"Antylopa z Podbeskidzia" to zbiór ballad dziadowskich Artura Andrusa wraz z komentarzami, anegdotami i satyrycznymi rysunkami Daniela de Latoura.
"Ballada o Baronie, Niedźwiedziu i czarnej Helenie" miała być żartem, a okazała się również wielkim sukcesem. Artur Andrus zaśpiewał ją z okazji 1500. wydania Listy Przebojów "Trójki". Piosenka, utrzymana w klimacie warszawskiej ballady w stylu Grzesiuka, przez wiele tygodni okupowała pierwsze miejsce zestawienia, wygrywając z utworami takich artystów, jak Sting, Madonna, Eric Clapton czy Phil Collins. Od tego czasu Artur Andrus zaczął systematycznie spisywać te swoje żartobliwe, śpiewane opowieści, dziadowskie ballady, jak sam zwykł o nich mówić.
Skąd brać inspirację do ballad? A no najlepiej z gazet. Ze swoich występów w rozmaitych zakątkach Polski Artur Andrus przywozi nie tylko wspomnienia, ale i lokalną prasę. Gazety te skrzętnie składa w specjalnym, czarnym pudełku. Zbiór ten to prawdziwa skarbnica absurdów i humoru codzienności, które Artur Andrus wydobywa na światło dzienne, ubiera w rymy i melodię, by w końcu wykonać gotową balladę w jakimś domu kultury albo lokalu na tej czy tamtej prowincji. Każda z tych pieśni wykonywana była zazwyczaj tylko raz. Jedynie nieliczne zostały nagrane i na przykład umieszczone na stronie internetowej instytucji, w której występ się odbywał. Za szczęściarzy więc mogą uważać się ci, którzy występ oglądali na żywo.
"Antylopa z Podbeskidzia" to zbiór tychże ballad opatrzonych komentarzami, anegdotami dotyczącymi ich powstawania i licznymi wspomnieniami autora. Dodatkowym atutem książki są satyryczne rysunki Daniela de Latoura. Całość została pięknie wydana nakładem Naszej Księgarni.
O autorze
Nazwisko Artura Andrusa doskonale znane jest wielbicielom polskiego kabaretu, jak i słuchaczom radiowej "Trójki". W stacji tej pracował w latach 1994-2017. Prowadził tam między innymi popularny program satyryczny "Powtórka z rozrywki". Od 2005 roku jest gościem "Szkład kontaktowego" na antenie TVN24, natomiast w roku 2018 rozpoczął współpracę z RMF Classic. Poeta, autor tekstów, konferansjer, zagrał Jonathana Owensa w serialu kabaretowym "Spadkobiercy". W 2010 roku zdobył tytuł Mistrza Mowy Polskiej. Jako piosenkarz nagrał już kilka płyt. Były to m.in. "Myśliwiecka", "Cyniczne córy Zurychu" i "Sokratesa 18".
Artur Andrus ma też w swoim dorobku kilka książek: "Popisuchy", "Każdy szczyt ma swój Czubaszek" (z Marią Czubaszek), "Boks na ptaku, czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak", "Blog osławiony między niewiastami" i "Vietato fumare, czyli reszta z bloga i coś jeszcze". Napisał też zbiór baśni "Bzdurki, czyli bajki dla dzieci(i)innych".
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura faktu
Jaki styl narracji dominuje w książce "Antylopa z Podbeskidzia"?
W książce "Antylopa z Podbeskidzia" dominuje styl gawędziarski połączony z inteligentnym humorem i satyrą. Autor wykorzystuje swój warsztat dziennikarski do opisywania rzeczywistości w sposób lekki i błyskotliwy. Każdy rozdział to osobna anegdota, która bawi i jednocześnie skłania do refleksji nad polską obyczajowością. Publikacja ta idealnie oddaje charakterystyczny dla autora dystans do otaczającego świata.
Czy historie opisane w tej publikacji są oparte na faktach?
Wszystkie opowieści zawarte w tym zbiorze bazują na autentycznych wydarzeniach oraz doniesieniach prasowych. Artur Andrus wyszukuje w lokalnych mediach informacje kuriozalne, które następnie przetwarza przez pryzmat swojej unikalnej wrażliwości. Czytelnik obcuje z literaturą faktu, która udowadnia, że codzienne życie bywa bardziej zaskakujące niż fikcja literacka. To rzetelne, choć przedstawione z przymrużeniem oka, spojrzenie na polską prowincję i jej koloryt.
Dla jakiej grupy odbiorców ta książka może być nieodpowiednim wyborem?
Książka nie przypadnie do gustu osobom poszukującym poważnych, analitycznych reportaży o tematyce społeczno-politycznej. Ze względu na swój satyryczny charakter, publikacja ta skupia się na anegdotach i absurdach, a nie na głębokiej analizie problemów. Czytelnicy oczekujący klasycznej, suchej literatury faktu mogą poczuć się zawiedzeni felietonową formą przekazu. Jest to pozycja stworzona głównie z myślą o rozrywce i relaksie, a nie o naukowym zgłębianiu faktów.
Czy teksty w tym zbiorze są ze sobą ściśle powiązane fabularnie?
Zbiór składa się z niezależnych od siebie tekstów, co pozwala na lekturę w dowolnej kolejności. Każdy rozdział stanowi zamkniętą całość, skupiającą się na innym regionie Polski lub konkretnym, nietypowym wydarzeniu. Taka konstrukcja sprawia, że książka jest doskonałym wyborem do czytania w krótkich przerwach lub podczas podróży. Brak ciągłości fabularnej ułatwia powracanie do ulubionych fragmentów bez konieczności pamiętania poprzednich wątków.
Czego mogą spodziewać się czytelnicy znający twórczość kabaretową Artura Andrusa?
Wielbiciele twórczości Artura Andrusa odnajdą tu ten sam poziom dowcipu, który znają z jego występów estradowych. Autor przenosi na papier swoją sceniczną charyzmę, dbając o precyzję słowa i celność każdej puenty. Teksty są pełne inteligentnych gier słownych oraz subtelnych żartów, które wymagają od odbiorcy pewnej dozy spostrzegawczości. To doskonałe uzupełnienie jego dorobku radiowego, zachowujące najwyższe standardy literackie i humorystyczne.
