Kraina miłości i zatracenia

Średnia: 3.9 Ilość ocen: 21
Wysyłka w:
2 dni + czas dostawy
Format
135 x 205 mm
Rok wydania
2017
Wydawnictwo
Ilość stron
548
Inne wersje (1)
eBook, mobi, epub
za 22,42 zł
Nasza cena: 27,93 zł 39,90 zł Taniej o: 30%

KARAIBSKI CZAR, NADMORSKI KLIMAT I RYTMY WYSP DZIEWICZYCH TŁEM DO NIESAMOWITEJ MAGII

Kraina miłości i zatracenia to niezwykła saga rodzinna w postaci nagradzanego debiutu pulsującego magicznymi rytmami karaibskich Wysp Dziewiczych.

Na początku XX wieku dochodzi do znaczących zmian w polityce kolonialnej. Wyspy Dziewicze nie są już pod panowaniem Danii, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Te wydarzenia zbiegają się z tragedią – na Morzu Karaibskim tonie statek. Na pokładzie znajdują się rodzice trojga dzieci, które będą musiały zmierzyć się z ciężkimi realiami – niepewną przyszłością i tożsamością, która nie jest im jeszcze do końca znana.

Na tropikalnych wyspach zaczną dziać się niesamowite rzeczy. Okaże się bowiem, że każde z rodzeństwa jest w posiadaniu wyjątkowego daru, który może być dla nich albo błogosławieństwem albo… przekleństwem.

Na kartach Krainy miłości i zatracenia czytamy o barwnych doświadczeniach trzech pokoleń klanu zamieszkującego Wyspy Dziewicze. Pełna kontrowersji i kontrastów saga to niesamowita kompozycja, która łączy w sobie prozę życia oraz niewytłumaczalne doświadczenia. Jest to wyjątkowa książka, w której odbijają się echa stylu Gabriela Garcíi Márqueza, a równocześnie czuć pierwiastek mistycznej karaibskiej magii. To, co wprawia w osłupienie to aż sześćdziesiąt lat dziejów rodziny Bradshaw, czyli zakazane romanse, klątwy, magiczne rytuały, próby wierności, narodziny, śmierci, porażki i momenty chwały. Kraina miłości i zatracenia to niepospolity, malowniczy debiut wykreowany przez bardzo zdolną pisarkę.

 

TA KSIĄŻKA TO DOZA NADMORSKIEJ MAGII I KARAIBSKICH RYTMÓW W CZARUJACYM WYDANIU

Odurzające.
– „Elle”

 

Przeczytaj darmowy fragment książki


O autorce


Tiphanie Yanique urodziła się w 1978 r. na Wyspach Dziewiczych. Studiowała w Houston, a następnie wykładała na uniwersytecie, ucząc kreatywnego pisania. Jej debiutancka powieść Kraina miłości i zatracenia zebrała liczne nagrody – przez National Public Radio została uznana za najlepszą powieść 2014 roku. Obecnie mieszka w Brooklynie, w Nowym Jorku z mężem, synem i córką.



Czytaj całość

Recenzje (21)
  1. Początkujący Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2017-03-29
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    5 z 5 osób uznało recenzję za przydatną

    środa, 29 marca 2017

    [RECENZJA] KRAINA MIŁOŚCI I ZATRACENIA - TIPHANIE YANIQUE

    Niesztampowe książki to przede wszystkim dobra fabuła, fajny risercz i lekka nadnaturalność, hiperbolizacja rzeczywistości. Coś, co miesza się z jawą i snem, jednocześnie podkręcając złożoność ludzkiej natury.

    No i mogłabym rzec, że to jest świetne, ale w przypadku "Krainy miłości i zatracenia" to nie będzie takie proste. Mam bowiem do czynienia z pozycją, która może burzyć co bardziej konserwatywną krew, powodując, że powieści do końca nie uda się zrozumieć. I dobrze. Normalne książki są nudne.

    Wyspy Dziewicze... musiałam wyguglować, gdzie to się znajduje, a potem przejść do grafiki, by trochę powzdychać do tamtejszych krajobrazów. Umiejscowienie fabuły, historii książki w takim miejscu było pierwszym plusem tej historii. Poczułam podmuch lata, trochę niepokojący, ale nadal był to letni wiaterek. Do tego doszła stylizacja całości, dodawanie ułamków w postaci tamtejszych ciekawostek. To bardzo ważne, ponieważ można napisać: XYZ jest na Wyspach Dziewiczych. A można sprawić, że i czytelnik szybko tam się znajdzie. To właśnie udało się autorce tekstu.

    I nie przyczepiłabym się do stylu, gdyby nie to, że mamy do czynienia z mało umiejętnym zapisem tego, ze autorka wszystko zmienia. Czas, postacie, narratorów, rany boskie. U nas, w światku pisarzy, takie zabiegi są bardzo gnębione przez innych. W odczuciu jednych to poważny błąd, dla mnie to wybijanie czytelnika z lektury. W momencie, kiedy muszę wrócić do poprzedniego akapitu, bo nie wiem, co się nagle zadziało i o kim czytam, taki zabieg jest całkowicie nie na miejscu. Brakuje tu pewnej dojrzałości, związanej z łagodnym przechodzeniem, chociaż osobiście nie podoba mi się posiadanie więcej niż dwóch narratorów. Ale rozumiem, że tak było trzeba.

    Jeżeli chodzi o sagę rodzinną - w szkielecie, w budowie tej materii nie było nic niestandardowego prócz... wątków kazirodczych. To było absolutnie zaskakujące i po prostu muszę wam to zaspoilerować, bo to automatycznie zaburza mój obraz znaczenia słów: saga rodzinna. Owszem, mamy do czynienia z fajną problematyką, z błędami, z więziami rodzinnymi, tymi... niesamowitymi. I bardzo odrzucającymi, na tyle, że przez chwile zastanowiłam się, czy jakaś drobna uwaga nie powinna czasem znajdować się gdzieś w książce, bo mamy dość konserwatywne środowisko.

    Powieść ma drugie dno. Trzecie dno. No dobra. Ma kilka dróg interpretacji, a każda z nich jest na swój sposób dobra. Realizm magiczny, ta delikatna nutka, powoduje, że na pierwszy rzut oka to konflikt dobro/zło jest najważniejszy. Wydarzenia, które przytrafiają się bohaterom, miotają ich tam i z powrotem, nie dając chwili do głębszego przemyślenia. Tam wszystko żyje na swój sposób, którego nie zawsze będzie dane nam poznać.

    Bo nie. I to jest ciekawe.

    Język jest, nareszcie (!), niebanalnie ciekawy. Mamy "trudne słowa", które w rozwijający sposób wpływają na lekturę. Nie ma tu współczesnego języka, który zabija indywidualność tego dzieła. Pogratuluję w tym miejscu tłumaczce, bo jak matkę kocham, cudowna to jest robota. I to jest dla mnie plus, a dla innych minus. Teraz mało kto lubi "trudna jenzyk, polska jenzyk", ale ja właśnie uwielbiam docenienie naszej struktury słownikowej. Bo mamy w języku bardzo dużo synonimów. Cieszmy się nimi. Nie mówiąc o słowach, których większość nie zna i powinna poznać.

    To nie jest książka dla każdego, chociaż mogłaby taka być. Mamy tutaj dużo tego, co ludziki lubią najbardziej - klimat, rodzinne więzi, odrobina magii, ładna okładka. Jednak musimy być wymagającym czytelnikiem, by porzucić rzeczywistość i dać się wciągnąć ze zrozumieniem w tę historię.

    http://gorszysort.blogspot.com/2017/03/recenzja-kraina-miosci-i-zatracenia.html

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzent Wybitny
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2016-12-29
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    6 z 7 osób uznało recenzję za przydatną

    Czytałam oryginał i nie mogę doczekać się sprawdzić, jak tłumacz oddał ten kunszt...

    Jeżeli jesteś już wprawionym czytelnikiem to doskonale wiesz, że istnieją różne rodzaje książek. Możemy wyróżnić miłe, lekkie lektury, które z łatwością zdołasz pochłonąć w ciągu popołudnia, ale istnieje również druga, nieco głębsza kategoria. Na rynku wydawniczym znajdziemy trudne, wciągające powieści, które nie mogą opuścić twoich myśli nawet po skończeniu lektury. To druga kategoria. Kiedyś mój podział się na tym kończył.

    Jednak odkryłam coś nowego i… szalenie intrygującego. Jest jeszcze jeden rodzaj powieści – książki, które rzucają na człowieka magiczne zaklęcie… Powoli wciągają cię w wykreowaną na ich kartach rzeczywistość, a ta zaczyna ci się śnić po nocach. Wchłaniają twój umysł i ciało; po prostu cię zaklinają. Taka jest „Kraina miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique. Przyznam, że realia wykreowane w tej książce prześladowały mnie w snach, toteż okoliczności, jakie poznałam w tej powieści były pierwszą rzeczą, o której myślałam o poranku. Nie wiem, w czym leży istota tego dziwnego stanu… Czy to pełny potężnej mocy styl pisania? Możliwe. Ukazanie historii w niezwykły, pozazmysłowy sposób, przeplatając ją z tym, co niewyjaśnione i dziwne skradło moje serce. A nie jest to milutka baśń czy lekka legenda. Tragedii w tej pozycji nie brakowało… Trzeba się dokładnie wczytać i odnaleźć samego siebie w tym karaibskim, przepełnionym egzotyczną magią świecie, żeby zrozumieć siłę tej powieści. Jestem oczarowana – dosłownie i w przenośni.

    „Kraina miłości i zatracenia” – sam tytuł mówi wszystko. Udaj się w podróż do nieziemskiej krainy. Zakochaj się w niej. Zatrać bez opamiętania.

    Czasami bardzo łatwo jest określić, o czym jest opowieść. O morderstwie. O romansie. O fantastycznych stworzeniach. Bywa, że jest to oczywiste. Innym razem, historia jest tak frapująco napisana, że określenie kategorii staje się nie lada wyzwaniem. Fragmenty zlewają się w jedną, intrygującą całość, a wnikliwa analiza rozdziałów i wyróżnianie konkretnych gatunków czy typów stają się niemal niemożliwe… Magia. Historia, w której jedna

    katastrofa zmienia wszystko. Wszystko nabiera okrutnego tempa – na kartach historii świata i protagonistek dzieje się wiele. Każdy zdaje się tak zależny od drugiego, że jakakolwiek samodzielność nie wchodzi już w grę. W książce nie brakuje tajemniczych zwrotów akcji i wydarzeń, miłosnych uniesień i śmierci. W uproszczeniu – to powieść o… życiu. Jednak stale w tle wyczuwamy magiczny pierwiastek. Przeczytajcie książkę, delektujcie się nią, nie spieszcie się, bo stracicie to poczucie mistycyzmu. Wspaniałe!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Super Recenzent
    Ocena: 2/5
    Dodana przez w dniu 2017-02-24
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    5 z 8 osób uznało recenzję za przydatną

    Gdy sięgałam po „Krainę miłości i zatracenia”, sądziłam, że czeka mnie podobna historia jak w powieści „U stóp bogini”, którą wspominam bardzo dobrze. Klasyczna saga rodzinna, błędy i sekrety, które odbijają się na losach dalszego pokolenia, no i oczywiście miłość. Zamiast tego dostałam opasłe tomisko opisujące najobrzydliwszy obraz miłości …

    Kiedy rozpoczyna się XX wiek, nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Na Morzu Karaibskim tonie statek. Śmierć bezlitośnie zbiera żniwo, a na wraku znajdują się rodzice głównych bohaterów. Dwie osierocone siostry wraz z przyrodnim bratem stają w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Każde z dzieci jest w posiadaniu niezwykłej aparycji oraz… wyjątkowego daru, który może być dla nich błogosławieństwem albo przekleństwem.

    Próbowałam pominąć fakt, iż jestem katoliczką i spojrzeć na tą książkę obiektywnie. Niestety nie udało mi się. Przejdę od razu do rzeczy – książka ta, nie zawiera klasycznego wątku miłosnego. W tej powieści mamy do czynienia z … kazirodztwem. Niestety, historia ta, mimo iż jest napisana bardzo dobrze, to wzbudza we mnie głównie obrzydzenie.

    Nie potrafię do końca określić gatunku tej książki. Jest to taki „misz masz” wszystkiego: połączenie romansu z powieścią obyczajową, wraz z wplecionymi wątkami fantastyki. Jest to dość dziwna, jak dla mnie, mieszanka wątków i różnorodnych pomysłów, których ja nigdy bym ze sobą nie połączyła. Dwie rodziny - niby obce, ale jednak spokrewnione – których członkowie nawzajem ze sobą sypiają, tworząc nowe, kazirodcze pokolenie? Jasne! Czemu nie? Kobieta z nogą zwierzęcia i kopytem zamiast stopy? Odwracająca się o sto osiemdziesiąt stopni stopa? Normalka! Jeśli już zdecydujecie się na tą powieść, to przygotujcie się na takie dziwactwa.

    Tak jak już wcześniej wspomniałam, styl pisania autorki jest naprawdę dobry. Pani Yanique świetnie oddała karaibski klimat Wysp Dziewiczych. Wszelakie opisy i dialogi są napisane w bardzo ciekawy sposób. Niestety, fabuła całkowicie mnie rozczarowała. Prawdopodobnie dlatego, że fabuła ta jest całkowicie sprzeczna z zasadami, którymi ja kieruję się w życiu.

    Wykreowani przez autorkę bohaterowie nie zyskali zbyt wiele mojej sympatii. Nie polubiłam żadnej postaci do tego stopnia, by się z nią utożsamiać. Większość bohaterów uważałam po prostu za dziwaków, których często nie mogłam zrozumieć. Wydawać by się mogło, że ich dziwactwo czyni ich oryginalnymi, jednak jest zupełnie odwrotnie. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu nie będę pamiętała nawet ich imion.

    Szata graficzna tej powieści zasługuje na duże brawa. Kolorowa, oryginalna, nawiązująca do kultury zachodniej. Trochę to zabawne, a z drugiej strony smutne, że okładka zrobiła na mnie bardziej pozytywne wrażenie niż treść całej książki.

    Podsumowując, „Kraina miłości i zatracenia” osobiście dla mnie była niewypałem. Kazirodztwo jest dla mnie temat tabu, który zdecydowanie nie powinien być poruszany w książkach, zwłaszcza przeznaczonych dla młodzieży. Całościowo powieść ta nie była zła. Być może dla Was będzie ona strzałem w dziesiątkę. Mnie jednak do siebie nie przekonała.

    Moja ocena: 4/10

    kochajacaksiazki.blogspot.com

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Super Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2017-02-19
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    5 z 8 osób uznało recenzję za przydatną

    Początek XX wieku, Wyspy Dziewicze, Morze Karaibskie w tle. To tutaj poznajemy rodzinę Bradshawów, rodzinę pełną sekretów, zakazanych uczuć i sprzeczności. Podczas gdy wyspy przechodzą pod władzę Stanów Zjednoczonych, ich mieszkańcy zakochują się, umierają, łamią zwyczaje, a nawet odprawiają magiczne rytuały. Wśród nich olśniewająca swoim pięknem Eeona i jej młodsza siostra Anette, która zdecydowanie nie powinna spotykać się z pewnym mężczyzną.

    Po „Krainę miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique sięgnęłam z ochotą, bo naprawdę lubię sagi rodzinne, bez względu na to, gdzie rozgrywa się akcja. W tym przypadku klimat Wysp Dziewiczych przyciągnął mnie jeszcze bardziej – spodziewałam się, że to będzie coś nowego, innego. Rzeczywiście takie było, tyle że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że książka strasznie mnie rozczarowała.

    W powieści dominuje realizm magiczny; pomiędzy tym, co racjonalne, a tym, co nadnaturalne, istnieje bardzo cienka granica. Autorka wplata do fabuły lokalne legendy i mity, które stworzyły niepowtarzalną atmosferę. Naprawdę z przyjemnością wczytywałam się w miejscowe podania, tym bardziej, że część z nich przenikała do opisywanych wydarzeń, tak że zastanawiałam się, czy to, co właśnie zaszło, rzeczywiście miało miejsce. Sama fabuła też jest ciekawa, nie powiedziałabym, że nudziłam się przy czytaniu, choć niektóre sceny mi się dłużyły. Eeonę poznajemy jako kilkuletnią dziewczynkę, Anette nie ma jeszcze wtedy na świecie. Czytamy zatem o ich rodzicach, którzy do świętych nie należeli, a później przyglądamy się, jak obie dziewczynki dorastają, jak stopniowo rodzi się nowe pokolenie. Upływ czasu wydaje się tu tak naturalny, że nawet się nie zorientowałam, kiedy Anette z bardzo ruchliwego niemowlaka stała się dojrzałą kobietą.

    Życie Bradshawów pełne jest kłamstw, intryg, zakazanych związków. Niektóre wątki były dość kontrowersyjne, zresztą to sami bohaterowie dostarczali tych emocji, wychodząc naprzeciw sensacji, podświadomie wyczekiwanej przez czytelnika. Ale... no właśnie, „ale”. Powieść liczy sobie grubo ponad 500 stron. To spora, a zarazem optymalna liczba, jeśli weźmie się pod uwagę tematykę – w końcu saga rodzinna potrzebuje wiele miejsca, żeby dało się w miarę szeroko przedstawić większość bohaterów. Niestety ciągle mi się wydawało, że fabuła w książce prowadzi donikąd. To wrażenie nasiliło się po dotarciu do ostatniej strony. Wydaje się, jakby autorka w którymś momencie stwierdziła, że czas kończyć, nie ma sensu dalej tego ciągnąć, więc dopisała ostatnie sceny. Nie znamy zakończenia wszystkich wątków – wśród których znajdują się te najbardziej interesujące – a co za tym idzie, czujemy jeden, wielki niedosyt. Tak przynajmniej było w moim przypadku.

    O ile rozczarowanie wywołane zakończeniem jakoś bym przełknęła, o tyle muszę wspomnieć o pewnym zabiegu, który irytował mnie przez większość czasu. Tiphanie Yanique nagminnie zmienia narrację i czas. Mamy narratora pozornie trzecioosobowego (pozornie, bo co jakiś czas pada zaimek „my”, mimo że wciąż nie wiem, kim są ci „oni”), mamy też narratorów pierwszoosobowych: czasem mówi do nas Eeona, czasem Anette, czasem Jacob, przyrodni brat obu kobiet. Do tego miesza się czas przeszły i teraźniejszy. Podejrzewam, że te wszystkie zmiany były w pełni świadome i celowe, że autorka chciała dopuścić do głosu jak najwięcej osób. To zrozumiałe, jestem przyzwyczajona do narracji prowadzonej z perspektywy różnych bohaterów, w końcu jest to już zabieg powszechny. Niestety w przypadku „Krainy miłości i zatracenia” takie modyfikacje wprowadziły chaos. Czasem łapałam się na tym, że w trakcie czytania rozdziału nie wiedziałam właściwie, kto teraz opowiada historię. A już najbardziej nie rozumiem narratora niby wszystkowiedzącego, jednak wypowiadającego się w formie zbiorowej. Jedyne, co mogę tutaj ocenić na plus, to indywidualny styl „mówienia” poszczególnych postaci. Czasem tylko to sprawiało, że orientowałam się w prowadzonej narracji.

    Nie potrafię jednoznacznie ocenić „Krainy miłości i zatracenia”. To absolutnie nie jest zła książka, w końcu kusi nastrojem pełnym magii, bohaterowie są dopracowani i różnorodni, a i akcja potrafi wciągnąć. Z drugiej strony czytanie nie pochłaniało mnie całkowicie, tylko miejscami angażowałam się w fabułę. Miło było poznać legendy krążące na Wyspach Dziewiczych czy poczytać o wydarzeniach historyczno-politycznych, które miały wówczas miejsce – ale to zdecydowanie za mało, żeby mnie zachwycić. Oczekiwałam czegoś więcej.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Super Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2017-03-15
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Wyspy Dziewicze, początek XX wieku. Czas przemian politycznych, modernizacji, elektryczności, pierwszych automobili na wyspie. Czas rozwoju, który jednocześnie cofa utarte ścieżki, czas nowoczesności, która zabija tradycję. Czas tworzenia podziałów, piętnowania odmienności, traktowania tubylców jak obcych i niepożądanych na własnej ziemi. A w tym wszystkim wielopokoleniowa rodzina Bradshaw, która skrywa mroczne tajemnice i zakazane pragnienia. Rodzina magiczna i wyjątkowa, tak jak wyjątkowa jest powieść „Kraina miłości i zatracenia” autorstwa Tiphanie Yanique.

    Na Wyspach Dziewiczych kończy się okres panowania Danii, a rządy obejmują Stany Zjednoczone. Osierocone siostry Anette i Eona oraz ich przyrodni brat Jacob stają na progu dorosłości. Żadne z nich nie jest zwyczajnym dzieckiem – przez los zostali naznaczeni niezwykłymi darami, które są zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Życie rodzeństwa wypełnia pogoń za niedoścignionymi i zdradliwymi marzeniami, przykre zderzenia z codziennością oraz otaczające ich zewsząd rodzinne sekrety. Młodzi ludzie muszą zmierzyć się także z nową władzą, która ludność Wysp Dziewiczych uważa za gorszych i nierównych rdzennym obywatelom Ameryki.

    „Kraina miłości i zatracenia” to powieść, która łączy w sobie różne gatunki. Mamy tu do czynienia z wątkiem społeczno – obyczajowym, fantastycznym oraz historycznym, choć ten ostatni jest tylko luźnym nawiązaniem do prawdziwych wydarzeń (co sama autorka zaznacza w posłowiu). Wyjątkowy klimat książki tworzą elementy nadprzyrodzone, które ciasno splatają się z faktycznymi wydarzeniami. Przekazywane z ust do ust miejscowe legendy i opowieści, dawne wierzenia i tradycje wprowadzają czytelnika w inny świat – świat pełen symboli, magii, świat, w którym nie wszystko jest jasne i oczywiste, a jednocześnie każde zdarzenie ma głośną wymowę.

    Tiphanie Yanique użyła w swojej książce języka, któremu daleko od współczesności, a który mimo to czyta się lekko i bez rozdrażnienia. Nietuzinkowe metafory oraz oryginalne określenia i opisy nie wydają się przesadzone czy wydumane. Nawet więcej – ich użycie to chyba jedyna słuszna droga, droga, która wzmaga magiczny charakter powieści i jeszcze mocniej oddaje jej klimat.

    Niestety, nie wszystko w „Krainie miłości i zatracenia” wygląda tak kolorowo. Najsłabszym elementem tytułu stał się zmienny i pogmatwany sposób narracji. Raz mamy do czynienia z opowieścią wszechwiedzącego, postronnego obserwatora, a raz do głosu dochodzą sami bohaterowie. Zabieg ten z pewnością miał na celu przybliżenie nam postaci z książki, głębsze nakreślenie ich indywidualizmu, jednak ostatecznie wprowadził tylko niepotrzebny chaos. Momentami łatwo jest się zagubić i nie rozpoznać kto aktualnie streszcza historię rodziny Bradshaw.

    Sama akcja nie biegnie równym rytmem – czasem przyspiesza, staje się wartka i wciągająca, a czasem spowalnia i zdaje się nie mieć konkretnego celu. To tak, jakby autorka nagle traciła zapał do swoich pomysłów i po chwili zastępowała je nowymi. Całe szczęście Tiphanie Yanique dość silnie rozwinęła ciekawy wątek dyskryminacji rasowej, który towarzyszy nam przez całą lekturę i stanowi jeden z trzonów powieści. W połączeniu z fantastyczną otoczką i grzesznymi tajemnicami daje to naprawdę barwną, oryginalną opowieść.

    Karaiby, magia, walka o własną wolność i saga wyjątkowej rodziny – to właśnie „Kraina miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique. Powieść porywająca klimatem tropikalnych wysp oraz ludowymi wierzeniami. Polecam tym, którzy nie stoją twardo po stronie realizmu, a w lekturze szukają niezwykłości i głębi.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 16 recenzji

Szczegóły

Pokaż więcej

  • Tytuł: Kraina miłości i zatracenia
  • Autor: Tiphanie Yanique
  • Wydawnictwo Kobiece
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2017
  • Ilość stron: 548
  • Format: 135 x 205 mm
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788365506245
  • Język: polski
  • Oryginalny tytuł: Land od love and drowning
  • Tłumacz: Skowron Monika
  • Nr wydania: 1
  • ISBN: 9788365506245
  • EAN: 9788365506245
  • Wymiary: 13.5x20.5x3.5 cm
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula