co!”. -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 5/5Dodana przez Halina W. w dniu 2023-11-15Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąRzadko mi się zdarza, żebym o debiucie mówiła, że jest moim odkryciem roku, jak to ma miejsce w przypadku „Kozła” Przemysława Kowalewskiego. Może dlatego, że znalazłam w tym kryminale coś, co bardzo lubię, wytwór wyobraźni autora połączony z prawdziwymi zdarzeniami. „Kozioł” bowiem to kryminał osadzony w historii, gdzie fikcja literacka miesza się z prawdą. Po tym, jak „Kozioł” został bardzo dobrze przyjęty przez czytelników, autor postanowił kontynuować przygody niezłomnego milicjanta Ugne Galanta. Tym razem na tapet Przemysław Kowalewski wziął tragiczny w skutkach wypadek tramwajowy w Szczecinie. Do wypadku słynnej „szóstki” doszło 7 grudnia 1967 roku, w którym zginęło 15 osób, a 140 odniosło rany. Katastrofa na ulicy Wyszaka była największą w historii Polski z udziałem tramwaju. To ta tragedia spowodowała początek zmian w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Po szczegółowym śledztwie nie ustalono winnych i nikt nie został oskarżony. Krystyna Pressejsen, która tego feralnego dnia prowadziła „szóstkę”, już nigdy nie siadła za sterami żadnego tramwaju.
O katastrofie tramwajowej na ulicy Wyszaka pamięć wciąż się nie zaciera, chociaż w tym miejscu nie znajdzie się żadnej tablicy upamiętniającej tamto zdarzenie. Snuto wtedy rozmaite teorie spiskowe, które jednak nigdy nie znalazły uzasadnienia, albo nie ujrzały światła dziennego. Przemysław Kowalewski wykorzystał te niedomówienia i na kanwie prawdziwej katastrofy, którą ze szczegółami opisuje w prologu, stworzył niezwykle ciekawą i wciągającą powieść kryminalną osadzoną w czasach PRL-u. W „Szóstce” wykorzystuje nie tylko prawdę, ale wszystkie teorie spiskowe, które nagromadziły się wokół tej sprawy. Doskonale połączył prawdę historyczną z fikcją literacką, stworzył niesamowicie dobry kryminał, w którym wodzi bohaterów książki i czytelnika po ciemnych zakamarkach ówczesnego Szczecina. Po tragicznym w skutkach wypadku, który stał się powodem do snucia rozmaitych teorii, włącznie, z tym że była to dywersja, minister spraw wewnętrznych powołuje tajną grupę, która ma za zadanie zbadać przyczyny wypadku. Zespół tworzą śledczy, którzy dziesięć lat wstecz, przyczynili się do rozwiązania sprawy sekty ze Wzgórza Kupały. Grupa śledczych pod dowództwem Joanny Krauze rozpoczyna drobiazgowe śledztwo, które doprowadza do nieoczekiwanych wniosków i narazi ich życie na niebezpieczeństwo. Bardzo cieszyłam się, że Ugne Galant powrócił bowiem, to bohater, który poprzednio skradł moje serce. W życiu Ugne od tamtego czasu nie wiele się zmieniło. Co prawda awansował, ale bez odpowiedniej dawki alkoholu nadal nie potrafi normalnie funkcjonować, za to w sytuacjach podbramkowych jego umysł działa na najwyższych obrotach. Człowiek bezwzględny dla swoich wrogów, skłonny oddać życie za przyjaciół, a gdy trzeba działać, to na oślep brnie do przodu, jak taran. Autor podobnie, jak poprzednio nieustanie pakuje Galanta w tarapaty, by potem w spektakularny sposób go z nich wyciągać.
„Szóstka” zaczyna się niczym horror albo powieść grozy, niestety opisana w prologu książki tragiczna w skutkach katastrofa tramwajowa to nie fikcja literacka, do tego wypadku doszło naprawdę 56 lat temu. Czy to, co się wtedy stało, było kwestią przypadku z powodu awarii hamulców elektrodynamicznych, czy celowe działanie ? Nie wiadomo. Sprawa katastrofy „szóstki” nigdy nie została wyjaśniona, nikt o wypadek nie został oskarżony, sprawę umorzono.
W specjalnym pokoju w Teatrze Lalek „Pleciuga” zebrała się grupa śledczych pod dowództwem Joanny Krauze. Grupa oficjalnie nie istnieje, a dochodzenie, które mają prowadzić, jest ściśle tajne. Ministerstwo spraw wewnętrznych nie życzy sobie rozgłosu wokół tej sprawy. Od tamtej sprawy dotyczącej sekty, gdy Ugne Galant stracił przyjaciela, minęło już dziesięć lat, w życiu milicjanta nie wiele się zmieniło. Otrzymał awans na kapitana, pracuje w milicji i nadal pije, bo wmawia sobie, że w jakiś chory pokrętny sposób jest naznaczony przez śmierć, gdyż tak się składa, że nie żyją wszyscy, do których się zbliżył. Z tego powodu obawia się bliskich relacji z kimkolwiek, woli być sam. Teraz ponownie został włączony do grupy śledczych, mającej prowadzić nieoficjalne śledztwo, tym razem dotyczącego wypadku tramwaju. Na czele grupy stoi kobieta, w której wtedy zakochał się jego nieżyjący przyjaciel. W grupie śledczych ponownie znaleźli się niezastąpiony Wajda (lwowiak) i Basia, budząca w Ugne niechciane uczucia.
Tymczasem ktoś metodycznie likwiduje wszystkich świadków wypadku. Ekipa po przeanalizowaniu danych technicznych, już wie, że ktoś celowo doprowadził do awarii hamulców w tramwaju. Niewinni ludzie zginęli, bo komuś ewidentnie bardzo na tym zależało, a winą za tragedię obciążyć Żydów. Teraz zaciera wszystkie ślady i likwiduje niewygodnych świadków. Grupa śledczych powoli zaczyna zbliżać się do prawdy, czego dowodem jest list z ostrzeżeniem pozostawiony na drzwiach ich tajnej siedziby. Wtedy dociera do nich, że jest ktoś, kto zna ich każdy krok. Gdy w pomieszczeniu znajdują podsłuch, wiedzą, że nikomu nie mogą ufać i, że siedzą w tym gównie sami.
Nadchodzi moment, gdy wydaje się, że agenci nie mogą wyjść z tej opresji cało, gdyż ludzie stojący za katastrofą tramwaju nie cofną się dosłownie przed niczym i nie przebierają w środkach, by zniechęcić ekipę do śledztwa.
Świetnie napisany kryminał, w którym autor pokazuje obłudę i zakłamanie ówczesnych władz, uciszanie niewygodnych świadków, zmowę milczenia i fanatyzm, który prowadził prostą drogą ku katastrofie. Przemysław Kowalewski udowodnił kolejny raz, że jest znakomitym pisarzem i potrafi stworzyć świetną historię, w którą z łatwością uwierzy czytelnik. Na uwagę zasługuje wspaniale skomponowana fabuła, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, z momentami mrożącymi krew w żyłach. Historia stworzona przez Przemysława Kowalewskiego zawiera sporo informacji dotyczących wydarzeń, które faktycznie miały miejsce i dodatkowo ubarwił je tymi wymyślonymi przez siebie. Całość jest tak doskonale skomponowana, że nie wątpi się ani przez chwilę, że wszystko, o czym się czyta, mogło być prawdą.
Autor bardzo rzetelnie oddał rzeczywistość końca lat sześćdziesiątych, który był okresem nasilonych konfliktów o podłożu antysemickim, a także machinacji w szeregach PZPR. Szary obywatel nie miał świadomości tego, co faktycznie się dzieje. Jestem pełna podziwu dla skrupulatnego i profesjonalnego researchu, jakiego dokonał autor, by zachować specyficzny klimat czasów PRL-u. Wspaniale przedstawił realia codzienności, nastroje polityczne, szczegóły dotyczące mody, muzyki, a także motoryzacji. 𝑆𝑧ó𝑠𝑡𝑘𝑎 może zawiera nieco mniej makabrycznych opisów od poprzedniej powieści, ale nadal jest to świetny miks gatunkowy, który łączy kryminał z elementami rasowej sensacji i wydarzeniami historycznymi w tle.
Może Bractwo Sprawiedliwych nie istnieje i nigdy nie istniało, ale na koniec ode mnie mała dygresja, też mam swoją teorię spiskową. Gdzieś tam w cieniu, żyją ludzie zgromadzeni wokół tajnego bractwa, sekty, czy jeszcze innego tworu marzący o władzy absolutnej nad całym światem. Nikt nie wie kim naprawdę są i zakulisowo pociągają za sznurki, wzniecając pożary nienawiści, a sami chronią się za konfliktami, jak za tarczą ochronną. Chęć panowania nad innymi pod płaszczykiem dobrych idei, nawracania, tudzież podobnego fanatyzmu znany jest z historii. -
Recenzenckie Mistrzostwo ŚwiataOcena: 4/5Dodana przez Martyna C. w dniu 2023-11-05Opinia użytkownika sklepuAutor opinii z tym oznaczeniem jest zarejestrowanym użytkownikiem sklepu. Nie możemy potwierdzić, że produkt został kupiony w naszym sklepie.Recenzja dotyczy produktu typu: książka
0 z 0 osób uznało recenzję za przydatnąKto z Was lubi podróżować komunikacją miejską? 🙂
Znam takich co wręcz nie znoszą takiej formy przemieszczania się, a ja lubię czasem usiąść w tramwaju, patrzeć w okno i podziwiać miasto… na szczęście nie jeżdżę linią nr 6, choć taka jest na moim przystanku! 🙂
To miała być zwykła trasa, tak jak każdego dnia dla wielu ludzi, jednak tramwaj nr 6 nie dojechał do celu. Zdarzył się wypadek, wręcz katastrofa i wyobraźcie sobie, że ta sytuacja miała miejsce naprawdę lata temu, a dokładnie 7 grudnia 1967 roku. Tak swoją powieść rozpoczyna @[Adres usunięty] … ale to tylko początek, to tylko wierzchołek góry lodowej, bo za tą tragedią, w której zginęli ludzie kryje się dużo więcej.
Informacja o tym zdarzeniu szybko dociera do innych, ale prawdziwe jej powody zostają ukryte. Zaczyna się tajne śledztwo w tej sprawie, do której zostaje powołana specjalna grupa śledcza. Czy prawda wyjdzie na jaw? Śmierć ma jeszcze coś do powiedzenia, czyha na innych, ale dlaczego?
Autor kapitalnie oddał klimat tamtych czasów, szarości, cenzury, brudu, PRL-u. Przechadzałam się ulicami Szczecina i jak najszybciej chciałam wrócić do moich czasów, ale ciekawość nie pozwala mi na opuszczenie tego miejsca póki nie poznałam prawdy, a ta okazała się bardzo zawiła.
Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak dokładny reserach zrobiłam Pan Przemysław. Kiedy mam świadomość, że dana fabuła ma wspólne elementy z faktycznymi wydarzeniami zatapiam się w nią z jeszcze większym przejęciem. Bo tu nie tylko katastrofa tramwajowa jest prawdą, ale chociażby ukazanie nienawiści wobec Żydów, które z wielką siłą zapisała się na kartach historii w 1968 roku… właśnie wtedy dla wielu ludzi świat stał się czarną plamą.
Nie sądziłam, że cofnięcie się do tych lat, które były przesiąknięte propagandą, złem, cwaniactwem tak mocno mnie zaangażują. A przeprowadzenie czytelnika od wypadku do „grubych” spraw bardzo wysokiej rangi było znakomite, tu wszystko się nawarstwiało, zagęszczało, a ostatnie rozdziały czytałam z zapartym tchem… bo… dobra bałabym się jak diabli, ale sama chciałabym wziąć udział w takich poszukiwaniach! W poszukiwaniach miejsca, o których „ci barbarzyńcy nie mogą się dowiedzieć”. 😉
![]()
