Siedemnastowieczne tło nie przeszkadza przy tym wcale w żywym odbiorze fabuły. Ściany mierzone łokciami, krew na wąsach okrzepła i zbójcy skryci w głębokich pieczarach nie zakłócają naszego współczesnego obcowania z książką. Powieść porywa i ze swym nurtem niesie daleko…dziś jednak nie pod Kamieniec, czy pod Chocim, ale w rejony nabrzmiałe emocjami, na tereny, gdzie słowa wiele znaczą, a honor jest wartością, wcale nie abstrakcyjną.
Gdybym miała na kogoś z kart powieści szczególnie zwrócić uwagę, byłaby to Basia, o której Stanisław Tarnowski lat temu sto z okładem pisał w "Przeglądzie Polskim": "Krzysia podobałaby się nam bardzo, Basia wcale. Nie lubimy panien – kozaków, hajdamaków, źle wychowanych, a przez jakąś dla nich zapewne zrozumiałą kokieterią przesadzających umyślnie złe wychowanie i udających jeszcze gorsze, choć to, które mają, jest już doprawdy dosyć złe".
Zawsze przypominając sobie te słowa o bohaterce dzielnej i szczerej w swych reakcjach, która jawnie promowała sylwetkę kobiety niezależnej, a jednocześnie wrażliwej i kochającej, mam ochotę zawołać: A właśnie, że lubimy! Ot, co!
Karolina Dering, "Migotania, Przejaśnienia"
czyta: Zdzisław Wardejn
czas: 24 godz
POSŁUCHAJ FRAGMENTU >>
