Książka Roku wg New York Times; Nagroda 2011 Commonwealth Writers' Prize; Nominacja Man Booker Prize for Fiction 2010; Best Books of the Year wg Magazynu Time.
Wyobraź sobie imperium, które na półtora wieku odcięło się od świata. Nikt nie może go opuścić, obcokrajowcy nie są wpuszczani, ich religii zakazano, a ich poglądy są traktowane głęboko nieufnie. Mimo to nadal istnieje wąskie okno do wnętrza tego kraju-twierdzy: sztuczna, ogrodzona murem wyspa, połączona z portem na stałym lądzie i obsadzona jedynie garstką kupców z Europy. Jednak zamknięta Brama Lądowa nie może zapobiec spotkaniom umysłów – ani serc.
Tym narodem była Japonia, portem Nagasaki, a wyspą Dejima, dokąd zabiera nas panoramiczna powieść Davida Mitchella. Dla holenderskiego urzędnika Jacoba de Zoeta rok 1799 to początek mrocznej opowieści o obłudzie, miłości, winie, wierze i morderstwie – podczas gdy ani on, ani jego poróżnieni krajanie nie wiedzą nawet, że na świecie zmienia się układ sił…
Rozgrywająca się w 18 wiecznej Japonii historia miłości Jacoba de Zoes, urzędnika Holenderskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej do japońskiej położnej, jest podobnie jak bestsellerowy Atlas Chmur wielopoziomowa i rozgrywa się jednocześnie w kilku epokach.
Po tym, jak czytelnicy dowiadują się, że jest 1799 lub 11 roku ery Kansei (czyli 11 rok nowej ery, która trwała od stycznia 1789 do lutego 1801) , niespodziewanie następuje zwrot akcji do czasów współczesnych i porodu, który odbiera japońska położna Orito Aibagawa za pomocą holenderskiego podręcznika medycznego.
Japonia, kraj tysiąca jesieni, który zamieszkuje Orito, w 1799 roku jest ,od początku ery Edo, niedostępny zarówno dla Jacoba de Zoet jak i innych obcokrajowców. Obecność Holenderskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej ogranicza się jedynie do wyspy Dejima. W wyniku spisku brytyjskiego mającego na celu przejęcie wpływu w Japonii od Holendrów, Jakub zostaje wysłany na sztucznie wybudowaną wyspę Dejima w porcie Nagasaki stając się de facto więźniem na małym wyspiarskim świecie.
Pierwotne zamiary wzbogacenia się i poślubienia córki wpływowego holenderskiego kupca burzy spotkanie z oszpecona córką lekarza samuraja.
Jego konsekwencje przekroczą najgorsze wyobrażenia Jakuba.
Tysiąc jesieni Jakuba de Zoeta to imponujące dzieło, mistrzowski popis wirtuozerii i efekt gruntownych badań i nieposkromionej wyobraźni tego wybitnego pisarza.
Fragment książki
Rozdział I
Dom konkubiny Kawasemi,
na wzgórzu nad Nagasaki
Dziewiąta noc
piątego miesiąca
– Panno Kawasemi? – Orito klęka na zatęchłym, lepkim futonie. – Słyszy mnie pani?
Na poletku ryżowym za ogrodem wybucha kakofonia rechotu żab.
Orito delikatnie wyciera wilgotnym gałgankiem mokrą od potu twarz konkubiny.
– Od wielu godzin nie powiedziała ani słowa. – Służąca trzyma lampę.
– Panno Kawasemi, nazywam się Aibagawa. Jestem akuszerką. Chcę pomóc.
Mrugając, Kawasemi otwiera oczy. Z jej płuc dobywa się słabe westchnienie. Oczy znów się zamykają.
Jest zbyt wyczerpana nawet na to, by bać się rychłej śmierci, myśli Orito.
Doktor Maeno szepcze zza muślinowej zasłony:
– Chciałem osobiście zbadać stan dziecka, ale... – stary doktor uważnie dobiera słowa – ale to najwyraźniej zabronione.
– Polecenia, jakie otrzymałem, są jasne – mówi szambelan – żadnemu mężczyźnie nie wolno jej dotykać.
Orito podnosi zakrwawione płótno i, jak ją uprzedzano, widzi bezwładną rączkę płodu, aż do barku wystającą z pochwy Kawasemi.
– Widziała pani kiedyś podobne położenie? – pyta doktor Maeno.
– Tak. Na rycinie w holenderskiej książce, którą tłumaczył ojciec.
– Właśnie to pragnąłem kiedyś usłyszeć! Obserwacje Williama Smelliego?
– Tak. Doktor Smellie określa to – Orito używa nazwy holenderskiej – „wypadnięciem rączki”.
Orito mocno ujmuje wymazany śluzem nadgarstek płodu w poszukiwaniu pulsu. Maeno pyta po holendersku:
– Jak pani ocenia sytuację?
Pulsu nie ma.
– Dziecko nie żyje – odpowiada Orito w tym samym języku. – A i matka szybko umrze, jeśli nie wydobędziemy dziecka z łona. – Dotyka czubkami palców rozdętego brzucha Kawasemi i bada wybrzuszenie wokół wklęsłego pępka. – To był chłopak. – Klęka między rozłożonymi nogami Kawasemi, notując w myślach wąską miednicę, i wącha nabrzmiałe wargi sromowe. Wyczuwa słodkawy zapach mieszaniny skrzepłej krwi i ekskrementów, ale nie czuje fetoru gnijącego płodu. – Zmarł przed godziną albo dwiema.
Orito pyta służącą:
– Kiedy odeszły wody?
Służąca nadal jest zaskoczona obcą mową i trudno jej wydobyć z siebie słowa.
– Wczoraj rano, w godzinie Smoka – mówi ochmistrzyni skamieniałym głosem. – Akcja porodowa naszej pani zaczęła się wkrótce potem.
– Kiedy dziecko ostatni raz kopnęło?
– Ostatnie kopnięcie widzieliśmy najpewniej dzisiaj koło południa.
– Doktorze Maeno, zgodzi się pan, że dziecko – Orito używa holenderskiego określenia – jest w „położeniu miednicowym poprzecznym”?
– Być może – odpowiada doktor w ich tajnym języku – jednakże bez zbadania...
– Dziecko jest przenoszone dwadzieścia dni lub nawet dłużej. Powinno się było odwrócić.
– Dzidziuś odpoczywa – zapewnia swoją panią służąca. – Prawda, doktorze Maeno?
Uczciwy doktor waha się.
– Owszem, to... może być prawda.
– Ojciec powiedział mi, że nad porodem czuwał doktor Uragami – mówi Orito.
– Owszem – burczy pod nosem Maeno – czuwał, nie ruszając się ze swojego gabinetu. Kiedy dziecko przestało kopać, Uragami stwierdził, że z powodów geomantycznych, znanych jedynie takim mędrcom jak on, duch dziecka nie chce przyjść na świat. Od tej pory narodziny zależą od silnej woli jego matki. (Ten oszust – tego Maeno nie musi już dodawać – boi się, że odebranie porodu martwego dziecka człowieka tak wysoko postawionego nadszarpnie jego reputację). Szambelan Tomine nakłonił sędziego, by wobec tego wezwano mnie. Gdy zobaczyłem rączkę, przypomniałem sobie panią i szkockiego doktora i zwróciłem się do pani o pomoc.
– Mój ojciec i ja jesteśmy głęboko zaszczyceni pańskim zaufaniem – odpowiada Orito.
A Uragamiego przeklinam za skrajnie niebezpieczną obawę przed utratą twarzy, myśli.
Żaby gwałtownie cichną i – jakby opadła zasłona hałasu – nagle słyszalne stają się odległe odgłosy Nagasaki, świętującego bezpieczne przybycie holenderskiego statku.
– Jeśli dziecko nie żyje – mówi Maeno po holendersku – musimy je teraz wyjąć.
– Zgadzam się. – Orito prosi ochmistrzynię o ciepłą wodę i lniane gałgany i podstawia flakon soli trzeźwiących pod nos konkubiny, by posłuchała przytomnie choć przez kilka chwil.
– Panno Kawasemi, za kilka minut pani dziecko przyjdzie na świat. Ale czy mogę najpierw zbadać panią od wewnątrz?
Konkubinę chwyta kolejny skurcz i nie jest już w stanie odpowiedzieć.
* * *
Gdy ból na chwilę ustępuje, przynoszą ciepłą wodę w dwóch miedzianych stągwiach.
– Powinniśmy jej powiedzieć, że dziecko nie żyje – proponuje doktor Maeno po holendersku. – A potem amputować rączkę i wydobyć ciało.
– Najpierw chcę wsunąć dłoń i wyczuć, czy ciało jest w położeniu wypukłym czy wklęsłym.
– Gdyby mogła to pani stwierdzić bez odcinania rączki – Maeno chciał powiedzieć „amputacji” – byłoby dobrze.
Orito naciera prawą dłoń olejem rzepakowym i zwraca się do służącej:
– Złóż lniany gałganek kilka razy, żeby był grubszy... tak, właśnie tak. Przygotuj się, żeby wsunąć go pani między zęby, inaczej mogłaby odgryźć sobie język. Zostaw szpary po bokach, żeby mogła oddychać. Doktorze Maeno, zaczynam badanie.
– Teraz widzi i słyszy pani za mnie, panno Aibagawa – odpowiada doktor.
Orito wsuwa palce między mięsień dwugłowy płodu a rozerwane wargi sromowe matki, aż pół nadgarstka chowa się w pochwie Kawasemi. Konkubina drży i jęczy.
– Przepraszam – mówi Orito – przepraszam... – Jej palce przesuwają się między ciepłymi błonami, skórą i mięśniami, nadal wilgotnymi od płynu owodniowego. Oczami wyobraźni położna widzi rysunki i grawiury pochodzące z tej oświeconej barbarzyńskiej krainy, Europy...
Jeśli to poprzeczne położenie wypukłe, przypomina sobie Orito, w którym kręgosłup płodu jest wygięty do tyłu tak mocno, że główka wchodzi między piszczele jak u chińskiego akrobaty, trzeba amputować rączkę płodu, rozczłonkować ciało ząbkowanymi kleszczami i wyciągać upiorne kawałki jeden po drugim. Doktor Smellie ostrzega, że nawet najmniejszy fragment pozostawiony w macicy będzie gnił i może zabić matkę. Jeśli natomiast położenie poprzeczne jest wklęsłe, jak Orito czytała, gdzie kolanka płodu są przyciśnięte do jego klatki piersiowej, można odpiłować rączkę, przekręcić płód, wprowadzić haki w gałki oczne i wyciągnąć całe ciałko głową do przodu. Palec wskazujący akuszerki odnajduje guzowaty kręgosłup dziecka, wyczuwa przeponę między najniższym żebrem a kością miednicy i natrafia na malutkie ucho; dziurkę od nosa; pępowinę; członek wielkości krewetki.
[darmowy fragment książki "Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta", strony 10-13]
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii fantasy
