Mój przyjaciel kot

Autor:

Średnia: 4.5 Ilość ocen: 15
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo
Ilość stron
336
Rok wydania
2018
Inne wersje (1)
eBook, mobi, epub
za 22,42 zł
Nasza cena: 27,93 zł 39,90 zł Taniej o: 30%

HISTORIA NIESAMOWITEJ PRZYJAŹNI, KTÓRA WYDARZYŁA SIĘ NAPRAWDĘ

Kiedy bezdomny mężczyzna spotyka na swojej drodze kota nie wie jeszcze, że jego los odmieni się już na zawsze

Nigdy nie wiemy, kiedy życie postanowi nas całkowicie zaskoczyć. Jedna chwila, gest, wydarzenie, może całkowicie odmienić dotychczasowy los i dać chociażby iskierkę nadziei na lepsze jutro. “Mój przyjaciel kot” to powieść dająca właśnie nadzieję, historia, która wydarzyła się naprawdę.

Michael King jest bezdomnym i całkowicie samotnym człowiekiem. Od wielu lat żyje na ulicach Portland. Stara się nie tracić nadziei, ale powoli godzi się z faktem, że jego życie raczej nigdy już się nie odmieni. Kiedy pewnej deszczowej nocy odnajduje zaniedbaną i ranną kotkę, postanawia ją przygarnąć. Ostatnie pieniądze wydaje na karmę i leki. Daje jej na imię tabor. Właśnie w tej chwili jego życie ulega całkowitej zmianie. Ludzie zaczynają zauważać go i starają się pomóc. Widać, że Michael jest człowiekiem z dobrym sercem i troszczy się nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o nowego towarzysza. Na swej drodze spotka wiele serdecznych postaci, które dzielą się pieniędzmi i jedzeniem.

Gdy w Portland zbliża się zima, Michael postanawia zabrać Tabor do ciepłej Kalifornii. Właśnie tak zaczyna się wielka podróż nierozłącznych przyjaciół, która jednak nie kończy się aż tak bajecznie. Wizyta u weterynarza przynosi bardzo smutne wieści dla mężczyzny: kot ma chip identyfikacyjny i wcale nie jest przybłędą. Jej właściciele bardzo za nią tęsknią i będą chcieli z powrotem. Tylko czy Michael będzie w stanie rozstać się z Tabor? Jaką podejmie decyzję i czy lekcja, jaką dostał od życia, czegoś go nauczyła?

“Mój przyjaciel kot” to niezwykle wzruszająca powieść, która powoduje, że ciężko nam oderwać się chociaż na chwile od głównych bohaterów. Bezdomny, smutny i samotny mężczyzna w jednej chwili otrzymał znacznie więcej, niż mógłby się kiedykolwiek spodziewać. Nic dziwnego, że nie chce zrezygnować z ukochanego czworonoga. Jak postąpi i co przyniesie dla niego jutro? Czy dobroć jest zawsze wynagradzana?

__
Spotkanie bezdomnego człowieka i zbłąkanego kotka daje początek pięknej odysei, która zmieniła ich życie na zawsze.

– „The New York Post”
 

Pięknie napisana, wzruszająca opowieść o tym, jak zwykłe zwierzę może zmienić człowieka oraz pryzmat postrzegania bezdomnych przez resztę społeczeństwa.

– „Booklist”

Przeczytaj fragment książki


O autorce

Britt Collins – angielska dziennikarka. Jej teksty publikowane są między innymi w „The Guardian”, „Sunday Times”, „Independent” i „Harper’s Bazaar”. Jest wolontariuszką w wielu rezerwatach zwierząt na całym świecie. Dzięki jej publikacjom na temat okrucieństw wobec zwierząt udało się zebrać setki tysięcy dolarów. Jako aktywistka pomagała również w zamykaniu kontrowersyjnych hodowli zwierząt laboratoryjnych.
 

Czytaj całość

Recenzje (15)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 3/5
    Dodana przez w dniu 2018-05-28
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Britt Collins to brytyjska dziennikarka. Pracowała jako wolontariuszka w rezerwatach dla zwierząt na całym świecie. Pisze artykuły poświęcone okrucieństwu wobec zwierząt, dzięki którym udało się zebrać setki tysięcy dolarów na rzecz międzynarodowych fundacji pomagającym zwierzętom. Właśnie przeczytałam jej książkę opisującą historię pewnej kotki i zagubionego człowieka. „Mój przyjaciel kot” przedstawia wydarzenia, które miały miejsce naprawdę w Stanach Zjednoczonych.

    Michael King „Węszyciel” żyje na ulicy, właściwie nie ma w życiu żadnego celu oprócz włóczenia się po różnych miastach Ameryki i żebraniu na kolejną porcję alkoholu. Do czasu aż odnajduję ranną kotkę, której nadaje imię Tabor. Nagle z dnia na dzień staje się odpowiedzialny na inną istotę i jak się okazuję, jest w stanie dla niej zmienić i poświęcić wiele w swoim życiu. Michael podróżuje co roku z Portland do Kalifornii, by uciec przed zimą i mrozem. W swoją podróż zabiera Tabor...

    Ron Buss prowadzi mały biznes muzyczny. Jest bardzo wrażliwym człowiekiem. Zajmuje się dwoma kotami Matą Hairi i Cretą, które znalazł porzucone jak miały dwa tygodnie i zajął się nimi troskliwie. Wiedzie spokojne życie. Nagle, któregoś dnia Mata znika, Ron zrozpaczony szuka jej wszędzie, o wyrządzenie krzywdy kotce podejrzewa swojego sąsiada. Zrobi wszystko, by się dowiedzieć, co stało się z Matą...

    W książce zagłębiamy się w życie obu mężczyzn. Moje największe zainteresowanie zbudzał los Michaela i jego bezdomnych przyjaciół. W książce znajdujemy opis, jak postrzega ich otoczenie, jak często stają się „niewidzialni” dla reszty społeczeństwa. I jak zwykła kotka może zmienić sytuacje. Nagle Michael jest zagadywany, chętniej obdarowywany przez przechodniów, karmą dla kotów, pieniędzmi czy dobrym słowem. Co mnie zaskoczyło to to, że bezdomni mają telefony i dostęp do mediów społecznościowych, by mogli kontaktować się z rodziną i znajomymi, a w razie potrzeby wezwać pomoc. Często też na ulice trafiają ludzie młodzi i bardzo trudno wyjść im z bezdomności bez niczyjej pomocy.

    Dzięki lekturze tej książki dowiadujemy się, że koty nie są gorsze od psów. Swoją mądrością mogą zadziwiać i pomóc człowiekowi, zmagającemu się z depresją. Choć z drugiej strony uważam (zaznaczam, że sama mam zwierzęta w domu i bardzo je lubię), że przepisywanie im zbyt ludzkich cech i zachowań za przesadę.

    Trochę męczył mnie styl autorki, powtórzenia, zbyt długie zdania. Chwilami lektura mnie nużyła. Miałam wrażenie, że potencjał tej historii nie został wykorzystany. Autorka apeluje pod koniec o pomoc bezdomnym zwierzętom. Podkreśla, jak ważne jest byśmy adoptowali zwierzęta ze schronisk.

    Książka kierowana do miłośników zwierząt zwłaszcza kotów.

    Edyta, lat 17

    źródłoł: www.szkolnyklubrecenzenta.pl

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2018-04-08
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Podobno koty są kapryśne, chadzają własnymi ścieżkami i nie potrafią okazywać ciepłych uczuć. Nic bardziej mylnego! Warto bliżej przyjrzeć się tym niesamowitym zwierzakom, odkryć ich urok oraz zrozumieć, że koty umieją naprawdę mocno kochać…

    Michael King jest bezdomnym człowiekiem, niezwykle smutnym, zgorzkniałym i szukającym pocieszenia w alkoholu. Od wielu lat żyje na ulicach Portland, ledwo wiążąc koniec z końcem. Jego los odmienia się deszczowej nocy, gdy odnajduje pewną kotkę. Zaniedbany i ranny zwierzak potrzebuje natychmiastowej pomocy. Michael po raz pierwszy kupuje karmę oraz leki, nie alkohol. Czuje ogromne zdziwienie, ponieważ rano sympatyczna towarzyszka nadal przy nim trwa. Nie ucieka. King postanawia zaopiekować się kotką, nazywa ją Tabor. Ludzie zaczynają spoglądać na niego życzliwszym okiem, chętniej dając jedzenie i pieniądze. Nadchodzi zima, więc Michael i Tabor wyruszają w podróż do cieplejszego miejsca, przy okazji spotykając mnóstwo dobrych osób. Nawzajem leczą swoje rany. W Montanie mężczyzna idzie z kotką do weterynarza — odkrywa, że jego przyjaciółka ma założony chip, a jej prawdziwy właściciel nigdy nie poddał się w poszukiwaniach. Przed Michaelem pojawia się wielki dylemat: czy zrezygnować z tej niesamowitej relacji?

    Od lat trwa wojna między psiarzami a kociarzami. Do której kategorii się zaliczam? Obu! Uwielbiam wszystkie zwierzęta, więc nie umiem rozdzielać je na lepsze i gorsze. Ponad rok temu przeczytałam świetną książkę autorstwa W. Bruce’a Camerona, chyba większość ją zna — „Był sobie pies”. Zrobiła na mnie spore wrażenie, dała wiele wspaniałych chwil. gdy zauważyłam zapowiedź powieści Britt Collins z automatu pomyślałam, że obie pozycje mogą mieć wspólny mianownik, jakim jest dostarczanie wzruszeń. Nie pomyliłam się w tej kwestii, a teraz na mej półce dwa egzemplarze stoją dumnie obok siebie. Kto wie, może pora na historie o królikach, myszkach, koniach? Da się skompletować niezłą kolekcję! Aktualnie skupiając uwagę na twórczości Collins muszę stwierdzić, że postawiła poprzeczkę wysoko! I to nie tylko za sprawą talentu literackiego, ale też nietuzinkowej osobowości.

    Britt nie jest wyłącznie pisarką i dziennikarką, a działa na rzecz dzikich zwierząt. Udziela się charytatywnie, podróżuje po całym świecie, dociera do najdalszych zakątków, aby pomagać różnym gatunkom. „Duże koty” w Namibii, dzikie konie w Nevadzie, opiekowała się nimi. Udało jej się zebrać mnóstwo pieniędzy dla fundacji. Świetna kobieta, pełna pasji. Jakby stworzona do opowiedzenia tej historii, która przecież wydarzyła się naprawdę! Dopiero w trakcie lektury uświadomiłam sobie, że parę lat temu usłyszałam o Michaelu Kingu i Tabor, co wyleciało mi z głowy. Cieszę się, iż teraz mogłam poznać wszystkie ich przygody, nie zawsze słodkie, kolorowe.

    To, co mnie ujęło w książce, to odpowiednie przedstawienie okoliczności, bez lukrowania. Realne zakończenie, poprowadzenie akcji z wręcz reporterską mocą. Wiadomo, że taka podróż, jakiej podjął się Michael, wymagała mnóstwa wyrzeczeń, a jego miłość do Tabor nie była usłana różami. Zdawał sobie sprawę z faktu, iż kotka nie należy do niego, a po prostu się nią opiekuje. Sama zastanawiałam się, co bym zrobiła na miejscu Kinga. Mogę zdradzić, to powszechnie rozprowadzona informacja — Tabor (jej prawdziwe imię brzmi Mata) wróciła do domu.

    Pozycja idealna, człowiek ma ochotę i popłakać, i się pośmiać. Uwielbiam bohaterów, chciałabym móc ich wszystkich poznać. Szczególnie Michaela oraz Rona, czyli osoby mającej ogromny wpływ na rozwój historii. Prawdopodobnie już się domyślacie, z jakiego powodu! Nie zapominając o zwierzęcych przyjaciołach, nadających całości dowcipu, pewnej melancholii. Zwłaszcza podczas czytania dedykacji napisanej przez autorkę. Te kilka słów doprowadziło mnie do łez, gdyż przypomniało o moich kotach, które odeszły. Cóż, jeśli książka potrafi tak zauroczyć po pierwszej stronie — wówczas jest nieskończenie warta przeczytania. I puszczenia jej w świat, ponieważ podbiła oraz podbija serca tłumów. Dziękuję za jej stworzenie, Britt!

    „Mój przyjaciel kot” jest powieścią niesłychanie ciepłą i wzruszającą. Idealnie wręcz nada się na prezent dla miłośników tych interesujących zwierząt, ale też osób, które nigdy nie mogły ich polubić, z różnych powodów. Coś czuję, że ta książka przekona sporo ludzi do adopcji kociaka — adopcji odpowiedzialnej, oczywiście, do czego również gorąco zachęcam!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzentus NotPospolitus
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2018-04-02
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Michael jest bezdomnym mężczyzną. Snuje smutne, monotonne życie na ulicach Portland. Balansuje na granicy depresji, alkohol towarzyszy mu każdego dnia. Ludzie omijają go zwykle szerokim łukiem... Kiedy pewnej nocy zauważa wystraszoną, ranną kotkę, postanawia jej pomóc. Tym razem pieniądze zamiast na alkohol przeznacza na kocią karmę. I chociaż jest przekonany, że kiedy obudzi się nad ranem, uroczego zwierzaka już przy nim nie będzie, w pewnym stopniu czuje się za niego odpowiedzialny. Kotka jednak wcale nie ucieka, wydaje się, że bardzo polubiła Michaela. Początkowo mężczyzna nie chce przywiązywać się do futrzaka i próbuje odnaleźć jego właścicieli, ale po kilku dniach zawiązuje się pomiędzy nim a kotką wyjątkowa przyjaźń. Co ciekawe, z kotem u boku ludzie patrzą na Michaela o wiele przychylniej. Zbliżająca się zima zmusza bezdomnego do podróży w cieplejsze strony. Czy będzie w stanie zaopiekować się kotką? Jak potoczą się dalsze losy tej dwójki?

    Wspaniała, wzruszająca, ciepła opowieść o przyjaźni kotki z samotnym człowiekiem. Kiedy zaczynałam lekturę, zastanawiałam się, czy będzie ona w stanie mnie wciągnąć. Bo chociaż od dziecka jestem miłośniczką kotów, ciężko jest napisać dobrą książkę o tych zwierzakach. Czytając "Mojego przyjaciela kota" przekonałam się, że życie pisze najciekawsze scenariusze. Historia tej dwójki naprawdę wciąga. Podróżujemy razem z nimi, kibicujemy Michaelowi, zakochujemy się w kotce...

    Autorka wykonała świetną robotę. Starannie przedstawiała nam odwiedzane przez podróżujących po świecie przyjaciół miejsca, bardzo dobrze udało jej się ubrać ich przygody w słowa. Podczas lektury miałam wrażenie, że jestem tam razem z Michaelem i kotką Tabor, że siedzę tuż obok i przyglądam się wszystkiemu z boku. Britt Collins wspaniale oddała klimat tamtejszych miejsc, charaktery występujących w opowieści osób i emocje, które im towarzyszyły.

    Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Nie była to lektura, w której szybko przerzuca się strony w oczekiwaniu na zaskakujące zakończenie. Tu można było skupić się na każdej z nich, zatrzymać na chwilę, zamknąć oczy i przenieść się w świat bezdomnego człowieka, dla którego przyjaźń z kotką okazała się najlepszym lekarstwem na samotność, depresję, a nawet nadużywanie alkoholu. Dla niej Michael musiał się pilnować.

    "Mój przyjaciel kot" ukazuje niesamowitą więź, jaka może wytworzyć się pomiędzy człowiekiem a zwierzakiem. Pokazuje, że taka przyjaźń może odmienić życie zarówno człowieka jak i czworonoga. W przypadku Michaela, przyjaźń z Tabor nadała jego życiu sens. Znalazł towarzysza podróży, do którego zawsze mógł się uśmiechnąć, który samą obecnością poprawiał mu nastrój, który jednocześnie potrzebował jego opieki i troski. Dzięki temu odnalazł cel, dla którego chciało mu się każdego dnia wstawać i zmagać z trudnościami czekającymi na ulicy.

    Myślę, że książka "Mój przyjaciel kot" spodoba się każdemu, kto choć trochę lubi te czworonogi. Ale polecam ją także osobom, które są zdania, że kot nie przywiązuje się do ludzi, a jedynie do miejsc - bo z takim zdaniem często spotkałam się w swoim życiu.

    Britt Collins pokazała jak wiele dobrego może zdziałać przyjaźń ze zwierzakiem. Jak wiele korzyści niesie ona dla człowieka, o ile człowiek potrafi odpowiednio pokochać swojego pupila. Bo nie możemy zapomnieć, że zwierzę potrzebuje naszej troski, ciepła, opieki. Jeśli nie potrafimy mu tego dać, nie powinniśmy decydować się na jego posiadanie.

    Ta książka wciąga, wzrusza, a jej bohaterowie wzbudzają sympatię czytelnika. Pozwala ona spojrzeć na bezdomnych z nieco innej perspektywy. "Mój przyjaciel kot" w pełni sprostał moim oczekiwaniom. Powiem więcej - nie spodziewałam się, że okaże się tak dobrą książką.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Recenzentus NotPospolitus
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2018-07-09
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Mimo że parę dni temu na blogu pojawił się wpis o najlepszych psach w literaturze fantastycznej, to jednak dla nikogo z odwiedzających Gry w Bibliotece nie jest chyba tajemnicą, że... jestem kociarą. A kociarze już tak mają, że zwracają uwagę na wszystko, co ma gdzieś tam motyw kota. Lektura Mój przyjaciel kot była więc dla mnie nieunikniona...

    A jest to książka wyjątkowa, bo w całości oparta na faktach. Michael, bezdomny alkoholik z Portland, pewnego dnia znajduje w krzakach ranną, wychudzoną, biało-burą kotkę. Zamiast wydać pieniądze na alkohol, co planował, kupuje jej puszkę kociej karmy i opatruje jej poraniony łebek. Tak zaczyna się piękna przyjaźń między człowiekiem a kotem, którego Michael nazwał Tabor, a który miał towarzyszyć mu przez następny rok w podróży przez pół Stanów Zjednoczonych, w uciecze przed północnym chłodem i przeszłością, która ścigała mężczyznę.

    Ta niesamowita podróż, obfitująca w przygody (z ucieczką przed niedźwiedziem i walką z kojotami włącznie), trwała do momentu, gdy w gabinecie weterynaryjnym dokonano druzgocącego odkrycia: kotka miała wszczepiony chip. Dla czytelnika nie jest to zaskakujące, bo fabuła reportażu biegnie dwutorowo, a opisy wspólnego życia Michaela i Tabor, przeplatane są właśnie desperackimi próbami jej odnalezienia przez prawowitego właściciela kotki, Rona. Pojawiają się tu konkretne dylematy: czy Michael zdecyduje się oddać kota, który zmienił jego życie niemalże o 180 stopni? Taki sposób narracji, przedstawiający dwie perspektywy w równoległy sposób, sprawdził się tu bardzo dobrze i choć książka raczej nie stanowi arcydzieła literackiego, przynajmniej pod względem językowym, to w miarę postępu lektury historia naprawdę wciąga.

    Chociaż Mata/Tabor jest bohaterką tytułową, w Mój przyjaciel kot najważniejsi są ludzie, którzy znaleźli się na rozdrożu. Ron, szykanowany przez nazi-sąsiada ze względu na swoją orientację seksualną, niepotrafiący ułożyć sobie życia i wpadający w ciężkie formy depresji po utracie ukochanej kotki. I przede wszystkim Michael, który po śmierci swojego partnera zostawia firmę i majątek wart 250 tysięcy dolarów, wychodzi na ulicę... i już na niej zostaje, jako Węszyciel - żebrak, obdartus, alkoholik.

    Historia Michaela jest potwornie trudna w ocenie i niejednoznaczna. Nie wiem jak Wy, ale ja rzadko widuję bezdomne osoby. W enklawie nowoczesnego osiedla, dobrej pracy i jako-tako ogarniętych przyjaciół łatwo zapomnieć, że niektórzy nie mieli tyle szczęścia w życiu. Życie "Węszyciela" to materiał na dramat: najpierw znęcali się nad nim rodzice, którzy potem zrzekli się praw do nastoletniego syna i zostawili go na pastwę losu w innym stanie, potem wpadł w złe towarzystwo, a gdy w końcu założył firmę i pozornie odnalazł swoje miejsce w życiu, wszystko to okazało się kruche jak nierozprężone szkło.

    Przyznam, że jakoś podświadomie liczyłam na happy end. Wiecie, taki typowy, w którym każdy układa sobie życie (uczuciowo, zawodowo i na każdym innym froncie), gdzie Michael przygarnia nowego kota, który nadaje mu sens życia, a potem przestaje pić, porzuca ulicę. Gdzie Ron otrząsa się ze wszystkich swoich traum. Rany, przeszło mi nawet przez myśl, że oni powinni być razem. Cokolwiek. Niestety, to nie fikcja literacka, tylko brutalna rzeczywistość, więc... No cóż, bez spoilerów: powiedzmy, że niby książka wcale nie kończy się źle, a jednak zostawiła mnie rozgoryczoną i z lekkim dołem, a zasygnalizowane przez autorkę światełko nadziei na końcu tunelu jest tak nikłe, że aż trudno uwierzyć, że nie zgaśnie dla żadnego z bohaterów.

    Ale w końcu takie jest życie, a ciężko byłoby wymagać, żeby książkę opartą na faktach zafałszować i sztucznie dosłodzić. Dzięki temu ma też większą wartość, niż miałaby, gdyby stanowiła jedynie relację z podróży z kotem w (a raczej na) plecaku. Mnie samej otworzyła oczy na pewne zjawiska i pokazała wartość życia ludzkiego z innej perspektywy... i za to jestem jej wdzięczna. No i oczywiście jest to świetna lektura dla kogoś, kto kocha zwierzęta - nie tylko koty - pokazująca, jak bardzo potrafią one zmienić nasze życie.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2018-07-03
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Miłość do czworonoga

    „Widzę osobę, przypominającą skałę, która w wielu miejscach popękała, ale została na nowo posklejana, choć szczeliny wciąż są widoczne” – te słowa mogą odnosić się do wielu osób doświadczonych przez życie, które pomimo negatywnych wydarzeń, które pomimo rozmaitych traum i bólu, wciąż idą do przodu, choć coraz wolniejszym krokiem. Ludzie różnie reagują na porażki, na rozstania, na śmierć bliskiej osoby, a niekiedy ich ból i cierpienie są tak dojmujące, tak dotkliwe, że jedyne, co są w stanie zrobić, to rzucić wszystko. Tak niekiedy zaczyna się bezdomność, której konsekwencją (albo przyczyną), jest nadużywanie alkoholu czy narkotyków.

    Michael King w przeszłości wykonywał wiele zawodów, prowadził miedzy innymi firmę zajmująca się architekturą krajobrazów, był również szefem kuchni w St.Louis. Szczególnie ta ostatnia praca zapewniała mu bardzo dobre zarobki, które pozwalały utrzymywać przytulny dom, zwierzęta i wieść szczęśliwe życie z ukochaną osobą. Niestety, właśnie wówczas, kiedy wydawało się, że jego życie osiągnęło pełnię, że nie można być bardziej szczęśliwym, okrutny los postanowił z niego zakpić – jego życiowy partner poważnie zachorował, a wirus HIV ostatecznie zebrał swoje żniwo. Po śmierci Mercera Michael nie wyobrażał sobie, że dalej mógłby przebywać w domu, w którym wspólnie z ukochanym spędzili tyle radosnych chwil. Pozostawił zatem wszystko za sobą, a decydując się na leczenie smutków alkoholem, świadomie skazał się na życie poza nawiasem społeczeństwa. Dziś ma czterdzieści siedem lat i jest starym, smutnym człowiekiem, któremu do szczęścia potrzeba tylko zgrzewki piwa i od czasu do czasu czegoś do przegryzienia. Żyje na ulicach Portland, okresowo tylko opuszczając miasto, by spędzić w Kalifornii zimowe miesiące. Wszystko zmienia się jednak, kiedy na ulicy jego przyjaciel, również bezdomny, znajduje małego kotka. Tabor, bowiem tak nazywa ją Michael, nadaje jego życiu sens, zaś od tej pory wszystko co robi, robi z myślą o niej.

    O tym, jak potoczy się wspólne życie Michaela i Tabor przekonujemy się z lektury wspaniałej, ciepłej opowieści, opartej na faktach. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego nowość pt. „Mój przyjaciel kot”, autorstwa Britt Collins, to historia, która poruszy serca i wyciśnie łzy nie tylko wielbicielom kotów, ale wszystkim lubiącym książki o zwierzętach. Świadomość, że opisywane wydarzenia rzeczywiście miały miejsce dodaje powieści uroku, a także sprawia, że z jeszcze większym napięciem śledzimy rozwój sytuacji, gorąco kibicując Michaelowi, ale i … płacząc nad cierpieniem Rona.

    Kotka, mimo iż poraniona i wygłodzona, miała bowiem właściciela i to takiego, który kochał ją ponad wszystko. Od chwili, kiedy zniknęła z jego domu, mężczyzna nie może znaleźć sobie miejsca w życiu, desperacko starając się odnaleźć zaginione zwierzę. Mimo licznych apeli w mediach społecznościowych, a także kontaktów z organizacjami zajmującymi się bezdomnymi zwierzętami, nie może trafić na ślad ukochanej kotki. Dodatkowo zmaga się z sąsiadem, homofobem, którego zresztą Ron podejrzewa o zabójstwo futrzaka, czym ten wielokrotnie mężczyznę straszył…

    Kiedy pewnego dnia Michael orientuje się, że kotka posiada chip, pozwalający zidentyfikować prawowitego właściciela Tabor, staje przed dylematem. Czy będzie w stanie oddać kotkę, z którą przeżył tyle wspaniałych chwil? Czy po wspólnej, wykańczającej podróży wraz z kotką do Kalifornii, teraz miałby zostać sam? O tym, jak zakończy się ta wyjątkowa historia, przekonamy się dzięki lekturze książki „Mój przyjaciel kot”, która zauroczy czytelnika, która skłoni go do przemyślenia tego, jakimi wartościami kieruje się w życiu, a może nawet zachęci do posiadania kota. Plastyczny język autorki w połączeniu z emocjonującymi wydarzeniami sprawił, że powstała porywająca książka od której trudno się oderwać, która powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich wielbicieli kotów, a także dla tych, którzy dotąd uważali te futrzaki za mniej inteligentne niż psy. Tabor przekona ich, jak bardzo się mylą…

    Justyna Gul

    Qultura słowa

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 10 recenzji

Szczegóły

Pokaż więcej

  • Tytuł: Mój przyjaciel kot
  • Autor: Britt Collins
  • Wydawnictwo Kobiece
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2018
  • Ilość stron: 336
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788365506238
  • Język: polski
  • Podtytuł: Prawdziwa historia futrzaka, samotnego faceta i ich niezwykłej podróży
  • Oryginalny tytuł: Strays: A Lost Cat, a Homeless Man, and Their Journey Across America
  • Tłumacz: Świerczyńska Edyta
  • Nr wydania: 1
  • ISBN: 9788365506238
  • EAN: 9788365506238
  • Wymiary: 13.5x20.5x2 cm
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula