Dom pana Locke'a to ogromna, wspaniała rezydencja. Pełno tu eleganckich sprzętów i egzotycznych eksponatów, które cieszą oko i sprawiają, że człowiek zaczyna marzyć o dalekiej podróży. Choć January Scaller jest podopieczną pana domu, sama czuje się niczym jeden z tych ozdobnych przedmiotów. Otacza ją co prawda troskliwa opieka, jednak dziewczyna ma wrażenie, że to jedynie ze względu na jej urodę. Pewnego dnia w ręce January wpada tajemnicza książka, od której wprost bije zagadkowa i kusząca woń innych światów. Dziewczyna bez reszty zatraca się w opowieści o miłości, przygodach i niebezpieczeństwie. To początek jej własnej, niezwykłej podróży, która zaprowadzi ją tam, gdzie nie sposób dotrzeć koleją, a nawet aeroplanem.
Dla miłośników fantasy lektura niniejszej powieści może okazać się sporym zaskoczeniem. Łatwo jest bowiem w literaturze tego typu popaść w banał, zagubić własną opowieść wśród utartych schematów, oklepanych motywów, nawiązań do europejskiego średniowiecza czy klasycznych baśni. Tutaj dostajemy cudownie oryginalną koncepcję, opakowaną w sposób niezwykle wręcz atrakcyjny. Wiadomo, jest tu miłość, jest wartka, pełna przygód akcja. Ale "Dziesięć tysięcy drzwi" to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, a jej lektura sprawia czytelnikowi ogromną przyjemność.
"Dziesięć tysięcy drzwi" to debiut literacki Alix E. Harrow. Ta amerykańska pisarka była przez jakiś czas nauczycielką historii. Podejmowała się także innych zajęć - niejedną noc spędziła pod namiotem czy w samochodzie. Jej powieść była nominowana do kilku prestiżowych nagród i z miejsca uczyniła nazwisko autorki sławnym. Harrow ma karty biblioteczne w co najmniej kilku stanach i pewnie sporo kar za nieterminowe oddawanie książek. Od zawsze lubiła czytać. A chociaż w swojej książce opisała wiele innych światów, pewna jest, że ten, w którym przyszło nam żyć, jest właśnie tym najlepszym.
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii fantasy

