seria NA F/AKTACH
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura faktu lub z serii Na F/aktach
| Wydawnictwo: | Od Deski Do Deski |
| Seria: | Na F/aktach |
| Oprawa: | Miękka |
| Rok wydania: | 2017 |
| Ilość stron: | 235 |
Szukasz więcej propozycji? Zobacz nasze tytuły z kategorii literatura faktu lub z serii Na F/aktach
Tytuł „Czarna” jawi się jako niejedno, a wieloznaczeniowy. Miejsce akcji powieści nazywa się Czarna, sama książka, jej bohaterowie - ich dusze i uczynki - mienią się zdecydowanie tym kolorem. Książeczka jest cieniutka, ma raptem 230 stron, z narracją opisującą w czasie teraźniejszym, bez zbędnych opisów, bez przynudzania, gdzie akcja i narracja brną do przodu wraz z czytelnikiem przeskakując od pierwszego do ostatniego rozdziału w tempie błyskawicznym. To się czyta jednym tchem! Zdania, wyszlifowane do granic możliwości Autora, świecą doskonałością, metafory mienią się genialnością. Kuczok, mimo tego, co sam o sobie mówi, że jest chorobliwie leniwy, jest przede wszystkim pisarzem, i to pisarzem-geniuszem, który z powołaniem się nie minął.
Nie pamiętam, którą książkę czytałem ostatnio z równym zainteresowaniem, łaknieniem tego, co wydarzy się dalej, z takim podziwem dla budowy samego tekstu, wreszcie: z takimi emocjami.
Strasznie czarna ta powieść, przygnębiająca, chwilami przejmująca do szpiku kości. Tym mocniej przejmująca, że napisana w oparciu o fakty – wydarzenia z początku lat dwutysięcznych, brutalnego morderstwa, do którego przyczyniło się zbyt wiele czynników, począwszy od zdrady, po nienawiść, strach i zastraszanie.
Mistrzowsko napisany thriller obyczajowy, o którym nie wiele można powiedzieć, aby nie zdradzić rozwoju fabuły i samego zakończenia.
Co za język, co za pozycja. Znam Wojciecha Kuczoka od dawna, oczywiście książkowo (chociaż mam też i autograf w Senności) i ON cały czas się rozwija, jego powieści są głębsze, trafiają do mojego serca i rozumu. Tym razem za pomocą „Czarnej”. Czarna to miejscowość. „Są jednak jakieś plusy mieszkania w miasteczku, o którym nawet diabeł zapomniał, bo Bóg nie pamiętał o nim nigdy”. Tam mieszka Jeremi – przykładny mąż, ojciec, właściciel tartaku. Chociaż nie układa mu się w małżeństwie. On chce czegoś więcej, chce kochanki, dla której byłby całym światem. I taką znajduje. Jest nią Marysia, nauczycielka ukochanego syna Jeremiego. Wchodzi z nią w układ nie wiedząc że za każde odstępstwo od norm będzie musiał zapłacić. Bo żona go nie rozumie, wcale ze sobą nie śpią. Bo Beata się tylko krząta. „Krzątanina jest obowiązkiem, gadanie jest przywilejem. Stąd powiedzenie gatka szmatka, chodzi o to, żeby ze szmatą w ręku nie milczeć, bo jak człowiek ze szmatą w ręku nie ma prawa do nikogo zagadać, czuje się zeszmacony”. Jeremi gra na dwa fronty. Tu żona, tu kochanka. Dobrze mu było ale do czasu. Bo kiedyś, gdzieś wszystko się wydało. I doprowadziło to tragedii. Jednak Kuczok tak pięknie, poetycko to wszystko opisał. Takim przejmującym językiem, takimi słowami niewypowiedzianymi. Tylko jednego mu nie wybaczę, tego zamierzonego błędu ortograficznego. Ale tak… Książka o tragedii, o smutku, o „osamotnienie to wyrok”. Za każdy skok jest wyrok. Za każdą winę jest kara. Choć w tym wypadku może to niestety niewinni cierpią najbardziej. Absolutnie polecam.
Wielki uklon dla autora za tak swietne ukazanie tej poruszajacej historii
Przyznam, że autor uwzględnił naprawdę fakty. Osobiście mieszkam w gminie Czarna Białostocka i chodziłam do tej samej szkoły gdzie zginą chłopiec. Czasami ciężko było przejść obok zniczy stojących obok bramy upamiętniając to co się wydarzyło. Przeczytanie książki to tylko dopełnienie tego czego dowiadywałam się na miejscu, w swojej szkole i domu. Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł o napisaniu książki. Mogę jedynie pogratulować autorowi tak dobrej znajomości tej historii i uwzględnienia w wielkich emocjach.
Zdecydowanie polecam i choć nie znałam tego chłopca bo był o 11 lat ode mnie starszy to jednak znając tą historie i czytając ją teraz w zupełnie innym wymiarze, odczuwam te samo napięcie i prawdziwe czarne uczucia.
Beata- żona i matka jego dzieci. Kilkanaście lat po ślubie. Utyła. Przestała na niego działać. Maryśka- młoda, ładna, ambitna, zakochana do szaleństwa. Nigdy nie wyobrażał sobie, ze jego wybór doprowadzi do tragedii.
Uwielbiam historie prawdziwe lub oparte na faktach, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok „Czarnej”. Opowieści o ludzkich błędach, wielkich namiętnościach, złych wyborach i jeszcze gorszych ludziach. Historii napisanej przez samo życie.
Wojciech Kuczok pisze naprawdę fantastycznie. Stworzona przez niego powieść intryguje od pierwszych stron. Głęboka, zaskakująca, pełna pasji. I opowiedziana w sposób, do którego ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Pięknie operuje słowem, potrafi pisać lekko o rzeczach niełatwych, sprawnie prowadzi czytelnika od rozdziału do rozdziału, sprawiając, że szybko zaczynamy się od jego pióra uzależniać, że ciężko nam się oderwać do samego końca.
Ja nie potrafiłam z tej historii zrezygnować. Starałam się przerywać lekturę tylko wtedy, kiedy musiałam. Emocje czytelników zostały na mnie przelane, a ich świat stał się na chwilę moim światem. Co ciekawe, tak naprawdę to przecież opowieść o miłości. Nieposkromionej, dominującej, silniejszej niż wszystko inne. Ale jednak miłości, która odgrywa w tej opowieści rolę pierwszorzędną. Ja takich nie lubię. Unikam. Trzymam się od nich z daleka. Ale tym razem nie umiałam. Wspaniały styl, umiejętność wczucia się w sytuację bohaterów, wyzwolenie emocji w czytelniku- te elementy sprawiły, że ta opowieść nabrała zupełnie innego charakteru, wciągnęła mnie niczym najlepszy thriller.
Bo może trochę tak było. W powietrzu czuć było tragedię. Każde ich spotkanie do niej prowadziło. Ten zapał, namiętność, niezdrowa siła tego uczucia. Z każdym kolejnym rozdziałem narastało napięcie, budziły się nowe wątpliwości i pytania. Czuć było, że coś w końcu wydarzyć się musi! Że to nie może pozostać bez echa. I nie pozostało. Coś się wydarzyło. Przelała się czara goryczy, ludzkich słabości, zawiedzionych nadziei i straconych szans. Wiele w tym utworze prawdy, realizmu, uczuć, których nie można tak po prostu wymyślić. Z kart powieści wylewa się samo życie. Nie można by jednak tego dostrzec, poczuć i pochwalić, gdyby nie ten styl. Tak dojrzały, dopracowany, zaangażowany w tę historię.
Kuczok przedstawia dzieje ludzi faktycznie żyjących, a co najważniejsze, oni żyją także w jego utworze. Łatwo wyczuć ich bolesny realizm, szaloną szczerość, niejednoznaczne pobudki. Podejmowane przez nich decyzje są zrozumiałe i dość uzasadnione, a wybory choć nie budzące aprobaty, to jednak w pewien sposób oczywiste. Bo pojawia się w nich to co ludzkie- chęć podążania za sercem i namiętnością, odpuszczanie sobie, uleganie słabościom. Autor ożywił ich swoją wyobraźnią, ale prawdziwość tej historii zdaje się odrzucać twórczą inwencję. Jego umiejętność oddania ludzkich charakterów robi wielkie wrażenie.
Kartki powieści zapisane zostały tematami popularnymi i dość powszechnymi. Miłość, przyjaźń, relacje rodzinne, samotność, pieniądze... Nic niebanalnego. Z drugiej strony czy można mieć o to do niego pretensje? Przecież o tym właśnie opowiada życie, na nich się opiera.
Wojciech Kuczok dobrze wie, jak opowiedzieć historię, by przekazać to, co w niej najważniejsze, a przy tym zainteresować czytelnika. A jego opowieść z pewnością zostaje z nami na dłużej.
Seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski, to jedna z lepszych serii wydawniczych, z którymi miałam okazję się spotkać. Książki wydawane w tym cyklu są sfabularyzowanymi historiami, opisanymi przez znakomitych polskich pisarzy, na podstawie prawdziwych wydarzeń, mających miejsce w powojennej Polsce. W „Czarnej” mamy do czynienia z sensacją, która w 2001 roku wstrząsnęła całą Polską. Na Podlasiu w niewielkiej miejscowości Czarna Białostocka, nauczycielka zadźgała jedenastoletniego ucznia w gabinecie lekarskim miejscowej szkoły podstawowej. Chłopiec był synem, jej kochanka. Zbrodnia najprawdopodobniej miała być karą dla mężczyzny. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tych wydarzeniach, jednak książka wstrząsnęła mną do głębi. I to mimo świadomości, że to co czytam to wizja autora, na temat wydarzeń, które miały, lub w niektórych momentach mogły mieć miejsce. Wojciech Kuczok posiada niezwykły dar pisania w sposób bardzo realistyczny, nawet w przypadku fikcji. Tym bardziej książka oparta na prawdziwych wydarzeniach, sprawia w pewnym momencie bardziej wrażenie reportażu niż powieści.
„Czarna”, to nie tylko nazwa miejscowości, to również przymiotnik najtrafniej określający tę książkę. Miałam bardzo silne wrażenie, że w tej powieści, wszystko spowite jest tym kolorem. Miejscowość, jej mieszkańcy smutni, senni, czasem demoniczni. Niemal wszyscy na czele z głównymi bohaterami i ich rodzinami. Zagłębiając się bardziej w tą lekturę, przestawał nawet trochę dziwić fakt, że wszystko to doprowadziło do tak mrocznej i wielkiej tragedii.
Bohaterów powieści autor podzielił na dwie rodziny. Z jednej strony mamy mieszkające razem matkę i córkę. Ich relacja jest trudna, jednak w jakiś sposób mimo wzajemnej nienawiści ułożona. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, w momencie kiedy córka poznaje mężczyznę. Z drugiej strony mamy z pozoru szczęśliwe małżeństwo z dziećmi, w tym z wyczekanym synem i babcią. Pan domu jest spełnionym zawodowo i rodzinnie mężczyzną, przynajmniej w oczach niewielkiej społeczności, w której żyje. Do czasu, gdy niejako na siłę zostaje w jego życie wprowadzona kobieta. Maria i Jeremi spotykając się zaczynają tworzyć swoją odrębną historię, która z oczywistych względów rzutuje na obie rodziny. Ich zakazana miłość, doprowadza do wielkiej tragedii.
Ciężko mi określić o czym dokładnie jest ta książka. Na pewno o zbrodni, ale też o miłości, samotności, desperacji. To książka o niszczącej sile zatracenia. Prawie wszystko w niej wydaje się brzydkie, brudne, czarne i mroczne. Od pierwszej strony, po ostatnią. To bezlitośnie dobra książka, która zostanie na dłuższy czas w mojej pamięci.
Oczywiście polecam.
[Adres usunięty]
![]()