Dzień cudu

Średnia: 4.2 Ilość ocen: 5
Wysyłka w:
72 godziny + czas dostawy
Ilość stron
464
Rok wydania
2016
Inne wersje (1)
eBook, mobi, epub
za 23,12 zł
Nasza cena: 27,20 zł 34,00 zł Taniej o: 20%

Czasem trzeba prawie umrzeć, by zacząć żyć na nowo.

Pewnej nocy los na drodze Piotra stawia Hankę. Piotr ratuje jej życie i czuje się za nią odpowiedzialny. Hanka początkowo jest nieufna, powoli otwiera się przed nim. 
Skrajnie różni, a potrzebni sobie. Ona z bagażem trudnych doświadczeń i piętnem śmierci, on niedoceniony z porażającą niemocą twórczą. Zawierają układ. On jej pomoże wymyślić sposób, by mogła odejść na swoich warunkach, a w zamian zyska temat na książkę. Hanka sporządza listę marzeń, które chciałaby zrealizować przed śmiercią.
Każdy dzień z Piotrem to dla Hanki dzień cudu.


Wioletta Sawicka urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia pedagog, z pasji dziennikarka radiowa, prasowa i telewizyjna. Zawodowo realizuje się w pisaniu reportaży i przeprowadzaniu wywiadów z ciekawymi ludźmi. O sobie wie jedno – że składa się z samych sprzeczności. Prywatnie szczęśliwa żona wciąż tego samego męża, matka bardzo dorosłego syna oraz dorastającej córki. Pasjami lubi czytać książki. Najlepiej kilka naraz. Autorka powieści „Wyjdziesz za mnie, kotku?”, „Będzie dobrze, kotku” i „Jeśli się odnajdziemy, kotku”.

Czytaj całość

Recenzje (5)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2016-08-03
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 3 osób uznało recenzję za przydatną

    "Razem ze mną biegnie mój rak. Jesteśmy już złączeni ze sobą aż do śmierci, stanowimy jedność jak jin i jang, awers i rewers tej samej monety. Ja nie mogę istnieć bez niego, ON żywi się mną... Będę tańczyć chocholi taniec w rytm jego muzyki."

    Zastanawiałam się, czy sięgnąć po ten tytuł, decyzja padła na tak, i teraz wiem, jak wiele bym straciła, gdybym się na niego nie zdecydowała. Pięknie napisana powieść, bardzo przyjemna narracja, czaruje słowem, działa na emocje, wzrusza, pobudza wyobraźnię, nie można oderwać się od przedstawianej historii. Opowieść, która wymyka się z ram książki do świata realnego, i odwrotnie, jakże wiele podobnych scenariuszy życia maluje przeznaczenie. Bolesnych strat szczęścia, które jeszcze nie nadeszło, nie zdążyło lub pojawiło się zbyt późno, za mało, nie w porę. Bardzo przejmujący odcień życia, gorzki smak zawiedzenia i porażki, rozpaczliwe trwanie w nadziei i zachłanne przywoływanie optymistycznych myśli. Liczenie na nadzwyczajny uśmiech losu, wyławianie radości z maleńkich cudów dnia codziennego, intensywne przeżywanie ulotnych chwil i ciepłych promieni uczuć okazywanych przez najbliższych.

    Dwudziestopięcioletnia mocno zakompleksiona Hanka, której życie nie rozpieszczało oferując niezbyt szczęśliwe dzieciństwo i mało kolorową młodość, dowiaduje się, że ma nieuleczalny nowotwór pnia mózgu. W jednej chwili cały świat kobiety zawirował, obrócił i przewartościował się. Dużo za sprawą najbliższych, jak i samej siebie, zamyka się w sobie, odgradza od innych, pamiętając o wielokrotnych bolesnych zawodach i rozczarowaniach doznanych z ich strony. Zdaje sobie sprawę, że kiedy tylko pojawiają się problemy czy kłopoty, zawsze prezentuje postawę uciekiniera. Jak będzie tym razem, czy również zdecyduje się na szybką ucieczkę, a może jednak podejmie wyzwanie w miarę własnych możliwości i szans? Dlaczego właśnie teraz spotyka na swej drodze czterdziestoletniego Piotra, byłego policjanta, obecnie pisarza powieści kryminalnych? Jaką umowę zdecyduje się z nim podpisać, jak zmieni ona ich obojga, stracą czy zyskają na niej?

    Przenika nas przyjemny dreszcz intensywnej satysfakcji czytelniczej, kiedy zarówno fabuła, jak i narracja, doskonale wpasowują się w oczekiwania, potrzeby i nastrój czytelnika, może nawet nawiązują do doświadczeń życiowych, towarzyszących im obaw, lęków, ale również ufności i wiary. Mocno zagłębiamy się w losy głównej bohaterki, sugestywnie odbieramy kolejne etapy godzenia się z nieuchronnością śmierci, bezwzględnością nieuleczalnej choroby, ograbiającej człowieka z lat możliwego szczęścia, miłości i pogody ducha. Każda sekunda, minuta, słowo, gest, dotyk, wyraz akceptacji, liczą się ze zwielokrotnioną siłą, przynoszą magiczne ukojenie i nadają mocy do walki, choćby o jeszcze jeden dzień, tydzień, w gorących pragnieniach miesiąc i nową porę roku.

    Snując przypuszczenia i zakładając prawdopodobny ciąg wydarzeń, spodziewałam się pewnego zakończenia książki, już je sobie ułożyłam w głowie i w sercu. Jednak autorka zaskoczyła mnie, podsuwając zupełnie inną propozycję, może faktycznie bardziej właściwą i odpowiednią, bo niosącą w sobie przesłanie, że tak naprawdę nic nas nie ogranicza w marzeniach. Spełniajmy je radośnie, nie zaniedbujmy, nie pozostawiajmy na później, bo przecież nie mamy żadnej gwarancji, że owo później nastąpi, że można będzie wynegocjować więcej czasu. Czując, że zapętliliśmy się w życiu, przeciwstawiajmy się jego nudności, mierności i nijakości, poprzez odważne decyzje i działania, wprowadzajmy konieczne zmiany, nadajmy dniom kolorytu, optymizmu i nadziei. Nie wszystko co przeszłe jest złe, dokonajmy selekcji i wybierzmy to, co najlepsze dla nas. Na tym zbudujmy bazę w walce o lepsze jutro, poczucie czerpania z życia garściami, znalezienia prawdziwego siebie i spasowanego do oczekiwań miejsca na ziemi.

    [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 3/5
    Dodana przez w dniu 2017-02-03
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 2 osób uznało recenzję za przydatną

    W codziennej rzeczywistości nie zwracamy uwagi na różnorodne szczegóły, małe radości oraz miłe gesty kierowane w naszą stronę. Jesteśmy zabiegani, pracujemy na lepszą przyszłość, zapominając o teraźniejszości. Zapominamy, że każdy dzień powinniśmy traktować jak cud, bo nigdy nie wiemy, ile nam jeszcze pozostało...

    Kiedy 25-letnia Hanka dowiaduje się o glejaku panoszącym się w jej mózgu, nie widzi dla siebie żadnego ratunku. Całe życie musiała radzić sobie sama, nie wiedząc, czym tak naprawdę jest miłość. Nie zaznała jej nawet w związku małżeńskim wziętym z rozsądku, a nie ogromnego uczucia. W domu rodzinnym nigdy nie usłyszała słów "kocham cię", nie zaznała przytulenia czy pogłaskania po głowie - cały czas zastanawia się, czym sobie zasłużyła na taką rodzinę. Przypadek sprawia, iż spotyka 40-letniego Piotra, autora bardzo poczytnych kryminałów, z którym zawiera umowę. On ma pomóc jej odejść i spełnić trzy największe marzenia, a w zamian za to - Hanka stanie się tematem do jego najnowszej powieści. Coraz więcej wspólnych chwil zbliża ich do siebie... Jednak czy wygrają oni walkę z chorobą?

    Ludzie różnie reagują na wieść o chorobie, która gości w ich ciele. Niektórzy wiedzą, że nie poddadzą się i staną do walki, a inni załamują się, czekając na nieuchronne. Jestem pełna podziwu dla stawiających czoła temu, co ich czeka. Jednocześnie nie dziwię się osobom, które nie potrafią pogodzić się z okropną wiadomością i nie widzą sensu dalszej egzystencji, mającej szybko zamienić się w konieczność karmienia, mycia i przewijania umierającego człowieka... Długotrwała męka oraz powolne tracenie siebie to coś, z czym ciężko się pogodzić.

    "Dotąd moje pragnienia były jak gdyby w poczekalni. Dopiero teraz wyszły na peron, kiedy mój pociąg dojeżdża już do końcowej stacji. Za bardzo bałam się przeszkód, by wcześniej je uwolnić. Teraz raptem wszystko się przewartościowało. Przekonałam się, że nie wolno stawiać granic swoim marzeniom. Powinny zawsze je przekraczać. Gdyby to ode mnie zależało, do siedmiu grzechów głównych dopisałabym ósmy, grzech zaniechania. Jest dużo bardziej niewybaczalny niż cała reszta. Gdyby życie było spowiednikiem, nie dostałabym rozgrzeszenia. Za dużo przepuściłam między palcami i prawie wszystko mi umknęło."

    "Dzień cudu" to powieść poruszająca tak istotną, bolesną i trudną tematykę, że powinna wcisnąć mnie w fotel, wyciskając morze łez. Tym bardziej, że jest to wątek bardzo mi bliski, ponieważ kilkoro członków mojej rodziny zmaga(ło) się z chorobą nowotworową, która potrafi błyskawicznie namieszać w życiu. Z tego względu nastawiłam się na niezwykle emocjonującą lekturę, a właśnie emocji bardzo mi zabrakło. Niby historia poruszająca, ale jednocześnie wydaje się napisana dość płasko, bez polotu... A te nieustanne zbiegi okoliczności stają się wręcz śmieszne.

    Nie spodziewałam się takiego zakończenia, jakie funduje Wioletta Sawicka. Sama autorka informuje, że miało ono wyglądać zupełnie inaczej, ale po konsultacji z lekarzem zmieniła zdanie. Nie chcę oceniać, która droga byłaby lepsza. Mogę jedynie stwierdzić, iż finał spełnił moje oczekiwania. Generalnie cieszę się, że pisarka pokusiła się o rozmowy ze specjalistami - nie wytykając palcami, niektóre autorki powinny brać przykład z Wioletty Sawickiej.

    "Dzień cudu" uświadamia, iż czasami złe wiadomości, pozornie niszczące nam życie, potrafią mocno namieszać, jednocześnie motywując nas do działania. Niekiedy trwamy w stagnacji, bo boimy się konsekwencji z podjęcia konkretnych decyzji - twierdzimy, że nasz los widocznie powinien wyglądać w taki sposób, zatem nie warto dążyć do diametralnych zmian. Za to stojąc na krawędzi, nie mamy niczego do stracenia, dlatego niejednokrotnie stajemy się odważniejsi i bardziej podatni na życiowe rewolucje. Do tego nigdy nie traćmy nadziei, bo wiara czyni cuda.

    [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Super Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2016-09-21
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 2 osób uznało recenzję za przydatną

    Wioletta Sawica jest autorką uwielbianej przeze mnie Kociej Trylogii. Sięgając po Dzień cudu byłam przekonana, że dostanę coś w zbliżonym klimacie, tyle, że skumulowanego do jednej części. Niepomna poważnej tematyki szykowałam się na dobrą rozrywkę (bo przecież Jojo Moyes pokazała, że to możliwe). Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że zarys fabularny i klimat powieści nie mają nic wspólnego ze wspomnianymi Kotkami. Pani Wiola w swojej czwartej książce odsłoniła zupełnie nową, zaskakującą stronę swojej twórczości.

    Posługując się intuicją powinniśmy podejrzewać, że Hanka po usłyszeniu diagnozy wypełznie spod szarej kołderki, jaką otulone jest jej życie i w końcu spróbuje żyć pełną piersią. Niestety staje się zupełnie odwrotnie. I bardzo dobrze, bo poleciałoby to po schemacie. Bohaterka jeszcze bardziej zamyka się w sobie zawiedziona tym, jak niesprawiedliwie potoczyły się jej losy. I właściwie nie mogłam się z nią nie zgodzić. Szeroko rozwinięta retrospekcja we wspomnieniach dziewczyny doskonale zobrazowała nam z czego wyszła i w co wdepnęła. Przysłowiowe „z deszczu pod rynnę”? Być może.

    Narracja w pierwszej osobie płynie z dwóch źródeł. Z perspektywy Hani i Piotra. W początkowej części książki autorka szybko ratuje nas z ciężkiej atmosfery, jaką jest zasłyszana diagnoza Hanki. Przenosimy się do mieszkania Piotra, gdzie słyszymy zdanie: Nie cierpię, jak panoszy się po moim mieszkaniu i mówi do mnie „Piotruś”. Mało nie rozpłakałam się ze śmiechu. Zdrabnianie męskich imion zawsze działało na mnie jak płachta na byka, więc trafiony zatopiony! Na późniejszym etapie narratorzy naprzemiennie prowadzą nas przez fabułę odkrywając przed czytelnikiem swoje myśli i uczucia, a skrzętnie ukrywając je przed sobą nawzajem.

    Książka jest przesycona polskim klimatem i jest nieprawdopodobnie realistyczna. Budowa dialogów, nowinki z kraju i ze świata, typy osobowości postaci, ich wady i to w jaki sposób potrafią wykorzystywać swoje atuty. Wszystko to buduje bardzo ciekawy klimat. W świecie, który nas otacza poznajemy historię nowo poznanych osób. Odnosi się wrażenie, że w rzeczywistości, którą bardzo dobrze znamy, pośród przechodniów na ulicach w każdej chwili mogą nas minąć Hania z Piotrem prowadząc swoją niebezpieczną grę. Dlaczego niebezpieczną? Bo muszą zagrać samymi emocjami, a stawką jest życie i szczęście.

    Choć fascynującym było posłuchać (przeczytać) co nieco o pracy bestselleryka, to moją uwagę najbardziej przyciągnął młodzieżowy slang. Ogólnie książka jest napisana, jeśli chodzi o stylistykę, pierwszorzędnie, niezwykle starannie i kwieciście, ale ten żargon podbił moje serce. Niby taki niedbały i niechlujny, ale w rzeczywistości przekazuje całkiem poprawną, merytoryczną i zaskakująco głęboką treść.

    Obleci. Jest kasa, ful wypas, tylko ludzi brak – zaśmiał się sarkastycznie. – Przeciąg hula na marmurach.

    Szczerze bałam się, że książka wyszła w złym momencie. W chwili, kiedy szum po Zanim się pojawiłeś jeszcze nie przebrzmiał, a tematyka eutanazji kojarzy się opacznie z romantycznymi uniesieniami. Bałam się, że czytelnicy będą oczekiwali podobnych zagrań, że posądzą książkę o naśladownictwo. Od chwili przeczytania pierwszego rozdziału mój strach uleciał. To tak indywidualna i dobra historia, że… zasługuje na hollywoodzką produkcję? Nie! Będę bardzo mocno trzymała kciuki, żeby żadna produkcja jej nie zniszczyła.

    Książka jest bardzo romantyczna, choć romantyzmem z konieczności zawoalowanym, pełnym niepewności i panicznie łaknącym wznioślejszych uczuć. Jest również całkiem zabawna i wzruszająca, ale przede wszystkim mądra mądrością płynącą z doświadczenia. Słowem – bardzo dobra pozycja.

    Artykuł pochodzi ze strony: [Adres usunięty]

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Super Recenzent
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2016-09-19
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 4 osób uznało recenzję za przydatną

    Życie potrafi zaskakiwać. Jednego dnia toczy się utartym szlakiem, a drugiego… staje na głowie. I nagle nie jesteśmy już pewni niczego, nawet tego, co wydawało się stałe i nienaruszalne. Ono po prostu takie jest. To od nas zależy, jak postąpimy, gdy los nagle zechce… spłatać nam figla.

    Takie też było życie Hanki – dwudziestokilkuletniej kobiety, która nie miała łatwej przeszłości. Gdy wydaje się, że wszystko względnie się ułożyło, nadchodzi on… glejak pnia mózgu. I nic nie jest już takie samo, wręcz przeciwnie – elementy układanki nagle zaczynają do siebie nie pasować…

    Jest też drugi ON – Piotr. Pan od kryminałów, który chce się zaopiekować Hanką i zapewnić jej to, co odebrał Robert. Zawierają pewien „pakt”, można by rzec: z diabłem. Piotr wykorzysta historię Hanki do napisania własnej powieści, a następnie… No właśnie. I tu sprawy zaczynają się komplikować, ale o tym przekonacie się sami!

    Dzień cudu jest doskonale napisaną powieścią obyczajową – taką, którą czyta się z zapartym tchem i nie zamierza przerwać lektury nawet na moment. Przedstawiona w niej historia uzależnia i angażuje czytelnika, który oczekiwał lekkiej opowiastki, a okazało się, że ona wcale taka lekka nie jest. Mimo to zachwyca i… jest po prostu piękna. Co tu dużo mówić. Wystarczy przeczytać jeden rozdział, żeby przekonać się, że – owszem – jest pierwszym, ale bynajmniej nie ostatnim. Nie ma kilku dróg do wyboru. Jest tylko jedna, którą trzeba pójść: poznanie tej historii i zagłębienie się w niej.

    Czytam bardzo dużo powieści obyczajowych, dlatego uważam, że mam na ich temat co nieco do powiedzenia. Nie wszystkie są dobre. Niektóre są tak banalne, że z każdą stroną czujemy się coraz bardziej wyczerpani tą banalnością i szukamy ukojenia gdziekolwiek, byle do nich nie wracać i szybko o nich zapomnieć. Inne są przesłodzone i schematyczne, co z kolei sprawia, że mamy dość bezustannego drążenia tego samego tematu i również uciekamy gdzie pieprz rośnie. Są wreszcie takie, które wzbudzają w czytelniku uczucia, o których nigdy wcześniej nie miał pojęcia; które mają na niego niesamowity wpływ i decydują za niego. Taki właśnie jest Dzień cudu. Cudowny? Nie, ten przymiotnik jest nadużywany na tyle, że powoli traci swoją semantyczną moc. Tej powieści nie da się ocenić za pomocą jednego słowa. Prawda jest taka, że trzeba by ją przepisać. Wtedy nikt nie miałby wątpliwości, że jej przeczytanie jest obowiązkiem każdego człowieka.

    Dlaczego to mówię? Po co tyle tego owijania w bawełnę, chodzenia okrężnymi drogami i plątania? Odpowiadam.

    Po pierwsze, uważam tę powieść za wartość samą w sobie.

    Po drugie, wierzę, że może nas czegoś nauczyć.

    Po trzecie, cenię sobie jej autorkę i WIEM, że nigdy mnie nie zawiedzie, ponieważ jej sposób pisania od początku (czyli od wydania pierwszej części „kociej” serii: Wyjdziesz za mnie, kotku?) przyprawia mnie o zawrót głowy.

    To, co się w tej książce dzieje, spokojnie mogłoby jeszcze trochę potrwać. Można by się pokusić o dopełnienie niektórych wątków, rozbudowanie akcji, wyrazistsze przedstawienie postaci. Tylko – pytam po raz drugi – po co? I tym razem nie odpowiadam. Odpowiedź na to pytanie każdy z was pozna po jej przeczytaniu.

    Mogłabym opowiadać o niej i opowiadać bez końca, aż w końcu zanudzilibyście się na śmierć, czytając tę recenzję. Sądzę, że co miałam powiedzieć, już powiedziałam i przekonałam was, że warto po nią sięgnąć. Dzień cudu jest powieścią o tym, że w życiu najważniejsze jest… życie. Każdy dzień należy przeżyć tak, jakby był dniem cudu – dosłownie. Często nie potrafimy dostrzec tego, co daje nam każda chwila. Mitrężymy czas, żeby na końcu swojej wędrówki przyznać, że wcale nie przeżyliśmy tego życia tak, jak chcieliśmy. Że coś poszło nie tak. Budzimy się i zamiast podziękować Bogu za kolejny poranek, narzekamy na natłok obowiązków, pracy i innych zajęć. Słońce doceniamy wyłącznie w wakacje, bo wtedy jest nam potrzebne. Nauczmy się cieszyć tym, co mamy, nawet jeśli są to małe i – wydawałoby się – błahe rzeczy. Pewnego razu i je możemy stracić.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2016-08-14
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 3 osób uznało recenzję za przydatną

    Zacznę tak nietypowo, bo od zakończenia powieści, które totalnie mnie zaskoczyło i rozstroiło. Szlochałam bez opamiętania. To było jak katharsis. Odreagowałam wszystkie nagromadzone we mnie emocje. Tego nie da się opisać. To trzeba przeżyć.

    Jedną z największych zalet tej książki jest nieszablonowy pomysł na fabułę. Poznajemy dwudziestopięcioletnią dziewczynę, która właśnie dowiaduje się, że ma nieoperacyjnego glejaka pnia mózgu oraz czterdziestoletniego Piotra, byłego policjanta, obecnie pisarza powieści kryminalnych. Oboje pochodzą ze skrajnie różnych kręgów społecznych, dzieli ich status majątkowy, pochodzenie i wykształcenie. W normalnych warunkach pewnie nigdy by się nie spotkali. Jednakże przewrotny los splata ich ścieżki. Ona prosi go o pewną przysługę, a ON ma dla niej pewną propozycję.

    ,,Tak. Proponuję ci układ. Tu jest wszystko zapisane.’’

    Jakie plany i oczekiwania mają wobec siebie? Czy uda im się osiągnąć wytyczony cel?

    Gdybym tylko wiedziała, że powieść porusza tematykę związaną z chorobą nowotworową – to chyba zrezygnowałabym z czytania, bo to ponad moją biedną psychikę. Tak bardzo przejęłam się losem Hanki, że nie potrafiłam się skupić na prostych codziennych czynnościach. Ale z drugiej strony nie żałuję ani sekundy spędzonej z tą lekturą. Dała mi dużo więcej, niż mogłam się spodziewać. Obudziła we mnie jakieś ogromne pokłady zapału i pragnienia, by cieszyć się każdym dniem, każdą przeżytą chwilą z bliskimi. I choćby dlatego warto po nią sięgnąć.

    Autorka bardzo realistycznie przedstawiła sylwetki wszystkich bohaterów, iż miałam wrażenie, że są to postacie z krwi i kości, mające swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. Strasznie było mi żal Hani. Taka młoda osoba, a los jej nigdy nie rozpieszczał. Wyrwała się popegeerowskiej wioski do miasta. Byle dalej od biedy, marnej przyszłości i jeszcze gorszej przeszłości, aby wyjść za mąż z rozsądku.

    ,,Robert potrzebował kogoś do prowadzenia domu i sklepiku. Dla mnie była to szansa na zmianę ponurej rzeczywistości. (…) Tkwiłam w nijakim związku, w letniej temperaturze uczuć, z człowiekiem, który mnie nie kochał ani ja jego. Ale nie narzekałam. Mogłam trafić dużo gorzej.’’

    A potem znienacka pojawia się… druzgocąca diagnoza.

    ,,Od dziś będziemy mieszkać tam we trójkę. Mój mąż, ja i rak. Rak należy tylko do mnie. Mój mąż jeszcze nie wie, że ma konkurenta.’’

    Jednak mimo strasznego wyroku nie popada w skrajną rozpacz. Wręcz przeciwnie. Nie toleruje litości i użalania się nad swoim stanem. Ze spokojem czeka na nieuniknioną śmierć, chociaż jak każdy człowiek miewa momenty załamania, bezsilności i rozpaczy. Z kolei Piotr na pozór ma wszystko: wspaniały dom, kochających rodziców, odnosi sukcesy jako pisarz, i nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony płci pięknej. Mimo to nie odczuwa pełnej satysfakcji, czegoś mu brakuje. Dopiero gdy na swojej drodze spotyka nieuleczalnie chorą Hankę – jego świat zaczyna nabierać zupełnie innych barw. Dzięki niej odradza się na nowo. Dostrzega radość życia i odnajduje swoistą magię w prostych, prozaicznych rzeczach i czynnościach.

    W całość umiejętnie wpleciono wątek miłosny, który jest po prostu rewelacyjny. Nakreślony subtelnie, z wyczuciem, bez drażniącego banału. Nie mogę zdradzić zbyt wielu szczegółów, dlatego jedynie napiszę, że wszystko podąża swoim własnym rytmem ku swemu przeznaczeniu. Reszty musicie dowiedzieć się sami.

    W książce poruszono bardzo ważną kwestię związaną z brakiem okazywania uczuć swoim najbliższym. Dotyczy to w szczególności relacji między rodzicami a dziećmi. Niektórzy opiekunowie z różnych przyczyn nie potrafią przekazać swojemu potomstwu należytej miłości. W efekcie rodzi się u dziecka poczucie bycia gorszym czy mniej wartościowym. Toteż powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby bliska nam osoba czuła się kochana i potrzebna. Bo czasem jedno słowo może zdziałać cuda.

    ,,Są słowa, które ranią, ale są też takie, których brak boli najbardziej. Ja nigdy nie usłyszałam tego ani od matki, ani od ojca. Nie było ich na to stać. Na to jedno, jedyne słowo. Przez to jestem kaleką.’’

    Urzeka mnie styl, jakim posługuje się autorka. Pisze prostym, plastycznym językiem, porusza ważne tematy i umiejętnie kreuje naszą codzienną rzeczywistość. Nic nie zostało na siłę naciągnięte czy przekombinowane. Wszystko ma swój sens i logikę ładnie zazębiając całą historię. Także akcja jest wciągająca, zawiera zarówno sceny wzruszające, jak i optymistyczne. W ogólnym rozrachunku nie mam się do czego przyczepić. Według mnie to kawał znakomitej prozy na najwyższym poziomie.

    Podsumowując: Mądra i wzruszająca opowieść o życiu, chorobie, przyjaźni, miłości, wielkiej przemianie, pogodzeniu się z tym, co nieuchronne i zaskakujących kolejach losu. Niesie ze sobą piękne przesłanie – nie popadaj w bierność i życiowy marazm. Nie zostawiaj niczego na potem. Każdego dnia walcz o siebie, swoje marzenia i szczęście, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Szczerze polecam. Z całą pewnością nie pożałujecie.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula