Krew na śniegu

Autor:

Jo Nesbo

Średnia: 3.0 Ilość ocen: 4
Wysyłka w
24 godziny + czas dostawy
Rok wydania
2015
Ilość stron
176
Inne wersje (3)
eBook, mobi, epub
za 20,33 zł
Audiobooki mp3
za 25,42 zł
Audiobook CD
za 23,92 zł
Nasza cena: 23,92 zł 29,90 zł Taniej o: 20%

Jo Nesbø po raz kolejny zaskakuje i przyprawia czytelników o dreszcz grozy. Sięgnij po "Krew na śniegu" i odkryj nowy poziom zbrodni.

Świat oczami płatnego zabójcy, dla którego morderstwo to tylko kolejne, dobrze płatne zlecenie. Coś się zmienia, gdy się okazuje, że następną ofiarą ma paść żona jednego z najpotężniejszych gangsterów. Czy płatny morderca mimo wszystko wywiąże się z zadania, a może zabójstwo kobiety okaże się zbyt trudne?

Oslo, lata 70. XX wieku. Olav Johanssen to morderca, który pracuje dla Daniela Hoffmanna, najbardziej wpływowego gangstera w mieście. Dla zabójcy wyeliminowanie kolejnego wroga swojego chlebodawcy jest banalnym zadaniem, w dodatku bardzo dobrze płatnym. Wszystko się zmienia, gdy Olav otrzymuje od szefa kolejne zlecenie, które kłóci się z jego wewnętrznymi zasadami. Okazuje się, że kolejną ofiarą ma paść żona Hoffmanna. Mężczyzna nie wie, czy uda mu się bezproblemowo wykonać zlecenie. Jego przeszłość zabrania zabijania kobiet, zwłaszcza jeżeli wydają się niewinne, dlatego zadanie nie jest łatwe. Mimo wszystko Olav zgadza się na usunięcie kobiety.

Kiedy na drodze Olava pojawia się idealna kobieta, jest już za późno. Po pierwsze jest nią żona szefa, a po drugie - mężczyzna właśnie zgodził się na podjęcie próby jej wyeliminowania. Jaką decyzję musi podjąć Olav? Czy po raz pierwszy może nie zrealizować swojego zlecenia i wypaść z łask najgroźniejszego gangstera władającego miastem? A może spróbuje zagłuszyć sumienie i wykona swoją pracę?


Opinie o książce

Ta niewielka powieść to kawał wyśmienitej pisarskiej roboty, która pokazuje, że nawet bez Harry’ego Hole Jo Nesbo wzbija się na wyżyny.

"Tvedestrandsposten"

Wybuchowa mieszanka zbrodni i zemsty.

"Independent"

Wielki finał jest krwawy, szalony i pełen czarnego humoru – to scena, za którą bracia Coen daliby się pokroić.

Vart Land


Fragment książki

Płatki śniegu tańczyły w świetle latarni jak kłębki waty. Nie obrały kierunku, nie wiedziały, czy lecą w dół, czy w górę, dawały się jedynie unosić piekielnemu lodowatemu wichrowi,  nadciągającemu z wielkiej ciemności nad Oslofjorden. Kłębiły się razem, wiatr i śnieg, w mroku między pozamykanymi na noc budynkami magazynowymi na nabrzeżu. Wiatrowi w końcu się to nudziło i porzucał swojego partnera do tańca przy samej ścianie. Tam suchy, przewiany śnieg wbijał się pod podeszwy butów mężczyzny, któremu właśnie strzeliłem w pierś i w szyję.

Krew z kołnierzyka koszuli skapywała na śnieg. Nie znam się wprawdzie zbyt dobrze na śniegu – ani też, jeśli chodzi o ścisłość, na czymkolwiek innym – ale czytałem, że kryształki lodu, które tworzą się na trzaskającym mrozie, są zupełnie inne niż te w śniegu mokrym, ziarnistym czy szreni. Forma kryształków i ich suchość sprawiają, że zawarta we krwi hemoglobina zachowuje na takim śniegu głęboką intensywną czerwień. W każdym razie śnieg, na którym stał ten człowiek, skojarzył mi się z królewskim purpurowym płaszczem z gronostajem, takim jak na rysunkach w książce z norweskimi baśniami ludowymi, które kiedyś czytała mi matka. Lubiła baśnie i królów. Pewnie właśnie dlatego nadała mi imię po jednym z nich.

W "Aftenposten” napisali, że jeśli taki mróz utrzyma się do Nowego Roku, to 1975 będzie najzimniejszym rokiem od czasów wojny i zostanie zapamiętany jako początek nowej epoki lodowcowej, której nadejście uczeni wróżą już od jakiegoś czasu. Ale co ja tam wiem. Wiem tylko, że stojący przede mną mężczyzna wkrótce umrze – tych drgawek nie da się pomylić z niczym innym. Był jednym z ludzi Rybaka. To nie miało żadnych pobudek osobistych. Powiedziałem mu zresztą o tym, zanim osunął się na ziemię, pozostawiając na murze smugę krwi. Nie sądzę wprawdzie, żeby z tego powodu zrobiło mu się lżej. Kiedy mnie ktoś będzie miał zastrzelić, wolałbym, żeby to było z osobistych pobudek. Nie powiedziałem też tego wcale po to, by jego duch mnie nie nawiedzał, bo nie wierzę w duchy. Po prostu nic innego nie przyszło mi do głowy. Oczywiście mogłem się zamknąć i zwykle się zamykam. Coś więc musiało sprawić, że nagle stałem się taki rozmowny. Może nadchodzące święta. Słyszałem, że my, ludzie, w czasie Bożego Narodzenia usiłujemy się do siebie zbliżyć. Ale co ja tam wiem.

Myślałem, że krew zamarznie na śniegu i tak zostanie. Tymczasem jednak śnieg wsysał ją w siebie, wciągał pod powierzchnię, skrywał, jakby sam jej potrzebował. Idąc do domu, wyobrażałem sobie powstającego z zaspy bałwana, takiego z ledwie widocznymi naczyniami krwionośnymi pod trupiobladą lodową skórą. Z budki telefonicznej zadzwoniłem do Daniela Hoffmanna i zameldowałem, że robota wykonana.

Hoffmann odparł tylko, że to dobrze. Jak zwykle nie zadawał żadnych pytań. Albo nauczył się ufać mi w ciągu tych czterech lat, kiedy likwidowałem dla niego, albo n ie ch c i a ł słuchać. Robota wykonana, więc po co ktoś taki jak ON miałby się tym zadręczać, skoro płacił za  liminowanie udręk? Kazał mi przyjść do biura następnego dnia i oznajmił, że ma dla mnie nową robotę.

– Nową robotę? – powtórzyłem, czując, że serce podskakuje

mi w piersi.

– Tak – potwierdził Hoffmann. – Nowe zlecenie.

– Aha.

Z ulgą odłożyłem słuchawkę. Bo oprócz tego, co robię, nadaję się do niewielu innych rzeczy.

A oto cztery rodzaje robót, do jakich się nie nadaję. Prowadzenie samochodu, którym się ucieka. Owszem, potrafię szybko jeździć, nie o to chodzi. Ale nie umiem jechać anonimowo, a ktoś, kto kieruje uciekającym autem, musi umieć jedno i drugie. Należy prowadzić tak, żeby być po prostu

jeszcze jednym samochodem na drodze. Wpakowałem siebie i dwóch innych do więzienia tylko dlatego, że nie jeżdżę dostatecznie anonimowo. Gnałem jak szatan, przeplatałem leśne drogi głównymi szosami i dawno zgubiłem pościg, a do granicy szwedzkiej zostało mi zaledwie kilka kilometrów. Zdjąłem więc nogę z gazu, jechałem wolno i prawidłowo, niczym dziadek na niedzielnej wycieczce. Mimo to zatrzymał nas policyjny patrol.

Policjanci, jak mówili później, nie mieli pojęcia, że to samochód wykorzystany przy napadzie i że nie jechałem za szybko ani nie złamałem żadnych przepisów drogowych. Twierdzili, że chodzi o s p o s ó b, w jaki prowadziłem. Nie rozumiem, co konkretnie mieli na myśli, w każdym razie uznali, że jest podejrzany. Nie nadaję się do napadów. Czytałem, że ponad połowa pracowników bankowych doświadczających napadów zmaga się później z problemami psychicznymi, niektórzy nawet do końca życia. Ale co ja tam wiem. W każdym razie ten staruszek, który siedział w okienku na poczcie, kiedy tam weszliśmy, zaczął się zmagać z problemami psychicznymi cholernie szybko. Zwalił się na ziemię, jakby tylko dlatego, że lufa mojej strzelby celowała raczej z grubsza w jego stronę. Dzień później w gazecie przeczytałem, że zmaga się z problemami psychicznymi. Szybka diagnoza, ale i tak problemy psychiczne to ostatnia rzecz, jakiej bym sobie życzył. Poszedłem odwiedzić go w szpitalu. Oczywiście mnie nie rozpoznał, bo na poczcie miałem na twarzy maskę Świętego Mikołaja. (To było idealne przebranie, nikt na ulicy nie zareagował na trzech facetów w pełnym mikołajowym umundurowaniu wybiegających z workami z urzędu pocztowego w samym środku świątecznego rozgardiaszu).

Stanąłem w drzwiach do sali i patrzyłem, jak staruszek, który leżał na środkowym łóżku, czyta "Klassekampen”, komunistyczną gazetę. Nie mam nic przeciw komunistom jako ludziom. Chociaż właściwie mam. Ale nie chcę mieć. Uważam po prostu, że oni się mylą. Dlatego odczuwałem tylko niewielkie wyrzuty sumienia z tego powodu, że było mi o wiele lepiej, kiedy zobaczyłem, że facet czyta "Klassekampen”.

Oczywiście istnieje różnica między małymi a dużymi wyrzutami sumienia. No i tak jak  powiedziałem, było mi o w iele lepiej. Zerwałem jednak z napadami. Mogło się przecież zdarzyć, że następny staruszek już nie będzie komunistą.

Nie mogę też pracować przy narkotykach, to już numer trzy. Zwyczajnie sobie nie radzę. Nie chodzi o to, że nie potrafię wycisnąć forsy z tych, którzy są dłużnikami moich szefów. Ćpuny same są sobie winne, a moim zdaniem ludzie powinni płacić za swoje błędy, po prostu. Problem polega raczej na tym, że mam słabą i wrażliwą naturę, jak to określała moja matka, a ona chyba się na mnie poznała. W każdym razie muszę się trzymać z daleka od narkotyków. Jestem – według niej – typem człowieka, który szuka czegoś, czemu mógłby się podporządkować. Religii, starszemu bratu, szefowi. Albo alkoholowi i narkotykom. Na dodatek nie umiem też rachować, ledwie udaje mi się policzyć do dziesięciu i już tracę koncentrację. Głupia sprawa, jeśli chodzi o kogoś, kto ma handlować narkotykami albo egzekwować długi, to się samo przez się rozumie.

No dobrze. Ostatnia rzecz. Prostytucja. Znów trochę to samo. Nie mam nic przeciwko temu, żeby kobiety zarabiały tak, jak chcą, a jakiś facet – na przykład ja – zgarniał jedną trzecią ich zarobków za organizowanie im odpowiednich warunków pracy, niech się koncentrują na rzemiośle. Dobry alfons jest wart każdej korony, jaką mu płacą, zawsze tak uważałem. Kłopot w tym, że tak szybko się zakochuję, a wtedy tracę z oczu interes. No i nie umiem szturchnąć, uderzyć kobiety czy jej pogrozić, wszystko jedno, czy jestem w niej zakochany, czy nie. Może to ma związek z moją matką, nie wiem. Ale pewnie dlatego nie mogę nawet patrzeć, jak inni tłuką kobiety. Coś mi odbija. Weźmy na przykład Marię. Jest kulawa i głuchoniema. Nie wiem, jaki związek mają ze sobą te dwa kalectwa, prawdopodobnie żaden, ale tak to już bywa, że kiedy raz zacznie się dostawać złe karty, to dalej się takie sypią.

Pewnie dlatego Maria związała się z wariatem, ćpunem. Gościem z eleganckim francuskim nazwiskiem, który był winien Hoffmannowi trzynaście tysięcy za towar. Zobaczyłem ją pierwszy raz, kiedy Pine, szef alfonsów Hoffmanna, pokazał mi dziewczynę w płaszczu własnej roboty, z włosami upiętymi w kok, wyglądającą tak, jakby wyszła prosto z kościoła. Siedziała na schodach przed knajpą Ridderhallen i płakała, a Pine wyjaśnił mi, że będzie musiała odpracować narkotykowy dług swojego chłopaka. Pomyślałem, że najlepiej byłoby zapewnić jej łagodny start, wyłącznie ręczną robotę. Ale wyskoczyła z pierwszego samochodu, do którego wsiadła, jeszcze przed upływem dziesięciu sekund. Zanosiła się płaczem, a Pine na nią wrzeszczał. Może wydawało mu się, że ona go usłyszy, jeśli tylko będzie krzyczał dostatecznie głośno. Może właśnie o to chodziło. O ten wrzask. No i o moją matkę. W każdym razie odbiło mi i chociaż w pewnym sensie rozumiałem argumenty, które Pine usiłował za pomocą fal dźwiękowych przesłać do jej mózgu, skończyło się tym, że sprałem na kwaśne jabłko własnego szefa.

Potem zabrałem Marię do mieszkania, o którym wiedziałem, że jest do wynajęcia, a później poszedłem do Hoffmanna i oświadczyłem, że na alfonsa też się nie nadaję. Hoffmann jednak powiedział – na co również nie miałem żadnych kontrargumentów – że nie może pozwolić, by ludzie nie spłacali długów, bo takie historie natychmiast wywierają wpływ na dyscyplinę płatniczą innych, ważniejszych klientów. Mając więc świadomość tego, że Pine i Hoffmann ścigają dziewczynę, która była na tyle głupia, że przejęła długi swojego chłopaka, zacząłem szukać Francuza, aż w końcu go znalazłem w komunie na Fagerborg. Był równie zaćpany, co spłukany, więc zrozumiałem, że bez względu na to, jak będę nim potrząsał, z kieszeni nie wypadnie mu nawet korona. Poinformowałem go, że jeśli znów bodaj zbliży się do Marii, wbiję mu kość nosową w mózg. Prawdę mówiąc, wątpię, by cokolwiek jeszcze zostało z jednego i drugiego. Potem poszedłem do Hoffmanna, oznajmiłem, że chłopak Marii nareszcie zdobył jakąś forsę, wręczyłem mu trzynaście tysięcy i powiedziałem, że liczę, iż sezon polowań na tę dziewczynę można tym samym uznać za zakończony.

Nie wiem, czy Maria coś brała, będąc z tym typem, czy również należała do tych, którzy pragną się czemuś podporządkować, w każdym razie teraz wydawała się czysta. Pracowała w delikatesach, do których przychodziłem od czasu do czasu, żeby sprawdzić, czy wszystko w  porządku i czy nie pojawił się ten ćpun, żeby znów wciągnąć ją w bagno.

Oczywiście dbałem o to, by mnie nie widziała, stałem tylko w ciemności i zaglądałem do  oświetlonego sklepu, widziałem ją siedzącą przy kasie, patrzyłem, jak wbija ceny i pokazuje na inne kasjerki, jeżeli jakiś klient coś do niej mówił.

Chyba wszyscy mamy od czasu do czasu potrzebę poczuć, że umiemy wziąć przykład z rodziców? Nie mam pojęcia, co takiego było w moim ojcu, z czego mógłbym brać przykład, tu raczej chodziło o moją matkę. Potrafiła dbać o innych lepiej niż o siebie samą, a ja chyba uważałem to za coś w rodzaju ideału, Bóg jeden wie. I tak nie bardzo miałem na co wydawać pieniądze, które zarabiałem u Hoffmanna, nic więc się nie stało, że podrzuciłem atutową kartę dziewczynie, która przy rozdaniu dostała takie wszawe blotki. A więc tak. Możemy podsumować następująco: nie umiem jeździć wolno, jestem miękki jak masło, zbyt łatwo się zakochuję, tracę głowę, kiedy się wkurzę, i jestem słaby z rachunków. Czytałem to i owo, ale wiem mało, a w każdym razie niewiele o rzeczach, które mogą się przydać. I piszę wolniej, niż rośnie stalaktyt.

Do czego więc, na miłość boską, ktoś taki jak Daniel Hoffmann może wykorzystać kogoś takiego jak ja? Odpowiedź brzmi – jak chyba można było już się zorientować – jako likwidatora.

Nie muszę jeździć samochodem, zabijam na ogół mężczyzn z rodzaju tych, którzy na to zasługują, i nie potrzebuję dokonywać przy tym skomplikowanych rachunków.

Przynajmniej do tej pory.

Bo rachunki były tylko dwa.

Po pierwsze rachunek, w którym obliczeń należy dokonywać nieustannie: kiedy konkretnie będziesz miał takiego haka na swojego szefa, żeby zaczął się tym martwić – bo wtedy wiesz, że już się zastanawia, czy nie musi zlikwidować likwidatora. Trochę tak jak z czarną wdową,  prawda? Nie, żebym znał się na arachnologii czy jak się to nazywa, ale czy nie jest tak, że czarna wdowa pozwala dokazywać o wiele od niej mniejszemu samcowi, a kiedy ON skończy i nie jest jej już potrzebny, wtedy go zjada? W książce Królestwo zwierząt, tom 4: Owady i pająki w Bibliotece Deichmana jest w każdym razie zdjęcie czarnej wdowy, z której otworu rozrodczego zwisa odgryziona nogogłaszczka, czyli taki pajęczy fiut. Na zdjęciu widać też krwistoczerwoną plamkę w kształcie klepsydry, którą samica ma na brzuchu. Bo piasek w klepsydrze się przesypuje, ty żałosny, napalony samcu, musisz wiedzieć, ile masz czasu na wizytę, a raczej kiedy ten czas się kończy. Wtedy spieprzaj stamtąd, wszystko jedno, deszcz czy śnieg, dwie kule w boku czy nie, chodzi tylko o to, aby się dostać tam, gdzie możesz znaleźć ocalenie.

Właśnie tak to widziałem. Rób to, co musisz, ale za bardzo się nie zbliżaj.

Dlatego cholernie nie podobało mi się to nowe zlecenie od Hoffmanna.

Chciał, żebym zlikwidował jego żonę.


O autorze

"Krew na śniegu" to pierwsza książka z cyklu o takim samym tytule. Autorem kryminału jest norweski pisarz i twórca wielu bestsellerów Jo Nesbø. Mężczyzna zasłynął cyklem pt. "Harry Holle" opowiadającym o przygodach norweskiego detektywa. Oprócz tego Jo Nesbø napisał pojedyncze książki, tj. "Łowcy głów", "Syn" czy "Macbeth", które spotkały się z entuzjazmem czytelników.

Recenzje (4)
  1. Recenzent Wybitny
    Ocena: 1/5
    Dodana przez w dniu
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 3 osób uznało recenzję za przydatną

    Jo Nesbo wysoko postawił sobie poprzeczkę i... niestety, ale "Krew na śniegu" znacznie zaniża poziom.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 2/5
    Dodana przez w dniu
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Da się przeczytać. Główny bohater, chociaż seryjny morderca, wzbudza sympatię i zaufanie. Dobrze napisane, ciekawa narracja, ale bez specjalnej fascynacji do tej serii.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    „Krew na śniegu” to krótka historia, w której autor zwraca uwagę czytelnika na psychikę mężczyzny, zabijającego ludzi dla zysku.

    Bohater nie jest ani do końca zły, ani dobry. Jak sam o sobie mówi, dobre cechy odziedziczył po matce, złe po ojcu i te drugie określa mianem „wirusa”.

    W jego życiu ważną rolę odgrywają dwie kobiety. Jedna nie jest doskonała, ma fizyczne ułomności, druga natomiast w jego mniemaniu, jest uosobieniem piękna.

    Bohater ma pewną przypadłość. Mianowicie taką, że w swoich wyobrażeniach zniekształca rzeczywistość. Dopowiada, bądź wymyśla własne zakończenia zaistniałych zdarzeń lub całkowicie pogrąża się w zniekształconym, odrealnionym, wyimaginowanym świecie…

    „Krew na śniegu” jest książką o zabijaniu, ciemnych interesach, układach, manipulacji, ale też o uczuciach, odczuciach i psychice osoby parającej się zabijaniem dla pieniędzy, a może również i dla przyjemności.

    Płatny morderca, jakim był nasz bohater, chciał przechytrzyć przeznaczenie, a przez nieostrożność i zaufanie nieodpowiedniej osobie, wyszło tak, jak wyszło.

    Jo Nesbø ma lekkie pióro, więc jego dzieła czyta się szybko.

    Moim pierwszym spotkaniem z twórczością tego autora była książka „Łowcy głów”.

    Oceniam je pozytywnie, podobnie zresztą jak i „Krew na śniegu”.

    Polecam.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Początkujący Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Ksiazka super, jak dla mnie smutne zakonczenie, bo bardzo polubilam glownego bohatera, choc byl platnym morderca! Uronilam nawet lezke....moze chcialam podswiadomie, zeby zakonczenie bylo bardziej pozytywne.....Polecam!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Szczegóły

Pokaż więcej

Warto zwrócić uwagę na...
Pakiet: Krew na śniegu, Więcej krwi 0/5 Nasza cena:
44,10 zł 49,00 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Pakiet: Krew na śniegu, Więcej krwi

„Krew na śniegu” Olav zarabia na życie jako płatny morderca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Pewnego dnia spotyka kobietę swoich marzeń, ale… Po pierwsze, ona jest żoną jego szefa. Po drugie, Olav właśnie dostał zlecenie, by ją zabić.Ta niewielka powieść to kawał wyśmienitej pisarskiej roboty, która...
Audiobook Krew na śniegu (audio CD) mp3 0/5 Nasza cena:
23,92 zł 29,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Audiobook Krew na śniegu (audio CD) mp3

Olav zarabia na życie jako płatny morderca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Pewnego dnia spotyka kobietę swoich marzeń, ale… Po pierwsze, ona jest żoną jego szefa. Po drugie, Olav właśnie dostał zlecenie, by ją zabić.Czas nagrania: 5 godzCzyta: Krzysztof Gosztyła Ta niewielka powieść to kawał...
Krew na sutannie 5/5 Nasza cena:
32,10 zł 36,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Krew na sutannie

Mark Biegler razem z komisarzem Biedą prowadzą śledztwo w sprawie śmierci prowincjała Edwarda Nasiadki, przełożonego Zgromadzenia Księży Katechetów. Wkrótce się okazuje, że wiódł on podwójne życie, sprzeczne z jego wizerunkiem szanowanego i uczciwego duszpasterza. Nie tylko prowincjał jednak miał...
Wybawiciel 4/5 Nasza cena:
35,91 zł 39,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Wybawiciel

W zasypanym śniegiem Oslo inspektor Harry Hole ściga nieuchwytnego płatnego zabójcę z byłej Jugosławii. Przeczesuje środowiska narkomanów, dewiantów, członków Armii Zbawienia wyczekujących nowego zbawiciela, który ma ich wyzwolić od beznadziei życia - choćby przez śmierć. Inspektor Harry Hole to...
Upiory 5/5 Nasza cena:
31,92 zł 39,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Upiory

Rynkiem narkotyków w Oslo rządzi tajemniczy Dubaj. Dochodzi do zabójstwa z rodzaju tych, które zasługują najwyżej na krótką notkę w gazecie: młody zdesperowany heroinista próbuje ukraść narkotyk drugiemu i zostaje zastrzelony. Policja błyskawicznie aresztuje domniemanego sprawcę. Harry Hole stara...
Człowiek nietoperz. Harry Hole. Tom 1 4/5 Nasza cena:
36,31 zł 39,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Człowiek nietoperz. Harry Hole. Tom 1

Wydanie jubileuszowe ze wstępem Jo Nesbo z okazji 20. rocznicy ukazania się książki.Norweski policjant Harry Hole przybywa do Sydney, aby wyjaśnić sprawę zabójstwa swej rodaczki, Inger Holter, być może ofiary seryjnego mordercy. Z miejscowym funkcjonariuszem, Aborygenem Andrew Kensingtonem, Harry...
Łowcy głów 5/5 Nasza cena:
23,92 zł 29,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Łowcy głów

Roger Brown uważa się za najbardziej niedocenianego łowcę głów w Norwegii. Ma zbyt piękną żonę i zbyt drogą willę, dlatego zbyt często musi kraść dzieła sztuki. Kiedy poznaje Clasa Greve`a, szczęśliwego posiadacza bezcennego obrazu Rubensa, niezwłocznie postanawia wykorzystać szansę i zrobić...
Karaluchy. Harry Hole. Tom 2 4/5 Nasza cena:
27,21 zł 29,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Karaluchy. Harry Hole. Tom 2

“Karaluchy” to drugi tom thrillera z cyklu "Harry Hole" autorstwa norweskiego pisarza i muzyka Jo Nesbø. W jednym z domów publicznych w Bangkoku znaleziono zamordowanego norweskiego ambasadora, który był amatorem nocnych uciech.
Więcej krwi 0/5 Nasza cena:
23,92 zł 29,90 zł
Do koszyka dodaj do schowka

Więcej krwi

Kontynuacja bestsellerowej "Krwi na śniegu". Jon ucieka przed zemstą Rybaka, najważniejszego gangstera w Oslo, którego zdradził. Kieruje się na daleką północ Norwegii i ukrywa się w leśnej czatowni, gdzie pomaga mu tylko Lea, samotna matka, i jej syn, Knut. Słońce północy, które nigdy nie zachodzi,...
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula