Żałując macierzyństwa

Autor:

Średnia: 4.6 Ilość ocen: 9
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo
Ilość stron
312
Rok wydania
2017
Inne wersje (1)
eBook, mobi, epub
za 20,18 zł
Nasza cena: 25,83 zł 36,90 zł Taniej o: 30%

Przełomowa, wnikliwa i kontrowersyjna książka, która jest szczególnie potrzebna w obecnych czasach
 

Kobietom, które nie decydują się na macierzyństwo, często mówi się, że będą ubolewać z tego powodu do końca życia. Jednak nikt nie myśli o odwrotnej sytuacji. Wydaje się, że kobieta, która ma już dziecko, nie może żałować decyzji o jego urodzeniu.

Socjolog Orna Donath przerywa milczenie, rzucając światło na społeczne tabu wokół macierzyństwa. Żałując macierzyństwa to odważne dzieło zawierające wyniki długoletnich badań i wywiadów z kobietami, które wolałyby nigdy nie urodzić dzieci.

Donath przedstawia ten swoisty żal z feministycznego punktu widzenia. Pokazuje, że z kulturowego założenia wynika, iż macierzyństwo wiąże się z narzuconymi przez społeczeństwo ograniczeniami i jest nazywane "naturalną" rolą kobiety. Nie zawsze jednak chcą się one na to godzić.

Donath pokazuje, że powody, dla których badane przez nią matki urodziły dzieci, były przeróżne. Niektóre chciały uniknąć rozwodu, wykluczenia z rodziny czy odstawania od znajomych. Kolejne nie czuły się z tym dobrze, ale uznały to za normę społeczną, której muszą się oddać, aby prowadzić "naturalne" życie. Jeszcze inne kobiety żałowały tej roli mimo początkowego zapału i chęci bycia matką. Chociaż motywacje były różne, kobiety łączy silne poczucie żalu. Często cierpią z powodu ogromnego poczucia winy i trudu radzenia sobie z wewnętrznym konfliktem - choć kochają swoje dzieci, to nie lubią być matkami.

Donath wyjaśnia, że jeśli jesteśmy oburzeni ideą kobiet, które zmagają się z tym dylematem, powinniśmy głęboko się zastanowić. Zamiast je szykanować i obrzucać obelgami, musimy odpowiedzieć sobie na trudne pytanie. Dlaczego społeczeństwo narzuca macierzyństwo jako naturalny krok człowieka?

___
Debata o żałowaniu macierzyństwa nigdy się nie kończy. Pociąga za sobą niekończące się pokłady zajadłego hejterstwa. –„ Der Spiegel”

 

Przeczytaj fragment książki


O autorce

Orna Donath (ur. 1976) jest socjologiem na Uniwersytecie Ben Gurion w Beershebie, gdzie prowadzi badania na temat społecznych oczekiwań, głównie w kontekście kobiet. W 2001 r. opublikowała artykuł naukowy poświęcony izraelskim Żydówkom, które rezygnują z macierzyństwa. Żałując macierzyństwa to jej pierwsza międzynarodowa publikacja. Autorka jest ponadto zaangażowana w wolontariat na rzecz Hasharon Rape Crisis Center, gdzie jest członkiem zarządu.

Czytaj całość

Recenzje (9)
  1. Recenzentus NotPospolitus
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-07-27
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    5 z 5 osób uznało recenzję za przydatną

    "Żałując macierzyństwa" jest książką naukową, jednak dzięki autorce lub pani Elżbiecie, która przetłumaczyła książkę (biorąc pod uwagę prośbę autorki) sprawiły, że jest ona napisana w sposób przyjazny czytelnikowi. Książkę czyta się bardzo szybko, mimo to często się ją odkłada i myśli o tym, co właśnie przeczytałam. Wypowiedzi kobiet, z którymi autorka przeprowadzała wywiad były momentami smutne, momentami szokujące, ale głównie wzbudzały współczucie wobec tych kobiet. Kobiet, które chciałyby być niczyimi mamami (dosłownie tłumaczenie nobody's mom). Kobiety, które nigdy nie chciały być mamami, ale tak się ich życie potoczyło... że zostały. Część z kobiet ma więcej niż jedno dziecko, a niektóre są już babciami.

    Wytłumaczenie pojęcia żalu macierzyństwa u wielu kobiet różniła się, jednak wszystko, czego było im żal było spowodowane tym, że mają dzieci. Co prawda kobiety, które się wypowiadały zapewniały o tym, że kochają swoje potomstwo i dbają o nie, i nie chcą mówić im, wprost, że żałują tego, że istnieją. Każda z nich na pytanie czy gdyby mogły cofnąć czas, zmieniłyby zdanie o założeniu rodziny? Każda z nich zapewnia, że nie podjęłaby znowu decyzji o zostaniu matką. Jedna z wypowiedzi szczególnie utknęła mi w pamięci... Kobieta byłaby w stanie pozbyć się tego brzemienia tu i teraz.

    Zapewne i tak nie przekazałam wam tego, o czym myślę odnośnie tej lektury, ale jest to raczej książka, o której powinnam zacząć po prostu mówić, bo napisać się po prostu nie da! Mądra, dająca do myślenia, poruszająca momentami...

    Po tej lekturze, zapewniam, że nigdy więcej nie skomentuję decyzji żadnej z kobiet, o nie posiadaniu swoich dzieci. Wiem już, że może to zrujnować ich życie. Każdej niepewnej kobiecie zaś za każdym razem będę polecała tę lekturę, żeby się zastanowiły poważnie nad tą decyzją. I co najważniejsze.

    KOBIETO pamiętaj, że szantaż, poczucie powinności, społeczeństwo itp. nie mają prawa wymagać od Ciebie tego, żebyś rodziła i wychowywała wbrew swojej woli!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzentus NotPospolitus
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-08-14
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    3 z 3 osób uznało recenzję za przydatną

    Na wydanie tej książki czekałam kilka miesięcy. Kiedy pierwszy raz Wydawnictwo Kobiece puściło informację o tym, że pojawi się publikacja Żałując macierzyństwa – od razu wiedziałam, że musi trafić w moje ręce. Z kilku powodów.

    Pozycja Żałując macierzyństwa została napisana przez Ornę Donath – socjolog, która latami przeprowadzała badania, opierające się na wywiadach z kobietami, które żałują, że zostały matkami.

    Dlaczego ta książka zyskała moje zainteresowanie? Jak już wspomniałam z kilku powodów. Po pierwsze jest to publikacja badań socjologicznych, których jak dla mnie cały czas jest za mało. Po drugie porusza temat kontrowersyjny, nowy, o którym nie mówi się głośno. Po trzecie porusza temat, który dotyczy wszystkich kobiet. Tych, które mają dzieci, tych, które nie mają, tych, które nie chcą mieć dzieci, ale i tych, które cały czas nie podjęły ostatecznej decyzji.

    Żałując macierzyństwa – recenzja.

    Po przeczytaniu tej pozycji tyle myśli kłębi się w mojej głowie, że nie wiem, od czego zacząć.

    Książka porusza wiele strun, które wolelibyśmy, aby zostały nietknięte. Jest mocna, przepełniona emocjami, strachem i żalem. Żalem przede wszystkim. To w tych niecałych 300 stronach zawarł się głos kobiet. Matek, które chciałyby cofnąć czas i zostać mamą niczyją (oryginalne tłumaczenie: nobody’s mom).

    Z jednej strony słuchając tych historii, uświadamiasz sobie, jak mało jest w tym czerni i bieli, a ile odcieni szarości. Jak trudne musi być opowiedzenie o tym, z czym zmagają się te kobiety, ale jak jeszcze trudniejsze musi być życie z ukrywaniem swojego żalu.

    Badane kobiety mieściły się między 26, a 73 rokiem życia. 5 z nich w trakcie badania było już babciami. Kobiety wywodziły się z różnych klas społecznych. Wywiady zostały przeprowadzone z 23 kobietami.

    Zacznijmy jednak od początku. Od pytań, które zadała Orna.

    Żałując macierzyństwa – być niczyją mamą.

    Obok kobiet, które pragną mieć dzieci, ale nie mogą, obok kobiet, które realizują się w macierzyństwie i obok kobiet, które mimo trudności, jakie macierzyństwo przed nimi stawia, kochają być matkami – są kobiety, które chciałyby być niczyją mamą.

    Jakkolwiek wydaje nam się to absurdalne, nieludzkie, samolubne czy po prostu dziwne – tak jest. Mimo iż społeczeństwo nie jest na to przygotowane. Takie kobiety żyją obok nas …i nie jednokrotnie mają już dzieci. Dlaczego? O tym będzie później.

    Kobieta, która nie chce mieć dzieci – ma pod górkę już na starcie.

    Społeczeństwo wywiera nacisk na wszystkie kobiety. Każda powinna być matką. Co więcej, każda powinna nosić w sobie instynkt macierzyński. Gdyby to było takie oczywiste…

    W społecznej opinii kobiety rodzą się po to, by w końcu zostać matkami. Kobieta bezdzietna jest dla nas jakby niepełna? Często litujemy się nad takimi osobami, nie zdając sobie sprawy, że to może być świadoma decyzja, a kobiety, które nie zostały mamami są w swoim życiu w pełni szczęśliwe i spełnione.

    Trudno nam to zrozumieć – dlatego tym lepiej, że powstają takie publikacje jak książka Orny Donath.

    Jedna z badanych kobiet (mama trojga dzieci między 5, a 10 rokiem życia), twierdzi, że niechęć do macierzyństwa jest w niektórych z nas zakodowana od samego początku. Nie zawsze jednak zdajemy sobie z tego sprawę, nie zawsze chcemy ten głos dopuścić do swojej świadomości. Boimy się. Boimy się ostracyzmu i odrzucenia.

    Proszę spojrzeć, jak bardzo ciało i dusza jest…ono wie. Nie mam żadnych problemów z płodnością, a trójka moich dzieci, a dokładniej mówiąc, te dwie ciąże były związane z leczeniem niepłodności. Ponieważ ja po prostu nie zachodziłam w ciążę. Bo tak naprawdę nie chciałam. To proste. I to jest niesamowite. To jest niesamowite. Ja po prostu nie chciałam.

    Żałując macierzyństwa – społeczne odrzucenie.

    Autorka książki zapytała swoje uczestniczki badania, czy widzą jakieś plusy macierzyństwa. Wiele z nich miało problem z przytoczeniem ich. Dużo łatwiej było im pokazać, jakie minusy niesie ze sobą posiadanie dziecka. Często jednak pojawiały się odpowiedzi, które sugerowały, że jednym z głównych plusów jest odhaczenie jednego z punktu, na które społeczeństwo wywiera ogromny nacisk, czyli posiadanie dziecka.

    Innymi słowy, zdaniem badanych kobiet plusem mienia dziecka jest to, że społeczeństwo nie patrzy na Ciebie krzywo. Na kogoś, kto obiega i odstaje od normy. Nie musisz tłumaczyć się przed rodziną, dlaczego nie masz dziecka. Nie musisz wysłuchiwać wiecznych oskarżeń o egoizm i nie zostajesz wycofany z grup społecznych, do których wcześniej należałeś.

    Jedna z kobiet, które udzieliły wywiadu (mama dwójki dzieci między 10, a 15 rokiem życia), mówi tak:

    Przez lata wchodzisz i wychodzisz z grup społecznych – na początku mogą to być twoi przyjaciele ze szkoły średniej, potem twoi przyjaciele z wojska, potem są to przyjaciele z uczelni, a potem są to pary i spotkania par – a w następnej fazie pary przychodzą z dziećmi. Wspólna rozmowa ma nowy punkt, wokół którego się toczy – nie, co będziesz studiować na uniwersytecie, ale jak przebiega ciąża, jakie są procesy i jak rozwija się dziecko, i czy zaczęły one chodzić lub cokolwiek innego.

    A kiedy nie jesteś w tym kręgu społecznym, powoli zaczynasz tracić grupę, do której należysz, inaczej mówiąc – interakcję z nią. Nie jestem bardzo towarzyską osobą, więc przypuszczam, że mocno mnie to nie martwi, ale coś wisiało w powietrzu, że ludzie wokół zaczęli wchodzić do tych grup. […] Jest to rodzaj biletu wstępu do społeczeństwa. Dużo ON ułatwia.

    Żałując macierzyństwa – nigdy więcej wolności w Twojej głowie.

    Wiele badanych kobiet macierzyństwo postrzega, jako brak wolności. Wieczne zamartwianie się o kogoś, permanentne zmęczenie i żal, że podjęli taką decyzję. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego kobiety podjęły się urodzenia dziecka, skoro nie chciały ich mieć?

    I tu znów nic nie jest czarno-białe. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Ile kobiet, tyle motywów.

    Obawa przed ocenianiem, zbyt silny nacisk społeczny, z którym nie mogły sobie poradzić, początkowe niezdawanie sobie sprawy, że jednak nie chcą mieć dzieci (niektóre kobiety dochodziły do tego, wtedy gdy już były matkami), czy wiara w słowa innych: jak będziesz miała dziecko, wszystko się zmieni, pokochasz je i zobaczysz, jaki to jest skarb, czy nie możesz mówić, że nie chcesz mieć dzieci, bo nie miałaś ich i nie wiesz, ile dają radości, albo uśmiech dziecka jest wart wszystkich trosk, trudów i zmartwień. I wiele, wiele innych.

    Wszystkie z badanych kobiet chciałyby cofnąć czas i nie urodzić dziecka. Mimo iż każda z nich czuję się zawstydzona, wygłaszając te słowa, bo wspominają o tym, że bardzo kochają swoje dzieci i są najlepszymi matkami, jakimi tylko mogłyby być. Wspominają tylko o tym, że chciałyby mieć tą wiedzę, co mają dzisiaj. Wtedy by tego nie zrobiły.

    Żałując macierzyństwa – podłoże decyzji.

    Łatwo jest nam oceniać innych. Szczególnie jeżeli mocno odbiegają od obrazu, jaki znamy od zawsze.

    Nie raz szeroko otwierałam oczy ze zdziwienia, czytając wypowiedzi badanych kobiet. Nie raz musiałam zamykać książkę, by zastanowić się nad tym, co ja właśnie czytam. I mimo że jestem osobą, w której wiele jest pokładów liberalizmu i tolerancji – i ja łapałam się na oceniających myślach.

    Z czego nie byłam dumna. Bo nie jestem na miejscu tych kobiet. Nie wiem, jak ja bym się zachowała. Jakie ja miałabym myśli. Jak ja bym sobie próbowała z tym poradzić. Nie wiem tego i Wy też tego nie wiecie.

    A jak trudno jest walczyć ze społecznym narzutem, wie tylko ten, kto choć raz odstawał od niego.

    Łatwo nam zarzucać egoizm.

    Mówi się, że kobiety chcą zostać niczyją matką z lenistwa, z obawy przed porodem, czy z powodu nastawienia na karierę. Jakże dalekie jest to od prawdy wiedzą wszystkie kobiety, które matkami zostać nie chcą. Oprócz badanych kobiet autorka przytacza też wypowiedzi z forum dla kobiet Kobiety, które nie chcą zostać matkami. Powodów może być wiele, ale prawie żaden nie jest związany z wyżej wymienionymi.

    Po prostu nie chcą, nie czują tego. Jak to powiedziała jedna z kobiet na forum:

    „Nie” znaczy „nie”. Niechęć, by mieć dzieci, nie jest zakorzeniona w myśli, że byłoby ciężko się nimi zająć. Jest to czysta niechęć, kropka.

    Zastanawiam się, czy byłoby inaczej, gdyby ktoś inny je miał, gdyby ciąża i poród były przyjemne i łatwe – ale wciąż myślę, że nie chciałabym mieć dzieci.

    Nawet gdybym żyła w świecie, w którym inni pomagają lub nawet wychowują dzieci zamiast mnie, to nie zmieniłoby faktu, że nie chcę dzieci po prostu dlatego, że nie czuję potrzeby ani pragnienia, aby je mieć.

    Żałując macierzyństwa – dajmy kobiecie możliwość wyboru.

    W pozycji tej znajdziecie wiele historii i wiele odpowiedzi na pytania, których nawet nie próbowałam tu poruszyć.

    Dlaczego mając jedno dziecko, kobiety decydowały się na następne. Czy zdaniem badanych kobiet, warto mówić dzieciom o tym, że żałują one macierzyństwa czy (jeden z bardziej poruszających rozdziałów) o tym, czy kobieta może tak po prostu odejść od rodziny i czy badane kobiety, chciałyby to zrobić.

    W pozycji tej poruszonych zostało wiele kwestii. Część z nich siedzi we mnie i aż prosi się o wypuszczenie na światło dzienne. Nie zdziwcie się więc, jeżeli pojawi się tu więcej tekstów z tej dziedziny.

    Książkę tę polecam wszystkim. Po prostu wszystkim – ku świadomości.

    Książka ta stała się w mojej głowie punktem zapalnym do powiedzenia tego, co wypowiedziane jeszcze nie zostało. Do mówienia o tym, o czym za mało mówimy. Do spojrzenia na to, na co patrzeć nie chcemy.

    Bo kobieta powinna mieć wybór. Bez społecznego nacisku.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-08-14
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 2 osób uznało recenzję za przydatną

    Są matkami. Jedne od roku, inne od kilkudziesięciu lat. Dbają, opiekują się, przewijają, uczą, odbierają telefony od kochających je wnuków.

    Ale czy uśmiechy posyłane w kierunku szczęśliwego dziecka prezentującego swój najnowszy obrazek naprawdę są szczerze? Czy ten obrazek to rzeczywiście coś, co mają ochotę oglądać? A może dobra mina do złej gry to ich sposób na przetrwanie i jednocześnie pokazanie sobie i światu, że dadzą radę? Tak, mowa tu o kobietach, które zostały matkami i żałują tego, bo choć kochają swoje dziecko całym sercem, to nie było ono szczytem ich marzeń, bo okazało się inaczej niż w marzeniach, bo mąż i rodzina naciskali, bo wypadało, bo jakiś inny powód.

    Zacznę od marudzenia na temat samej realizacji pomysłu, bo jest coś, co wolałabym dużo bardziej niż wywód podobny do doktoratu. Pełne wywiady, jakie autorka przeprowadziła na potrzeby tej książki. I niech cała książka by się z nich składała. Tu natomiast jest mieszanka. Fragmenty wypowiedzi bohaterek „zatrudnionych” do zbierania materiału pojawiają się dość często. Ale ja czuję lekki niedosyt. Dla mnie jest po prostu odrobinę za dużo teorii i analizy, a brak mi pełnych historii tych kobiet, które zgłosiły się do projektu.

    Żal jest jak tymczasowy prom przenoszący swój ładunek z tego, co było, przez to, co mogłoby być, do myślenia o przyszłości w świetle przeszłych doświadczeń. (str. 208)

    Autorka rozpoczęła swe badania w 2008 roku w Izraelu i prowadziła je przez pięć lat. Dokładnie zbadała grunt, przeanalizowała różne kraje i ich sytuacje. Wybrała Izrael, bo tam kobieta ma średnio trójkę dzieci. Przedstawia punkty widzenia dwudziestu trzech różnych kobiet w przedziale wiekowym od 26-73 roku życia (nawet takich, które mają już wnuki, więc są matkami od wielu lat). Stara się pokazać podejście do niechcianego macierzyństwa na tle społeczeństwa, które nie wyobraża sobie, jak to możliwe: nie chcieć mieć dzieci, skoro to główne, najważniejsze zadanie w życiu każdej osoby płci żeńskiej. Nie każda kobieta musi być matką. Bywa, że decyduje się na dziecko, bo mąż tego żąda: dziecko albo rozwód. Najbardziej książka skupia się na zrozumieniu samego pojęcia żalu. Od tego się zaczyna i towarzyszy praktycznie cały czas.

    Nie jest to łatwy temat. Pani socjolog podejmuje go w taki sposób, że czytając chcesz się jak najwięcej dowiedzieć, a autorka jak najwięcej przekazać. Ja czytałam ją dość długo i wolno. Często się zatrzymywałam, wracałam do niektórych momentów.

    Ciekawostką jest fakt, że autorka miała wpływ na polskie tłumaczenie. Poprosiła o dokładne tłumaczenie zwrotu „nobody’s mom”, nawet jeżeli będzie to niezgodne z polską gramatyką (str.12).

    To nie jest książka biograficzna czy powieść. To zbiór niezwykle ciężkich artykułów, w których Orna Donath powtarza, że kobieta ma prawo do własnych uczuć, pragnień, a macierzyństwo to niekoniecznie dla każdej kobiety punkt obowiązkowy w życiu, bez którego nie może być szczęśliwą. Mówi bez ogródek i owijania w bawełnę, co tym bardziej brzmi kontrowersyjnie. Czy autorce udaje się kogokolwiek z myślących inaczej przekonać do swoich racji? Z pewnością tytuł ten ma być ostrzeżeniem i zmusić do przemyśleń. Bo dziecko to poważna decyzja na całe życie!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Recenzentus NotPospolitus
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2019-02-14
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Jestem Polką, Europejką, mieszkanką tzw. pierwszego świata. Mam dostęp do edukacji i służby zdrowia. Nikogo nie zgorszy moje staropanieństwo, mieszkanie z partnerem, ślub po trzydziestce. Nawet potencjalne posiadanie partnerki, a nie partnera nie byłoby czymś skandalizującym.

    Mimo to przyznanie się do żałowania macierzyństwa jest czymś absolutnie nie do przyjęcia.

    Przecież jestem tzw. silną, niezależną kobietą; wyedukowaną, dbającą o zdrowie, mającą w nosie zdanie ciotek i sąsiadek. Do takiej wizji bardzo pasuje założenie, że w tej sytuacji macierzyństwo musi być decyzją w pełni świadomą i przemyślaną. Decyzją, od której społeczeństwo nie przyjmuje reklamacji.

    Książka ma swoje wady - przede wszystkim bardzo naukowy język, którym posługuje się autorka. Ale temat jest tak ciekawy i tak niecodzienny (!), że polecam tę książkę wszystkim moim koleżankom. Absolutnie nie chodzi tu o jakieś pseudofeministyczne biczowanie się, ale uzmysłowienie sobie banalnego faktu, że tak jak nie każda z nas musi być matką i nadaje się na matkę.

    Jeśli dalej nie wiesz, czy sięgnąć po tę pozycję, napiszę - nie ma dzieci, a chciałabym mieć; i bardzo się cieszę, że poznałam temat również z drugiej strony. Bo o tym, co przeczytasz w tej książce, raczej żadna koleżanka ci nie powie.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Początkujący Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2018-08-27
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    "Żałując macierzyństwa" to książka, która podważa obiegową myśl, że naturalną i niekwestionowaną rolą kobiety jest bycie matką. Orna Donath podejmując decyzję o rezygnacji z macierzyństwa często słyszała, że będzie tego żałowała, że jeszcze jej się odwidzi.

    Jako socjolożka postanowiła spojrzeć na kwestię żalu od drugiej strony. Przeprowadziła badania na grupie kobiet które żałują, że zostały matkami. Z przeprowadzonych 23 rozmów wyłania się obraz osób, które zaszły w ciążę ponieważ tego od nich oczekiwano. Kilka z nich miało więcej niż jedno dziecko. Warto mieć świadomość, że każda z osób kocha swoje potomstwo i nie wiąże z nim uczucia żalu.

    Oprócz tytułowego żalu wszystkie kobiety łączy poczucie winy. Wewnętrzny konflikt i świadomość, że to co czują będzie niezrozumiałe dla otoczenia. Mając dzieci źle czują się w roli matek. Utrata wolności, zmiana sposobu życia, ogromna odpowiedzialność, izolacja od świata i wymóg bycia szczęśliwą - to najczęściej powtarzające się odczucia, które doprowadziły do tego, że bohaterki nie odnalazły się w roli matek. Macierzyństwo ogranicza, a mówienie o tych ograniczeniach stygmatyzuje kobiety.

    Ta książka daje rzadką możliwość dotknięcia prawdziwego tabu. Tematu, który tak bardzo odstaje od naszej rzeczywistości, że nawet o nim nie myślimy. Czytając "Żałują macierzyństwa" trzeba zapomnieć o takich słowach jak egoistka i wyrodna matka. Zamiast oceniać każdą wypowiedź, wsłuchać się w to co mają do powiedzenia bohaterki. Mówią o sprawach bolesnych, kontrowersyjnych, np. o tym czy matka może zostawić rodzinę i czy chciałaby to zrobić. Należy uświadomić sobie, że nie wszystkie kobiety chcą mieć dzieci. Trzeba to uszanować i zamknąć temat.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 4 recenzje

Szczegóły

Pokaż więcej

  • Tytuł: Żałując macierzyństwa
  • Autor: Orna Donath
  • Wydawnictwo Kobiece
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2017
  • Ilość stron: 312
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788365506825
  • Język: polski
  • Oryginalny tytuł: Regretting motherhood
  • Tłumacz: Filipow Elżbieta
  • Nr wydania: 1
  • ISBN: 9788365506825
  • EAN: 9788365506825
  • Wymiary: 13.5x20.5x1.6 cm
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula