- Co teraz?
- A teraz jeden z pasażerów leży martwy na swoim łóżku, zakłuty na
śmierć - monsieur Bouc mówił z cichą rezygnacją.
- Pasażer? Który?
- Amerykanin. Mężczyzna nazwiskiem... nazwiskiem...- zerknął do
leżących przed nim notatek - Ratchett, zgadza się, Ratchett?
- Tak, monsieur - wykrztusił konduktor.