Pięć lat kacetu

Średnia: 4.7 Ilość ocen: 3
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Ilość stron
616
Rok wydania
2018
Inne wersje (3)
eBook, mobi, epub
za 29,92 zł
Audiobooki mp3
od 15,96 zł
Nasza cena: 28,60 zł 44,00 zł Taniej o: 35%

Pierwsze wydanie powieści Stanisława Grzesiuka bez skreśleń oraz cenzury. Zawiera też najważniejsze wypowiedzi autora i ciekawe fragmenty recenzji.

"Pięć lat kacetu" to wspomnienia więźnia obozów koncentracyjnych, relacja naocznego świadka, który przeżył pobyt w obozach w Dachau, Mauthausen i Gusen. Autor opowiada o okrucieństwach, których był świadkiem, z właściwym sobie humorem, niemniej jednak wszystko opisuje szczerze i z niezwykłą bezpośredniością. Pisze o tym, jak cwaniactwo pozwalało przeżyć, ale i o homoseksualizmie czy męskiej prostytucji wśród więźniów. Jednakże nie ocenia opisywanych sytuacji i postaw i tego samego oczekuje od Czytelnika. Grzesiuk prosi, by nie osądzać więźniów obozów koncentracyjnych, gdyż żaden z nich nie znalazł się tam z własnej woli, a ich zachowania były zdeterminowane sytuacją w jakiej przyszło im żyć.

Najnowsze wydanie wspomnień Grzesiuka jest nie tylko dziełem kompletnym, z wszystkimi fragmentami usuniętymi niegdyś przez cenzurę, ale dodatkowo wzbogacone zostało fragmentami recenzji, a także wypowiedzi autora na temat jego książki.

"Pięć lat kacetu" to druga część autobiograficznej trylogii Stanisława Grzesiuka. Jeśli spodobało Ci się jego poczucie humoru, sięgnij po pozostałe części jego wspomnień: "Boso, ale w ostrogach" oraz "Na marginesie życia".

Czytaj całość

Recenzje (3)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2018-05-10
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Grzesiuka czytałam już w szkole średniej jako lekturę uzupełniającą. Jednak muszę przyznać, że zarówno upływ lat jak i fakt, że miałam do czynienia z wersją ocenzurowaną, po części zatarły moje wspomnienia związane z tą lekturą. Dlatego jak tylko się dowiedziałam, że wydawnictwo Prószyński i S-ka podjęło się wydania trylogii Grzesiuka, i do tego w pełnej autorskiej wersji, wiedziałam że koniecznie muszę po nią sięgnąć. Pierwsze wydanie, 13 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, rozeszło się jak świeże bułeczki, kolejki w bibliotekach były na ponad rok. Teraz dostęp do tego dzieła jest łatwiejszy jednak mam nadzieję, że równie szerokie grono czytelników sięgnie po tę pozycję. To prawdziwe świadectwo człowieka, który pięć długich lat spędził w obozach koncentracyjnych. Świadectwo pozbawione martyrologii czy oceniania, zupełnie różne od wspomnień innych ludzi, którym udało się przeżyć.

    Stanisław Grzesiuk, choć urodzony w małej miejscowości pod Chełmem, wychował się na warszawskim Czerniakowie, jednej z biedniejszych części stołecznego Mokotowa. Kiedyś była to dzielnica ciesząca się złą sławą, szemranym towarzystwem i słynąca z dużego bezrobocia. Trzeba

    było naprawdę być sprytnym lub mieć znajomości by znaleźć zatrudnienie pozwalające się utrzymać. Dlatego "Chłopaki z Czerniakowa", jak lubił się nazywać sam Grzesiuk, byli kombinatorami i cwaniakami. To właśnie te cechy zapewne pozwoliły mu przetrwać i się odnaleźć w obozowej rzeczywistości.

    W 1939 roku, Grzesiuk, aresztowany został przez Gestapo, za posiadanie broni, i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec. Po pobiciu gospodarza, u którego pracował, wylądował w obozie koncentracyjnym w Dachau. Przenoszony z jednego do drugiego obozu wrócił do kraju dopiero po zakończeniu wojny.

    Ofiary wojny zazwyczaj dzielą się swoimi doświadczeniami już w samym momencie wyzwolenia. Jedni opowiadają swoje historie dziennikarzom, jeszcze inni występują w audycjach radiowych. Są też tacy co piszą książki. Jednak łączy ich jedna cecha wspólna : chcą jak najszybciej podzielić się swoim bagażem doświadczeń, wyrzucić z siebie jeszcze świeże wspomnienia, opowiedzieć światu o bestialstwie i terrorze jakiego doświadczyli. Z Grzesiukiem było inaczej. Swoje wspomnienia zaczął spisywać w sanatorium gdzie trafił kilka lat po wyzwoleniu. W jednym z wywiadów wnuczka pisarza wspomina, że pisanie było dla niego formą terapii. Jak wiadomo po wojnie dostęp do specjalistów był ograniczony, a nasz autor czuł przemożną potrzebę podzielenia się swoimi przeżyciami z rodziną, przyjaciółmi i tymi wszystkimi, którzy chcą go wysłuchać. Jednak jak długo można opowiadać historie, których było nieskończenie wiele? Choć był znakomitym gawędziarzem, to książkę pisał w całkowitej samotności, zamknięty w sanatoryjnym pokoju, przy słabym świetle lampy.

    Stanisław Grzesiuk, z zawodu elektromechanik, nie miał żadnego doświadczenia z zakresu pisarstwa. I to widać. Ten specyficzny, prosty, pełen neologizmów i (nie oszukujmy się) mało liryczny język, jakim napisana jest książka, niektórych może odrzucać, jednak dla mnie był oznaką prawdziwości. Zresztą, jako warszawiance, gwara tego miasta jest mi niezwykle bliska- szczególnie zamiłowanie do zdrobnień. Ten prosty styl, bez górnolotności i patetyczności, sprawia że książkę czyta się niezwykle lekko, prawie tak jak by słuchało się opowieści młodego chłopaka, którym był podczas pobytu w obozach koncentracyjnych.

    "Pięć lat kacetu" nie jest książką piętnującą hitlerowskie obozy śmierci. To dzieło, które nie ocenia tylko opisuje wydarzenia które rozgrywały się na oczach autora. Jest to książka o tym jak wyglądało życie obozowe, co trzeba było robić żeby przeżyć, jakie cechy psychiczne były najważniejsze. Autor w dość chaotyczny sposób ( często nie jest zachowana chronologia zdarzeń i ich miejsce) opowiada różne historie, jak na przykład o próbach zdobywania jedzenia czy wyniszczającej pracy, ponad ludzkie siły. Dowiadujemy się również czym była i jak wyglądała hierarchia obozowa, począwszy od strażników, przez kapo i zwykłych więźniów, a skończywszy na dole drabiny społecznej gdzie znajdowali się "przeznaczeni" na śmierć muzułmanie. Grzesiuk w swojej książce zachowuje dystans do otoczenia. Opowiada o zbrodniach, które widział na własne oczy, i to nie tylko tych popełnianych przez hitlerowców. Zdarzało się również, że oprawcami byli Polacy. Jako jedyny z polskich autorów, porusza wrażliwy temat homoseksualizmu wśród więźniów oraz męskiej prostytucji.

    "Pięć lat kacetu" to również książka o przyjaźni, która była w stanie się narodzić w warunkach obozowych. Doskonałym przykładem jest postać księdza Józefa Szuberta, który trafił do obozu w Dachau. Z początku obaj mężczyźni mieli do siebie stosunek dość ambiwalentny, jednak po kilku spędzonych na rozmowie wieczorach dotarli się i zrozumieli. Razem, dzięki sprytowi, udawało im się unikać najcięższych spraw. Przyjaźń ta przetrwała również w latach powojennych.

    Jednak osobą, z którą Grzesiuk zaprzyjaźnił się na przysłowiowe "dobre i złe" był Stefan Krukowski.

    Cała książka napisana jest z dużą dozą ironii, wręcz humoru i stoicyzmem, który momentami przeraża. Straszliwe zbrodnie na ludziach, które autor widział na własne oczy, są opisane z takim spokojem, że wydają się jeszcze bardziej przerażające. Choć autorowi udało się przeżyć pięć lat w najgorszych nazistowskich obozach pracy i odcisnęło to swoje piętno na jego psychice, książka wydaje się być pozbawiona emocji. Jest to zwykły opis dnia codziennego oczami "czerniakowskiego barda". Myślę, że każdy powinien przeczytać tę książkę, chociażby ze względu na fakt jej inności od innych utworów literatury lagrowej. A na dodatek wydawnictwo wznowiło autorskie, oryginalne wydanie powieści, gdzie fragmenty ocenzurowane w czasach powojennych zostały zaznaczone. Ciekawy element porównawczy. Polecam.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Super Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2018-01-18
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    3 z 5 osób uznało recenzję za przydatną

    Pewnie zdziwię wielu z Was, ale tę książkę Grzesiuka po raz pierwszy przeczytałam jak miałam 12 lat. Jako młoda dama sięgnęłam po literaturę obozową ponieważ chciałam poszerzyć wiedzę z lekcji historii i ... nie chciało mi się czytać zadanej lektury a konkretnie klasyki "W pustyni i w puszczy", która wydawała mi się nudna. Patrząc z perspektywy czasu wiem co mnie ujęło. Rzeczywista relacja inna niż troszkę nudna i naciągana przygoda w Afryce. Do książki Grzesiuka wróciłam jeszcze za kilka lat, ale czytałam ją fragmentami. Kilka dni temu przeczytałam ją znów w całości w formie elektronicznej za sprawą wznowienia tytułu przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. To wydanie jest wyjątkowe, bo bez cenzury i skreśleń.

    Kim jest Autor? Urodzony w 1918 roku pisarz i pieśniarz został okrzyknięty Bardem Czerniakowa. W tej publikacji Grzesiuk to przede wszystkim więzień obozów koncentracyjnych, zniewolony i skrzywdzony człowiek, któremu udało się przeżyć pięć długich, ciężkich lat kacetu. Dachau, Mauthausen i Gusen to miejsca w których za drutami Stanisław Grzesiuk żył i czekał na wolność nie mając pewności, że tego czasu doczeka. Każdy dzień był drogą przez mękę.

    "Pięć lat kacetu" to literatura obozowa. To wspomnienia napisane bez patosu, bez podniosłego stylu. Język użyty przez Autora jest prosty i potoczny, relacja szczera i bezpośrednia. I co może wielu zdziwić jest w niej miejsce na humor. Właśnie tak podszedł do owej rzeczywistości młody człowiek, któremu zabrano wolność. I pewnie taki nastrój pomógł mu wytrwać w trudnych warunkach, gdzie ciągle musiał ocierać się o śmierć.

    Tekst zszokuje pewnie wielu odbiorców zwłaszcza tych młodych. Grzesiuk pokazał bowiem życie obozowe jako szczerą, brutalną rzeczywistość bez zbędnych słów i patosu. To prawda w pełni naga. To relacja szczera i brutalna, która bez osłonek pokazuje obozowe życie i szarą codzienność więźniów w pasiastych ubraniach. Tu nie ma miejsca na beletrystykę, na podniosły styl. Może szokować, że o okrutnej rzeczywistości w którą trwale wpisana jest śmierć Autor opowiada jak o zwyczajnym świecie. Autentyczność była bowiem głównym celem, a na woal okalający to, jak było zabrakło świadomie miejsca.

    Debiut pisarski (rok 1958) okazał się niezwykle udany, a książki błyskawicznie znikały z księgarskich półek. Różnie tę publikację oceniano - chwalono i krytykowano. Nie można jej jednak odmówić wysokiej oceny za autentyczne świadectwo.

    "Pięć lat kacetu" to książka trudna i wymagająca. Nie dla osób, które nie mają mocnych nerwów. Jej treść pokazuje jakie piekło uczyniono w imię chorej idei i jak bardzo okrutny dla człowieka może być drugi człowiek. Ale to nie cały przekaz. Na przykładzie Stanisława Grzesiuka możemy też ujrzeć jak wiele jest w stanie przeżyć człowiek, jak bardzo organizm ludzki i psychika może mocno nagiąć się do rzeczywistości by przetrwać. Humor i specyficzne spojrzenie na świat może być maską, która ma pomóc przeżyć koszmar i totalne dno piekła.

    Naturalizm jest tutaj ogromnym walorem, który pozwala poznać realną rzeczywistość, która była przez wiele miesięcy światem dla tysięcy ludzi, dla wielu ostatnim, ale i dla jednostek takim, który udało się przetrwać.

    Mocą głównego bohatera jest jego postawa, którą naznacza cwaniactwo i luz. Tam, w czasie wojny wszystkie chwyty były dozwolone. Liczyło się by przeżyć. Grzesiuk pokazuje niezwykle wyraziste, realne obrazy, które współczesnego czytelnika mogą mocno zszokować, wzruszyć i przyprawić o niedowierzanie. Pokolenie więźniów obozów już praktycznie wymarło. Prawda o tamtych czasach jest potrzebna, by nigdy nie powtórzyć tamtego zła. Ta książka jest niezwykle ważnym i cennym świadectwem, dokumentem na wagę kronik, które powinny być ludziom polecane i rekomendowane.

    Starałam się czytać tę publikację gdy było jasno, nigdy przed snem, bo bałam się że do krainy snu wkroczą wydarzenia tamtych lat. Chwilami tekst doprowadzał mnie do łez, bywało, że musiałam odłożyć książkę by ochłonąć bo emocje przesłaniały zbyt mocno cały świat. Mimo tych trudności warto podjąć się tej lektury i przeżyć obozową gehennę nakreśloną oczami Grzesiuka.

    To cenna lekcja historii, którą powinien poznać każdy człowiek.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Super Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2018-02-15
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    [Adres usunięty]

    "Historia
    naturalna obozu zagłady"

    Kiedy wziąłem do ręki "Pięć lat kacetu" to ożywiły się we mnie wspomnienia i włączył sentyment. Dziesięć lat temu zdając maturę ustną z polskiego o tematyce obozowej przeczytałem dobrych kilkanaście książek, żeby tę pracę napisać i się przygotować. Wtedy jeszcze nie czytałem tak intensywnie jak teraz, właściwie to nawet czytałem niewiele, bo jedynie lektury obowiązkowe, a o Grzesiuku to już w ogóle nie wiedziałem zupełnie nic. Ale to właśnie ten temat i literatura obozowa na czele ze świetnymi dziełami Borowskiego, Nałkowskiej, Baczyńskiego czy Grudzińskiego sprawiły, że ożywiła się we mnie mocna chęć czytania i sięgnięcia po kolejne książki z tego zakresu już po pozytywnie zaliczonej obronie. Pierwsza pozycja wyszperana w bibliotece, która mi się trafiła, to nieznany mi zupełnie autor i nieznana w ogóle lektura. Książka, która ze stuprocentową pewnością spowodowała, że pokochałem czytanie i od tamtej pory już absolutnie nikt i nic nie musiało mnie motywować i przekonywać do systematyczne sięgania po kolejne literackie tomiszcza, bo zrodziła się we mnie piękna pasja, która trwa do dziś i nigdy z niej nie zrezygnuję. Pasja, która łączy nas wszystkich rozmawiających o literaturze wszelakiej. Dzisiaj zatem z podwójnie ogromną przyjemnością kilka słów ode mnie o mojej ulubionej książce, która podbiła me serce.

    "Pięć lat kacetu" to autobiograficzna relacja z pobytu w niemieckich obozach koncentracyjnych Dachau, Mauthausen i Gusen, autorstwa warszawiaka z Czerniakowa - Stanisława Grzesiuka. Autor nie chciał tworzyć powieści o wojnie i obozach, ani tuszować niewygodnej prawdy jak robiło to wielu przed nim i po nim, tylko po prostu opowiedzieć co robił w obozach, aby przeżyć. Szczerze, prawdziwie, bez żenady, bez martyrologii, bez zatuszowania, większych sentymentów i głębszych przemyśleń. A opowiadać miał co, bo kiedy trafił do obozu w kwietniu 1940 w wieku 27 lat to wydostał się z niego dopiero po pięciu latach w dzień swoich urodzin, czyli 6 maja 1945, po oswobodzeniu prze Amerykanów. Pięć lat spędzonych za drutami w strefie maksymalnego ryzyka, gdzie musiał być cały czas czujny, bo dziennie narażony był na śmierć z każdej strony. Wielu młodszych i silniejszych nie dawało rady nawet czasem i tydzień. Jemu udało się przeżyć kilka lat wielokrotnie umykając śmierci, a przy okazji nie raz grając na nosie Niemcom i innym niebezpieczeństwom. Kilka razy dlatego, że po prostu miał szczęście, ale jednak w przeważającej części decydował o tym niesamowicie silny charakter, który autor posiadał od zawsze do końca swoich dni.

    Stanisław Grzesiuk to człowiek z gatunku tych, których nie sposób nie podziwiać. Wierny zasadom, ideałom i ojczyźnie. Dziecko warszawskiego przedmieścia, cwaniak, przebojowiec, bitnik, gaduła, awanturnik, a przy tym człowiek uczynny, ciekawy wszystkiego co go otacza, honorowy, zawsze wesoły, sprawiedliwy i wierny każdemu, komu ufał i kto darzył go tym samym silnym i szczerym uczuciem - czego dowodzi chociażby przedstawiona przez niego piękna przyjaźń obozowa ze Stefanem Krukowskim, rzecz wprost niebywała jak taka więź, uczucie i wsparcie mogły się narodzić i utrzymać do końca w takim miejscu i w takim czasie. Czytając relację Grzesiuka czytelnik ani przez moment się nie zawaha, że był to człowiek szczery aż do bólu, bez żadnego zakłamania. Zanim sięgnąłem po tę książkę czytałem o samym bólu, udręce, zabijaniu i całym tym złu związanym z wojną i obozami, że nawet mowy nie było o uśmiech. W "Pięć lat kacetu" gęba mi się cieszyła niejednokrotnie, bo humor, częsta przebojowość, brawura i cwaniactwo autora, żeby przetrwać, przedstawiane w opisywanych przez niego sytuacjach, wywoływały ten uśmiech nienachalnie i naturalnie. I to nie że tylko u mnie, ale i u samych więźniów, kappów, blokowych czy zdarzyło się nawet i u paru esesmanów, jak autor wspomina.

    Podstawą życia i przeżycia w obozach przez Grzesiuka było ciągłe miganie się od pracy, unikanie ze wszelkich sił sytuacji, gdzie mógłby być złapany i pobity na śmierć, oraz organizowanie jedzenia w obozach koncentracyjnych, gdzie wszelkimi możliwymi sposobami starano się zabić w człowieku uczucia, zabić w nim człowieczeństwo, upodlić, zgnębić, obniżyć inteligencję, złamać i uczynić nieboszczykiem jeszcze za życia. Autor opisuje od początku swoje metody przetrwania ciągle takie same w Dachau, Mauthausen i Gusen jednocześnie portretując innych więźniów i ludzi dookoła, dobrych i złych, uczynnych i zachłannych, zwyrodnialców, morderców czy wreszcie całą nazistowską machinę pracy i śmierci, która miała niewyczerpalne pomysły, żeby zniszczyć go i dziesiątki tysięcy innych w obozach. Ale autor mimo to potrafił pokazać w tych miejscach swój charakter, swoje poczucie humoru i najważniejsze wartości świadczące za człowieczeństwem. Od początku do końca książka porusza, bawi, zachwyca i szokuje. Nie ma możliwość przejść przez nią obojętnym. Nie ma opcji nie zareagować na to wszystko co złe ze strony wojny i obozów, ale także na dobre, wesołe i ogólnie pozytywne ze strony Grzesiuka i innych opisywanych przez niego ludzi i sytuacje. Ta książka jest po prostu niesamowita i ze wszech miar warto ją poznać.

    Warto też jeszcze dodać kilka słów na temat samego wydania, bo Prószyński i S-ka wykonało kawał porządnej roboty. Otóż dotychczasowe egzemplarze tej książki były wydawane w wyraźnie okrojonej wersji, co było narzucone przez uwarunkowanie polityczne, obyczajowe i ogólnie poprawnościowe ówczesnych lat, kiedy autor książkę wydawał. Niniejsza pozycja bazuje na pierwotnym rękopisie Grzesiuka z 1958 roku, a więc z fragmentami, które zostały po korekcie wyrzucone (uznane za np. niepotrzebne), przywrócono tutaj zapis fonetyczny słów pochodzących z języka niemieckiego (autor nie cierpiał tego języka, o czym wielokrotnie w książce wspomina, więc te momenty były nieco zmienione) czy też przedstawiono części objęte późniejszą cenzurą (nie tylko polityczną i obyczajową, jest też tutaj fragment, w którym autor niezbyt pochlebnie, ale szczerze, wyraża się na temat niejakiego Edmunda R., który przebywał z Grzesiukiem w jednym obozie, a ten oskarżył potem autora o pomówienie i zniesławienie właśnie w tej usuniętej części). Wszystkie te fragmenty, które zostały przywrócone, wydawca specjalnie pogrubił, żeby je wyróżnić i bez problemu rozpoznać. Krótko mówiąc wydawnicza perełka, szczególnie dla tych, którzy książkę wcześniej czytali i chcieliby się zapoznać z jej pierwotną wersją.

    Czytając ponownie "Pięć lat kacetu" po tych 10 latach wcale się nie dziwię, że tak mnie pociągnęło w stronę czytania. Takie pozycje powodując właśnie, że czytanie jest piękne, potrzebne dla rozwoju i zapewnia szereg innych korzyści, o których mówi się niejednokrotnie. A tę konkretnie książkę i autora pokochają wszyscy Ci, którzy żyją przekonani, że trzeba mieć w życiu pewne zasady, honor i dumę, trzeba odważyć się ryzykować oraz iść przez te życie zawsze z podniesioną głową. Osobiście uwielbiam tego człowieka, chociaż go nigdy w życiu nie widziałem i nie zobaczę, bo to jeden z tych ludzi, których darzy się uczuciem bez takiego spotkania; po prostu zaraża czynem i słowem w każdej postaci. Jeden z tych ludzi, których bym wskrzesił na jedną noc, gdybym mógł, żeby pójść z nim w tango, śpiewać, tańczyć i łajdaczyć się w najlepsze! Ale pozostaje mi tylko lektura, którą też wszystkim serdecznie polecam.

    „Do bicia tak już się przyzwyczaiłem, że te już żadne na mnie nie robiło wrażenia. Trochę bólu i nic więcej. Przekonałem się, że do bólu człowiek może się też przyzwyczaić i wtedy przestaje bać się bicia. Tak było ze mną. Bicia nie bałem się wcale. Pilnowałem się tylko, żeby nie dać się złapać na wykroczeniu, za które mogli zabić”*

    *Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2018, s. 75.

    Recenzja pochodzi z bloga: [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula