Bolek i Lolek to od wielu lat ulubieni bohaterowie zarówno dzieci jak i dorosłych. Ich przygody z zapartym tchem śledzą dzieci w różnym wieku, a dorośli, widząc głównych bohaterów, z radością powracają do wspomnień dziecięcych lat. Ciekawe opowiadanie z udziałem tych ponadczasowych gagatków i ich przyjaciół zainteresuje każdego.
''Bolek i Lolek. W poszukiwaniu polskich skarbów'' to opowieść o szalonych chłopcach, którzy nie boją się nowych wyzwań i doświadczeń. Tym razem dwóch chłopców wybiera się w podróż po Polsce, by zebrać złoto, jednak na ich drodze staną liczne przygody. Wraz z kompanką Cysią nie raz znajdą się w tarapatach. W opowiadaniu pojawia się wiele popularnych miejsc oraz znanych miejscowości.
Książka napisana prostym i przystępnym językiem z elementami edukacyjnymi będzie idealnym wyborem dla dziecka w wieku szkolnym. Intrygujące przygody zachęcą do samodzielnego odkrywania dalszych rozdziałów. Zakończenie z morałem zachęci do przemyśleń i wyciągnięcia wniosków. Po przeczytaniu lektury warto wdać się w dyskusję ze swoją pociechą i wymienić spostrzeżeniami.
Ciekawa okładka intryguje i zapisuje się w pamięci młodego czytelnika. Twarda oprawa zapewnia książce trwałość i odporność. Książka z całą pewnością będzie doskonałą opcją na prezent dla każdego chłopca i dziewczynki.
Wśród podobnych pozycji znaleźć można także ''Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur''.
Fragment książki
Nasi bohaterowie weszli w końcu do swojego wymarzonego skarbca i aż przymknęli oczy od blasku. Na wózku górniczym leżały piękne sztaby złota. Jedna na drugiej. Tylko czekały, aż ktoś je weźmie. Lolek ruszył pierwszy i w biegu już otwierał swój pusty do tej pory plecak. Bolek pędził tuż za nim, depcząc mu po piętach. Równocześnie dopadli wózek, złapali po jednej sztabce i…. – Są przyklejone – powiedział zaskoczony Bolek. – Nie da się ich podnieść. – Nie są przyklejone, tylko są bardzo, bardzo ciężkie – zaśmiała się Cysia. – Jedna taka sztabka ważny dwadzieścia kilogramów… – Czyli dwie sztabki ważą tyle co ja – powiedział zszokowany Lolek. – Nie uniosę jej, stwierdził ze smutkiem i zaczął zamykać plecak. – Hej, nie martwcie się! Chcieliśmy znaleźć skarbiec i go znaleźliśmy, chcieliśmy mieć przygody i je mamy! A to jeszcze nie jest koniec naszej wyprawy! Nagle zza wózka wystawił główkę dziwny zielony stworek, którego poznali już jako gnoma. Popatrzył w oczy smutnych i zawiedzionych chłopców, powiedział coś po gnomowemu i wyciągnął na dłoni malutkie grudki złota. Bo nawet gnomy nie lubią, kiedy ktoś jest smutny, i zaraz chcą poprawić każdemu humor.
Bolek i Cysia wyszli zmarznięci i zdrętwiali z rzeki, na dnie ich talerzy leżało zaledwie kilka okruszków złota. Nagle szczęki opadły im do samych kaloszy! Oto na słoneczku wygrzewa się Lolek, obok niego leży baran, a między nimi – cała sterta złota! – Zawodów w płukaniu złota nie wygram, ale może ktoś by zrobił zawody w grzebaniu w baraniej sierści? Wtedy na pewno bym wygrał! – Lolek! To przecież złote runo! Owcza sierść nazywana jest runem, a skoro cała pokryta była złotem, to znalazłeś złote runo!
– Tak, znalazłeś złote runo i wynalazłeś sposób, jak się nie narobić, a zarobić – zaśmiała się Cysia, podczas gdy chłopcy już pakowali drobinki złota do Lolkowego plecaka.
Zobacz booktrailer!
