I że cię nie opuszczę

Średnia: 4.3 Ilość ocen: 10
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo
Ilość stron
488
Rok wydania
2018
Nasza cena: 27,93 zł 39,90 zł Taniej o: 30%


Budowanie trwałego związku to niezwykle trudne, ale wspaniałe przedsięwzięcie. Ten wstrząsający thriller autorstwa Michelle Richmond pokaże Ci, że nie można wierzyć we wszystko, by to osiągnąć.

Alice i Jake doskonale się znają. Tworzą z pozoru parę idealną. Ich związek nigdy nie doświadczył poważnych problemów, które mogłyby zadecydować o ewentualnym rozstaniu. Nie kłócą się, a przy tym myślą bardzo podobnie, co pozwala im wspierać się nawzajem w każdym momencie swojego życia. Alice to prawniczka, Jake jest terapeutą oraz jednym z właścicieli poradni psychologicznej. Nic dziwnego, że podjęcie decyzji o ślubie przychodzi im tak łatwo.

Jeden z klientów Alice postanawia uczcić tę ważną dla pary chwilę i daje im zaproszenie do elitarnego klubu dla par: Paktu. Niczego niepodejrzewający małżonkowie podpisują umowę członkostwa, choć uprzednio nie doczytali jej dosyć uważnie. Są więc święcie przekonani, że Pakt to niewinne stowarzyszenie, które ma pomagać ludziom wytrwać w związku i umacniać wspólne więzi. Tymczasem powoli okazuje się, że nie wszystko jest tak proste i niegroźne, jak z początku mogło się wydawać. Członkom Paktu rzeczywiście zależy na tym, by Alice i Jake nigdy się nie rozstali, a w przypadku nieodpowiedniego zachowania któregokolwiek z partnerów są gotowi odpowiednio go zdyscyplinować. Czy małżeństwu uda się wyrwać ze stowarzyszenia i samemu decydować o przyszłości?

Michelle Richmond jest amerykańską pisarką, która tworzy powieści różnych gatunków, choć najbardziej skupia się na thrillerze. Przez pewien czas zajmowała się prowadzeniem zajęć z kreatywnego pisania na Uniwersytecie w San Francisco. Jest również autorką licznych esejów, które ukazywały się w wielu różnych czasopismach.

Czytaj całość

Recenzje (10)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2018-05-08
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 2 osób uznało recenzję za przydatną

    Ciężka drewniana skrzynia wyłożona niebieskim aksamitem skrywała dwa misternie wykonane pióra oraz mniejsze, zamknięte pudełko, ze starannie wyrytym na nim grawerem. Było nim jedno, z pozoru niewiele znaczące słowo - Pakt. Ten nietypowy prezent, który Alice i Jake otrzymali z okazji zaślubin od jednego z zamożnych klientów kobiety, początkowo nie wzbudził w nich żadnych podejrzeń i ostatecznie trafił na ogromną stratę wraz z pozostałymi podarunkami od bliskich. Dopiero niespodziewany mail z prośbą o spotkanie wzbudził w parze ciekawość. W ustalony dzień w progu ich domu pojawia się Vivian, elegancka i pewna siebie kobieta, która ujawnia im prawdziwe znaczenie tajemniczego prezentu - to zaproszenie do elitarnego, zrzeszającego starannie wybrane małżeństwa zgrupowania, którego celem jest wzajemnie wspieranie się w dążeniu do szczęśliwego oraz przede wszystkim trwałego związku. Gdy zaintrygowani Alice i Jake postanawiają dołączyć do Paktu nie zdają sobie jeszcze wówczas sprawy z tego, jak niebezpieczna okaże się wiążąca ich umowa. Czy będą w stanie przystać na wszystkie bezduszne zasady, którymi stopniowo obarczać ich będzie tajne zrzeszenie? Czy łącząca ich relacja okaże się warta tak wielu poświęceń?

    "... małżeństwo jest pełne sprzeczności, jednocześnie przewidywalne i zaskakujące, dobre i złe, a każdego dnia coraz bardziej skomplikowane."

    Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że pozycja ta prędzej czy później trafi na mają półkę. Klimatyczna okładka, thriller psychologiczny i przede wszystkim intrygujący opis od razu mnie do siebie przekonały. Czy jednak słusznie? W pozycji tej poprowadzona została narracja pierwszoosobowa, wszystkie następujące po sobie wydarzenia poznajemy z perspektywy Jake'a, dzięki czemu jesteśmy w stanie bliżej poznać nie tylko jego postać, ale również kłębiące się w nim uczucia oraz wydarzenia z przeszłości.

    Skomplikowane, złożone postaci to bez wątpienia jedna z głównych zalet tej pozycji. Nie są oni bowiem podani nam przez autorkę na tacy, dopiero wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy ich prawdziwe, pełne barw oblicze. Co więcej, momentami miałam wrażenie, że również oni sami tak naprawdę odkrywają w sobie istnienie pewnych cech charakteru, których wcześniej kompletnie nie byli świadomi. Jake jest współwłaścicielem niewielkiej poradni psychologicznej, w której przeprowadza terapie małżeńskie, a także pomaga rozwiązywać problemy dzieci oraz młodzieży. Muszę przyznać, że jak na wykonywany przez niego zawód, w którym zresztą świetnie się odnajduje, Jake jest dosyć niepewną siebie osobą - kto bowiem oświadcza się kobiecie głównie z obawy przed jej stratą? Ponadto niejednokrotnie podkreślał, że przystaje na niektóre rzeczy jedynie ze względu na Alice, nawet samo dołączenie do Paktu miało za zadanie ją uszczęśliwić. Mimo wszystko polubiłam tego bohatera, jego lojalność (nie tylko względem żony), oddanie oraz poczucie humoru. Alice z kolei to kobieta o dwóch twarzach, którą widzimy oczami jej męża, szkoda, że autorka nie zdecydowała się ukazać chociażby kilku rozdziałów z jej perspektywy. Wcześniej była subtelną wolną duszą, piosenkarką, która wieczory spędzała w zadymionych salach koncertowych. Obecnie natomiast jest twardą, stanowczą i nieugiętą prawniczką, pod której warstwą wciąż gdzieś skrywa się dziewczyna z dawnych lat. Początkowo miałam dosyć mieszane uczucia co do jej postaci, głównie dlatego, iż Jake starał się nieustannie ją idealizować, jednak wraz z kolejnymi stronami moja sympatia względem niej rosła. Postaci drugoplanowe wykreowane przez Richmond również przyciągają uwagę czytelnika, to osoby z krwi i kości, świetnie nakreślone i budzące masę różnych emocji.

    Styl autorki był przyjemny w odbiorze, nieprzekombinowany, a drobiazgowe i plastyczne opisy z pewnością są jego dodatkowym atutem. Sama historia początkowo rozwijała się raczej nieśpiesznie, spora ilość wtrąceń dotyczących pracy Jake'a niestety skutecznie zmniejszała jej dynamizm, jednak mniej więcej w połowie książki akcja nabrała większego tempa i od tamtego momentu nie mogłam się od niej oderwać. To, co najbardziej zafascynowało mnie w tej pozycji to świetna, przemyślana w najmniejszym szczególe fabuła, która kupiła mnie od pierwszych stron. Przyznam szczerze, że raczej daleka jestem od skategoryzowania jej w gatunku thrillerów, moim zdaniem bliżej jej do co prawda mrocznej, ale jednak powieści psychologicznej, co oczywiście w niczym jej nie umniejsza. Tajemniczy Pakt, liczne, czasami wręcz absurdalne zasady oraz sposoby egzekwowania ich nieprzestrzegania... wszystko to razem tworzyło nieprzeniknioną, budzącą niepokój mieszankę, którą pozycja ta była przesiąknięta. I gdy myślałam już, że epilog będzie dla mnie jasny, ostatnie trzy strony wprawiły mnie w lekkie osłupienie i szczerze mówiąc początkowo to mętne, otwarte zakończenie kompletnie nie przypadło mi do gustu. Po przemyśleniu jednak doszłam do wniosku, że chyba właśnie o to w tej pozycji chodziło, a pozostawienie pewnego pola naszej własnej interpretacji jest swoistą zaletą tej historii. Ja już swoją wykreowałam, a Wy?

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 3/5
    Dodana przez w dniu 2018-07-25
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Recenzja

    Premiera: 9.05.2018

    „Po
    powrocie Alice z pustyni nie mówiliśmy już o naszych wcześniejszych planach wypisania się z Paktu. Jej pobyt tam był tak intensywny, a nasz związek zdawał się potem tak umocniony, że wszystko to, co nas denerwowało w Pakcie, zaczęło nam się nagle wydawać mniej uciążliwe. Nawet to, w jaki sposób Declan i Diane ją zabrali, nabrało zupełnie innego znaczenia. Kiedy Diane zakładała kajdanki na kostki Alice, Declan powiedział, że to konieczne, i choć nie podzielam jego zdania, widzę teraz, że to doświadczenie rzeczywiście zmieniło Alice – zmieniło nas. Staliśmy się, że tak powiem, bardziej małżeństwem. Nie da się ukryć, że to nas do siebie zbliżyło. Że dzięki temu byliśmy teraz bardziej zakochani. Może nie pogodziliśmy się jeszcze w pełni z Paktem, ale w każdym razie przestaliśmy się mu opierać.” – fragment powieści.

    Książka „I że cię nie opuszczę” Michelle Richmond to powieść, która sprawiła mi niemały problem. Zdecydowałam się przyjąć ją do recenzji, ponieważ zaintrygował mnie jej opis, akcentujący pytanie: jak wiele będziesz w stanie zrobić dla małżeństwa. Przyznaję, wyjątkowo zaciekawiła mnie ta kwestia, podobnie jak krzycząca z okładki informacja, że to fenomenalny thriller psychologiczny. Niestety, w moim odbiorze, z fenomenalnym thrillerem książka ta ma niewiele wspólnego. Wykreowana przez autorkę historia bardziej mnie śmieszyła i lekko żenowała, niż wywoływała dreszczyk emocji, o niepokoju nie wspominając. Fabuła jest bliższa powieści SciFi niż gatunkowi, który powinien trzymać czytelnika w napięciu, przykuwać do fotela bądź kanapy z trwogi, co przytrafi się bohaterem dalej. A w tym przypadku tak nie było.

    Nie powiem, książkę przeczytałam bardzo szybko, jednak motywowały mnie do tego nie frapujące sploty wydarzeń, w które uwikłane zostały główne postacie, ale pytanie: jaki jeszcze absurd zaserwuje mi autorka? Bo że było ich kilka, totalnie mnie nieprzekonujących, to fakt.

    Po pierwsze: młode małżeństwo z San Francisco - Jake i Alice - bez żadnych wątpliwości i chwili zastanowienia, niemalże dzień po ślubie, podpisuje umowę członkostwa w elitarnym Pakcie, mającym na celu umacnianie małżeństw i ukrócanie rozwodów, a właściwie nie dopuszczanie do rozwodów w ogóle (metody jakimi realizuje ten postulat są mocno wątpliwe). Psycholog i terapeuta par oraz prawniczka nie mają jednak żadnych zastrzeżeń do tego przedsięwzięcia; są totalnie zauroczeni ideą wypracowania jeszcze bliższej więzi (a nie znają się od wczoraj, mieszkają razem) i nie kłopoczą się czytaniem umowy ze zrozumieniem. Ot tak, składają na niej podpisy, ignorując bardzo surowe w wielu aspektach zapisy oraz sekciarski wydźwięk dołączonego do niej Podręcznika Paktu. Serio?! Dorośli, wykształceni ludzie dają się złapać jak dzieci w sieć zależności i procedur oceny ich prywatnego, małżeńskiego pożycia? Dobrowolnie poddają się rygorowi, który zagraża nie tylko ich małżeńskiemu szczęściu, ale zdrowiu i życiu?

    Po drugie, im dalej w las, tym ciemniej i kiedy Jake orientuje się (wow! brawo dla niego!), że coś w tym całym Pakcie jest nie tak, bo jego żona zostaje niemalże uprowadzona w kajdankach i jest kilka dni przetrzymywana w ośrodku reedukacyjnym dla niesfornych małżonków, próbuje się z całego ustrojstwa wycofać. Ale jak wiadomo, kiedy nie czyta się umów i tego, co napisane jest drobnym druczkiem, to łatwiej jest w dane przedsięwzięcie wejść niż się z niego wypisać. No i zaczyna się nierówna walka z członkami Paktu, którzy za pomocą urządzeń monitorujących oraz tortur psychicznych i fizycznych wypracowują posłuszeństwo i lojalność wobec swojej organizacji.

    Po trzecie, zakończenie… co by tu za dużo nie mówić. Skoro cała powieść naszpikowana była wątkami, które są strawne tylko wtedy, kiedy podejdzie się do nich z przymrużeniem oka, a nawet z zamknięciem obu, to dlaczego autorka zdecydowała się na to, na co się zdecydowała? Niechże by już nawet w ostatnich wersach abstrakcja napęczniała do granic możliwości. Ale nie, ostatecznie Alice i Jake wrócą jak gdyby nigdy nic do normalności i pielęgnowania małżeńskiej sielanki.

    Muszę jednak autorce oddać sprawiedliwość, że książkę tę można nazwać wprawką do psychologii społecznej, ponieważ Richmond na kartach swojej powieści stworzyła laboratoryjne warunki eksperymentu psychologicznego, którego hipoteza brzmi: człowiek jest w stanie zaangażować się we wszystko, co zaspokoi jego potrzebę uznania i akceptacji. Ponadto, autorka ustami swojego głównego bohatera Jake’a (narracja prowadzona jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej, zatem brzmiało to bardzo przekonująco) zaserwowała nam garść psychologicznych faktów i sporo trafnych obserwacji, zarówno jeśli chodzi o terapię par, jak i radzenie sobie z nastolatkami z depresją czy rozgoryczeniem wywołanym rozwodem rodziców.

    Ogólnie rzecz biorąc, nie nudziłam się przy lekturze tej książki, mogę nawet powiedzieć, że świetnie się bawiłam, aczkolwiek jestem rozczarowana, że marketingowy zabieg zachwalający ten tytuł jako świetny thriller, okazał się nietrafiony. Ale to już mój problem :)

    Sponsorem mojej przygody z powieścią „I że cię nie opuszczę” było Wydawnictwo „Otwarte”.

    www.domi-czyta.pl

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 3/5
    Dodana przez w dniu 2018-07-19
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Powieści Michelle Richmond, autorki mieszkającej w Karolinie Północnej, przetłumaczono aż na trzydzieści języków. Niejednokrotnie jej książki zyskiwały miano bestsellerów, a dodatkowo nie raz za swoją twórczość została nagrodzona. I teoretycznie brzmi to niezwykle zachęcająco i wręcz kusząco – nic tylko sięgać w ciemno po tak zachwalane dzieła, prawda? Jednak ile razy już się przekonaliśmy, że tak naprawdę nadmierna reklama robi książce więcej szkody niż pożytku? Ile to już razy sięgnęliście po rzekomego bestsellera, a tutaj nagle okazało się, że to wcale nie bestseller, a zwykły przeciętniak? No i jak tu wierzyć reklamie?

    Tematyka sekty i tajnych stowarzyszeń jest tematyką z jednej strony ponadczasową i zawsze zachęcającą, z drugiej jednak dosyć już oklepaną. Bo czy można wymyślić coś nowego w podobnych klimatach? Właściwie to pewnie i można, być może istnieją takie granice, których twórcy, w tym pisarze, póki co boją się przekraczać, być może te dwa motywy niosą ze sobą nieskończone możliwości, ale prawda taka, że zazwyczaj są prezentowane na jedno kopyto. Mimo wszystko osobiście uważam, że jest w tym potencjał, jednak w przypadku powieści Michelle Richmond nie został wykorzystany w stu procentach. Ale chwila, chwila… O co chodzi tutaj z tą sektą?

    Teoretycznie słowo „sekta” nie pada zbyt często w tej książce. Właściwie bardzo rzadko. Za to nagminnie mamy do czynienia ze słowem „pakt” – nawet sam oryginalny tytuł brzmi tak samo (The Marriage Pact). To elitarny klub dla małżeństw, do którego nie każdy może przynależeć. Tylko odpowiednio wyselekcjonowane małżeństwa otrzymują propozycję dołączenia do pozostałych. W pewnym sensie jest to też program, który ma zapewnić długi staż związkowi dwójki ludzi. Z tego powodu Alice i Jake są oczarowani propozycją szefa kobiety i chętnie godzą się na dołączenie do Paktu. Wkrótce jednak uzmysławiają sobie, że prawdopodobnie była to najgorsza decyzja w ich życiu.

    Przyznam szczerze, że początkowo ta książka zapowiadała się naprawdę wspaniale. Dojrzały język, rozbudowana fabuła, intrygujący motyw Paktu. Jednak im dalej w las, tym więcej drzew. Z czasem to rozbudowywanie i drążenie każdej sytuacji stało się lekko męczące, choć nie ukrywam, że styl Michelle Richmond jest sam w sobie naprawdę dobry. Jednak to nie kwestia stylu – po prostu autorka zbyt mocno próbowała wejść w pewne aspekty swojej historii i zbyt mocno się ich trzymała – w efekcie po prostu przesadziła, bowiem historia Alice i Jake’a zaczęła się dłużyć. Gdyby jeszcze towarzyszyło temu odpowiednie stopniowanie napięcia czy zaskakujące zwroty akcji to wyglądałoby to inaczej, aczkolwiek nie ma tego tutaj zbyt wiele. Były takie chwile, w których mój umysł się rozjaśniał i pojawiała się dawka nadziei – chwilami Richmond naprawdę wiedziała, jak wstrząsnąć czytelnikiem, chociaż zależy to też od tego, jak wiele książek tego typu macie na swoim koncie. Wiecie jak to jest – im więcej się czyta, tym ciężej o element zaskoczenia, o coś, co nami wstrząśnie.

    Skupmy się teraz przez chwilę na samym Pakcie. Nie ma co ukrywać, to typowa sekta, ukrywająca się pod fałszywą otoczką radości, szczęścia i idealnego życia w małżeństwie. Jednakże wszelkie zasady, które zostały spisane w podręczniku, którym kierują się członkowie elitarnego klubu, są po prostu przesadzone. Takie podejście do małżeństwa jest absurdalne i jestem przekonana, że w życiu codziennym w końcu przyniosłoby odwrotny skutek. Szłoby od tego totalnie ogłupieć – oto sedno. Karanie tych, którzy nie spełniają oczekiwań wyżej postawionych członków Paktu jest też absurdalne. Cały ten motyw wydaje się być absurdalny, choć i tak wygrywa tutaj samo zakończenie. Czy było zaskakujące? Tak, ale w ten negatywny sposób. Było jednym wielkim rozczarowaniem, a cała ta historia w jego obliczu straciła jakikolwiek sens.

    Sama do końca nie wiem, co myśleć o tej książce. Generalnie język autorki jest naprawdę dobry, a historia jest napisana tak, że z łatwością porusza wyobraźnię, więc czyta się to tak, jakby się oglądało film. Jednakże absurdalność pewnych wątków nie daje mi spokoju.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Początkujący Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2018-07-18
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    „Małżeństwo na początku jest jak taczka pełna mokrego cementu, nieuformowane, pełne niekończących się możliwości co do kształtu, jaki w końcu przybierze.”

    Kto z nas by się spodziewał, że prezent ślubny, od gościa zaproszonego na uroczystość (z resztą całkiem spontanicznie), może odmienić życie? Alice i Jake na pewno nie, a jednak tak się właśnie w ich przypadku stało. Nowożeńcy otrzymują zaproszenie do elitarnego klubu, zwanego Pakt. Jaki jest cel tego klubu? Zacieśnianie więzi pomiędzy małżonkami, wspieranie ich i mobilizowanie do okazywania sobie miłości nie tylko od święta, jak najczęściej wspólne spędzanie czasu. A wszystko po to by małżeństwo stało się naprawdę czymś nierozerwalnym. Jednak czy zasady, którymi kieruje się owy klub, rzeczywiście są skuteczne?

    Ciekawy i oryginalny pomysł na fabułę, dobrze wykreowani bohaterowie, wyważona akcja, która z jednej strony wciąga nas bez reszty, a z drugiej nie wywołuje w nas odczucia, że autor daje nam za dużo informacji i w zbyt szybkim tempie.. To wszystko, jak dla mnie jest przepisem na lekturę godną polecenia, i taką właśnie okazała się „I że Cię nie opuszczę”.

    Michelle Richmond stworzyła powieść, która na pewno zostanie ze mną na dłużej, i będę ją polecała każdemu. Jest tak dobra, że czytając ją, zaznaczyłam dokładnie 36 cytatów, do których chcę wrócić. A to chyba o czymś świadczy.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Początkujący Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2018-07-14
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Książka dotarła do mnie we wtorek... odłożyłam ją na półkę z myślą, że jest to książka na weekend. Nie poleżała tam za długo, już tego samego dnia po nią sięgnęłam i nie mogłam się od niej oderwać. Historia zaskakująca, wydaje się mało realna jak na te czasy ale czy na pewno...? :) Małżeństwo... zaufanie...przyjaźń... dawna miłość.... niebezpieczeństwo... -> to wszystko w tej jednej książce!

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 5 recenzje

Szczegóły

Pokaż więcej

  • Autor: Michelle Richmond
  • Wydawnictwo Otwarte
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2018
  • Ilość stron: 488
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788375154597
  • Język: polski
  • ISBN: 9788375154597
  • EAN: 9788375154597
  • Wymiary: 13.5x20.4x3.8 cm
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula