Były sobie świnki trzy

Autor:

Olga Rudnicka

Średnia: 4.4 Ilość ocen: 10
Wysyłka w
24 godziny + czas dostawy
Ilość stron
360
Rok wydania
2016-03-15
Inne wersje (1)
eBook, mobi, epub
za 21,76 zł
Nasza cena: 24,64 zł 32,00 zł Taniej o: 23%

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy… 
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste… 

Olga Rudnicka (ur. 1988 r.) – autorka poczytnych powieści kryminalnych takich jak „Natalii 5”, „Zacisze 13”, „Fartowny pech”, „Diabli nadali” i innych, asystentka osób niepełnosprawnych. Kocha podróże, góry, zwierzęta, a nie znosi gotowania, prasowania i hipokryzji. Silnie związana ze Śremem, swoim miastem rodzinnym, i nie zamierza tego zmieniać. Jej powieści cenione są za humor, wartką akcję, błyskotliwe intrygi i bohaterów, których można pokochać lub znienawidzić, ale z pewnością nie można przejść obok nich obojętnie.

Czytaj całość

Recenzje (10)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez Beata M. w dniu 2016-03-19
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    11 z 13 osób uznało recenzję za przydatną

    Olga Rudnicka to autorka z dużym doświadczeniem, która ma już szerokie grono fanów. I wcale się temu nie dziwię, bo pisze zabawnie i z rezerwą, a swoboda z jaką tworzy sprawia, że czytelnik ma wielką ochotę poznawać co raz to nowsze lektury autorki. Pani Olga była jedną z pierwszych, polskich pisarek, które szturmem przeciągnęły mnie na stronę naszej rodzimej literatury i jestem jej ogromnie za to wdzięczna. Subtelny powiew komedii w historiach obyczajowych to duży atut tej pani, która nie boi się wysyłać swoich bohaterów na przeciw życiowym niepowodzeniom. A przy tym nie zapomina o dopracowaniu swoich historii, nadaniu im wiarygodnych ram i powołaniu do życia pełnokrwistych bohaterów.

    "Były sobie świnki trzy" to kolejna przebojowa książka autorki, która wciąga na dobrych kilka godzin. Bawi i cieszy, ale co najważniejsze - relaksuje. Dla mnie ta powieść okazała się przyjemną odskocznią po ciężkim dniu i nie żałuję ani jednej poświęconej jej minuty. Oby więcej takich lektur!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez Erna E. w dniu 2016-03-15
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    7 z 9 osób uznało recenzję za przydatną

    Która z kobiet — choć przez chwilkę — nie wyobrażała sobie cudownej miłości? Takiej wiecznej, kolorowej i czułej. Można doznać ogromnego rozczarowania, gdy książę okazuje się być zwykłą ropuchą. Co zrobić w takiej sytuacji? Zaplanować zbrodnię doskonałą?

    Nazwisko Olgi Rudnickiej obiło mi się o uszy dłuższy czas temu, ale jakoś nie zgłębiałam się w jej twórczość. Nadarzyła się okazja, aby przeczytać najnowszą powieść, utrzymaną w klimacie komedii. Nie zabrakło też wątku kryminalnego. Powoli podchodziłam do tej książki. Zabawna okładka, więc bez czytania opisu już wiedziałam, że można spodziewać się czegoś dowcipnego. I przeczucie mnie nie myliło. Olga Rudnicka sięgnęła po motyw, który nadawałby się na serial. Humor, pędząca akcja i bardzo zakręcone bohaterki. Czułam pewne skojarzenie z paroma polskimi filmami, „Ranczem” — przez ciąg szalonych zdarzeń. Wszystko dzieje się na krawędzi, jest przerysowane. Takie krzywe zwierciadło, które odbija w sobie mocno wyeksponowane cechy wściekłych żon i niewiernych mężów. To bardzo dynamiczna książka, szybko się ją czyta.

    Jolka Markiewicz, Marta Solska i Kamila Padecka są przyjaciółkami, które łączy nienawiść do małżonków. Pozornie mają wszystko. Wspaniałe domy, eleganckie ubrania, ale żyją w cieniu i brakuje im miłości. W końcu miarka się przebiera i kobiety wpadają na niecny plan. Postanawiają zamordować swoich mężów, bo rozwód nie wchodzi w grę. Każda z nich podpisała intercyzę i w razie rozstania odejdzie z niczym. Pomysł wydaje się być doskonały, ale trochę dziecinna Martusia wyłamuje się z ustalonych zdarzeń i przypadkowo sama zajmuje się całą sprawą. Po piętach depcze policjant o nazwisku Kalinka, a w tle majaczy prawniczka Sandra, która za wszelką cenę chce ukryć swoją niechlubną przeszłość…

    Muszę przyznać, że „Były sobie świnki trzy” jest sympatyczną książką. Jednak trzeba mieć do niej odpowiednie podejście i dość lekki dzień. Ja ostatnio ciężko się odprężam, więc tym razem troszkę poległam. Bohaterki mnie denerwowały swoim brakiem rozsądku i typowo materialistycznym spojrzeniem na życie. Trzeba też pamiętać, że przerysowanie jest kluczową cechą tej powieści, więc trzeba przymknąć oko na takie zachowania. Za to moje zainteresowanie wzbudziła postać lekko poboczna — Sandra. Konkretna, gotowa na poświęcenia, dążąca do swoich celów i niezależności. A z lektury dowiecie się, że spotkała ją spora niespodzianka na drodze do wymarzonej kariery…

    Nic nie mogę zarzucić stylowi pisania Rudnickiej. Dotrze do każdego, bez względu na wiek i zainteresowania. Naprawdę, autorka wpadła na kilka dowcipnych i ciętych ripost, które koniecznie powinnam zapamiętać. Nie ma w tym głupiego lania wody, dzięki czemu całość czyta się szybko. Ja bez problemu wgryzłam się w powieść, nie trzeba wysilać myśli — tylko śmiać z mało rozgarniętej Martusi. Oj, nie chciałabym jej spotkać w rzeczywistości, choć posiada taki specyficzny urok. Za to Sandrze postawiłabym dobrą kawę.

    Myślę, że wrócę do tej książki raz jeszcze. Zaczęłam lekturę w kiepskim momencie, przez co nie mogłam do końca się odprężyć, a czuć potencjał. Nie każdy lubi takie proste poczucie humoru, ale wydaje mi się, iż bywa niezbędne. Słyszałam właśnie o innych powieściach autorstwa Olgi Rudnickiej. Chętnie bliżej zapoznam się z jej twórczością, zaintrygowała mnie, mimo średniego początku tej „znajomości”. Jak wspomniałam wcześniej — wyczuwam prędką ekranizację! Jeśli się mylę, to wszystkie stacje popełniają błąd. Wielu Polaków płakałoby ze śmiechu przy przygodach Marty, Jolki i Kamy. Nawet mam swoje aktorskie typy. Chyba galopuję w swych marzeniach!

    „Były sobie świnki trzy” polecam osobom, które lubią optymizm bijący z kart książki. Również fanom kryminałów chcącym odpocząć od trudnych zagadek. Tutaj wszystko podano na tacy, choć przygody bohaterek w pewnym momencie stają się naprawdę skomplikowane!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez Katarzyna P. w dniu 2016-03-29
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    4 z 6 osób uznało recenzję za przydatną

    Czy podpisanie intercyzy to podpisanie wyroku na siebie? Czy w ten sposób kobieta zamyka sobie drogę do szczęścia, spokoju i... majątku męża? Niekoniecznie. Nie ma problemu którego nie dałoby się rozwiązać, nawet jeśli będzie trzeba posunąć się do morderstwa...

    Martusia, Kama i Jolka, to trzy kobiety w średnim wieku, których życie nie jest do końca tak idealne jak można by sądzić. Choć mają bogatych mężów, żyją w luksusie i nie muszą martwić się o pieniądze, pojawiają się pewne problemy które skutecznie burzą ich spokój. Nadmiar kilogramów, kurze łapki i coraz więcej lat na koncie. Do tego ich mężowie dopuszczają się zdrady z młodszymi i bardziej atrakcyjnymi kobietami, nie zwracając uwagi na wierność swoich żon. Najlepszym wyjściem z sytuacji byłby rozwód, ale kobiety przed ślubem podpisały intercyzy. Co zatem zrobić? Odpowiedź jest prosta: zostać wdową i pozbyć się balastu. Trzy przyjaciółki zawiązują pakt, decydując się wykończyć swoich niewiernych mężów. Szybko jednak przekonują się, że nie będzie to takie proste...

    „Były sobie świnki trzy” to moje pierwsze spotkanie z piórem Olgi Rudnickiej. Gdy zaczęłam czytać, od razu zwróciłam uwagę na lekki i przyjemny styl autorki. Spodziewałam się, że będzie to kryminał z lekkim przymrużeniem oka i nie pomyliłam się. To wyśmienita komedia pomyłek, która poza dawką świetnego humoru, zachwyca umiejętnościami pisarskimi Olgi Rudnickiej, a także oryginalnym i ciekawie poprowadzonym tematem. Od samego początku rzuciło mi się w oczy podobieństwo do serialu „Gotowe na wszystko” i nawet pojawia się takie porównanie w książce, więc trafiłam w dziesiątkę. Trzeba przyznać, że wyszło to autorce na dobre. „Były sobie świnki trzy” to rozrywka w najlepszym wydaniu i gwarancja przyjemnie spędzonego czasu.

    Wszystko rozchodzi się o te piekielne intercyzy. Gdyby nie to, nic nie stałoby na przeszkodzie, aby zdecydować się na rozwód. Ale przecież żadna z kobiet nie chce zostać z niczym. Wspólnie dochodzą do wniosku, że najlepiej gdyby każda z nich została wdową. Ale jak to zrobić? Trzeba wszystko dokładnie zaplanować i przemyśleć, bo wykończenie męża, to nie taka prosta sprawa. I tu zaczynają się schody... bo jak pozbyć się trzech osób, tak by nie ściągnąć na siebie uwagi policji? Kobiety muszą działać wspólnie i najlepiej żeby każda śmierć wyglądała na nieszczęśliwy wypadek. I choć mają pewne opory, szybko przekonają się, że nie taki wilk straszny jak go malują. Jaki będzie finał tej historii? Czy pozbycie się niewiernego męża to jedyne wyjście z sytuacji?

    Olga Rudnicka wie jak zaintrygować czytelnika. W świetny i przemyślany sposób prowadzi fabułę, z każdą chwilą dokładając coraz więcej elementów, które mają na celu nas zaskoczyć, a przede wszystkim rozśmieszyć. I choć spodziewałam się, jak potoczy się historia, absolutnie nie zepsuło mi to odbioru powieści. Cięty język, zabawne dialogi i czarny humor idealnie się ze sobą łączą tworząc genialnie skonstruowaną komedię kryminalną. Bohaterowie są wyraziści i kontrastowi. Każda z trzech kobiet jest inna, dzięki czemu świetnie się uzupełniają. To pomaga im zaplanować wręcz zbrodnie idealną. Okazuje się jednak, że wiele planów będą musiały zmienić, bo z każdą chwilą pojawiają się nowe okoliczności i sytuacje, które mają znaczący wpływ dla przebiegu wydarzeń.

    „Były sobie świnki trzy” to przede wszystkim obraz wspaniałej kobiecej przyjaźni. I choć kobiety w wielu kwestiach się nie zgadzają, a nawet kłócą, to jednak potrafią dojść do porozumienia. I w każdej, nawet najbardziej dramatycznej chwili, mogą na sobie polegać. Czy to trzeba śledzić niewiernego męża, czy to nakłamać policji, czy zakopać zwłoki w lesie... Prawdziwa przyjaciółka jest gotowa na wszystko. Oprócz trzech kobiet (świnek), w książce pojawi się również czwarta, która też odegra znaczącą rolę dla całej historii. Jaki będzie finał, musicie przekonać się sami. Ale zapewniam, że niejednokrotnie będziecie zaskoczeni.

    Książka Olgi Rudnickiej to zabawna historia, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, śmiesznych sytuacji i barwnych bohaterek. Rozbawi Was do łez, poprawi humor, a przy okazji pozwoli Wam zapomnieć o szarej rzeczywistości. „Były sobie świnki trzy” to łatwa w odbiorze powieść, która będzie idealną odskocznią od codzienności. Polecam!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 3/5
    Dodana przez Sylwia Ł. w dniu 2016-09-20
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    3 z 5 osób uznało recenzję za przydatną

    Uwielbiam literaturę polską, dlatego niejednokrotnie, tu i ówdzie, natykałam się na twórczość Olgi Rudnickiej. Zachwyty tysięcy czytelników sprawiły, że nie potrafiłam przejść obojętnie obok jej najnowszego dzieła. Co prawda, niezwykle rzadko sięgam po typ literatury, w jakim przoduje autorka, jednak dałam się skusić, ponieważ lubię poszerzać swoje horyzonty oraz poznawać to, co do tej pory było mi nieznane.

    Jolka (38l.) - żona mecenasa znanego w całej stolicy. Kamelia (36l.) - małżonka stołecznego komornika. Marta (34l.) - żona właściciela znanej firmy doradztwa podatkowego. Związek żadnej z nich nie wygląda tak, jak panie sobie wymarzyły. Lata lecą, zmarszczek i dodatkowych kilogramów przybywa, a ich mężowie oddalają się z prędkością światła, prawdopodobnie poszukując uciech u innych kobiet. Przyjaciółki nie mogą pozwolić na to, aby stać się rozwódkami, co nie byłoby proste, gdyż w dostatnim życiu przeszkodziłyby im niegdyś podpisane intercyzy. Dlatego postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i stać się wdowami z prawem do zagarnięcia mężowskich majątków. Na horyzoncie pojawia się 28-letnia Sandra Tomaszewska, radca prawny, bezwzględna i pozbawiona empatii, a do tego cięta na płeć przeciwną oraz świadoma tego, że solidarność jajników to klucz do sukcesu.

    Historia, jaką stworzyła Rudnicka, to komedia pomyłek - absurd goni absurd, a główne bohaterki nie mogą wyjść ze zdumienia i podziwu, jak gładko poszło im to, do czego dążyły. Co najciekawsze - w zasadzie nie przyłożyły rąk do owych zdarzeń, co pokazuje, że samospełniająca się przepowiednia to nie tylko pusty frazes. Akcja pędzi niezwykle szybko, niekiedy aż ciężko połapać się w tym, co aktualnie jest na tapecie, ale tak widocznie musi być, kiedy pragnie się zakończyć żywot własnego męża.

    "Moje otoczenie każdego dnia udowadnia mi, że życie bez mózgu jest jednak możliwe."

    Główne bohaterki nie są osobami, do których od razu można zapałać sympatią. Ich zachowania i charaktery są dość mocno przejaskrawione, dlatego nie jest łatwo je polubić. Chociaż w porównaniu ze swoimi bezczelnymi mężami, panie są niemal aniołami - oczywiście do czasu. Cała historia pokazuje, jak pieniądze potrafią zawrócić niektórym w głowie, co jest bardzo przykrym zjawiskiem. Coraz częściej ludzie biorą udział w wyścigu szczurów, pędząc za dobrami materialnymi, zupełnie zapominając o tym, co najistotniejsze i bezcenne.

    "Były sobie świnki trzy" to książka, wobec której miałam ogromne oczekiwania. Teraz wydaje mi się, że zbyt wysoko postawiłam jej poprzeczkę, na co wpłynęły niezwykle pozytywne opinie dotyczące nie tylko samej powieści, ale całej twórczości Olgi Rudnickiej. Niestety, pomimo lekkiego stylu, jakim posługuje się autorka, ów tytuł czytałam dość długo i bez większego zaangażowania. Ot, zwyczajne czytadło, niewywołujące żadnych emocji, oprócz chwilowego uśmiechu, najczęściej spowodowanego nutą zażenowania. Planowałam sięgnąć po cykl "Natalii 5", ale szczerze przyznam, że na razie nie czuję entuzjazmu na ową myśl i aktualnie na pewno odpuszczę sobie książki tej pisarki. Być może za jakiś czas zmienię zdanie, ale na razie niedosyt po "Były sobie świnki trzy" jest zbyt duży.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez Małgorzata B. w dniu 2016-05-31
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    4 z 7 osób uznało recenzję za przydatną

    Wybierając kolejną książkę poszłam za ciosem. "Diabli nadali" urzekło mnie i rozbawiło, a tu w czytniku uśmiecha się do mnie kolejna książka autorstwa p. Olgi Rudnickiej. No nie mogłam sobie odmówić!

    Świnki trzy ... Trzy kobiety, trzy różne charaktery, trzy odmienne pasje. Łączy je jedno: majątek, który każda z nich zawdzięcza mężowi i obsesyjna chęć ukatrupienia małżonka w celu uzyskania samodzielności finansowej. No i jak to u Chmielewskiej... o sorry!, jak to u p. Rudnickiej bywa prześmieszne zbiegi okoliczności, pomyłki i zawirowania doprowadzają miłe panie do ... no jakby nie patrzeć sukcesu, choć niezamierzonego! Niewątpliwie jednak detektyw, który prowadzi sprawy dotyczące szanownych małżonków zostanie doprowadzony przez bohaterki do szewskiej pasji. Bohaterki snują swoje plany ze swoistą gapowatością i prostotą. Problem w tym że choć plany spalają na panewce, to cel zostaje osiągnięty. Trudno pisać tak, żeby nic nie zdradzić zbyt wiele. A zdradzić nie mam zamiaru, bo popsuję całą zabawę.

    Właściwie to podsumowanie mogłabym przepisać z poprzednio recenzowanej powieści. Lekkie pióro, kąśliwy humor zahaczający o absurd, fabuła niespodziewana i zaskakująca czytelnika. Jeżeli do tego dodamy zabawne przemilczenia aluzje i komentarze otrzymamy wyjątkowo zgrabną lekturę na weekend. Zapewniam, że humor po tej powieści będzie wam dopisywał jeszcze długo :-)

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 5 recenzje

Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula