Na pierwszy rzut oka może się więc wydawać, że jest to kolejna historia kryminalna osadzona we współczesnych, polskich realiach. Nic jednak bardziej mylnego, gdyż powieść przeradza się niepostrzeżenie w coś na kształt mrocznego westernu. Mrocznego tym bardziej, że nie mamy tu do czynienia z dobrym, samotnym jeźdźcem walczącym ze zbrodniarzami. Trudno jest bowiem przeciwstawiać się złu, samemu się w nim nie unurzając. Zatem ze złem walczy tutaj... zło.
Tak właśnie kolejny raz bawi się z czytelnikiem Mariusz Czubaj - mistrz kryminału i niekwestionowany znawca prozy gatunkowej.
Mamy w tej powieści wszystko to, co charakterystyczne zarówno dla sensacji, jak i dla westernu. A przy tym okazuje się, że wszystko to doskonale współgra z polską rzeczywistością, czego - trzeba przyznać - jeszcze w literaturze naszej nie było. I rzeczywistość ta, jak często u Czubaja, poddawana jest niemiłosiernej, lecz pełnej specyficznego humoru krytyce, która bezlitośnie obnaża jej absurdy. Lecz przecież najważniejsza jest sama historia, a ta wciąga czytelnika bez reszty nie pozwalając mu nawet na odrobinę wytchnienia. Z pewnością po lekturze tej powieści mazurskie krajobrazy stracą nieco na swojej sielskości, a zaczną się kojarzyć raczej z przygodami. I to z takimi, które okazują się być wyjątkowo niebezpieczne, bo przecież gra toczy się o wyjątkowo wysoką stawkę?
"R.I.P." okazuje się być kolejnym książkowym przebojem autorstwa Mariusza Czubaja, który swą karierę rozpoczynał u boku Marka Krajewskiego pisząc wraz z nim "Aleję samobójców". Później natomiast wykreował postać policyjnego profilera Rudolfa Heinza w znakomitej trylogii, na którą składają się:
1. "21:37",
2. "Kołysanka dla mordercy",
3. "Zanim znowu zabiję".
Następnie zaś stworzył kolejnego genialnego detektywa - mianowicie bohatera tej powieści, a więc Marcina Hłaskę. Na cykl opowiadający o perypetiach tej postaci składają się jak dotąd:
1. "Martwe popołudnie",
2. "Piąty beatles",
3. "R.I.P.".
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii kryminał
