zwany Miedzianobrodym, zdradzony
i opuszczony przez najbliższych, przebił sobie gardło sztyletem. Przed śmiercią wypowiedział słynne słowa:
„Jakiż artysta ginie!",
a w chwilę później jego wstrząsane dreszczami agonii ciało stratowały rozszalałe konie. Tyle oficjalne źródła historyczne.